Archiwa tagu: Rosomak WSRD

Obserwacyjno-rozpoznawczy Rosomak-WSDR

Pojazd obserwacyjno-rozpoznawczy Rosomak-WSDR (Wielosensorowy System Rozpoznania i Dozorowania) jest przeznaczony do dozorowania obszaru, np. w rejonie bazy, czy stanowiska dowodzenia. WSRD wykorzystuje podwozie bazowego kołowego transportera opancerzonego Rosomak. Pojazd został wyposażony w podnoszony hydraulicznie maszt z sensorami optoelektronicznym i radar rozpoznania pola walki, zestaw bezzałogowego systemu rozpoznawczego FlyEye klasy mini-BSP, stacjonarny wynośny system samoosłony oraz dodatkowe środki dowodzenia i łączności.

Na maszcie zamontowano stabilizowaną w dwóch osiach WGO (Wynośna Głowica Obserwacyjna),  z kamerą dzienną (zakresy kątowe obserwacji 0,75° i 25°), kamerą termowizyjną pracującą w paśmie 3,6–4,8 μm (zakresy kątowe obserwacji 1,25° i 25°) i dalmierz laserowy.  Drugim sensorem umieszczonym na maszcie jest radar rozpoznania pola walki pracujący w paśmie 9,741–10,277 GHz (prędkość kątowa przeszukiwania 7-14°/s, dokładność określania azymutu 0,5°), o zasięgu 10 km dla obiektu o skutecznej powierzchni odbicia 1 m², 15 km dla obiektu o skutecznej powierzchni odbicia 2 m² i 24 km dla obiektu o skutecznej powierzchni odbicia 50 m².

Rosomak-WSRD

Rosomak-WSRD na stanowisku pracy.

Bezzałogowy system rozpoznawczy Fly Eye składa się z naziemnej stacji kontroli lotów, trzech bezzałogowych samolotów rozpoznawczych i zestawu głowic obserwacyjnych. Aparat FlyEye jest standardowo wyposażony w stabilizowaną głowicę optoelektroniczną z kamerą dzienną (zakres kątowy obserwacji 25°) i kamerą termowizyjną pracującą w paśmie 7,5–13,5 μm (zakres kątowy obserwacji 25°). System dysponuje dwukierunkowym łączem pracującym w paśmie 4,4–4,9 GHz i zapewniającym sterowanie oraz przesyłanie danych obrazowym w czasie rzeczywistym.

WSS (Wynośny System Samoosłony) składa się z rozstawianych w terenie pięciu stanowisk obserwacyjnych z głowicą optoelektroniczną i MRDR (Miniaturowy Radar Detekcji Ruchu) oraz dziewięciu sensorów akustyczno-sejsmicznych. WSS zapewnia ochronę strefy o wymiarach co najmniej 300 na 300 m w pełnym zakresie kątów w azymucie.  MRDR zapewnia wykrycie oraz śledzenie obiektów na dystansie 1 km dla obiektu wielkości człowieka, 2 km dla obiektu wielkości pojazdu mechanicznego, w zależności od rodzaju celu, od 1 km. Sensory akustyczno-sejsmiczne zapewniają wykrycie ruchu na dystansie 50 m dla człowieka i na dystansie 250 m dla pojazdu.

Copyright © Redakcja Militarium

Polska brygada piechoty zmotoryzowanej – (r)ewolucja

Pomimo, że od rozstrzygnięcia przetargu na kołowe transportery opancerzone (KTO), w którym zwyciężył pojazd AMV, minęło już ponad 10 lat, Wojsko Polskie cały czas stoi przed wyzwaniem odpowiedzi na zasadnicze pytania na temat docelowego kształtu przezbrajanych w Rosomaki jednostek oraz ich zadań w ramach wojsk lądowych.

Zmarnowana dekada

Ubiegła dekada była dla wojska czasem wzmożonej aktywności na międzynarodowych misjach, m.in. w Iraku i Afganistanie. W związku z tym, uwaga wojskowych decydentów zwrócona była na bieżących problemach związanych z organizacją i funkcjonowaniem dużych kontyngentów wystawianych przez Wojsko Polskie. Skupiając się na dostarczeniu i dostosowaniu do potrzeb kontyngentów wojskowych jak największej liczby pojazdów, wojskowi postawili często na doraźne rozwiązania, żeby nie powiedzieć improwizacje – czego przykładem są chociażby pojazdy wyposażone w obrotnice OSS, wykorzystywane przez PKW w Afganistanie i Czadzie. Trudności w realizacji bieżących zadań niejako wymusiły przełożenie w czasie wykorzystanie wniosków z prac analitycznych i zdecydowane działania w zakresie rozwoju koncepcji wykorzystania pododdziałów zmotoryzowanych i ich wyposażenia.

Rosomak Hitfist-30P

Rosomak podstawowy wóz bojowy polskich batalionów zmotoryzowanych. Program wyposażenia jednostek „średnich” w kołowe transportery opancerzone w różnych wersjach trwa już ponad 10 lat.

W ten sposób dziś wojsko dysponuje wyłącznie częścią z planowanych od początku programu wozów, których warianty ograniczają się do bojowego wozu piechoty (BWP) z wieżą Hitfist-30P i wozów ewakuacji medycznej Rosomak-WEM. Do tej grupy można także zaliczyć wozy nauki jazdy Rosomak-NJ. Pozostałe warianty, tj. nieuzbrojone transportery obsług przenośnych wyrzutni ppk Spike-LR, oznaczone Rosomak-S, tzw. „Spajkobusy”, transportery opancerzone (TO) z obrotnicami (w dwóch wariantach) Rosomak-M2 i Rosomak-M3 oraz pojazdy Wielosensorowego Systemu Rozpoznania i Dozorowania Rosomak-WSRiD, są pokłosiem decyzji doraźnych. Powstał również prototyp wozu rozpoznania technicznego Rosomak-WRT i wozu dowodzenia kompanii wsparcia, wyposażonej w samobieżne moździerze SMK-120 Rak, również na podwoziu Rosomaka. Pozostałe transportery specjalistyczne, w tym rozpoznawcze, inżynieryjne, techniczne, dowodzenia szczebla taktycznego, dowodzenia środkami obrony przeciwlotniczej, rozpoznania skażeń, są na różnych etapach prac analityczno-koncepcyjnych i projektowych, co powoduje, że nie powstaną szybko.

Doprowadza to do smutnej konkluzji, że obie przezbrajane w pierwszej kolejności brygady zmechanizowane mają znacznie mniejsze możliwości bo­jowe niż klasyczne wojska zme­chanizowane. Ta zmniejszona siła bojowa wyraża się w słabości systemu rozpoznania i słabości systemu raże­nia. Jest to efekt nieukończonych reform i połowicznych rozwiązań strukturalnych oraz wciąż panującego w polskich siłach lądowych du­żego przywiązania do struktur szczebla dywizyjnego, kosztem samodzielności brygad.

Jednak by oddać sprawiedliwość warto zaznaczyć, że ubiegła dekada pozwoliła też dokładnie sprawdzić zakupione wozy, ich ocenę przedstawiono m.in. na naszym portalu oraz co może wydać się zaskakujące pozytywnie wpłynęła na sposób patrzenia na technikę przez wojskowych. Całkiem możliwe, że pewnego rodzaju opieszałość pozwoliła nam na uniknięcie błędów.

Ewolucja koncepcji

Inaczej niż powolna ewolucja nie można ocenić ewolucji kształtu programu Rosomak. Z pierwotnego kontraktu, w którym 690 wozów prawie 2/3 miały stanowić uzbrojone transportery piechoty – BWP i TO zostało niewiele założeń. Obecny kontrakt zakłada, że z połowa z 997 ostatecznie planowanych wozów zakontraktowanych będzie w różnych odmianach specjalistycznych. Zrezygnowano z zakupu TO wyposażonych zdalnie sterowane stanowisko strzeleckie z wkm kalibru 12,7 mm lub granatnikiem automatycznym kalibru 40 mm, zrezygnowano z niektórych wersji specjalistycznych, powstały też pomysły na nowe pojazdy specjalistyczne, a w przypadku innych ewolucja dotknęła wymagań taktyczno-technicznych.

Rosomak Hitfist-30P

Możliwości ogniowe Rosomaka wobec celów nieopancerzonych i lekko opancerzonych są wystarczające, niedostateczne są jednak możliwości zwalczania cięższych pojazdów przeciwnika.

Nieustanne zmiany w kształcie zamówienia i w wymaganiach z jednej strony mogą źle świadczyć o przygotowaniu merytorycznym do tego przedsięwzięcia, z drugiej stanowią dowód na aktywność w gremiach decyzyjnych,oraz chęć wykorzystania nowych doświadczeń.

Wynika to prawdopodobnie z faktu, że współczesne modułowe i wielozadaniowe platformy kołowe to novum dla wojskowych, którzy dotąd mieli do czynienia prawie wyłącznie z wyspecjalizowanymi platformami. Warto mieć też na uwadze fakt, że od samego początku postawiono sobie ambitne zadanie, nie tyle przezbrojenia wytypowanych pododdziałów w nowy sprzęt, co stworzenie nowego typu oddziału, a właściwie – w związku z poszerzeniem możliwości działania polskich brygad – związku taktycznego.

Szukając „pomocy” wojskowi „podglądali” innych, a dokładniej Amerykanów, którzy w podobnym czasie formowali swoje Stryker Brigade Combat Team, bazujące na rodzinie kołowych wozów opancerzonych Stryker. Skutkowało to u nas kontrowersyjnymi wymaganiami. Niemniej, by nie paść ofiarą zbytniego uproszczenia warto zaznaczyć, że już na początku programu wojsko chciało mieć pojazdy bardziej uniwersalnie uzbrojone, z możliwością ich wykorzystania w konwencjonalnym konflikcie z przeciwnikiem dysponującym nowoczesnym sprzętem pancernym.

Doktryna

Na początek dwa pytania. Po pierwsze, czym jest brygada ogólnowojskowa bez czołgów? Po drugie, jak wykorzystać dwudziestokilkutonowy transporter, o sile ognia bojowego wozy piechoty, lecz nie przeznaczony do bezpośredniej współpracy z czołgami?

Rosomak z ZSSW-30

Rosomak z makietą bezzałogowego stanowiska wieżowego ZSSW-30, opracowywanego przez konsorcjum Huty Stalowa Wola SA, prezentowany w 2014 r.

W zasadzie nadal trwają ożywione dyskusje inicjowane powyższymi pytaniami. Wojskowi oswajają się z pojęciem sił średnich, jako formacji, której pododdziały dysponują siłą ognia batalionów zmechanizowanych, manewrowością sił lekkich, a przy tym, ze względu na brak czołgów, nie mają przebojowości potrzebnej do wykonania jednej z form natarcia – przełamania. Na polskich poligonach równie często można obejrzeć samodzielne działania pododdziałów wyposażonych w Rosomaki, jak i ich współdziałanie z czołgami – najczęściej Leopardami 2. Jest to właściwa praktyka, bowiem ćwiczenia poligonowe z pewnością mogą pomóc odpowiedzieć na powyższe kluczowe pytania, jednak wiadomo, że wojskowi nie są zainteresowani wzmacnianiem brygad zmotoryzowanych czołgami, ani też zastąpieniem wszystkich gąsienicowych wozów – kołowymi odpowiednikami.

W związku z zmieniającym się potencjałem sił lądowych Wojska Polskiego, należy rozstrzygnąć o wiele więcej wątpliwości, niż te wynikające z tych dwóch pytań. W zasadzie gruntownej rewizji wymaga cała doktryna walki, której zasadniczym elementem jest instrukcja walki brygad zmotoryzowanych: „Wykorzystanie kołowego transportera opancerzonego ROSOMAK w podstawowych rodzajach działań bojowych w zróżnicowanym środowisku pola walki” z 2009 roku. Wymownym odzwierciedleniem obecnej sytuacji jest nazewnictwo brygad wszak częściowo już przezbrojone w Rosomaki jednostki to 12. i 17. Brygady Zmechanizowane, podczas gdy bataliony i kompanie nazywa się zmotoryzowanymi. Przyglądając się realizacji niektórych ćwiczeń taktycznych, nie można odnieść wrażenia, że nadal żywa jest chęć wykorzystania Rosomaków analogicznie jak BWP-1.

Wzmocnienie potencjału

Najczęściej omawianą „palącą potrzebą” pododdziałów zmotoryzowanych jest niedostateczna ilość środków przeciwpancernych. Mimo, że już w pierwszym kontrakcie zakładano wozy z przeciwpancernymi pociskami kierowanymi (96 pojazdów z 313 zamówionych BWP miało mieć ppk Spike-LR), do dziś Wojska Lądowe nie posiadają ani jednego Hitfista-30P zintegrowanego z ppk. Obecnie potencjał przeciwpancerny batalionu zmotoryzowanego opiera się na batalionowym plutonie przeciwpancernym i środkach przeciwczołgowych piechoty (dokładniej mocno archaicznych granatnikach RPG-7). Powoduje to, że możliwości zwalczania czołgów przez batalion zmotoryzowany są niższe niż polskich „lekkich” batalionów – np. z 6. Brygady Powietrznodesantowej, w których wyrzutni Spike-LR jest etatowo po 18 sztuk. Amunicja do armaty kalibru 30 mm, w którą są wyposażone Rosomaki ma zdolność przebijania około 100 mm stali RHA z odległości 1000 m, a system kierowania ogniem zapewnia prawdopodobieństwo trafienia celu typu pojazd opancerzony z odległości 1500 m na poziomie co najmniej 0,8 przy prędkości 20 km/h. Pozwala to jedynie na niszczenie BWP i transporterów opancerzonych przeciwnika, nie czołgów.

RK-3 Korsar

Na zdjęciu lekki pocisk rakietowy z wyrzutnią RK-3 Korsar, produkt kijowskiej firmy Łucz – hipotetyczny pierwowzór dla polskiego ppk Pirat.

Mimo wielokrotnych zapowiedzi MON, nic nie zapowiada, aby prędko do integracji tych rakiet z załogowymi wieżami Rosomaka doszło. Być może pomimo zapowiedzi MON nie jest zainteresowany inwestowaniem w wzmocnienie – istnieją ku temu racjonalne przesłanki. Integracja wieży z ppk Spike-LR pociąga za sobą pewne problemy techniczne, wynikające nie tylko z dodatkowego obciążenia napędów (masa Hitfist-30P wzrasta w tym wypadku o około 500 kg), ale też wymagań Inspektoratu Uzbrojenia MON, który chciał m.in. aby wieża z wyrzutnią nie wystawała poza obrys kadłuba Rosomaka, a przy tym nie jest antidotum na inne niedomagania tego systemu wieżowego, z których najpoważniejszym jest brak niezależnego panoramicznego przyrządu obserwacyjnego dowódcy wozu.  Koszt modernizacji wież może być dla napiętego budżetu MON obecnie nieakceptowany, szczególnie, że horyzoncie jest przecież ZSSW-30 – wieża, która ma posiadać wyrzutnie ppk zgodne z wymaganiami IU MON, jak i system kierowania ogniem zbudowany zgodnie z zasadą hunter-killer.

Co więcej z ust przedstawicieli MON i wojska nigdy nie padła jednoznaczna deklaracja, że docelowo wszystkie wozy mają posiadać wyrzutnie z przeciwpancernymi pociskami kierowanymi.

Oczywiście taka sytuacja, w której wszystkie Rosomaki z armatami Mk44 miałyby rakietowe pociski przeciwpancerne, byłaby najbardziej pożądana. Ale należy mieć świadomość, że jest też bardzo kosztowna. Dla samych wozów z Hitfist-30P potrzeba nabyć ponad 2100 pocisków i to wyłącznie na potrzeby zabezpieczenia jednej jednostki ognia. Na wszystkie planowane BWP potrzeba więcej pocisków niż zakupiono w pierwszym kontrakcie za – bagatela – 1,5 mld zł.

Wyrafinowany technicznie, drogi ppk Spike-LR ma być bronią na „grubego zwierza” – a więc czołgi, które dziś nie są już tak licznym sprzętem nawet w związkach taktycznych Sił Zbrojnych FR. Niemniej powinny być uzupełnione dodatkowymi środkami przeciwpancernymi, które pozwolą na bardziej elastyczne i ekonomiczne budowanie potencjału ogniowego pododdziałów zmotoryzowanych.

I w tym kontekście warto przyjrzeć się omawianemu ostatnio projektowi przeciwpancernych pocisków kierowanych kryptonim „Pirat”. Broń, która w docelowym kształcie i tak nie posiadałaby wielkich możliwości zwalczania czołgów nowej generacji, byłaby jednak doskonałym uzupełnieniem wyrafinowanego i w zasadzie wąsko wyspecjalizowanego Spike-LR. Wszak na polu walki na żołnierzy nie czeka wyłącznie „błoto i czołgi”. Są także inne, bardziej podatne na lżejsze głowice kumulacyjne, cele.

Rosomak 6x6

Prototyp Rosomaka 6×6, wóz ten miał być bazą dla pojazdu rozpoznawczego. Powstał ponad 10 lat temu i mimo, że koncepcja sześciokołowego wozu zwiadowczego została w Polsce zarzucona na korzyść wersji 8×8, jednostki rozpoznawcze nadal nie posiadają nowoczesnych pojazdów rozpoznawczych.

Jeśli założymy, że MON nie chce inwestować dużych środków w licencyjne wieże, wówczas logiczne staje się „przyhamowanie” prac nad dostarczeniem kolejnych pojazdów. MON może czekać na efekty prac konsorcjum Huty Stalowa Wola, opracowujące zdalnie sterowaną wieżę, oznaczoną ZSSW-30. Jeśli bowiem do produkcji wejdzie ZSSW-30, to można liczyć na poszerzenie zamówienia, bowiem obecnie zapowiadana ilość, 122 sztuki, zabezpiecza potrzeby dwóch batalionów zmotoryzowanych. W ogólniej liczbie zamówionych i dostarczonych wież (załogowe Hitfist-30P i bezzałogowe ZSSW-30) nie uwzględniono modułów dla 88 wozów rozpoznawczych Rosomak R-1 i Rosomak R-2, a te jak wiadomo mają dostać duże wieże uzbrojone w armaty kalibru 30 mm. Gdy zsumujemy obie wartości otrzymujemy zamówienie na co najmniej 210 wież. Liczba ta pozwala na przydzielenie każdemu z planowanych ośmiu batalionów zmotoryzowanych – średnio – po 26 wozów z przeciwpancernymi pociskami kierowanymi. I w taki sposób, minimalizując dodatkowe koszty, w zasadzie do przebudowy 88 już dostarczonych BWP z Hitfist-30P na wersje R-1 i R-2, można wymiernie zwiększyć nasycenie środkami przeciwpancernymi.

Lepsze rozpoznanie – szybsza i skuteczniejsza reakcja mniejszymi siłami

Obecnie w strukturach brygad na Rosomakach funkcjonuje kompania rozpoznawcza. Pododdział ten ma zbyt mały potencjał jak na potrzeby brygady, która musi być gotowa do działania rozproszonymi siłami na dużej przestrzeni, liczonej w setkach kilometrów kwadratowych. W jej strukturze znajdują się trzy plutony rozpoznawcze na transporterach opancerzonych BRDM-2 oraz pluton rozpoznawczy na pojazdach motocyklowych – quadach. Obecnie kompania rozpoznawcza ma możliwość zorganizowania 3-4 patroli rozpoznawczych i 12-15 posterunków rozpoznawczych lub odpowiednią ilość motocyklowych grup rozpoznawczych, albo zespołów motocyklowych. Jest to ilość za mała dla rozpoznania całego obszaru odpowiedzialności brygady, w związku z jego zwiększeniem do nawet kilku tysięcy kilometrów kwadratowych i ogniskowo-przestrzennym charakterem współczesnej walki lądowej.

Rosomak-WSRD

Choć zarówno 12. jak i 17. BZ otrzymały po jednym wozie Rosomak-WSRiD, wyposażonym między innymi w zestaw BŚR FlyEye, to ciężko sobie wyobrazić wykorzystanie systemu w inny sposób niż osłona stanowiska dowodzenia brygady.

Batalion rozpoznawczy na szczeblu brygady dziś staje się standardem – występuje zarówno w strukturze amerykańskich Brygadowych Zespołów Bojowych Stryker (SBCT), jak i brygad brytyjskich, francuskich czy niemieckich. Nawet konserwatywni Rosjanie wzmocnili potencjał rozpoznania brygad strzelców zmotoryzowanych. W związku z tym wydaje się, że należy wzmocnić element rozpoznawczy brygady nawet jeśli obyłoby się to kosztem batalionów manewrowych, np. zmniejszenie batalionów o jedną kompanie manewrową.

W ten sposób można zrealizować dwa cele – zapewnić odpowiednie nasycenie środkami przeciwpancernymi batalionu zmotoryzowanego (więcej modułów ZSSW-30) przy równoczesnym zagospodarowaniu już dostarczonych wież (Hitfist-30P na bojowych wozach rozpoznawczych).

Docelowa struktura brygady zmotoryzowanej – przykład

Batalion dowodzenia  powinien być poddany nieznacznym zmianom. Obecnie pododdziały te czekają na nowe wozy dowodzenia, które zastąpią ZWD-1 i ZWD-3, a te pojawią się dopiero gdy zostanie wdrożony system zarządzania walką (BMS).

Rosomak-R rozpoznawczy MSPO 2012

Demonstrator rozpoznawczego Rosomaka prezentowany w 2012 r. Widoczny radar pola walki na wieży oraz głowica optoelektroniczna na wysuwanym maszcie.

Batalion rozpoznawczy ten pododdział powinien składać się z: kompanii dowodzenia z plutonem rozpoznania skażeń (4 x Rosomak-RSK); dwóch kompanii rozpoznawczych, w składzie: cztery plutony rozpoznawcze po 4 wozy (1 Rosomak-R1, 3 x Rosomak-R2); kompanii rozpoznawczej, w składzie: dwa plutony rozpoznawcze na pojazdach motocyklowych – quadach, pluton strzelców wyborowych; pododdziału SIGINT (celowo nie precyzujemy wielkość pododdziału jako, że w przypadku takich zadań kluczowe są możliwości techniczne systemów); plutonu bezzałogowych środków rozpoznawczych (BŚR) – tymczasowo zestawy BŚR Fly Eye, docelowo zestawy o większych możliwościach (pluton działałby na rzecz całej brygady, włącznie z dywizjonem artylerii samobieżnej) oraz kompanii wsparcia.

Trzy bataliony zmotoryzowane – zasadnicza siła brygady, dlatego też szczegółowe rozważania na temat batalionu to temat na oddzielny artykuł. Na potrzeby tego materiału przedstawimy jedynie w skrócie strukturę batalionu, w którego składzie znajdować się powinny: kompania dowodzenia, trzy kompanie zmotoryzowane, kompania wsparcia, kompania logistyczna, grupa zabezpieczenia medycznego.

Dywizjon artylerii – obecnie wyposażony w 24 armatohaubice wz. 77 DANA. W przyszłości czechosłowackie działa zastąpić ma opracowywana w Polsce, na bazie rozwiązań izraelskich, haubica samochodowa Kryl, dysponująca większym zasięgiem, oraz możliwością wykorzystania amunicji „inteligentnej”. Należy rozważyć wyposażenie dywizjonu w radar rozpoznania artyleryjskiego RZRA Liwec, który pozwoliłby na lepsze zobrazowanie sytuacji oraz na efektywniejsze zwalczanie artylerii nieprzyjaciela.

Batalion saperów – struktura tego pododdziału wynika ze słabości trakcji kołowej, która wymusza większą aktywność służb inżynieryjnych. Głównym problemem wojsk inżynieryjnych jest jednak przestały sprzęt – bez wymiany generacyjnej ciężko wyobrazić sobie jakiekolwiek reformy tych struktur. Przykładowo, środki przeprawowe będące w dyspozycji batalionu saperów to 9 mostów gąsienicowych BLG-67M, 9 transporterów gąsienicowych PTS-M i 18 łodzi desantowych. Teoretycznie sprzęt ten pozwala na urządzenie 3 przepraw „desantowych” lub 9 przepraw „tymczasowych”. Jest to niewiele jeśli ma się na uwadze przestrzeń na jakiej może przyjść działać brygadzie. Poza tym wspomniane dość przestarzałe pojazdy mają trakcję gąsienicową, co powoduje, że trudno je uznać za wyjątkowo mobilne. Wprawdzie trwa wdrażanie do wojsk inżynieryjnych mostów samochodowych MS-20 Daglezja-S, ale biorąc pod uwagę ilość planowanych do nabycia systemów, można w nie w pełni wyposażyć jedynie dwa z planowanych ośmiu batalionów na Rosomakach.

Park pontonowy PP-64 Wstęga

Patrząc z tej perspektywy wydaje się, że wymóg pływalności Rosomaka jest racjonalny. Zmodyfikowany pułkowy park pontonowy PP-64 Wstęga.

Warto również dodać, że obecnie batalion saperów nie ma możliwości budowy mostów ani przepraw promowych, w tym zakresie musi bazować na wsparciu ze strony pułków inżynieryjnych które dysponują przestarzałym parkami samochodowymi PP-64 Wstęga i pochodnymi.

Wydaje się, że decydentom wojskowym silniej przemawia amfibijność wozów bojowych, niż położenie większego nacisku na modernizację wojsk inżynieryjnych, czego przykładem są wymagania dla bojowego wozu piechoty nowej generacji kryptonim Borsuk, który ma mieć możliwość pływania. Należy zwrócić jednak uwagę na jeden, najczęściej pomijany aspekt pływalności Rosomaka – wymagania bezpiecznego pokonywania przeszkód wodnych pływaniem dla tego wozu bojowego są bardzo wysokie, tj. np. prędkość wiatru musi być mniejsza niż 4 m/s, a fale nie mogą przekraczać 0,1 m. Ponadto nie jest możliwe pływanie Rosomakiem przy temperaturze otoczenia poniżej +1o C. Zatem w wielu przypadkach pokonywanie rzek, czy innych zbiorników wodnych przez pododdział zmotoryzowany będzie niemożliwe, a to niweczy wszelkie zalety Rosomaka jako pojazdu amfibijnego. Warto podkreślić, że pojazdy AMV sił zbrojnych Szwecji, czy Finlandii, państw o surowszym niż Polska klimacie, nie pływają, dysponując przy tym zwiększoną ochroną balistyczną i przeciwminową, np. pojazdy szwedzkie mają wydłużony kadłub (wersja AMV 8x8L) i maksymalną masę 27000 kg.

Most pontonowy M3

A można inaczej. Na zdjęciu wielozadaniowy system przeprawowy M3. 8 takich samobieżnych, kołowych amfibii pozwala na zbudowanie, siłami mniej niż 40 ludzi, w 10 minut, 100-metrowej przeprawy, po której mogą poruszać się nawet czołgi.

Zawirowania wokół wygórowanych wymogów, a dokładniej niemożności ich wypełnienia przez jakikolwiek nośnik, sprawiają, że perspektywa pozyskania Kołowych Transporterów Rozpoznania Inżynieryjnego (KTRI) jest więcej niż mglista. IU MON chce, aby wóz taki był wyjątkowo uniwersalny. Zgodnie z wymogami MON załoga KTRI ma nie tylko wykrywać miny i inne ładunki wybuchowe, ale także określać nośność gruntu i możliwości przepraw wodnych – z uwagi na wspomniane wysokie wymagania dla bezpiecznego pływania wymagane przez Rosomaki – oraz rozpoznawać użycie broni jądrowej i innych środków masowego rażenia, a także prowadzić obserwacje z użyciem umieszczonych na maszcie teleskopowym środków optoelektronicznych.

Warto zauważyć, że nic prócz ambicji resortu obrony, nie stało na przeszkodzie, aby wymagania podzielić między dwa wozy, tak jak ma to miejsce w przypadku wozów spełniających inne funkcje tego samego segmentu pomocy technicznej, czyli wóz pomocy technicznej Rosomak-WPT i wóz rozpoznania technicznego Rosomak-WRT (pojazdy te w założeniu mają się wzajemnie uzupełniać w ramach jednego zadania – zapewnienia wsparcia technicznego), choć przecież można było wymagać wozu równie uniwersalnego – jak wozy gąsienicowe.

Nie należy bagatelizować niedoinwestowania wojsk inżynieryjnych. Niejednokrotnie okazało się, że skuteczność realizacji zadań uzależniona jest od kondycji tego rodzaju wojsk. Sprawne przygotowanie przeprawy, zagrody inżynieryjnej, czy chociażby umocnionych stanowisk ogniowych, jest nie do przecenienia nie tylko przez lekko opancerzone formacje zmotoryzowane. A przy tym jest tutaj duży zasób cennych etatów, które można by „zaoszczędzić”.

Star 266 koparka K-407

Podobnie sytuacja jest ze sprzętem plutonów maszyn ziemnych, który – o ile będzie sprawny – zapewne wykona zadanie, jednak, który powinien zostać wymieniony na bardziej uniwersalne maszyny.

Dywizjon przeciwlotniczy – sytuacja sprzętowa tego pododdziału jest zła. Batalion posiada wprawdzie spełniające wymogi pola walki systemy dowodzenia Łowcza i Rega (docelowo mają być to systemy na Rosomakach, ale w ilości jedynie jeden wóz dowodzenia systemu Łowcza na dywizjon i jeden pojazd dowodzenia systemu Rega na pluton), nie mamy jednak obecnie wymaganych efektorów. Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy PPZR Grom, czy wdrażany obecnie mobilny system Poprad, czyli mobilny Grom, mogą być wyłącznie uzupełnieniem, nie mogą stanowić głównych środków ogniowych pododdziału przeciwlotniczego brygady. Podobnie jest z systemami bazującymi na armatach kalibru 23 mm, czyli zestawach ZUR-23-2 i pojazdach Hibneryt z tymi systemami przeciwlotniczymi.

Wobec zwiększającego się zasięgu ognia środków napadu powietrznego zarysowuje się potrzeba wprowadzenia do brygad przeciwlotniczego zestawu rakietowego o efektywnym zasięgu co najmniej 8-10 km. Ogólna słabość naszych Sił Powietrznych, w połączeniu ze znacznym potencjałem sił potencjalnego przeciwnika, jeśli chodzi o śmigłowce i samoloty szturmowe skłania ku rozbudowie potencjału brygadowego pododdziału przeciwlotniczego.

Jesteśmy natomiast przeciwni przydzieleniu stałego komponentu przeciwlotniczego do poszczególnych batalionów. Specyfika działań obrony przeciwlotniczej wymaga aby możliwie jak najwięcej komponentów było koordynowane przez jeden podmiot – co pozwoli na bardziej efektywne działanie w ramach „parasola” obrony przeciwlotniczej.

Zatem docelowo dywizjon przeciwlotniczy powinien składać się – przykładowo – z jednej (dwóch) baterii przeciwlotniczych zestawów rakietowych krótkiego zasięgu, dwóch baterii zestawów rakietowych bardzo krótkiego zasięgu oraz baterii artyleryjsko-rakietowej z zestawami artyleryjskimi i przenośnymi zestawami rakietowymi. Oczywiście uzależnione jest to od możliwości pozyskanych systemów oraz dokładnych możliwości baterii i plutonów.

Zakończenie

Przed nami jeszcze wdrożenie do brygad na Rosomakach wielu kluczowych elementów. W zasadzie trudno nawet powiedzieć, by proces przezbrajania 12. i 17. Brygad Zmechanizowanych był półmetku. Warto więc wykorzystać ostatni moment by jeszcze raz poważne przemyśleć założenia programu Rosomak, oraz koncepcje brygad „średnich”, które muszą w przyszłości stanowić jednolity i co ważne dysponujący odpowiednim potencjałem komponent polskich wojsk lądowych.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Ministerstwo Obrony Narodowej; GosKB Łucz; Militarium