Archiwa tagu: Rosomak-WEM

Polska brygada piechoty zmotoryzowanej – (r)ewolucja

Pomimo, że od rozstrzygnięcia przetargu na kołowe transportery opancerzone (KTO), w którym zwyciężył pojazd AMV, minęło już ponad 10 lat, Wojsko Polskie cały czas stoi przed wyzwaniem odpowiedzi na zasadnicze pytania na temat docelowego kształtu przezbrajanych w Rosomaki jednostek oraz ich zadań w ramach wojsk lądowych.

Zmarnowana dekada

Ubiegła dekada była dla wojska czasem wzmożonej aktywności na międzynarodowych misjach, m.in. w Iraku i Afganistanie. W związku z tym, uwaga wojskowych decydentów zwrócona była na bieżących problemach związanych z organizacją i funkcjonowaniem dużych kontyngentów wystawianych przez Wojsko Polskie. Skupiając się na dostarczeniu i dostosowaniu do potrzeb kontyngentów wojskowych jak największej liczby pojazdów, wojskowi postawili często na doraźne rozwiązania, żeby nie powiedzieć improwizacje – czego przykładem są chociażby pojazdy wyposażone w obrotnice OSS, wykorzystywane przez PKW w Afganistanie i Czadzie. Trudności w realizacji bieżących zadań niejako wymusiły przełożenie w czasie wykorzystanie wniosków z prac analitycznych i zdecydowane działania w zakresie rozwoju koncepcji wykorzystania pododdziałów zmotoryzowanych i ich wyposażenia.

Rosomak Hitfist-30P

Rosomak – podstawowy wóz bojowy polskich batalionów zmotoryzowanych. Program wyposażenia jednostek „średnich” w kołowe transportery opancerzone w różnych wersjach trwa już ponad 10 lat.

W ten sposób dziś wojsko dysponuje wyłącznie częścią z planowanych od początku programu wozów, których warianty ograniczają się do bojowego wozu piechoty (BWP) z wieżą Hitfist-30P i wozów ewakuacji medycznej Rosomak-WEM. Do tej grupy można także zaliczyć wozy nauki jazdy Rosomak-NJ. Pozostałe warianty, tj. nieuzbrojone transportery obsług przenośnych wyrzutni ppk Spike-LR, oznaczone Rosomak-S, tzw. „Spajkobusy”, transportery opancerzone (TO) z obrotnicami (w dwóch wariantach) Rosomak-M2 i Rosomak-M3 oraz pojazdy Wielosensorowego Systemu Rozpoznania i Dozorowania Rosomak-WSRiD, są pokłosiem decyzji doraźnych. Powstał również prototyp wozu rozpoznania technicznego Rosomak-WRT i wozu dowodzenia kompanii wsparcia, wyposażonej w samobieżne moździerze SMK-120 Rak, również na podwoziu Rosomaka. Pozostałe transportery specjalistyczne, w tym rozpoznawcze, inżynieryjne, techniczne, dowodzenia szczebla taktycznego, dowodzenia środkami obrony przeciwlotniczej, rozpoznania skażeń, są na różnych etapach prac analityczno-koncepcyjnych i projektowych, co powoduje, że nie powstaną szybko.

Doprowadza to do smutnej konkluzji, że obie przezbrajane w pierwszej kolejności brygady zmechanizowane mają znacznie mniejsze możliwości bo­jowe niż klasyczne wojska zme­chanizowane. Ta zmniejszona siła bojowa wyraża się w słabości systemu rozpoznania i słabości systemu raże­nia. Jest to efekt nieukończonych reform i połowicznych rozwiązań strukturalnych oraz wciąż panującego w polskich siłach lądowych du­żego przywiązania do struktur szczebla dywizyjnego, kosztem samodzielności brygad.

Jednak by oddać sprawiedliwość warto zaznaczyć, że ubiegła dekada pozwoliła też dokładnie sprawdzić zakupione wozy, ich ocenę przedstawiono m.in. na naszym portalu oraz – co może wydać się zaskakujące – pozytywnie wpłynęła na sposób patrzenia na technikę przez wojskowych. Całkiem możliwe, że pewnego rodzaju opieszałość pozwoliła nam na uniknięcie błędów.

Ewolucja koncepcji

Inaczej niż powolna ewolucja nie można ocenić ewolucji kształtu programu Rosomak. Z pierwotnego kontraktu, w którym 690 wozów prawie 2/3 miały stanowić uzbrojone transportery piechoty – BWP i TO zostało niewiele założeń. Obecny kontrakt zakłada, że z połowa z 997 ostatecznie planowanych wozów zakontraktowanych będzie w różnych odmianach specjalistycznych. Zrezygnowano z zakupu TO wyposażonych zdalnie sterowane stanowisko strzeleckie z wkm kalibru 12,7 mm lub granatnikiem automatycznym kalibru 40 mm, zrezygnowano z niektórych wersji specjalistycznych, powstały też pomysły na nowe pojazdy specjalistyczne, a w przypadku innych ewolucja dotknęła wymagań taktyczno-technicznych.

Rosomak Hitfist-30P

Możliwości ogniowe Rosomaka wobec celów nieopancerzonych i lekko opancerzonych są wystarczające, niedostateczne są jednak możliwości zwalczania cięższych pojazdów przeciwnika.

Nieustanne zmiany w kształcie zamówienia i w wymaganiach z jednej strony mogą źle świadczyć o przygotowaniu merytorycznym do tego przedsięwzięcia, z drugiej stanowią dowód na aktywność w gremiach decyzyjnych,oraz chęć wykorzystania nowych doświadczeń.

Wynika to prawdopodobnie z faktu, że współczesne modułowe i wielozadaniowe platformy kołowe to novum dla wojskowych, którzy dotąd mieli do czynienia prawie wyłącznie z wyspecjalizowanymi platformami. Warto mieć też na uwadze fakt, że od samego początku postawiono sobie ambitne zadanie, nie tyle przezbrojenia wytypowanych pododdziałów w nowy sprzęt, co stworzenie nowego typu oddziału, a właściwie – w związku z poszerzeniem możliwości działania polskich brygad – związku taktycznego.

Szukając „pomocy” wojskowi „podglądali” innych, a dokładniej Amerykanów, którzy w podobnym czasie formowali swoje Stryker Brigade Combat Team, bazujące na rodzinie kołowych wozów opancerzonych Stryker. Skutkowało to u nas kontrowersyjnymi wymaganiami. Niemniej, by nie paść ofiarą zbytniego uproszczenia warto zaznaczyć, że już na początku programu wojsko chciało mieć pojazdy bardziej uniwersalnie uzbrojone, z możliwością ich wykorzystania w konwencjonalnym konflikcie z przeciwnikiem dysponującym nowoczesnym sprzętem pancernym.

Doktryna

Na początek dwa pytania. Po pierwsze, czym jest brygada ogólnowojskowa bez czołgów? Po drugie, jak wykorzystać dwudziestokilkutonowy transporter, o sile ognia bojowego wozy piechoty, lecz nie przeznaczony do bezpośredniej współpracy z czołgami?

Rosomak z ZSSW-30

Rosomak z makietą bezzałogowego stanowiska wieżowego ZSSW-30, opracowywanego przez konsorcjum Huty Stalowa Wola SA, prezentowany w 2014 r.

W zasadzie nadal trwają ożywione dyskusje inicjowane powyższymi pytaniami. Wojskowi oswajają się z pojęciem sił średnich, jako formacji, której pododdziały dysponują siłą ognia batalionów zmechanizowanych, manewrowością sił lekkich, a przy tym, ze względu na brak czołgów, nie mają przebojowości potrzebnej do wykonania jednej z form natarcia – przełamania. Na polskich poligonach równie często można obejrzeć samodzielne działania pododdziałów wyposażonych w Rosomaki, jak i ich współdziałanie z czołgami – najczęściej Leopardami 2. Jest to właściwa praktyka, bowiem ćwiczenia poligonowe z pewnością mogą pomóc odpowiedzieć na powyższe kluczowe pytania, jednak wiadomo, że wojskowi nie są zainteresowani wzmacnianiem brygad zmotoryzowanych czołgami, ani też zastąpieniem wszystkich gąsienicowych wozów – kołowymi odpowiednikami.

W związku z zmieniającym się potencjałem sił lądowych Wojska Polskiego, należy rozstrzygnąć o wiele więcej wątpliwości, niż te wynikające z tych dwóch pytań. W zasadzie gruntownej rewizji wymaga cała doktryna walki, której zasadniczym elementem jest instrukcja walki brygad zmotoryzowanych: „Wykorzystanie kołowego transportera opancerzonego ROSOMAK w podstawowych rodzajach działań bojowych w zróżnicowanym środowisku pola walki” z 2009 roku. Wymownym odzwierciedleniem obecnej sytuacji jest nazewnictwo brygad wszak częściowo już przezbrojone w Rosomaki jednostki to 12. i 17. Brygady Zmechanizowane, podczas gdy bataliony i kompanie nazywa się zmotoryzowanymi. Przyglądając się realizacji niektórych ćwiczeń taktycznych, nie można odnieść wrażenia, że nadal żywa jest chęć wykorzystania Rosomaków analogicznie jak BWP-1.

Wzmocnienie potencjału

Najczęściej omawianą „palącą potrzebą” pododdziałów zmotoryzowanych jest niedostateczna ilość środków przeciwpancernych. Mimo, że już w pierwszym kontrakcie zakładano wozy z przeciwpancernymi pociskami kierowanymi (96 pojazdów z 313 zamówionych BWP miało mieć ppk Spike-LR), do dziś Wojska Lądowe nie mają ani jednego Hitfista-30P zintegrowanego z ppk. Obecnie potencjał przeciwpancerny batalionu zmotoryzowanego opiera się na batalionowym plutonie przeciwpancernym i środkach przeciwczołgowych piechoty (dokładniej mocno archaicznych granatnikach RPG-7). Powoduje to, że możliwości zwalczania czołgów przez batalion zmotoryzowany są niższe niż polskich „lekkich” batalionów – np. z 6. Brygady Powietrznodesantowej, w których wyrzutni Spike-LR jest etatowo po 18 sztuk. Amunicja do armaty kalibru 30 mm, w którą są wyposażone Rosomaki ma zdolność przebijania około 100 mm stali RHA z odległości 1000 m, a system kierowania ogniem zapewnia prawdopodobieństwo trafienia celu typu pojazd opancerzony z odległości 1500 m na poziomie co najmniej 0,8 przy prędkości 20 km/h. Pozwala to jedynie na niszczenie BWP i transporterów opancerzonych przeciwnika, nie czołgów.

RK-3 Korsar

Na zdjęciu lekki pocisk rakietowy z wyrzutnią RK-3 Korsar, produkt kijowskiej firmy Łucz – hipotetyczny pierwowzór dla polskiego ppk Pirat.

Mimo wielokrotnych zapowiedzi MON, nic nie zapowiada, aby prędko do integracji tych rakiet z załogowymi wieżami Rosomaka doszło. Być może pomimo zapowiedzi MON nie jest zainteresowany inwestowaniem w wzmocnienie – istnieją ku temu racjonalne przesłanki. Integracja wieży z ppk Spike-LR pociąga za sobą pewne problemy techniczne, wynikające nie tylko z dodatkowego obciążenia napędów (masa Hitfist-30P wzrasta w tym wypadku o około 500 kg), ale też wymagań Inspektoratu Uzbrojenia MON, który chciał m.in. aby wieża z wyrzutnią nie wystawała poza obrys kadłuba Rosomaka, a przy tym nie jest antidotum na inne niedomagania tego systemu wieżowego, z których najpoważniejszym jest brak niezależnego panoramicznego przyrządu obserwacyjnego dowódcy wozu.  Koszt modernizacji wież może być dla napiętego budżetu MON obecnie nieakceptowany, szczególnie, że horyzoncie jest przecież ZSSW-30 – wieża, która ma posiadać wyrzutnie ppk zgodne z wymaganiami IU MON, jak i system kierowania ogniem zbudowany zgodnie z zasadą hunter-killer.

Co więcej z ust przedstawicieli MON i wojska nigdy nie padła jednoznaczna deklaracja, że docelowo wszystkie wozy mają posiadać wyrzutnie z przeciwpancernymi pociskami kierowanymi.

Oczywiście taka sytuacja, w której wszystkie Rosomaki z armatami Mk44 miałyby rakietowe pociski przeciwpancerne, byłaby najbardziej pożądana. Ale należy mieć świadomość, że jest też bardzo kosztowna. Dla samych wozów z Hitfist-30P potrzeba nabyć ponad 2100 pocisków i to wyłącznie na potrzeby zabezpieczenia jednej jednostki ognia. Na wszystkie planowane BWP potrzeba więcej pocisków niż zakupiono w pierwszym kontrakcie za – bagatela – 1,5 mld zł.

Wyrafinowany technicznie, drogi ppk Spike-LR ma być bronią na „grubego zwierza” – a więc czołgi, które dziś nie są już tak licznym sprzętem nawet w związkach taktycznych Sił Zbrojnych FR. Niemniej powinny być uzupełnione dodatkowymi środkami przeciwpancernymi, które pozwolą na bardziej elastyczne i ekonomiczne budowanie potencjału ogniowego pododdziałów zmotoryzowanych.

I w tym kontekście warto przyjrzeć się omawianemu ostatnio projektowi przeciwpancernych pocisków kierowanych kryptonim „Pirat”. Broń, która w docelowym kształcie i tak nie posiadałaby wielkich możliwości zwalczania czołgów nowej generacji, byłaby jednak doskonałym uzupełnieniem wyrafinowanego i w zasadzie wąsko wyspecjalizowanego Spike-LR. Wszak na polu walki na żołnierzy nie czeka wyłącznie „błoto i czołgi”. Są także inne, bardziej podatne na lżejsze głowice kumulacyjne, cele.

Rosomak 6x6

Prototyp Rosomaka 6×6, wóz ten miał być bazą dla pojazdu rozpoznawczego. Powstał ponad 10 lat temu i mimo, że koncepcja sześciokołowego wozu zwiadowczego została w Polsce zarzucona na korzyść wersji 8×8, jednostki rozpoznawcze nadal nie posiadają nowoczesnych pojazdów rozpoznawczych.

Jeśli założymy, że MON nie chce inwestować dużych środków w licencyjne wieże, wówczas logiczne staje się „przyhamowanie” prac nad dostarczeniem kolejnych pojazdów. MON może czekać na efekty prac konsorcjum Huty Stalowa Wola, opracowujące zdalnie sterowaną wieżę, oznaczoną ZSSW-30. Jeśli bowiem do produkcji wejdzie ZSSW-30, to można liczyć na poszerzenie zamówienia, bowiem obecnie zapowiadana ilość, 122 sztuki, zabezpiecza potrzeby dwóch batalionów zmotoryzowanych. W ogólniej liczbie zamówionych i dostarczonych wież (załogowe Hitfist-30P i bezzałogowe ZSSW-30) nie uwzględniono modułów dla 88 wozów rozpoznawczych Rosomak R-1 i Rosomak R-2, a te jak wiadomo mają dostać duże wieże uzbrojone w armaty kalibru 30 mm. Gdy zsumujemy obie wartości otrzymujemy zamówienie na co najmniej 210 wież. Liczba ta pozwala na przydzielenie każdemu z planowanych ośmiu batalionów zmotoryzowanych – średnio – po 26 wozów z przeciwpancernymi pociskami kierowanymi. I w taki sposób, minimalizując dodatkowe koszty, w zasadzie do przebudowy 88 już dostarczonych BWP z Hitfist-30P na wersje R-1 i R-2, można wymiernie zwiększyć nasycenie środkami przeciwpancernymi.

Lepsze rozpoznanie – szybsza i skuteczniejsza reakcja mniejszymi siłami

Obecnie w strukturach brygad na Rosomakach funkcjonuje kompania rozpoznawcza. Pododdział ten ma zbyt mały potencjał jak na potrzeby brygady, która musi być gotowa do działania rozproszonymi siłami na dużej przestrzeni, liczonej w setkach kilometrów kwadratowych. W jej strukturze znajdują się trzy plutony rozpoznawcze na transporterach opancerzonych BRDM-2 oraz pluton rozpoznawczy na pojazdach motocyklowych – quadach. Obecnie kompania rozpoznawcza ma możliwość zorganizowania 3-4 patroli rozpoznawczych i 12-15 posterunków rozpoznawczych lub odpowiednią ilość motocyklowych grup rozpoznawczych, albo zespołów motocyklowych. Jest to ilość za mała dla rozpoznania całego obszaru odpowiedzialności brygady, w związku z jego zwiększeniem do nawet kilku tysięcy kilometrów kwadratowych i ogniskowo-przestrzennym charakterem współczesnej walki lądowej.

Rosomak-WSRD

Choć zarówno 12. jak i 17. BZ otrzymały po jednym wozie Rosomak-WSRiD, wyposażonym między innymi w zestaw BŚR FlyEye, to ciężko sobie wyobrazić wykorzystanie systemu w inny sposób niż osłona stanowiska dowodzenia brygady.

Batalion rozpoznawczy na szczeblu brygady dziś staje się standardem – występuje zarówno w strukturze amerykańskich Brygadowych Zespołów Bojowych Stryker (SBCT), jak i brygad brytyjskich, francuskich czy niemieckich. Nawet konserwatywni Rosjanie wzmocnili potencjał rozpoznania brygad strzelców zmotoryzowanych. W związku z tym wydaje się, że należy wzmocnić element rozpoznawczy brygady nawet jeśli obyłoby się to kosztem batalionów manewrowych, np. zmniejszenie batalionów o jedną kompanie manewrową.

W ten sposób można zrealizować dwa cele – zapewnić odpowiednie nasycenie środkami przeciwpancernymi batalionu zmotoryzowanego (więcej modułów ZSSW-30) przy równoczesnym zagospodarowaniu już dostarczonych wież (Hitfist-30P na bojowych wozach rozpoznawczych).

Docelowa struktura brygady zmotoryzowanej – przykład

Batalion dowodzenia – powinien być poddany nieznacznym zmianom. Obecnie pododdziały te czekają na nowe wozy dowodzenia, które zastąpią ZWD-1 i ZWD-3, a te pojawią się dopiero gdy zostanie wdrożony system zarządzania walką (BMS).

Rosomak-R rozpoznawczy MSPO 2012

Demonstrator rozpoznawczego Rosomaka prezentowany w 2012 r. Widoczny radar pola walki na wieży oraz głowica optoelektroniczna na wysuwanym maszcie.

Batalion rozpoznawczy – ten pododdział powinien składać się z: kompanii dowodzenia z plutonem rozpoznania skażeń (4 x Rosomak-RSK); dwóch kompanii rozpoznawczych, w składzie: cztery plutony rozpoznawcze po 4 wozy (1 Rosomak-R1, 3 x Rosomak-R2); kompanii rozpoznawczej, w składzie: dwa plutony rozpoznawcze na pojazdach motocyklowych – quadach, pluton strzelców wyborowych; pododdziału SIGINT (celowo nie precyzujemy wielkość pododdziału jako, że w przypadku takich zadań kluczowe są możliwości techniczne systemów); plutonu bezzałogowych środków rozpoznawczych (BŚR) – tymczasowo zestawy BŚR Fly Eye, docelowo zestawy o większych możliwościach (pluton działałby na rzecz całej brygady, włącznie z dywizjonem artylerii samobieżnej) oraz kompanii wsparcia.

Trzy bataliony zmotoryzowane – zasadnicza siła brygady, dlatego też szczegółowe rozważania na temat batalionu to temat na oddzielny artykuł. Na potrzeby tego materiału przedstawimy jedynie w skrócie strukturę batalionu, w którego składzie znajdować się powinny: kompania dowodzenia, trzy kompanie zmotoryzowane, kompania wsparcia, kompania logistyczna, grupa zabezpieczenia medycznego.

Dywizjon artylerii – obecnie wyposażony w 24 armatohaubice wz. 77 DANA. W przyszłości czechosłowackie działa zastąpić ma opracowywana w Polsce, na bazie rozwiązań izraelskich, haubica samochodowa Kryl, dysponująca większym zasięgiem, oraz możliwością wykorzystania amunicji „inteligentnej”. Należy rozważyć wyposażenie dywizjonu w radar rozpoznania artyleryjskiego RZRA Liwec, który pozwoliłby na lepsze zobrazowanie sytuacji oraz na efektywniejsze zwalczanie artylerii nieprzyjaciela.

Batalion saperów – struktura tego pododdziału wynika ze słabości trakcji kołowej, która wymusza większą aktywność służb inżynieryjnych. Głównym problemem wojsk inżynieryjnych jest jednak przestały sprzęt – bez wymiany generacyjnej ciężko wyobrazić sobie jakiekolwiek reformy tych struktur. Przykładowo, środki przeprawowe będące w dyspozycji batalionu saperów to 9 mostów gąsienicowych BLG-67M, 9 transporterów gąsienicowych PTS-M i 18 łodzi desantowych. Teoretycznie sprzęt ten pozwala na urządzenie 3 przepraw „desantowych” lub 9 przepraw „tymczasowych”. Jest to niewiele jeśli ma się na uwadze przestrzeń na jakiej może przyjść działać brygadzie. Poza tym wspomniane dość przestarzałe pojazdy mają trakcję gąsienicową, co powoduje, że trudno je uznać za wyjątkowo mobilne. Wprawdzie trwa wdrażanie do wojsk inżynieryjnych mostów samochodowych MS-20 Daglezja-S, ale biorąc pod uwagę ilość planowanych do nabycia systemów, można w nie w pełni wyposażyć jedynie dwa z planowanych ośmiu batalionów na Rosomakach.

Park pontonowy PP-64 Wstęga

Patrząc z tej perspektywy wydaje się, że wymóg pływalności Rosomaka jest racjonalny. Zmodyfikowany pułkowy park pontonowy PP-64 Wstęga.

Warto również dodać, że obecnie batalion saperów nie ma możliwości budowy mostów ani przepraw promowych, w tym zakresie musi bazować na wsparciu ze strony pułków inżynieryjnych które dysponują przestarzałym parkami samochodowymi PP-64 Wstęga i pochodnymi.

Wydaje się, że decydentom wojskowym silniej przemawia amfibijność wozów bojowych, niż położenie większego nacisku na modernizację wojsk inżynieryjnych, czego przykładem są wymagania dla bojowego wozu piechoty nowej generacji kryptonim Borsuk, który ma mieć możliwość pływania. Należy zwrócić jednak uwagę na jeden, najczęściej pomijany aspekt pływalności Rosomaka – wymagania bezpiecznego pokonywania przeszkód wodnych pływaniem dla tego wozu bojowego są bardzo wysokie, tj. np. prędkość wiatru musi być mniejsza niż 4 m/s, a fale nie mogą przekraczać 0,1 m. Ponadto nie jest możliwe pływanie Rosomakiem przy temperaturze otoczenia poniżej +1o C. Zatem w wielu przypadkach pokonywanie rzek, czy innych zbiorników wodnych przez pododdział zmotoryzowany będzie niemożliwe, a to niweczy wszelkie zalety Rosomaka jako pojazdu amfibijnego. Warto podkreślić, że pojazdy AMV sił zbrojnych Szwecji, czy Finlandii, państw o surowszym niż Polska klimacie, nie pływają, dysponując przy tym zwiększoną ochroną balistyczną i przeciwminową, np. pojazdy szwedzkie mają wydłużony kadłub (wersja AMV 8x8L) i maksymalną masę 27000 kg.

Most pontonowy M3

A można inaczej. Na zdjęciu wielozadaniowy system przeprawowy M3. 8 takich samobieżnych, kołowych amfibii pozwala na zbudowanie, siłami mniej niż 40 ludzi, w 10 minut, 100-metrowej przeprawy, po której mogą poruszać się nawet czołgi.

Zawirowania wokół wygórowanych wymogów, a dokładniej niemożności ich wypełnienia przez jakikolwiek nośnik, sprawiają, że perspektywa pozyskania Kołowych Transporterów Rozpoznania Inżynieryjnego (KTRI) jest więcej niż mglista. IU MON chce, aby wóz taki był wyjątkowo uniwersalny. Zgodnie z wymogami MON załoga KTRI ma nie tylko wykrywać miny i inne ładunki wybuchowe, ale także określać nośność gruntu i możliwości przepraw wodnych – z uwagi na wspomniane wysokie wymagania dla bezpiecznego pływania wymagane przez Rosomaki – oraz rozpoznawać użycie broni jądrowej i innych środków masowego rażenia, a także prowadzić obserwacje z użyciem umieszczonych na maszcie teleskopowym środków optoelektronicznych.

Warto zauważyć, że nic prócz ambicji resortu obrony, nie stało na przeszkodzie, aby wymagania podzielić między dwa wozy, tak jak ma to miejsce w przypadku wozów spełniających inne funkcje tego samego segmentu pomocy technicznej, czyli wóz pomocy technicznej Rosomak-WPT i wóz rozpoznania technicznego Rosomak-WRT (pojazdy te w założeniu mają się wzajemnie uzupełniać w ramach jednego zadania – zapewnienia wsparcia technicznego), choć przecież można było wymagać wozu równie uniwersalnego – jak wozy gąsienicowe.

Nie należy bagatelizować niedoinwestowania wojsk inżynieryjnych. Niejednokrotnie okazało się, że skuteczność realizacji zadań uzależniona jest od kondycji tego rodzaju wojsk. Sprawne przygotowanie przeprawy, zagrody inżynieryjnej, czy chociażby umocnionych stanowisk ogniowych, jest nie do przecenienia nie tylko przez lekko opancerzone formacje zmotoryzowane. A przy tym jest tutaj duży zasób cennych etatów, które można by „zaoszczędzić”.

Star 266 koparka K-407

Podobnie sytuacja jest ze sprzętem plutonów maszyn ziemnych, który – o ile będzie sprawny – zapewne wykona zadanie, jednak, który powinien zostać wymieniony na bardziej uniwersalne maszyny.

Dywizjon przeciwlotniczy – sytuacja sprzętowa tego pododdziału jest zła. Batalion posiada wprawdzie spełniające wymogi pola walki systemy dowodzenia Łowcza i Rega (docelowo mają być to systemy na Rosomakach, ale w ilości jedynie jeden wóz dowodzenia systemu Łowcza na dywizjon i jeden pojazd dowodzenia systemu Rega na pluton), nie mamy jednak obecnie wymaganych efektorów. Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy PPZR Grom, czy wdrażany obecnie mobilny system Poprad, czyli mobilny Grom, mogą być wyłącznie uzupełnieniem, nie mogą stanowić głównych środków ogniowych pododdziału przeciwlotniczego brygady. Podobnie jest z systemami bazującymi na armatach kalibru 23 mm, czyli zestawach ZUR-23-2 i pojazdach Hibneryt z tymi systemami przeciwlotniczymi.

Wobec zwiększającego się zasięgu ognia środków napadu powietrznego zarysowuje się potrzeba wprowadzenia do brygad przeciwlotniczego zestawu rakietowego o efektywnym zasięgu co najmniej 8-10 km. Ogólna słabość naszych Sił Powietrznych, w połączeniu ze znacznym potencjałem sił potencjalnego przeciwnika, jeśli chodzi o śmigłowce i samoloty szturmowe skłania ku rozbudowie potencjału brygadowego pododdziału przeciwlotniczego.

Jesteśmy natomiast przeciwni przydzieleniu stałego komponentu przeciwlotniczego do poszczególnych batalionów. Specyfika działań obrony przeciwlotniczej wymaga aby możliwie jak najwięcej komponentów było koordynowane przez jeden podmiot – co pozwoli na bardziej efektywne działanie w ramach „parasola” obrony przeciwlotniczej.

Zatem docelowo dywizjon przeciwlotniczy powinien składać się – przykładowo – z jednej (dwóch) baterii przeciwlotniczych zestawów rakietowych krótkiego zasięgu, dwóch baterii zestawów rakietowych bardzo krótkiego zasięgu oraz baterii artyleryjsko-rakietowej z zestawami artyleryjskimi i przenośnymi zestawami rakietowymi. Oczywiście uzależnione jest to od możliwości pozyskanych systemów oraz dokładnych możliwości baterii i plutonów.

Zakończenie

Przed nami jeszcze wdrożenie do brygad na Rosomakach wielu kluczowych elementów. W zasadzie trudno nawet powiedzieć, by proces przezbrajania 12. i 17. Brygad Zmechanizowanych był półmetku. Warto więc wykorzystać ostatni moment by jeszcze raz poważne przemyśleć założenia programu Rosomak, oraz koncepcje brygad „średnich”, które muszą w przyszłości stanowić jednolity i co ważne dysponujący odpowiednim potencjałem komponent polskich wojsk lądowych.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Ministerstwo Obrony Narodowej; GosKB Łucz; Militarium

Ocena techniczna kołowego transportera opancerzonego Rosomak

W polskim Ministerstwie Obrony Narodowej wstępne działania w sprawie pozyskania nowych kołowych transporterów opancerzonych rozpoczęto w latach dziewięćdziesiątych ub. wieku. W pierwszym, dwukrotnie zawieszanym postępowaniu w sprawie pozyskania KTO brały udział pojazdy Pandur I i Piranhia III. Po zakończeniu tamtej procedury, wstępne wymagania taktyczno-techniczne dla tego typu pojazdu sformułowano w MON w 2000 r. Na ich bazie, w następnym roku uruchomiono postępowanie konkursowe. Do ostatecznej rywalizacji przystąpiły podmioty oferujące trzy pojazdy: Pandur II, Piranhia III oraz XC-360 AMV. W grudniu 2002 r. wybrano ten ostatni pojazd, który jako Rosomak jest produkowany na licencji przez Wojskowe Zakłady Mechaniczne S.A., obecnie podmiot ten ma nazwę Rosomak S.A.

KTO Rosomak poligon 1

Według ocen, bazujących na wynikach analiz z badań zdawczo-odbiorczych i eksploatacyjnych, kołowy transporter opancerzony Rosomak jest pojazdem dobrym, choć nie pozbawionym mankamentów, wynikających zarówno z przyjętego układu konstrukcyjnego, jak i wymagań postawionych przez wojsko.

W 2011 r. opublikowano ocenę rozwiązań technicznych kołowego transportera opancerzonego Rosomak. Jest to analiza przeprowadzona przez Wojskowy Instytut Techniki Pancernej i Samochodowej na bazie doświadczeń z badań zdawczo-odbiorczych i eksploatacyjnych seryjnych pojazdów, prowadzonych w latach 2003-2008, w tym w czasie użytkowania KTO Rosomak w Iraku i w Afganistanie.

Pierwsza część oceny dotyczy układu konstrukcyjnego pojazdu, napędu, zawieszenia i układów sterowania.

Element konstrukcyjny

Ocena

Propozycja zmian

Rama i kadłub – konstrukcja ramowa (wspornik elementów zawieszenia, tzw. rama, która przenosi część obciążeń), tzw. układ półniosący

Zwiększenie masy pojazdu, ograniczenie zastosowania opancerzenia, zmniejszenie zdolności pojazdu do pływania. Umieszczenie wyżej środka masy, zwiększenie ogólnej wysokości pojazdu

Eliminacja ramy (belki nośnej) i zastosowanie samonośnego kadłuba pojazdu

Rama i kadłub – konstrukcja ramowa (wspornik elementów zawieszenia, tzw. rama, która przenosi część obciążeń), tzw. układ półniosący

Odkryte przewody układu hydraulicznego i pneumatycznego – narażenie na łatwe uszkodzenia tych układów – w konsekwencji uznano za słabe ogniwa układy kierowniczy, hamulcowy, zawieszenia i pneumatyczny

Zabezpieczenie przed uszkodzeniami i ostrzałem przewodów układu hydraulicznego i pneumatycznego

Silnik – czterosuwowy z zapłonem samoczynnym i bezpośrednim wtryskiem paliwa (pompowtryskiwacze), doładowany, chłodzony cieczą z podgrzewaczem

W układzie dolotowym we wstępnym filtrze cyklonowym brak układu samooczyszczenia, np. sprężonym powietrzem (w warunkach zapylenia dochodziło do zatkania filtra)

Zastosowanie układu samooczyszczenia się filtra wstępnego (np. eżektorowego), zastosowanie wtryskiwaczy piezoelektrycznych, zastosowanie rozrusznika zintegrowanego z alternatorem – Integrated Starter Alternator Dumper (ISAD)

Skrzynia rozdzielcza o jednym przełożeniu. Mechanizmy różnicowe stożkowe o zmniejszonym tarciu wewnętrznym

Mała elastyczność jednobiegowej skrzyni rozdzielczej. Brak mechanizmów różnicowych między mostowych dodatkowo obciąża układ przeniesienia napędu.

Wprowadzenie skrzyni rozdzielczej o dwóch przełożeniach. Zastosowanie płytkowych mechanizmów różnicowych o zwiększonym tarciu wewnętrznym i eliminacja ich układu blokowania

Ogumienie pneumatyczne z wkładkami run-flat, z możliwością regulacji ciśnienia, w zależności od rodzaju nawierzchni i obciążenia

Zbyt niska trwałość ogumienia i nieszczelność układu regulacji ciśnienia

Zastosowanie ogumienia o większej trwałości. Podwyższenie szczelności połączeń w piastach kół. Zastosowania nowego typu ogumienia MPT z tworzywa sztucznego „plaster miodu”

Zawieszenie kół – niezależne z kolumnami hydropneumatycznymi

Nieracjonalne wykorzystanie własności zawieszenia przy braku możliwości regulacji wysokości (prześwitu) oddzielnie dla każdego koła i możliwości sterowania układem hamulcowym za pomocą sygnałów o chwilowym ciśnieniu w każdej kolumnie. Konieczna interwencja serwisu przy każdej zmianie obciążenia pojazdu. Podczas dłuższej jazdy w terenie gaz zwiększa swoją objętość, co powoduje znacznie uniesienie zawieszenia, nieprawidłową pracę układu kierowniczego i uszkodzenia (wyrywanie końcówek drążków kierowniczych i sworzni zwrotnic, uszkodzenia gumowo-metalowych elementów tłumiących w mocowaniu kolumn hydropneumatycznych). Niebezpieczeństwo zmian wysokości zawieszenia (obniżanie się temperatury gazu i zmniejszanie objętości na postoju, np. w transporcie kolejowym – luzowanie mocowania KTO na platformie). Wrażliwość elementów zawieszenia na oddziaływanie przeciwnika (broń strzelecka, granaty, miny)

Wprowadzenie zawieszenia aktywnego pełniącego rolę stabilizatora np. podczas wykonywania zakrętów. Ze względów niezawodnościowych i bojowych wprowadzenie korzystniejszej konstrukcji zawieszenia na sprężynach śrubowych lub drążkach skrętnych

Hamulce kół – tarczowe uruchamiane hydraulicznie z systemem ABS

Ustawienia skuteczności układu tylko dla pojazdu pustego i pełnego. Brak układu ABS z funkcją jazdy w terenie i możliwością hamowania kół wewnętrznych podczas skrętu (SZ RP nie wprowadziły tej modyfikacji). Brak możliwości odłączenia hamulców poszczególnych osi lub kół. Uszkodzenie jednego z przewodów hamulcowych powoduje unieruchomienie pojazdu. Tarcze hamulców narażone na ścieranie, oddziaływanie pyłu i błota. Niska szczelność układu hydraulicznego hamulców kół

Zastosowanie układu ABS z funkcją jazdy w terenie. Zastosowanie układu odłączenia hamulców poszczególnych kół. Wprowadzenieukładu samooczyszczającego przed dostawaniem się piasku i błota między klocki i tarcze. Wprowadzenie wskaźnika zużycia klocków hamulcowych. Wprowadzenie pneumatyczno-hydraulicznego układu uruchamiającego hamulce Zastosowanie układu stabilizacji toru jazdy ESP

Układ kierowniczy – klasyczny, ze wspomaganiem

Niska szczelność układu kierowniczego

Zastosowanie elektrycznego wspomagania układu kierowniczego

 

Brak sterów zmniejsza zwrotność pojazdu w czasie pokonywania przeszkód wodnych. Konieczność wjeżdżania do wody tyłem przy kątach zejścia ponad 22%

Wciągarka – napęd hydrauliczny

Wprowadzenie mechanizmu samoukładnania liny

KTO Rosomak WEM 1

Za wyjątkowo niekorzystne uznano pozostawienie drzwi do przedziału roboczego w pojeździe ewakuacji medycznej Rosomak-WEM zamiast zastosowania opuszczanej hydraulicznie rampy. Posiadają ją m.in. szwedzkie SjTpPatgb 360.

Druga część oceny dotyczy warunków pracy załogi i desantu, w tym ergonomii przedziałów, obsługi poszczególnych systemów i układów.

Element konstrukcyjny

Ocena

Propozycja zmian

Systemy diagnostyczne pojazdu – odrębne dla silnika podgrzewacza, układu hamulcowego, kierowniczego, centralnego układu pompowania kół

Brak zintegrowanego układu diagnostycznego

Wprowadzenie systemu nadzorującego i diagnostycznego o otwartej strukturze pozwalającej na dołączenie kolejnych modułów (wieża, system kierowania ogniem, ABC, łączność, zabudowy specjalne)

Przedział kierowcy

Bardzo skomplikowany układ kontrolny, brak integracji systemów informacyjnych. Szyba przednia niepraktyczna w warunkach bojowych (zbyt długi czas złożenia)

Wprowadzenie udoskonalonej ergonomicznej wersji przedziału kierowcy, z uwzględnieniem zachowania wymaganych warunków. Zastosowanie nowego siedziska kierowcy zmniejszającego wartości przyspieszeń pionowych. Zastosowane rozwiązania szybkiego zamknięcia włazu do pozycji peryskopowej. Wprowadzenie urządzenia Apartive Cruise Control (ACC) – zapewnienie automatycznej odległości między pojazdami w czasie marszu, zmiana prędkości jazdy w zależności od warunków ruchu, ustalenie stałej prędkości jazdy

Przedział desantowy

Warunki bytowe żołnierzy znośne, mała objętość wnętrza przy znacznej ilości uzbrojenia i wyposażenia desantu. Wnętrze przedziału nie budzi większych zastrzeżeń. Oprócz peryskopu w tylnych drzwiach desant nie ma możliwości obserwacji otoczenia (rezygnacja z kamer bocznych i monitorów przedziału), ryzyko niespodziewanego ostrzału podczas desantowania. Brak możliwości prowadzenia ognia przez żołnierzy desantu (jedynie otwór strzelniczy w tylnych drzwiach). Brak tylnej rampy desantowej (szczególnie dotkliwy w przypadku Rosomaka w wersji ewakuacji medycznej)

Wprowadzenie kamer bocznych i monitorów w przedziale. Wprowadzenie możliwości prowadzenia ognia przez żołnierzy desantu. Zastosowanie hydraulicznie opuszczanej rampy tylnej

Wieża Hitfist-30P

Szybkie zużywanie się silników obrotu wieży w czasie prowadzenia obserwacji (brak panoramicznego przyrządu obserwacyjnego dowódcy z kamerami dzienną i termowizyjną wymusza obrót wieży w celu dookólnego prowadzenia obserwacji za pomocą celownika działonowego

Udoskonalenie konstrukcji układu stabilizacji i systemu kierowania ogniem oraz dosyłania amunicji do armaty. Poprawa niezawodności napędów wieży

System teleinformatyczny (radiostacja, terminal dowódcy, układ nawigacji)

Zbyt wysokie obciążenie załogi koniecznością wykonania wszelkich czynności bezpośrednio niezwiązanych z prowadzeniem walki

Modyfikacja systemu teleinformatycznego w zakresie przedstawiania propozycji podjęcia decyzji dla dowódcy KTO i załogi (zautomatyzować dostarczanie członkom załogi wszelkich informacji związanych z sytuacją bojową, stanem pojazdu). Zintegrowanie obecnych i nowo wprowadzonych układów (zastosowanie zintegrowanego systemu sterowania)

Zasilanie i bilans energii elektrycznej pojazdu

Ujemny bilans energii elektrycznej – zapotrzebowanie na energię elektryczną jest duże i ładowanie akumulatorów wymaga pracy silnika, który generuje energię cieplną i hałas. Zastosowane w KTO akumulatory ołowiane mają niski stosunek akumulowanej energii do masy (30-50 Wh/kg).

Zastosowanie akumulatorów niklowo-wodorowych (60-80 Wh/kg lub litowo-jonowych (100-200 Wh/kg. Zastosowanie ultra kondensatorów do magazynowania energii (duża trwałość, bezobsługowość, wysoka sprawność, tj. 85÷98%, duża moc, tj. 2500÷3500 W/kg. Zastosowanie agregatu prądotwórczego, zasilającego odbiorniki energii elektrycznej, włączanego półautomatycznie lub automatycznie

KTO Rosomak wieża 1

Pod względem konstrukcyjnym za największy mankament wieży KTO Rosomak uznano zbyt duże obciążenie dowódcy i działonowego zadaniami nie związanymi bezpośrednio z walką.

Część trzecia oceny dotyczy podatności diagnostycznej, obsługowej i naprawczej KTO Rosomak w warunkach polowych i warsztatowych.

Element konstrukcyjny

Ocena

Propozycja zmian

Podatność diagnostyczna

Złożony proces sterowania poszczególnymi układami pojazdu. Duża liczba wskaźników, lampek kontrolnych i pulpitów, co rozprasza uwagę załogi utrudnia, obserwację pola walki i kierowanie. Silnik, układ hamulcowy, kierowniczy i inne, mają swoje oddzielne podsystemy diagnostyczne, a część układów nie ma układów diagnostycznych. Brak kompleksowej i realizowanej automatycznie informacji dla dowódcy i kierowcy o stanie pojazdu. Złożone algorytmy lokalizacji uszkodzeń, a w zasadzie ich brak w instrukcjach. Długi czas diagnozowania uszkodzeń. Konieczność dysponowania zespołami diagnostów. Nie ma złącza diagnostycznego do podłączenia zewnętrznych urządzeń diagnostycznych brak zewnętrznych urządzeń diagnostycznych

Wdrożenie centralnego pokładowego systemu diagnostycznego KTO Rosomak

Podatność obsługowa

Duża liczba punktów smarowania. Długi czas trwania czynności obsługowych. Duża pracochłonność czynności obsługowych. Złożony proces obsługiwania niektórych urządzeń. Brak niektórych zamienników materiałów eksploatacyjnych. Zbyt duża liczba elementów wyposażenia pojazdu (ponad 100 szt.)

Uproszczenie i zmniejszenie pracochłonności istniejących procesów technologicznych demontażu i montażu układów. Opracowanie procesu technologicznego naprawy konserwacyjnej i głównej KTO

Podatność naprawcza

Znaczny czas napraw układów, podukładów, zespołów i mechanizmów realizowany metodą wymiany zespołów (złożone procesy demontażu i montażu układów i zespołów). Nie wszystkie możliwe przewody olejowe, paliwowe i elektryczne mają złącza szybkomocujące. Nie wszystkie zespoły obiektu o masie powyżej 20 kg mają odpowiednie zaczepy w celu zastosowania środków mechanizacji wymiany. Brak procesu technologicznego naprawy konserwacyjnej i głównej KTO*

Uproszczenie i zmniejszenie pracochłonności istniejących procesów technologicznych demontażu i montażu układów. Opracowanie procesu technologicznego naprawy konserwacyjnej i głównej KTO

System eksploatacji

Wprowadzenie systemu eksploatacji pojazdów opartego o reżim przebiegowy, według zużycia paliwa lub kalendarzowy cykl obsługiwania pojazdów (do wyboru). Stan techniczny jako kryterium pojazdów kwalifikowanych do obsługiwania lub napraw. Zastosowanie programów komputerowych użytkowania i obsługiwania pojazdów, wspomaganie działania eksploatacyjnych za pomocą informatycznych systemów zarządzania

*Podatność naprawcza była badana w ograniczonym zakresie, z tego względu niektóre wnioski z analizy niepełne.

Część z wymienionych, jako propozycje zmian, postulatów została zrealizowana – w szczególności chodzi o braki w zakresie systemów diagnostycznych oraz szkoleniowych, w tym symulatorów, a także dopracowanie w aspekcie ergonomicznym przedziałów kierowcy, bojowy i desantu oraz modyfikacje układu zawieszenia.

Ogólna ocena konstrukcji KTO Rosomak, wynikająca z przedstawionej analizy, jest dobra, dorównująca rozwiązaniom dla tego typu pojazdów znajdujących się w wyposażeniu sił zbrojnych innych państw. Zgodnie z oceną, część rozwiązań konstrukcyjnych niektórych systemów KTO nie jest właściwa z uwagi m.in. na niewyeliminowanie mankamentów stwierdzonych w badaniach zdawczo-odbiorczych i dodatkowych, uszkodzenia KTO zgłoszone przez użytkowników w trakcie użytkowania, uwagi jednostek wyposażonych w te pojazdy dotyczące jakości i braku niektórych istotnych rozwiązań konstrukcyjnych, a ponadto z uwagi na ocenę Wojskowego Instytutu Techniki Pancernej i Samochodowej dotyczącą konstrukcji i eksploatacji KTO. Według WITPiS wskazane braki obniżają wartość bojową Rosomaka i w związku z tym jego przydatność do realizacji rzeczywistych działaniach bojowych należy uznać jako zadowalającą.

Dodatkowo postulatami WITPiS w odniesieniu do konstrukcji pojazdu były ewentualne opracowanie koncepcji wprowadzenie hamulców elektromagnetycznych (EMB), czyli układu hamulcowego bez pompy, przewodów hydraulicznych i urządzenia wspomagającego, w którym występuje indywidualny dobór sił hamowania kół z uwzględnieniem warunków jazdy oraz elektrycznego układu kierowniczego (SBW), w którym wyeliminowano elementy mechaniczne, nie ma kolumny kierownicy i elementów hydraulicznych układu, a skręt kół realizują silniki elektryczne. Proponowane było również zastosowania w całym pojeździe instalacji elektrycznej o napięciu 42 V.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Militarium