Archiwa tagu: Falarick-105

Wóz wsparcia ogniowego Wilk, czyli o symulacjach i szacowaniu potencjału bojowego

Impulsem do napisana poniższego tekstu była lektura dwóch artykułów: „Wilk wzmocnieniem Rosomaków?” oraz „Wilk w natarciu”. Oba teksty, autorstwa Czesława Dąbrowskiego i Marcina Bielewicza, zostały opublikowanie w czasopiśmie RAPORT-WTO Wojsko, Technika, Obronność – odpowiednio w numerach 5/2014 i 10/2014. Autorzy podjęli w nich próbę zaprezentowania wyników symulacji, których celem była analiza potencjału jednostek zmotoryzowanych wzmocnionych kołowymi wozami wsparcia bezpośredniego.

Wóz Wsparcia Bojowego Wilk to opracowana przez Wojskowe Zakłady Mechaniczne S.A. oraz belgijski koncern CMI Defence odmiana Rosomaka wyposażoną w wieżę CT-CV z wysokociśnieniową armatą Cockerill kalibru 105 mm z samowzmocnioną gwintowaną lufą o długości 51 kalibrów. Działo posiada balistykę zgodną z armatą L7/M68 i strzela amunicją zgodną z NATO STANAG 4458, a także przeciwpancernymi pociskami kierowanymi Falarick-105. Armata może być montowana na relatywnie lekkich platformach, a system kompensacji odrzutu pozwala na prowadzenie ognia w każdej pozycji wieży względem kadłuba, także w ruchu. Amunicja artyleryjska do armaty jest produkowana m.in. przez belgijską firmę Mecar.

Wilk w obronie

W pierwszym artykule „Wilk wzmocnieniem Rosomaków?” zaprezentowano sytuację hipotetycznej obrony batalionu przed zgrupowaniem bojowym przeciwnika, w sile około brygady pancernej, składającym się łącznie z 120 czołgów T-80 i 48 bojowych wozów piechoty BMP-2.

WWO Wilk 105

Rosomak z makietą nowej wieży CMI Defence XC-8 armatą wysokociśnieniową kalibru 105 mm.

W symulacji, dla celów porównawczych wykorzystano cztery hipotetyczne polskie bataliony: batalion zmechanizowany, wyposażony w gąsienicowe bojowe wozy piechoty BWP-1 (BMP-1), batalion zmotoryzowany wyposażony w kołowe bojowe wozy piechoty (KTO) Rosomak oraz dwa hipotetyczne bataliony zmotoryzowane, wzmocnione wozami wsparcia bezpośredniego (WWB) Wilk, w dwóch wariantach – „wariant I”, w którym każda z czterech organicznych kompanii zmotoryzowanych została wzmocniona plutonem (4 wozy) WWB Wilk, liczącym cztery wozy i „wariant II”, w którym zamiast czwartej kompanii piechoty zmotoryzowanej występuje kompania WWB z 16 Wilkami.

Na początek należy przyjrzeć się zestawieniu potencjału bojowego poszczególnych batalionów prezentowanych w analizowanym tekście z RAPORT-WTO. Pomimo zapewnień autorów, że analiza ma na celu ocenę wyłącznie wpływu obecności WWB w jednostkach zmotoryzowanych, nie obyło się bez głębszych zmian w wyposażeniu pododdziałów.

Potencjał bojowy batalionu zmechanizowanego wyposażonego w BWP-1 – według RAPORT-WTO.

Sprzęt

Ilość

Potencjał jednostkowy

Potencjał razem

BWP-1

58

0,8

46,4

Moździerz M-120

6

0,59247031

3,55482185

Moździerz LM-60

16

0,56344401

9,01510411

Ppk Spike

4

0,72085712

2,88342846

Granatnik Mk19

16

0,27892142

4,46274278

Granatnik RPG-7

48

0,51531756

24,7352428

km PKM

48

0,12944571

6,21339422

Łącznie

97,26

Potencjał bojowy batalionu zmechanizowanego wyposażonego w KTO Rosomak – według RAPORT-WTO.

Sprzęt

Ilość

Potencjał jednostkowy

Potencjał razem

KTO Rosomak

58

0,9265596

53,74045889

Moździerz M-120

6

0,59247031

3,55482185

Moździerz LM-60

16

0,56344401

9,01510411

Ppk Spike

4

0,72085712

2,88342846

Granatnik Mk19

16

0,27892142

4,46274278

Granatnik RPG-7

48

0,51531756

24,7352428

km PKM

48

0,12944571

6,21339422

Łącznie

104,25

Potencjał bojowy batalionu zmechanizowanego wyposażonego w WWO WILK (wariant I) – według RAPORT-WTO.

Sprzęt

Ilość

Potencjał jednostkowy

Potencjał razem

KTO Rosomak

58

0,9265596

53,74045889

WWO Wilk

16

1,247894

19,966304

WD KTO

6

0,805396196

4,832377176

Moździerz na KTO

6

0,9727152

5,8362912

Moździerz LM-60

12

0,56344401

6,761328084

Ppk Spike (na pojeździe)

4

1,035396196

4,141584784

Granatnik Mk19

12

0,27892142

3,347057088

Granatnik RPG-7

52

0,51531756

26,79651307

km PKM

52

0,12944571

6,731177076

Łącznie

132,15

Potencjał bojowy batalionu zmechanizowanego wyposażonego w WWO WILK (wariant II) – według RAPORT-WTO.

Sprzęt

Ilość

Potencjał jednostkowy

Potencjał razem

KTO Rosomak

44

0,9265596

40,7686224

WWO Wilk

16

1,247894

19,966304

WD KTO

6

0,805396196

4,832377176

Moździerz na KTO

6

0,9727152

5,8362912

Moździerz LM-60

9

0,56344401

5,070996063

Ppk Spike (na pojeździe)

4

1,035396196

4,141584784

Granatnik Mk19

9

0,27892142

2,510292816

Granatnik RPG-7

40

0,51531756

20,61270236

km PKM

52

0,12944571

6,731177076

Łącznie

108,92

Z powyższych tabel wynika, że bataliony z WWB Wilk posiadały także samobieżne moździerze oraz samobieżne wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych, co poważne wzmocniło ich potencjał bojowy – dokładniej o 3,54 pkt oraz wozy dowodzenia, które dały „ekstra” 4,83 pkt.

Gdyby założono, że bataliony z Wilkami wspierają moździerze holowane i przenośne wyrzutnie ppk Spike-LR, to okazuje się, że batalion w wariancie z trzema kompaniami zmotoryzowanymi i kompanią WWB ma niższy potencjał bojowy niż „zwykły” batalion zmotoryzowany na Rosomakach. Niewyjaśniony jest też wzrost ilości jednostek uzbrojenia piechoty, w tym granatników przeciwpancernych, w przypadku „wariantu I”, w którym przecież kompania miała otrzymać jedynie dodatkowe cztery WWB.

W omawianym artykule, po przedstawieniu potencjału obrońcy, autorzy od razu zaprezentowali wynik starć. Nie przedstawiono uprzednio potencjału nacierającego, zatem nie wiadomo, w jaki sposób obliczono wartości bojowe czołgów T-80 oraz wozów BMP-2 i dokonano zsumowania wartości tego sprzętu.

Nie opisano także samego przebiegu walk obronnych. Oprócz lakonicznego stwierdzenia, że teren starcia i warunki były dla wszystkich scenariuszy jednakowe, nie ujawniono o jakiej porze doby, w jakich warunkach atmosferycznych i terenowych były prowadzone symulacje. Czynniki te jednak, jak wynika m.in. ze wstępnych analiz rzeczywistych starć pojazdów pancernych, np. w ostatnim okresie na Ukrainie, mają znaczący wpływ na efektywność sprzętu.

Niewiele miejsca poświęcono również opisowi przebiegu symulacji – wiadomo tylko, że żadna ze stron nie mogła liczyć na wsparcie artyleryjskie, ani lotnicze. Z opisu symulacji wynika, że obrońca miał za zadanie bronić się do końca, tj. do chwili całkowitej utraty własnych możliwości bojowych. Nie opisano przebiegu natarcia przeciwnika i sposobu jego wyprowadzenia, tj. np. szyku, rozwinięcia, wariantów działań po nawiązaniu kontaktu ogniowego z obrońcą. Należy zauważyć, że w symulacji przeciwnik dysponuje znaczną ilością sprzętu pancernego, która umożliwia mu realizacje wielu opcji działań.

Wyniki symulacji dla wszystkich czterech wariantów autorzy przedstawili w formie tabelarycznej – według RAPORT-WTO.

Zadanie

Siły obrońcy

Straty nacierającego

Symulacja nr 1

58 BWP-1

33 T-80 + 4 BMP-2

Symulacja nr 2

58 KTO Rosomak

20 T-80 + 11 BMP-2

Symulacja nr 3

58 KTO Rosomak + 16 WWO Wilk

66 T-80 + 16 BMP-2

Symulacja nr 4

44 KTO Rosomak + 16 WWO Wilk

58 T-80 + 7 BMP-2

Po przedstawieniu takich wyników nie można mieć wątpliwości – WWB Wilk jest bardzo skuteczną bronią przeciwpancerną. Batalion zmotoryzowany wyposażony w te pojazdy zniszczył dwukrotnie więcej czołgów T-80 niż pododdział wyekwipowany w BWP-1 oraz ponad trzykrotnie więcej niż batalion Rosomaków.

Czołgi T-80

W symulacji założono, że przeciwnik posiada czołgi T-80. Pomimo tego samego oznaczenia możliwości wozów tego typu, są bardzo różne – w szczególności dotyczy to systemu kierowania ogniem i poziomu opancerzenia. Należy postawić tezę, że bazowy T-80 i rozwojowy T-80UD to dwa różne czołgi pod względem celności ognia i poziomu ochrony. Na zdjęciu od lewej: T-80B, T-80UD i T-80B1, widoczne choćby różne typy pancerza reaktywnego.

Oficjalne materiały CMI Defence i Mecar zawierają informacje na temat amunicji dostępnej dla armaty WWO Wilk, z których wynika m.in. 105-mm przeciwpancerny pocisk podkalibrowy APFSDS-T M1060CV osiąga przebijalność do 560 mm stali jednorodnej RHA w odległości 2000 m. Są to jednak osiągi uzyskiwane dla płyty ustawionej pod kątem 60 stopni. Jeśli sprowadzimy tę wartość dla kąta 0 stopni wynik nie będzie tak dobry – nieco ponad 500 mm, jednak nadal można go uznać za dobry, jak na „sto-piątkę”. Faktycznie osiągi te są nieco wyższe niż możliwości niemieckiego pocisku APFSDS-T DM33A1 kalibru 120 mm, stosowanego m.in. w polskich czołgach Leopard 2. Warto jednak pamiętać, że używane w Wojsku Polskim DM33A1 to amunicja, która powstała ponad 30 lat temu. Czas płynie, a z nim następuje rozwój nowych pocisków – obecnie w użyciu znajdują się nowe typy pocisków podkalibrowych (w samym tylko RFN od czasu DM33 opracowano trzy nowe pociski DM43, DM53 i najnowsze DM63) – oraz, co najistotniejsze, nowych typów pancerzy. Z badań przeprowadzonych przez niemieckich specjalistów wynika, że obecna amunicja podkalibrowa kalibru 105 mm nie jest w stanie unieszkodliwić w każdym przypadku czołgu T-72A, czyli eksportowego T-72M1, nie mówiąc o nowszych pojazdach rosyjskich.

W związku z powyższym należy obecnie uznać, że osiągi przestarzałej amunicji kalibru 120 mm, jak i nowoczesnej kalibru 105 mm, nie pozwalają na przebicie pancerzy podstawowych typów czołgów używanych przez naszych potencjalnych przeciwników. Te można skutecznie zwalczać tylko przy pomocy najnowszych modeli APFSDS-T wystrzeliwanych z armat kalibru 120 mm.

Sytuacji nie poprawia proponowany wraz z Wilkiem przeciwpancerny pocisk kierowany Falarick-105. Ta wystrzeliwana z armaty rakieta, opracowana przez ukraiński firmę Łucz na bazie GLATGM R-111 opracowanego z myślą o wozach uzbrojonych w armatę D-10T kalibru 100 mm, w kwestii możliwości zwalczania czołgów prezentuje się nie lepiej niż wspomniana amunicja podkalibrowa. Deklarowana dla Falaricka przebijalność jego głowicy kumulacyjnej, wynosząca 550 mm RHA za osłoną reaktywną, nie daje pełnych możliwości w zwalczaniu najlepiej osłoniętych wozów szczególnie, że pocisk nie ma możliwości ataku od góry (tzw. top-attack) słabiej osłoniętych stref czołgu.

Rakieta osiąga prędkość około 290 m/s i zasięg 5000 m, a naprowadzana półaktywnie (SACLOS) jest w wiązce laserowej. Po pierwsze wymaga to, aby cel był widoczny jeszcze przed jego odpaleniem – nie ma możliwości ataku zza zasłony terenowej, jak choćby w przypadku pocisku Spike-LR – co oczywiście ogranicza praktyczny zasięg Falaricka do typowych odległości determinowanych ukształtowaniem terenu w Polsce. Po drugie nieodzowne jest utrzymanie ciągłego kontaktu z celem przez kilka-kilkanaście sekund, bowiem działonowy musi cały czas utrzymać cel w celowniku systemu kierowania ogniem, a sama wiązka laserowa może być wykryta przez detektory opromieniania laserowego systemów samoosłony pojazdu, jak choćby TSzU-1-1/11 systemu Sztora-1, które są stosowane np. w rosyjskich czołgach podstawowych.

T-80 pancerz wieża

Przekroje wieży czołgów T-80 różnych odmian, widoczne zasadnicze różnice w konstrukcji wewnętrznej pancerza.

Warto także zauważyć, że czołgowe przeciwpancerne pociski rakietowe są rozwijane od ponad 35 lat, szczególnie w Rosji i krajach byłego ZSRR. Mimo kilku okazji i konfliktów, w których walczące strony posiadały wozy z takimi systemami, nie odnotowano wykorzystania bojowego takich rakiet.

Warto także odnieść się do posiadanego przez przeciwnika w symulacjach sprzętu pancernego – wbrew pozorom kwestią o kluczowym znaczeniu jest doprecyzowanie, jakimi czołgami T-80 dysponował nacierający, bowiem amplituda wartości bojowej poszczególnych odmian T-80 produkowanych w różnych okresach, jest znaczna. Gdyby w symulacji siły nacierającego wyposażone były w 120 pojazdów w wersjach T-80B/B1, to wyniki starcia przy uwzględnieniu korzystnych dla obrońcy warunków atmosferycznych lub pory doby, mogłyby wydawać się prawdopodobne. Czołgi tych odmian z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych posiadają, wprowadzony na tym typie w 1978 roku, system kierowania ogniem 1A33 z dalmierzem laserowym 1G21 i nocnym przyrządem celowniczego TPN-3-49-23, którego zasięg obserwacji w trybie aktywnym wynosi około 1300 m, a pasywnym około 850 m oraz pancerz, który w pierwszych wozach był niemalże tożsamy z tym z stosowanych w późnych wariantach T-64 (nota bene SKO z TPN-3-49-23 był także montowane w T-64B/B1, które walczą obecnie na Ukrainie). Natomiast jeśliby nacierały wozy T-80U/UD, to ani zaawansowany system kierowania ogniem Wilka, ani dogodne warunki nie pomogłyby obrońcy. Wozy te wprowadzono w drugiej połowie lat osiemdziesiątych i oprócz zmian w zakresie kierowania ogniem, w postaci systemu 1A45, dysponują zupełnie nowymi rozwiązaniami w zakresie pancerza, który stał się odporny nie tylko na amunicję kalibru 105 mm, ale też i ówczesną amunicje Leopardów 2. Zgodnie z szacunkami oporność rosyjskich wozów przeciwko pociskom APFSDS wynosi około 550 mm stali RHA dla kadłuba i 550-580 mm stali RHA – dla wieży T-80U. Dość powiedzieć, że to właśnie wprowadzenie wozów T-80U wymusiło na NATO intensyfikację prac nad nowymi środkami przeciwpancernymi.

Zgodnie z badaniami poligonowymi amunicja APFSDS M1060 nie ma wystarczającej przebijalności, by móc w każdych warunkach skutecznie porazić dysponującego takimi pojazdami przeciwnika. Z tych względów w najnowszych zachodnich wozach bojowych przeznaczonych do walki z czołgami podstawowymi stosowane są armaty kalibru 120 mm, a rozwój amunicji podkalibrowej dla tych dział trwa z niezmniejszoną intensywnością.

Wilk naciera

Z kolei w tekście „Wilk w natarciu” opisano i przeanalizowano natarcie z marszu batalionowej grupy bojowej oraz opanowanie obiektu terenowego bronionego przez kompanię zmechanizowaną przeciwnika, wyposażoną w 12 gąsienicowych BMP-2.

Dla celów porównawczych wykonano trzy symulacje. W pierwszej brał udział batalion zmotoryzowany wyposażony w KTO Rosomak, w drugiej także batalion zmotoryzowany, w którym dodatkowo każda kompania zmotoryzowana otrzymała pluton Wilków (cztery WWB), w trzeciej symulowano natarcie batalionu zmechanizowanego wyposażonego w gąsienicowe BWP-1.

Tym razem natarcie było wspierane ogniem baterii artylerii samobieżnej, która już na samym początku, w ramach ogniowego przygotowania ataku, skutecznie obezwładniła główne siły oporu, oraz artylerię przeciwnika. Oddziaływanie własnej baterii artylerii było na tyle skuteczne, że w dalszej części opisu nie słowa o użyciu przez przeciwnika artylerii. Po porażeniu sił w głębi ugrupowania, integralna kompania wsparcia wykonała ogień na wysunięte pozycje obrońcy.

Piechota ludowego Wojska Polskiego

W symulacji założono spieszenie piechoty w określonym miejscu i rozwój sytuacji zgodny z założonym z góry scenariuszem – jak w czasach pokazowych ćwiczeń Wojska Polskiego z lat osiemdziesiątych. Dzięki wzorowemu przygotowaniu artyleryjskiemu siły nacierające były w dogodnej sytuacji. Bez zagrożenia ze strony artylerii przeciwnika, nacierający mógł zawczasu spieszyć piechotę, która poruszając się przed wozami wykrywała i niszczyła punkty oporu oraz ubezpieczała wozy przed zagrożeniem ze strony ręcznej broni przeciwpancernej.

Dodatkowo, oprócz klasycznych systemów artyleryjskich w symulacji nr 2 do przygotowania ataku wykorzystano WWB Wilk, których duży kąt podniesienia armaty umożliwia prowadzenie ognia pośredniego. Dowodzenie przygotowaniem artyleryjskim było scentralizowane, a jego przebieg koordynowany przez obserwatorów artyleryjskich – należy zatem założyć, iż wyniki prezentują maksymalny potencjał ogniowy.

We wszystkich trzech symulacjach, dzięki silnemu przygotowaniu artyleryjskiemu siły nacierające były w dogodnej sytuacji. Założono prawdopodobnie, że bez zagrożenia ze strony artylerii przeciwnika, nacierający mógł zawczasu spieszyć piechotę, która poruszając się przed wozami wykrywała punkty oporu, oraz ubezpieczała wozy przed zagrożeniem ze strony ręcznych granatników przeciwpancernych. Straty przeciwnika w wyniku OPA wyniosły w symulacjach nr 1 i 3 – 2 BWP-2 i 4 drużyny, a w symulacji nr 2 – 3 BWP-2 i 6 drużyn.

W tekście zawarto opis samego natarcia, w którym brały za każdym razem trzy kompanie (czwarta pozostawała w odwodzie). Wykonały one spieszenie piechoty na linii ataku, żołnierze w czasie szturmu poruszali się w szyku około 300 m przed pojazdami, natomiast WWB jechały w drugiej linii, za KTO Rosomak.

Zestawienie wyników symulacji zostało opublikowane w formie tabelarycznej, w oparciu o opis wyników symulacji – według RAPORT-WTO.

Siły biorące bezpośredni udział w natarciu

Straty przeciwnika w wyniku OPA

Straty przeciwnika w wyniku ataku

Straty własne

Symulacja Nr 1*

36 KTO Rosomak +36 drużyn

2 BWP-2 + 4 drużyny

6 BWP-2 + 7 drużyn

25 KTO Rosomak + 16 drużyn

Symulacja Nr 2*

36 KTO Rosomak + 36 drużyn + 12 WWB Wilk (+ 4 jako wsparcie pośrednie)

3 BWP-2 + 6 drużyn

9 BWP-2 + 6 drużyn

9 KTO Rosomak + 2 WWB Wilk + 12 drużyn

Symulacja Nr 3*

36 BWP-1 + 36 drużyn

2 BWP-2 + 4 drużyny

10 BWP-2 + 8 drużyn

15 BWP-1 +16 drużyn

*Warto zwrócić uwagę, że straty podane w formie tabel nie zgadzają się ze stratami zamieszczonymi w opisie.

Łączne straty przeciwnika w wyniku natarcia KTO Rosomak wyniosły 8 BWP-2 + 11 drużyn, w przypadku wsparcia WWO Wilk – 12 BWP-2 + 12 drużyn, a w symulacji natarcia BWP-1 – aż 12 BWP-2 + 12 drużyn.

Wnioski wyprowadzone z symulacji są jednoznaczne i dla autorów sprawa jest klarowna – wprowadzenie pododdziału WWB Wilk do struktury batalionu zmotoryzowanego to zasadnicza droga do jego wzmocnienia. Autorzy pokusili się nawet o dość zaskakujące twierdzenie, że inwestycja w WWO Wilk uzbrojone w armatę kalibru 105 mm jest bardziej uzasadniona, niż zakup moździerzy samobieżnych kalibru 120 mm.

Amunicja MECAR 105 mm

Nabój z pociskiem podkalibrowym M1061A3 oraz nabój z pociskiem odłamkowo-burzącym M1010 kalibru 105 mm. Amunicją M1010 WWO Wilk mógłby prowadzić ogień pośredni. Zasadnym pytaniem nie jest, czym Wilk miałby prowadzić ogień pośredni, lecz jak. Wóz musiałby posiadać m.in. system wsparcia dowodzenia artylerii. Ponadto ilość niewielka ilość amunicji w magazynie amunicji – 16 sztuk, a de facto najwyżej połowa tej liczby, ponieważ pozostałe naboje jednostki ognia to bardziej potrzebne kumulacyjne i podkalibrowe – czyni karkołomną tezę o możliwości skutecznego wsparcia artyleryjskiego przez, przykładowo, pluton Wilków. Implementacja odpowiednich systemów i urządzeń jest zapewne technicznie wykonalna. Ale czy opłacalna – czy będzie sens wysyłać do zadań wsparcia bezpośredniego wóz nafaszerowany dodatkowym kosztownym wyposażeniem elektronicznym?

Bardzo interesującym faktem jest faworyzowanie w tekstach struktury z dodatkowym plutonem WWB. W praktyce taka struktura występuje w kompani amerykańskiej piechoty zmotoryzowanej wyposażonej w rodzinę kołowych wozów Stryker – trzy wozy wsparcia ogniowego M1128 uzbrojone w armatę kalibru 105 mm. Amerykańskie wnioski, poparte doświadczeniem bojowym, wykazują jednak potrzebę skupienia rozproszonych wozów w jednym liczniejszym pododdziale.

Silnego podkreślenia wymaga fakt, że siły nacierające w symulacji nr 2 były zdecydowanie liczniejsze niż w pozostałych scenariuszach, a szyki obrońców zostały bardziej przerzedzone. Wskazane w tabeli straty nie są natomiast takie małe – utracono 23% wozów bojowych i 33% sił piechoty. Dla porównania niewzmocniony batalion BWP-1 stracił 42% wozów i 44% piechoty – mając przed sobą jeden BMP-2 i dwie drużyny strzelców zmotoryzowanych więcej.

Jest to jeden z najsłabszych elementów prezentacji, który podważa wiarygodność całej symulacji – zupełnie przestarzałe BWP-1, posiadające niestabilizowane uzbrojenie o relatywnie niewielkim zasięgu, wykonały postawione w analizie zadanie i to ze zdecydowanie mniejszymi stratami niż grupa bojowa wyposażona w nowoczesne KTO Rosomak.

Rosomak i BWP-1

BMP-1 i Rosomak to pojazdy, które dzieli czterdzieści lat rozwoju wozów bojowych.

Przeciwnik, będący co prawda na przygotowanych i dogodnych pozycjach obronnych, nie był jednak wymagający. Pojazd BMP-2 to także przestarzała konstrukcja (produkowany od początku lat osiemdziesiątych, lecz konstrukcyjnie oparty na o dekadę starszym BMP-1), która nie dysponuje silną ochroną pancerną. Amunicja kalibru 30 x 173 mm do armaty ATK Mk 44 Rosomaka przebija kadłub i wieżę BMP-2 na dystansie powyżej 1000 m, a stabilizacja i system kierowania ogniem wieży Hitfist-30P polskiego pojazdu umożliwia prowadzenie ognia w ruchu. Niezrozumiały jest więc wynik starcia tym bardziej, że zarówno BWP-1, jak i Rosomak, mogą zostać unieszkodliwione przez zasadnicze środki ogniowe BMP-2.

Podsumowując, wygląda na to, że cały program pozyskania kołowych transporterów opancerzonych Rosomak okazał się błędem – wedle symulacji przeprowadzonych przez wykładowców WSO WL, jednostki zmotoryzowane wyposażone w Rosomaki mają mniejsze możliwości niż bataliony wyposażone BWP-1. Według danych zawartych w tekstach, „zwycięzcą” okazał się pojazd zaprojektowany ponad 50 lat temu, wedle zimnowojennych sowieckich standardów i z wykorzystaniem ówcześnie dostępnych technologii.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Ministerstwo Obrony Narodowej; Militarium