Archiwum kategorii: Wojska lądowe

Obrona powietrzna Polski a osłona obiektów infrastruktury krytycznej

Do obiektów o znaczeniu strategicznym lub operacyjnym najczęściej atakowanych przez lotnictwo i pociski rakietowe w czasie konfliktów w ostatnich latach należały: elementy infrastruktury kierowania państwem, w tym siłami zbrojnymi, bazy lotnicze i cywilna infrastruktura lotnicza, systemy łączności i teleinformatyczne, staje przekaźnikowe itp., stanowiska rakiet i miejsca składowania broni masowego rażenia, naziemne elementy systemu obrony powietrznej, infrastruktura logistyczna (magazyny, składy i bazy zaopatrzenia), węzły komunikacyjne (drogowe i kolejowe) oraz stacje przeładunkowe, bazy morskie i obiekty przemysłowe i energetyczne (elektrownie, rafinerie, zakłady chemiczne itp.). Dopiero w dalszej kolejności obiektami uderzeń powietrznych były stanowiska dowodzenia wojsk oraz same pododdziały sił zbrojnych, w tym jednostki pancerne i zmechanizowane, jednostki rakietowe i artylerii. Są one najczęściej silniej bronione niż wskazane wyżej obiekty stacjonarne, a uderzenia na nie mają takiego skutku na dalsze działania obrońcy, jak ataki na infrastrukturę krytyczną, wojskową i cywilną.

W związku z tym można w sposób ogólny zidentyfikować i scharakteryzować potencjalne cele uderzeń lotniczo-rakietowych na terenie Polski, które będą miały zasadniczy wpływ na funkcjonowanie systemu obronnego kraju. Zalicza się je, według zasadniczego podziału, do infrastruktury wojskowej (operacyjne zasoby techniczne i materialne wydzielone z majątku narodowego i użytkowane przez Siły Zbrojne RP w celu realizacji funkcji obronnych) lub infrastruktury gospodarczo-ochronnej (podstawowe urządzenia i instytucje cywilne, wydzielane do zabezpieczenia realizacji obrony państwa). Istnieje jednak grupa infrastruktury cywilnej nie zaliczanej do wyżej wskazanych grup, która także może być przedmiotem ataków lotniczo-rakietowych.

W pierwszej kolejności do potencjalnych celów należy zaliczyć wojskowe i cywilne bazy lotnicze oraz bazy i porty morskie, które stanowią niejednorodne obiekty grupowe składające się z różnych pod względem właściwości i wielkości obiektów elementarnych. Ich cechą charakterystyczną jest to, że nie można wydzielić spośród nich jednego obiektu, który ma decydujący wpływ na funkcjonowanie lub działanie całego obiektu. Ponadto zarówno bazy lotnicze, jak i morskie są bardzo trudne do zamaskowania, ponieważ ich położenie, rozmieszczenie newralgicznych elementów i ich budowa są znane przeciwnikowi już w czasie pokoju. Wymiary takich obiektów wynoszą – jeśli chodzi o bazy lotnicze i morskie – od 400 na 600 m do 3000 na 5000 m, a w przypadku baz logistycznych jest to z reguły obszar o wymiarach 200 na 800 m.

Doświadczenia z wojen i konfliktów sugerują w przypadku baz lotniczych, że niszczone będą przede wszystkim drogi startowe oraz kołowania, a w odniesieniu do baz morskich – zbiorniki paliwa, nabrzeża, jednostki pływające, instalacje przeładunkowe i inne. Zniszczenie wskazanych elementów baz lotniczych może spowodować zablokowanie samolotów na ziemi, przez co pozostaną łatwym celem kolejnych uderzeń. W przypadku baz morskich uderzenie miałoby na celu unieszkodliwienie infrastruktury oraz pozbawienie możliwości manewrowania okrętów w bazie.

Obiekty OP_1

Obiekty infrastruktury wojskowej i cywilnej.

W 2015 r. w Polsce funkcjonuje 18 wojskowych baz lotniczych (z tego 6 na lotniskach współużytkowanych przez instytucje cywilne) i lotnisk wojskowych oraz 13 międzynarodowych lotnisk cywilnych, które posiadają niezbędną infrastrukturę, pozwalającą na operowanie – w warunkach wyjątkowych – samolotów bojowych. Wszystkie te obiekty są zaliczane do obiektów wysokiej wartości i stanowią potencjalne cele ataków lotniczo-rakietowych. Jeśli chodzi o bazy morskie obecnie Marynarka Wojenna RP posiada dwie – w Gdyni i Świnoujściu. W konsekwencji za najbardziej opłacalne cele uderzeń powietrznych można przyjąć przynajmniej 5 baz lotniczych, w których znajduje się infrastruktura obsługi samolotów bojowych, tj. Łask, Krzesiny, Malbork, Mińsk Mazowiecki, Świdwin oraz 11 baz obsługujących samoloty transportowe, śmigłowce oraz bezzałogowe statki powietrzne, czyli Balice, Darłowo, Gdynia, Inowrocław, Leźnica Wlk., Mirosławiec, Okęcie, Powidz, Pruszcz, Siemirowice, Tomaszów Mazowiecki-Glinnik, a także obie bazy marynarki – w Gdyni i Świnoujściu.

Pozostałe obiekty infrastruktury wojskowej, istotne z punktu widzenia obronności to stacjonarne stanowiska dowodzenia, posterunki radiolokacyjne dalekiego zasięgu, bazy i magazyny środków bojowych, bazy i magazyny logistyczne, urządzenia i systemy łączności, ośrodki szkolenia poligonowe, ośrodki koszarowe.

Kolejną grupą potencjalnych celów uderzeń lotniczo-rakietowych są obiekty przemysłowe i energetyczne. W przypadku tych obiektów występuje bardzo różnorodna wrażliwość na ataki z powietrza, determinowana konstrukcją budynków i budowli. Należy uznać, że wszystkie budowle przemysłowe są murowane, żelbetonowe lub stalowe o średniej wytrzymałości. Do grupy takich obiektów należy zaliczyć: zakłady energetyczne, zapory wodne, zakłady produkcji chemicznej, zbiorniki paliw, porty morskie.

Przykładowo, w odniesieniu do elektrowni najbardziej wrażliwymi na zniszczenie elementami, będącymi jednocześnie urządzeniami krytycznymi, są kotłownie, bloki z turbinami, maszynownie i urządzenia rozdzielcze.

Zakłady energetyczne obejmują elektrownie i elektrociepłownie. W sumie działa obecnie w Polsce 51 większych konwencjonalnych elektrowni i elektrociepłowni i 10 większych elektrowni wodnych, które mogą być postrzegane przez potencjalnego przeciwnika jako wartościowe cele do zniszczenia, ponieważ mają bardzo ważne znaczenie dla funkcjonowania kraju lub poszczególnych jego regionów, w tym głównie przemysłu. Szczególnie dużą wagę strategiczną mają elektrownie zlokalizowane w Górnośląskim Okręgu Przemysłowym oraz wzdłuż Wisły i Odry. Równie wartościowym celem ataków środków napadu powietrznego mogą być zapory wodne, w tym powiązane z obiektami energetycznymi. Obecnie funkcjonuje 11 większych zapór wodnych. W Polsce występują zapory wodne kamienno-betonowe, betonowe i ziemne, ich wysokość waha się od 37 m (Klimkówka) do 82 m (Solina).

Inną grupę potencjalnych celów ataków lotniczo-rakietowych stanowić mogą obiekty szczególne, takie jak zakłady produkcji chemicznej, w tym rafinerie, fabryki kwasu azotowego i siarkowego, terminale i zbiorniki paliw, zasoby rezerw państwowych, porty morskie, stanowiska kierowania cywilnego, systemy i urządzenia łączności.

Ważnym elementem infrastruktury krytycznej państwa są także obiekty komunikacyjne, np. mosty i wiadukty, drogowe i kolejowe węzły komunikacyjne. Dwa pierwsze stanowią z reguły pojedyncze budowle, które będą wykorzystywane zarówno dla potrzeb wojskowych, jak i cywilnych. Drogowe i kolejowe węzły komunikacyjne są zespołami budowli (np. w 2015 r. istnieją w Polsce 26 węzły autostradowe i 44 duże węzły kolejowe) rozmieszczonymi na znacznej powierzchni. W mniejszym stopniu do obiektów należy zaliczyć same drogi kołowe i kolejowe, ponieważ zniszczenie określonego odcinka jezdni lub torów nie będzie stanowić znacznego utrudnienia w okresie konfliktu, z uwagi na możliwość organizacji objazdów – szczególnie w przypadku infrastruktury drogowej.

W konsekwencji, w zasięgu uderzeń lotniczo-rakietowych przeciwnika, który obejmuje terytorium całej Polski, znajduje się stosunkowo duża liczba obiektów, które mogą stanowić potencjalne cele uderzeń lotniczo-rakietowych przeciwnika. Ich ilość należy oszacować na więcej niż 200 obiektów – biorąc jedynie pod uwagę obiekty wojskowe i najważniejsze przemysłowe.

Obiekty OP_4

Obiekty infrastruktury wojskowej i cywilnej.

Ponadto należy zwrócić uwagę na obiekty, które mogą stanowić potencjalne cele ataków terrorystycznych z powietrza. W oparciu o analizę dotychczasowych aktów terrorystycznych realizowanych przy użyciu porwanych samolotów rejsowych, można stwierdzić, że zagrożonymi obiektami były ważne obiekty administracji publicznej, państwowej lub militarnej. W ostatnich latach pojawiają się jednak analizy, zgodnie z którymi zbiór obiektów powinien ulec znacznemu rozszerzeniu. Przewiduje się, że dogodnymi miejscami do ataków byłyby duże obiekty sportowe w czasie masowych imprez sportowych w wymiarze międzynarodowym, takich jak igrzyska olimpijskie, mistrzostwa lub imprez masowych, np. koncertów, pokazów i innych.

Ponadto obiektami ataków terroryzmu powietrznego mogą być także opisywane wcześniej obiekty budynki i budowle infrastruktury militarnej, energetycznej i przemysłowej, m.in. zapory wodne, węzły komunikacyjne, porty morskie i lotnicze, rafinerie, elektrownie, zakłady chemiczne, składy materiałów wybuchowych. Niebezpieczeństwo polega również na tym, że atak na taki obiekt mógłby spowodować masowe straty wśród ludności cywilnej. Potencjalnie również każdy z portów lotniczych w Polsce lub każda z baz aeroklubów mogą stać się miejscem porwania lub użycia statku powietrznego (samolotu, szybowca, bezzałogowca) i wykorzystania go do ataku na jeden z wymiennych wyżej obiektów.

W związku z tym, potencjalnymi celami ataku terrorystycznego z powietrza mogą być obiekty, których zaatakowanie może być trudne lub niemożliwe przy użyciu innych środków (innych rodzajów broni) ze względu na ich lokalizację, konstrukcję, materiał budowlany lub rozmiary; obiekty, które są miejscem spotkań podmiotów reprezentujących państwa lub organizacje międzynarodowe (High Visibility Events); obiekty chronione, do których przedostanie się drogą lądową lub morską jest utrudnione lub niemożliwe ze względu istniejący system ochrony; obiekty nie bronione przez siły lądowe lub obrony powietrznej; obiekty, które położone są w znacznej odległości od „zwykłych” rejonów działania ugrupowań terrorystycznych (również poza granicami kraju, w którym znajdują się terroryści); obiekty o dużej powierzchni, w szczególności te, w których gromadzi się wielu ludzi, np. stadiony, hale sportowe; obiekty, których zniszczenie możliwe jest przy precyzyjnym wyeliminowaniu jednego z ich elementów, w pobliże którego nie można przedostać się drogą lądową lub morską, np. stacje przesyłowe energii elektrycznej; a także obiekty, których zaatakowanie umożliwi uzyskanie spektakularnego efektu medialnego.

Lista potencjalnych celów o dużym znaczeniu dla obronności RP oraz tych które mogą stanowić potencjalny cel ataków terrorystycznych wynosi co najmniej kilkaset obiektów – przy założeniu różnego ich „znaczenia” dla systemu bezpieczeństwa państwa. Powyższe wymienione rodzaje celów nie wyczerpują listy wszystkich potencjalnych celów ataków powietrznych, czy terrorystycznych, niemniej jednak wskazują na możliwe – nie tylko w czasie wojny – zagrożenia uderzeniami z powietrza. Zbiór obiektów infrastruktury państwa powinien również stanowić wyjściową bazę do określenia rzeczywistych potrzeb obronnych, głównie w kontekście planowania ilości środków obrony powietrznej.

Copyright © Redakcja Militarium/Rys. Militarium

Strzelanie bojowe z czołgów, bojowych wozów piechoty i transporterów opancerzonych

W wojskach lądowych strzelania bojowe są przeznaczone do sprawdzenia umiejętności żołnierzy (obsługi, załogi) w zakresie samodzielnego prowadzenia ognia w różnych warunkach z zasadniczych rodzajów uzbrojenia. Strzelania bojowe służą również do nauki prowadzenia ognia zespołowego do celów lądowych, powietrznych i nawodnych. Różnice pomiędzy strzelaniami szkolnymi i bojowymi polegają na zwiększeniu ilości celów w ramach jednego zadania oraz zwiększaniu dystansów, na których odbywa się strzelanie.

Strzelania bojowe z BWP-1

Strzelanie bojowe nr B1 – strzelanie podczas przystanków. Celami są: cel nr 1 – transporter opancerzony (figura bojowa), ukazujący się dwa razy po 40 sekund z przerwą 30 sekund; cel nr 2 – granatnik ciężki (figura bojowa) ukazuje się dwa razy po 30 sekund z przerwą 20 sekund, cel ukazuje się po 20 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 1; cel nr 3 – wyrzutnia przeciwpancernych pocisków kierowanych na pojeździe mechanicznym (figura bojowa) poruszająca się ruchem skośnym lub poprzecznym na odcinku 2 x 200 m, cel rozpoczyna ruch po 20 sekundach po trafieniu lub ukryciu celu nr 2.

Odległości do celów: nr 1 – 700-900 m; nr 2 – 600-700 m; nr 3 – 1000-1200 m. Strzelanie bojowe B1 przeprowadza się w dzień i w nocy. BWP-1 na komendę „naprzód” rusza z linii wyjściowej. Bezpośrednio po przekroczeniu linii otwarcia ognia załoga BWP-1 po wykryciu celów prowadzi ogień podczas przystanków.

Liczba nabojów przeznaczonych do poszczególnych celów: cel nr 1 – 3 szt. PG-15; cele nr 2 i 3 – 45 szt. nabojów do km PKT. Czas strzelania bojowego B1 jest ograniczony czasem ukazywania się celów.

Strzelanie bojowe nr B2 – strzelanie w ruchu i podczas przystanków. Celami są: cel nr 1 – transporter opancerzony (figura bojowa) ukazuje się na 40 sekund; cel nr 2 – grupa piechoty (trzy figury bojowe) ukazują się dwa razy po 30 sekund z przerwą 20 sekund, cel pojawia się po 20 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 1 (cel uznaje się za trafiony, jeżeli co najmniej jedna figura bojowa została trafiona); cel nr 3 – przeciwpancerny pocisk kierowany z obsługą (figura bojowa) ukazuje się na 40 sekund, cel nr 3 ukazuje się po 20 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 2; cel nr 4 – czołg (figura bojowa) poruszająca się ruchem skośnym lub poprzecznym na odcinku 2 x 200 m, cel rozpoczyna ruch po 15 sekundach po trafieniu lub ukryciu celu nr 3. Sposób zwalczania celów: nr 1, 2 i 4 – podczas przystanku; nr 3 – w ruchu.

BWP-1 2015 1

Charakterystycznym elementem strzelań bojowych BWP-1 oraz KTO Rosomak jest prowadzenie ognia z uzbrojenia głównego tylko w miejscu lub z przystanków.

Odległości do celów: nr 1 – 700-900 m; nr 2 – 600-800 m; nr 3 – 700-900 m; nr 4 – 1000-1200 m. Strzelanie bojowe B1 przeprowadza się w dzień i w nocy. BWP-1 na komendę „naprzód” rusza z linii wyjściowej. Bezpośrednio po przekroczeniu linii otwarcia ognia kierownik nakazuje pokazanie celów. Załoga po wykryciu celu nr 1 i nr prowadzi ogień podczas przystanków. Po trafieniu lub ukryciu się celu nr 2 załoga prowadzi ogień w ruchu do celu nr 3, a następnie podczas przystanków do celu nr 4.

Liczba nabojów przeznaczonych do poszczególnych celów: nr 1 i 4 – 4 szt. PG-15; nr 2 i 3 – 40 szt. nabojów do PKT. Czas strzelania bojowego B1 jest ograniczony czasem ukazywania się celów.

Strzelania bojowe z KTO Rosomak

Strzelanie bojowe nr B1 – strzelanie w miejscu, podczas przystanków i w ruchu. Celami są: cel nr 1 – transporter opancerzony rozpoznawczy (figura bojowa) ukazuje się na 40 sekund; cel nr 2 – transporter opancerzony (figura bojowa) ukazuje się dwa razy po 25 sekund z przerwą 30 sekund, cel ukazuje się po 20 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 1; cel nr 3 – wyrzutnia przeciwpancernych pocisków kierowanych na pojeździe mechanicznym (figura bojowa) poruszająca się ruchem skośnym lub poprzecznym na odcinku 2 x 200 m, cel rozpoczyna ruch po 20 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 2. Sposób zwalczania celów: nr 1 – w miejscu; nr 2 – podczas przystanku; nr 3 – w ruchu.

Odległości do celu: nr 1 – 1000-1200 m (500-600 m dla KTO z wkm); nr 2 – 1200-1400 m (700-800 m dla KTO z wkm); nr 3 – 1000-1400 m. Strzelanie bojowe nr B1 przeprowadza się w dzień i w nocy. KTO na komendę „naprzód” po przekroczeniu linii otwarcia ognia prowadzi ogień w miejscu, a następnie podczas przystanków i w ruchu.

Liczba nabojów przeznaczonych do poszczególnych celów: nr 1 i 2 – 6 szt. kal. 30 mm (30 szt. kal. 12,7 mm dla KTO z wkm); nr 3 – 30 szt. nabojów do UKM (20 szt. kal. 12,7 mm dla KTO z wkm). Czas strzelania bojowego nr B1 jest ograniczony czasem ukazywania się celów.

Strzelanie bojowe nr B2 – strzelanie podczas przystanków i w ruchu. Celami są: cel nr 1  czołg (figura bojowa) ukazuje się dwa razy po 25 sekund z przerwą 30 sekund; cel nr 2 – transporter opancerzony (figura bojowa) ukazuje się dwa razy po 25 sekund z przerwą 30 sekund, cel ukazuje się po 20 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 1; cel nr 3 – przeciwpancerny pocisk kierowany z obsługą (figura bojowa) ukazuje na 40 sekund, cel pokazuje się po 30 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 2; cel nr 4 – wyrzutnia przeciwpancernych pocisków kierowanych na pojeździe mechanicznym (figura bojowa) porusza się ruchem skośnym lub poprzecznym na odcinku 2 x 200 m, cel rozpoczyna ruch po 30 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 3.

Odległości do celu: nr 1 – 1000-1200 m; nr 2 – 1200-1400 m; nr 3 – 700-900 m; nr 4 – 1000-1400 m. Strzelanie bojowe nr B2 przeprowadza się w dzień i w nocy. KTO na komendę kierownika strzelania „naprzód” załoga KTO po przekroczeniu linii otwarcia ognia prowadzi ogień podczas przystanków do celów nr 1 i 2 i w ruchu do celów nr 3 i 4.

KTO Rosomak Borsuk-15 1

Pluton bojowych wozów piechoty Rosomak w czasie ćwiczeń „Borsuk-2015”.

Liczba nabojów przeznaczonych do poszczególnych celów: nr 1 i 2 – 6 szt. kal. 30 mm; nr 3 i 4 – 50 szt. nabojów kal. 7,62 mm. Czas strzelania bojowego nr B2 jest ograniczony czasem ukazywania się celów.

Strzelania bojowe z BRDM-2

Strzelanie bojowe nr B1 – strzelanie w miejscu i podczas przystanków. Celami są: cel nr 1 – transporter opancerzony (figura bojowa) ukazuje się dwa razy po 30 sekund z przerwą 30 sekund; cel nr 2 – grupa piechoty (3 x figura bojowa, rozstawione na szerokości 4-6 m), ukazuje się dwa razy po 30 sekund z przerwą 20 sekund, cel ukazuje się po 20 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 1; cel nr 3 – transporter opancerzony (figura bojowa) poruszający się ruchem skośnym lub poprzecznym na odcinku 2 x 200 m, rozpoczyna ruch po 50 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 2. Sposób strzelania do celu: nr 1 i 2 – podczas przystanków; nr 3 – w miejscu.

Odległości do celu: nr 1 – 800-900 m; nr 2 – 500-600 m; nr 3 – 1000-1400 m. Strzelanie bojowe nr B1 przeprowadza się w dzień i w nocy. BRDM-2 na komendę „naprzód” rusza z linii wyjściowej. Po przekroczeniu linii otwarcia ognia załoga prowadzi ogień podczas przystanków do i celu nr 1 i 2. Do celu nr 3 załoga prowadzi ogień w miejscu (po zajęciu stanowiska ogniowego).

Liczba nabojów przeznaczonych do poszczególnych celów: nr 1 i 3 – 40 szt. kal. 12,7 mm (14,5 mm); nr 2 – 20 szt. nabojów kal. 12,7 mm (14,5 mm).

Strzelanie bojowe nr B2 – strzelanie w miejscu ze zmianą stanowiska ogniowego. Celami są: nr 1 – czołg (figura bojowa) ukazuje się na 3 minuty 30 sekund, dla BRDM bez ppk – transporter rozpoznawczy (figura bojowa), ukazuje się na 50 sekund; cel nr 2 – wyrzutnia przeciwpancernych pocisków kierowanych na pojeździe mechanicznym (figura bojowa) poruszający się ruchem skośnym lub poprzecznym na odcinku 2 x 200 m, cel rozpoczyna ruch po 50 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 1; cel nr 3 – grupa piechoty (3 x figura bojowa, rozstawione na szerokości 3-6 m) ukazuje się dwa razy po 30 sekund z przerwą 20 sekund, cel ukazuje się po 40 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 2.

Odległości do celu: nr 1 – 180-2000 m lub 100-1200 m dla BRDM-2 bez ppk; nr 2 – 100-1200 m; nr 3 – 500-600 m. Strzelanie bojowe nr B2 przeprowadza się w dzień i w nocy. BRDM-2 na komendę „naprzód” rusza z linii wyjściowej. Po przekroczeniu linii otwarcia ognia załoga zajmuje stanowisko ogniowe i prowadzi ogień z ppk w miejscu, następnie zmienia stanowisko ogniowe i prowadzi ogień do celu nr 2. Po trafieniu lub ukryciu się celu nr 2 zmienia stanowisko i prowadzi ogień do celu nr 3.

BRDM-2 M97

Samochody rozpoznawcze BRDM-2 prowadzą ogień z broni pokładowej na odległościach do 2000 m.

Liczba nabojów przeznaczonych do poszczególnych celów: nr 1 – 1 szt. ppk lub 15 szt. nabojów 12,7 mm (14,5 mm); nr 2 – 20 szt. kal. 12,7 mm (14,5 mm); nr 3 – 20 szt. nabojów kal. 12,7 mm (14,5 mm).

Strzelania bojowe – samochody z km kal. 7,62 mm (PK lub UKM-2000) lub wkm kal. 12,7 mm

Strzelanie bojowe nr B1 – strzelanie podczas przystanków i w miejscu. Celami są: dla samochodów z km PK (UKM): nr 1 – granatnik przeciwpancerny (figura bojowa), ukazuje się na 35 sekund; nr 2 – grupa piechoty (3 x figura bojowa), ukazuje je się na 40 sekund, cel ukazuje się po 25 sekundach od trafienia lub ukrycia się celu nr 1; cel nr 3 – wyrzutnia przeciwpancernych pocisków kierowanych na pojeździe mechanicznym (figura bojowa), poruszający się ruchem poprzecznym lub skośnym na odcinku 1 x 200 m, cel rozpoczyna ruch po 25 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 2. Celami są: dla samochodów z wkm: nr 1 – transporter opancerzony rozpoznawczy (figura bojowa), ukazuje się na 30 sekund; nr 2 – działo przeciwpancerne (figura bojowa), ukazuje się na 30 sekund, cel ukazuje się po 25 sekundach od trafienia lub ukrycia się celu nr 1; nr 3 – wyrzutnia przeciwpancernych pocisków kierowanych na pojeździe mechanicznym (figura bojowa), poruszający się ruchem poprzecznym lub skośnym na odcinku 1 x 200 m, cel rozpoczyna ruch po 25 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 2.

Odległości do celu dla samochodu z km: nr 1 – 400-500 m; nr 2 – 600-800 m; nr 3 – 1000-1200 m. Odległości do celu dla samochodu z wkm: nr 1 – 600-800 m; nr 2 – 700-900 m; nr 3 – 1000-1400 m. Strzelanie bojowe nr B1 przeprowadza się w dzień i w nocy. Samochód na komendę „naprzód” przekracza linię otwarcia ognia, zajmuje stanowisko ogniowe i prowadzi ogień do celu nr 1 podczas przystanku. Po zniszczeniu lub ukryciu się celu nr 1, załoga samochodu zajmuje nowe stanowisko ogniowe z którego prowadzi ogień do celu nr 2 podczas przystanku. Po zniszczeniu lub ukryciu się celu nr 2 załoga samochodu rusza i zajmuje stanowisko ogniowe, z którego prowadzi ogień w miejscu do celu nr 3.

Liczba nabojów przeznaczonych do wszystkich celów: 40 szt. nabojów kal. 7,62 mm (12,7 mm).

Strzelania bojowe czołgu PT-91 (T-72)

Strzelanie bojowe nr B1 – strzelanie w miejscu, podczas przystanków i w ruchu. Celami są: nr 1 – czołg (figura bojowa) ukazuje się na 45 sekund; nr 2 – transporter opancerzony (figura bojowa) ukazuje się dwa razy po 30 sekund z przerwą 30 sekund, cel ukazuje się po 20 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 1; nr 3 – wyrzutnia ppk na pojeździe mechanicznym (figura bojowa) porusza się ruchem skośnym lub poprzecznym na odcinku 2 x 200 m, cel rozpoczyna ruch po 15 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 2. Sposób strzelania do celu: nr 1 – w miejscu; nr 2 – podczas przystanku; nr 3 – w ruchu.

Odległości do celu: nr 1 – 1200-1400 m; nr 2 – 1200-1400 m; nr 3 – 1000-1400 m. Strzelanie bojowe nr B1 przeprowadza się w dzień i w nocy (dla czołgu T-72 – do celów oświetlonych światłem punktowym lub rozproszonym). Na komendę „naprzód” załoga czołgu po przekroczeniu linii otwarcia ognia prowadzi ogień w miejscu, podczas przystanków i w ruchu.

T-72 Saber Strike 2015_1

Czołgi T-72, z uwagi na brak pasywnych przyrządów celowniczych, do prowadzenia ognia w nocy wymagają oświetlenia otoczenia reflektorem podczerwieni.

Liczba nabojów przeznaczonych do poszczególnych celów: nr 1 i 2 – 4 szt. nabojów kal. 125 mm; nr 3 – 30 szt. nabojów kal. 7,62 mm.

Strzelanie bojowe nr B2 – strzelanie podczas przystanków i w ruchu. Celami są: nr 1 – czołg (figura bojowa) ukazuje się dwa razy po 30 sekund z przerwą 20 sekund; nr 2 – czołg (figura bojowa) ukazuje się na 110 sekund, cel ukazuje się razem z celem nr 1; nr 3 – ppk z obsługą (figura bojowa) ukazuje się na 50 sekund cel pokazuje się po 30 sekundach od trafienia lub ukrycia; cel nr nr 4 – wyrzutnia przeciwpancernych pocisków kierowanych na pojeździe mechanicznym (figura bojowa) poruszający się ruchem skośnym lub poprzecznym na odcinku 2 x 200 m, cel rozpoczyna ruch po 10 sekundach od trafieniu luli ukrycia celu nr 3. Sposób strzelania do celu: nr 1 i 2 – podczas przystanków; nr 3 i 4 – w ruchu.

Odległości do celu: nr 1 – 1400-1600 m; nr 2 – 1000-1200 m; nr 3 – 700-900 m; nr 4 – 1000-1400 m. Strzelanie bojowe nr B2 przeprowadza się w dzień i w nocy (dla czołgu T-72 – do celów oświetlonych światłem punktowym lub rozproszonym). Na komendę „naprzód” załoga czołgu po przekroczeniu linii otwarcia ognia prowadzi ogień w miejscu, podczas przystanków i w ruchu.

Liczba nabojów przeznaczonych do poszczególnych celów: nr 1 i 2 – 4 szt. nabojów kal. 125 mm; nr 3 i 4 – 50 szt. nabojów kal. 7,62 mm.

Strzelania bojowe czołgu Leopard 2A4

Strzelanie bojowe nr B1 – strzelanie różnymi sposobami w różnych trybach pracy systemu kierowania ogniem. Celami są: nr 1 – czołg (figura bojowa) ukazuje się na 30 sekund, nr 2 – transporter opancerzony (figura bojowa) poruszający się ruchem skośnym lub poprzecznym na odcinku 1 x 200 m, cel rozpoczyna ruch po 20 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 1; nr 3 – ppk z obsługą (figura bojowa) ukazuje się na 35 sekund po 20 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 2; nr 4 – czołg (figura bojowa) ukazuje się na 30 sekund po 20 sekundach od trafienia lub ukrycia celu nr 3. Sposób strzelania do celu: nr 1, 2, 3 – w ruchu; nr 4 – z przystanku.

Odległości do celu: nr 1 – 1200-1300 m; nr 2 – 1000-1400 m, nr 3 – 800-900 m; nr 4 – 1600-1800 m. Strzelanie bojowe nr B1 przeprowadza się w dzień i w nocy. Na komendę „naprzód” załoga czołgu po przekroczeniu linii otwarcia ognia prowadzi ogień w ruchu i podczas przystanków.

Liczba nabojów przeznaczonych do poszczególnych celów: nr 1, 2 i 4 – 4 szt. kal. 120 mm; nr 3 – 45 szt. nabojów kal. 7,62 mm.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Ministerstwo Obrony Narodowej

Gra obronna „Organizacja obrony narodowej w sytuacji kryzysu polityczno-militarnego”

Jedną z ciekawszych gier obronnych przeprowadzono w Polsce pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Celami gry, przeprowadzonej na szczeblu centralnym, pod tytułem „Organizacja obrony narodowej w sytuacji kryzysu polityczno-militarnego”, były identyfikacja zagrożeń państwa i społeczeństwa oraz ich skutków, wypracowanie wniosków co do głównych kierunków doskonalenia obrony narodowej, określenie potrzeb w zakresie technik współdziałania poszczególnych elementów obrony narodowej w sytuacji kryzysowej, a także ćwiczenie procedur w sferze zarządzania kryzysowego, włączając w to proces po­dejmowania decyzji na forum instytucji międzynarodowych i na szczeblu państwa oraz ćwiczenie zdolności reagowania i dostosowywania się do potencjalnej sytuacji kryzysowej, w której możliwe jest zastosowanie wszystkich środków pań­stwowych (z siłami zbrojnymi włącznie) oraz organizacji pozarządowych.

Prezentowane poniżej założenia ćwiczenia w niektórych aspektach pozostają aktualne w obecnej sytuacji geopolitycznej i militarnej Europy Środkowo-Wschodniej.

Aspekt polityczny – sytuacja ogólna

Brązowi. Państwo o dużym potencjale ludnościowym i gospodarczym we wschodniej Europie, należące do NATO. Zmiany polityczne i gospodarcze Brązowych w aspekcie wewnętrznym i zewnętrznym następują zgodnie z życzeniem władz państwa i opinii publicznej. Brązowi są nadal dość istotnym partnerem gospodarczym Niebieskich, co daje im możliwość uzależnienia przemysłu przetwórczego tego kraju od dostaw surowców, w tym gazu i rudy żelaza. Oficjalnie nie ma sygnałów, że Brązowi usiłują wykorzystać do własnych celów swoją pozycję dostawcy surowców strategicznych. Nie można jednak wykluczyć, że w przyszłości czynnik ten zostanie wykorzystany. Nie ma również bezpośrednich sygnałów, aby dążyli do politycznego izolowania Niebieskich. Nadal jednak władze Brązowych twierdzą, że rozszerzenie NATO  było równoczesne z próbą izolowania i wzrostem zagrożenia Brązowych. Wstąpienie Niebieskich do NATO nie zyskało ich akceptacji, a dla ugrupowań politycznych stanowi zasadniczy argument w walce o przejęcie władzy w państwie.

Dążenie Brązowych do wywierania wpływu na rozwój sytuacji w państwie Czerwonych oraz do dominacji w strefie swoich dawnych wpływów (państwa powstałe po upadku bloku wschodnioeuropejskiego), wiąże się z próbą utworzenia konkurencyjnego dla NATO sojuszu obronnego, obejmującego państwa sojusznicze Brązowych.

Państwa zachodnie, zajęte problemami zjednoczonej Europy, swoją przyzwalającą postawą umacniają Brązowych w przekonaniu do słuszności ich polityki zagranicznej.

W dalszym ciągu siły Brązowych uwikłane są w konflikty regionalne w państwach azjatyckich. Istnieją także potencjalne punkty zapalne, które mogą doprowadzić do starć zbrojnych. Jednym z nich jest coraz głośniejsza idea autonomii Obwodu Przybałtyckiego Brązowych, a mającego wiele więzi historycznych z państwem Zielonych.

Stan zdrowia prezydenta Brązowych rodzi obawę, że może dojść ponownie do walki o sukcesję. Politycy zabiegający o poparcie armii mogą sugerować, by dać jej okazję do zrekompensowania swoich niepowodzeń szybką i skuteczną akcją zbrojną w strefie wpływów Brązowych.

Następuje wzrost popularności komunistów i nacjonalistów. Doprowadzić to może do wyeksponowania idei imperialnych na terenie byłego Związku Państw Socjalistycznych (ZPS). Użycie przez Brązowych broni masowego rażenia jest mało prawdopodobne z uwagi na odstraszający, równoważny potencjał państw zachodnich.

Media Brązowych ulegają komunistycznym i nacjonalistycznym tendencjom. Część prasy pisze o Niebieskich w negatywnym świetle. Rozbieżność faktów prezentowanych przez media Brązowych świadczy o ich uległości wobec władzy. W nowym budżecie Brązowych dokonano szeregu cięć w wydatkach socjalnych, kontynuacja polityki gospodarczej zwiększa liczbę bezrobotnych, pojawiły się strajki, nastąpił wzrost bezrobocia, przestępczości, jako skutki tych działań politycznych, które przyczyniają się do spowolnienia wzrostu gospodarczego.

Granatowi – państwo graniczące z Niebieskimi i Brązowymi. Polityka kraju opiera się na ogół na zasadach dobrosąsiedzkich stosunków. Obawiając się dominacji Brązowych rząd dąży do zapewnienia sobie gwarancji bezpieczeństwa i pomocy ekonomicznej ze strony Europy, kosztem ustępstw. Umowa o współpracy wojskowej między Granatowymi a Brązowymi z listopada 1995 r. nie stanowi bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa Niebieskich.

Nie rokuje powodzenia propozycja Granatowych, wysunięta na forum międzynarodowym, utworzenia „trójkąta” Granatowi-Niebiescy-Brunatni. Może doprowadzić do przeorientowania polityki Granatowych w kierunku przystąpienia do Układu Taszkienckiego z maja 1992 r. „O bezpieczeństwie zbrojnym Wspólnoty”.

Gra obronna Obrona Polski 1999 2

Sytuacja w rejonie konfliktu.

Ustępstwa Granatowych wobec Brązowych podyktowane są trudną sytuacją gospodarczą i uzależnieniem gospodarczym od centrum byłego ZPS. Stan gospodarki Granatowych ocenia się jako trudny. Nie ma w państwie Granatowych sił politycznych wrogo nastawionych do Niebieskich na tyle silnych, które mogłyby doprowadzić do destabilizacji władzy i wywołania niepokojów społecznych na większą skalę. Media Granatowych są na ogół przychylne Niebieskich. Jednak część z nich, wydawanych na zachodzie Granatowych, zamieszcza wrogie i niechętne Niebieskim materiały.

Czerwoni – kraj, borykając się ze znacznymi trudnościami gospodarczymi, ulega coraz bardziej wpływom Brązowych. Unia gospodarcza z Brązowymi ma zapewnić dostawy nośników energii po cenach Brązowych, w zamian za bezpłatną dzierżawę baz wojskowych. Podporządkowanie Czerwonych może wiązać się z przejmowaniem ich majątku przez Brązowych. Sytuacja Czerwonych jest dowodem ekspansywnej polityki Brązowych na obszarze państw byłego ZPS.

Słabość parlamentu i innych instytucji demokratycznych, podporządkowanie mediów, sprawiają, że mimo trudnej sytuacji społecznej nie dochodzi do protestów na szeroką skalę. Od początku 1997 r. nasilają się protesty skrajnej opozycji, tłumione są jednak z całą bezwzględnością przez aparat przymusu wierny prezydentowi. W ostatnim czasie Czerwoni wspierają Brązowych w dążeniach do restauracji ich wpływów imperialnych. Czerwoni wspierają Brązowych w krytyce idei rozszerzenia NATO, a także są za utrzymaniem ścisłych więzi z krajami bałtyckimi. Prezydent Czerwonych, chcąc umocnić swoją władzę, stwarza atmosferę zagrożenia i wrogości, dzięki czemu udaje mu się wprowadzić poza konstytucyjne przepisy i decyzje oraz stosować nadzwyczajne środki sprawowania władzy.

Wspólne ćwiczenia wojskowe Czerwonych i Brązowych podnieść mają morale i pewność bezpieczeństwa społecznego Czerwonych. Zacieśnia się współpraca służb granicznych Brązowych i Czerwonych na granicy z Niebieskimi i innymi krajami (Granatowi, Zieloni i inne państwa bałtyckie).

Zieloni – państwo nadbałtyckie graniczące z Brązowymi. Stosunki Zieloni-Niebiescy układają się w miarę poprawnie. Ze względu na swój potencjał i położenie geostrategiczne, dostrzega się Niebieskich jako ważnego gracza gospodarczego i pośrednika ułatwiającego bliższą współpracę z zachodnioeuropejskimi strukturami gospodarczymi i bezpieczeństwa.

Gospodarka Zielonych, po części uzależniona od Brązowych, przeżywa etap wzrostu. Kartą przetargową w sporach Brązowi-Zieloni staje się sytuacja mniejszości Brązowych. Wielu obywateli Brązowych, mieszkających w państwie Zielonych i pełniąc różne funkcje w gospodarce i administracji, solidaryzuje się z dążeniami Brązowych do podporządkowania Zielonych ich interesom. Brązowi odgrażają się, że wstąpienie Zielonych do NATO wiązać się będzie z wkroczeniem wojsk Brązowych na ich terytorium.

Mimo oficjalnego stanowiska rządu Zielonych o tym, że problem Obwodu Nadbałtyckiego jest wewnętrzną sprawą Brązowych wielu polityków, naukowców, a nawet znaczna część społeczeństwa Zielonych jest za ścisłą współpracą z Obwodem Nadbałtyckim.

Bliskie kontakty Zielonych z Niebieskimi i krajami zachodnimi udział w siłach pokojowych ONZ, wejście do CEFTY, przejęcie sprzętu i uzbrojenia wojskowego od Niebieskich wywołały ostrą krytykę władz Brązowych.

Od kilku tygodni mają miejsce incydenty graniczne związane z naruszeniami przestrzeni powietrznej Zielonych przez rozpoznawcze samoloty Brązowych, z kierunku nadbałtyckiego i znad obszaru Czerwonych. Ambasada Brązowych w państwie ZIELONYCH uzasadnia to błędami młodych pilotów po radykalnej zmianie personelu latającego.

Aspekt militarny – sytuacja ogólna

Brązowi. Cywilna kontrola w armii Brązowych napotyka na znaczny opór ze strony wyższych dowódców wojskowych. Ministerstwo obrony ma trudności z opanowaniem sytuacji w armii (korupcja, dezercja, odejście doświadczonej kadry itp.). W ciągu ostatnich kilku lat wzmocnił się konserwatywny charakter armii. Zapowiada się dalszą redukcję sił zbrojnych. Brązowi wstrzymali realizację układu o rozbrojeniu START-2, warunkując jego kontynuację deklaracją paktu NATO o nie przyjmowaniu nowych członków do 2010 r.

Strategiczne siły Brązowych są gotowe do ataku nuklearnego lub konwencjonalnego w obszarze żywotnych interesów Brązowych. Wydłużono – dla jesiennego poboru – czas zasadniczej służby wojskowej, co pozwoliło podnieść stopień pokojowego ukompletowania sił zbrojnych do około 80%.

Zintensyfikowano ćwiczenia o około 20%, szczególnie Floty Bałtyckiej i armii lądowej. Brązowi zapowiadają wzmożenie wspólnych ćwiczeń z Czerwonymi, w których uczestniczyć mają Wojska Ochrony Pogranicza, Flota Bałtycka, Służba Celna i siły porządkowe MSW.

Sztaby sił zbrojnych Brązowych i Czerwonych przygotowują projekt połączenia sił zbrojnych obydwu państw, co wiązać się może z dyslokacją zwiększonej ilości wojsk Brązowych na terenie Czerwonych.

Granatowi. W ciągu kilku ostatnich lat powołane przez prezydenta organy kontroli armii rozpoczęły nadzorowanie restrukturyzacji sił zbrojnych, ich gotowości i szkolenia. Ministerstwo Obrony zacieśnia współpracę z instytucjami zachodnimi w dziedzinie restrukturyzacji, przezbrajania i wspólnych ćwiczeń wojskowych. Oczekuje się sformułowania wspólnego batalionu Niebieskich i Granatowych.

Koncepcja wspólnego z Brązowymi systemu obrony powietrznej napotyka znaczne trudności. Brązowi pragną zachować dowodzenie połączonymi siłami, a także uzyskać nieograniczone prawo korzystania z przestrzeni powietrznej Granatowych.

CZERWONI. Zacieśniająca się współpraca wojskowa Brązowych i Czerwonych hamuje dotychczasowe zmiany korzystnie wpływające na bezpieczeństwo Niebieskich. Zaawansowany jest projekt połączenia sił zbrojnych i rozmieszczenia na terenie Czerwonych części sił Brązowych.

Na początku 1997 r. ujawniono plany ćwiczeń zgrywających systemy rozpoznania i dowodzenia Brązowych i Czerwonych. Ćwiczenia mają się wiązać z realizacją tematyki przegrupowań związków taktycznych, a nawet operacyjnych, obejmujących swym rozmachem obszar państwa Czerwonych i Obwodu Nadbałtyckiego. Siły ochrony granicy zaostrzyły kontrolę na przejściach granicznych z Zielonymi. Planuje się przeprowadzenie wspólnych ćwiczeń Brązowych i Czerwonych pk. „ZAPORA”, mających na celu przeprowadzenie akcji porządkowych w strefie nadgranicznej Czerwonych z Zielonymi.

Czerwoni zapowiadają pilny zakup sprzętu wojskowego w celu uzupełnienia braków wynikających z maksymalnego dla nich limitu CFE.

Zieloni – są w trakcie tworzenia Sił Ochrony Kraju. Szczególną uwagę zwraca się na kwestię utworzenia sił szybkiego reagowania (około 5000 żołnierzy), sił ochrony granic i wojsk obrony terytorialnej. Ministerstwo Obrony, dążąc do uniezależnienia się od dostaw uzbrojenia, kontynuuje rozmowy z przedstawicielami przemysłu Zachodu w sprawie dostaw uzbrojenia (uzbrojenia piechoty, amunicji, materiałów wybuchowych).

Planuje się zwiększenie ilości ćwiczeń mających na celu weryfikację planowanej struktury sił obronnych, a także przeprowadzenie wspólnych z pododdziałami państw zachodnich (i Niebieskich) ćwiczeń o charakterze ratowniczym na wypadek sytuacji kryzysowych.

Sytuacja szczegółowa (D minus x)

D minus 2 miesiące. Brązowi i Czerwoni podpisują porozumienie o unii gospodarczej i militarnej. Jednocześnie ambasadorzy tych państw, w stolicy Zielonych, przekazują noty swych rządów, w których proponuje się Zielonym przyłączenie się do unii. W przeciwnym wypadku, ze względu na trudności gospodarcze, ograniczone zostaną dostawy surowców energetycznych i energii elektrycznej dla państw bałtyckich. Ograniczona zostanie również wymiana doświadczeń między Brązowymi a Zielonymi w dziedzinie przemysłowej i technicznej.

Gra obronna Obrona Polski 1999

Sytuacja w rejonie konfliktu.

Brązowi, jako stały członek Rady Bezpieczeństwa, żądają zaprzestania wymiany wojskowej między Zielonymi a Niebieskimi i Brunatnymi, argumentując swoją postawę wzrastającym poczuciem zagrożenia swoich interesów.

D minus 1,5 miesiąca. Brązowi i Czerwoni wzywają swych ambasadorów w celu przeprowadzenia konsultacji. Brązowi zerwali całkowicie dostawy energii i paliw dla Zielonych. W tej sytuacji Zieloni zmuszeni zostali do uruchomienia strategicznych rezerw materiałowych, które mogą wystarczać zaledwie na dwa miesiące.

Na terenie Zielonych dochodzi do częstych przerw w pracy i niepokojów społecznych inspirowanych przez osoby mniejszości Brązowych. Dochodzi do zwmieszek na tle narodowościowym na terenach zamieszkałych przez mniejszość Brązowych. Społeczeństwo Zielonych, ugrupowania nacjonalistyczne i media wskazują mniejszość Brązowych jako jedno ze źródeł trudności. Przy okazji zamieszek społecznych w trudnej sytuacji znalazła się mniejszość Niebieskich.

W wyniku wzrostu aktów sabotażu i nielegalnych przekroczeń granicy Zielonych postanowili powołać siły rezerwowe obrony terytorialnej i straży granicznej. Na terenie elektrowni jądrowej w m. Ignalina doszło do ostrego sporu między pracownikami mniejszości Brązowych, a pozostałą załogą. Przerywano pracę niektórych urządzeń. Strajkujący żądają natychmiastowego ustosunkowania się Zielonych do propozycji Brązowych.

Rząd Zielonych zwrócił się do rządu Niebieskich z prośba o mediację w rozstrzygnięciu sporu i wyjaśnieniu kwestii spornych między Zielonymi a Brązowymi.

D minus 40 dni. Znaczne siły desantowe Brązowych przeprowadziły ćwiczenie w pobliżu wód terytorialnych Zielonych. Doszło do naruszeń suwerenności obcych państw na pokładzie ich floty handlowej. Wydzielone związki taktyczne Czerwonych i Obwodu Stołecznego Brązowych przygotowują wspólne ćwiczenia pk. „TORFOWISKO”. W tym celu ambasador Czerwonych przekazał notę dyplomatyczną do władz Zielonych z prośbą o umożliwienie przemarszu ich wojsk przez terytorium Zielonych do Obwodu Bałtyckiego.

Natężenie ćwiczeń wojskowych, wydłużenie odpraw celnych oraz napady na drogach lądowych spowodowały spadek natężenia żeglugi i transportu lądowego oraz wzrost kosztów ubezpieczeń, grożąc całkowitym zerwaniem połączeń handlowych.

D minus 35 dni. Zwiększył się znacznie napływ do Niebieskich turystów mniejszości Niebieskich z terenu Zielonych. Są to tzw. turyści handlowi, z których część pozostaje u Niebieskich dłużej ponad czas deklarowany wcześniej. Obserwuje się nasilenie kradzieży i napadów na turystów Zielonych, dokonywanych przez obcokrajowców. Ambasador Zielonych w państwie Niebieskich poprosił ministerstwo spraw zagranicznych o interwencję w tej sprawie. Turyści Brązowych i Czerwonych nie wrócili do kraju, skupiając swą aktywność „handlową” na obszarze województwa warmińsko-mazurskiego i podlaskiego.

Nieznani sprawcy dokonują napadów rabunkowych na magazyny żywności i hurtownie na terenie gmin przygranicznych. W Suwałkach, Hajnówce, Augustowie, Sokółce, Gołdapi i Dąbrowie Białostockiej mają miejsce akty sabotażu na terenie zakładów przemysłowych i stacji kolejowych.

Mniejszość Zielonych w państwie Niebieskich zwróciła się do marszałków Sejmu i Senatu o poparcie władz Niebieskich dla narodu Zielonych.

D minus 1 miesiąc. Próby opanowania strajku w m. Ignalina nie przyniosły rezultatu. Zdesperowani pracownicy grożą tragicznym w skutkach przerwaniem systemu chłodzenia reaktorów jądrowych.

Radio, telewizja i inne media Brązowych i częściowo Czerwonych nasiliły kampanię przeciwko Zielonym. Prezentuje się wypowiedzi przywódców i wiece partii nacjonalistycznych żądających wkroczenia sił szybkiego reagowania na terytorium Zielonych, w celu poprawy sytuacji mniejszości Brązowych i Czerwonych oraz wymuszenia uległości tego państwa wobec żądań Brązowych i Czerwonych.

Na terytorium Czerwonych w pobliżu granicy z Zielonymi zgromadzono siły wojska, policji i straży granicznej mające wziąć udział w ćwiczeniu „TORFOWISKO”. Nadal brak zgody rządu Zielonych na przemarsz tych wojsk. Niepokój wywołany u Zielonych zmusza ich rząd do podjęcia nadzwyczajnych środków w dziedzinie gospodarczej i bezpieczeństwa państwa. Ograniczono sprzedaż paliw do samochodów osobowych, ograniczono ruch pociągów, przewozy towarowe ograniczono do minimum zapewniając jedynie funkcjonowanie strategicznie ważnych elementów gospodarczych i wyżywienie ludności.

Od dnia D minus 15 na terenie okręgów przygranicznych z Czerwonymi i Brązowymi wprowadzono u Zielonych ograniczenie ruchu turystycznego, a w miejscowościach granicznych – godzinę policyjną. Wzdłuż dróg: Alitus, Kaunas, Lida, Wilno, Paniewieżys, Brasław, Turmantas, Rokiszkis oraz Gusiew, Kowno i Kaliningrad, Szułaj prowadzone są intensywne prace remontowe Zielonych.

W D minus 14 rząd Zielonych zwrócił się do rządów Niebieskich, Brunatnych i Białych o udzielenie gwarancji rządowych na dostawy z tych państw ropy naftowej, węgla kamiennego i energii elektrycznej. Na wodach terytorialnych Obwodu Bałtyckiego doszło do katastrofy tankowca, który zderzył się z okrętem wojennym. Plama ropy przesuwa się w kierunku płd.-zach. do wód Niebieskich. Międzynarodowe organizacje humanitarne (ONZ, MCK) podjęły decyzje o udzieleniu pomocy Zielonym, w celu likwidacji ognisk chorób zakaźnych w rejonie południowo-zachodnim (około 600 zachorowań), a w celu zapewnienia pomocy humanitarnej (dostarczenie wody) planuje się dostawy i pomoc z terenu NIEBIESKICH (około 1000 hospitalizacji, około 5000 konsultacji medycznych, około 1000 ton żywności i około 5000 m3 wody pitnej).

Zachodnie media zwiększyły znacznie swoje zainteresowanie problematyką wschodnią. Przedstawiciele opozycyjnych partii politycznych, organizacji międzynarodowych i publicyści polityczni żądają od swych rządów bar dziej zdecydowanych postaw, w celu zapobieżenia konfliktowi przez rozstrzygnięcie sporu na drodze pokojowej. W stolicach państw europejskich a także w większych miastach, miały miejsce manifestacje przeciwko Brązowych. W Krakowie na teren konsulatu Brązowych wdarła się grupa bojówkarzy usiłując opanować budynek. Dzięki interwencji sił porządkowych próbę tę udaremniono. W tej sprawie ambasador Brązowych zwrócił się do Ministra Spraw Zagranicznych żądaniem wzmocnienia ochrony placówek dyplomatycznych jego państwa.

Gra decyzyjna prowadzona na podstawie takich założeń miała doprowadzić do wypracowania koncepcji i podjęcia działań przez organy Niebieskich w sytuacji kryzysu polityczno-militarnego w pobliżu granicy państwa.

Copyright © Redakcja Militarium/Rys. Akademia Obrony Narodowej

Pojazdy samochodowe Wojska Polskiego w latach 2000-2014

W latach 2000-2014 Siły Zbrojne RP otrzymały ponad 3 tysiące pojazdów samochodowych różnych typów. Poniższe zestawienie prezentuje ilość nabywanych rocznie pojazdów od poszczególnych producentów (marek).

Legenda:

a – autobus

as – pojazd asenizacyjny

biol – laboratorium

cb – ciągnik balastowy

cs – ciągnik siodłowy

cs-b – ciągnik siodłowo-balastowy

f – furgon

i – izotermiczny

k – sanitarny

o – osobowy/bus

od – odkurzacz lotniskowy

ol – obsługa lotniska

p – pożarniczy

pz – polewaczko-zmywarka

s – skrzyniowy

sp – specjalistyczny (pod zabudowy wyposażenia elektronicznego, uzbrojenia)

sh – samozaładowczy hakowy

sż – samozaładowczy z żurawiem

ż – żuraw samochodowy

Tabela przedstawia ilość nabywanych pojazdów samochodowych w latach 2000-2009.

2000 2001 2002 2003 2004 2005 2006 2007 2008 2009
Autosan A10-10T 4×2 3a 15a 13a 1a 10a
Autosan H10-10 4×2 9a 12a 7a
Autosan A10-12T 4×2 1a 7a
Autosan A11-12T 4×2 1a 1a 2a
Daewoo Lanos 4×2 6o
Daewoo Nubira 4×2 33o
Ford Transit 4×2 10o
Fiat Ducato 2.0/2.3 4×2 40f4i 20f 23f 5i+11k 113o +16i + 30k 35o + 13i +10k
Fiat Ducato 2.8/3.0 4×2 8i 6i 3sp 52o
Fiat Siena 4×2 13o
Fiat Seicento 4×2 54o
HMMWV 4×4 16sp 201sp 42sp
Iveco M40.12WM 4×4 1sp
Iveco M40E.13WM 4×4 30k 47k? 31k 39k 19k 33k 21k
Iveco Daily 35.10C 4×2 3o
Iveco SCAM SM50 4×4 31k 13k
Iveco ML120E24 4×4 6f
Iveco MLC120E24/25 4×2 10s 3f
Iveco ML150E30 4×2 6i
Iveco ML160E25 4×2 21s 12
Iveco MP260E35 6×4 12s
Iveco MLC180E28 4×2 2s
Iveco MLC260E23 4×2 3cs
Iveco AT260S35 6×2 12s 28s 28s
Iveco AT260S36Y/P 6×2 21s 18s 5s
Iveco AD380T41 6×4 5w 4w
Iveco MP410E42/44 8×4 4w 3sż
Iveco MP720E48WT 6×6 10cs-b 5cs-b 10cs-b 8cs-b 20cs-b 14cs-b
Jelcz 015R.35 4×2 1p
Jelcz P422K 4×2 3od + 1as 3as
Jelcz P442.28 4×4 1s
Jelcz W642K 6×4 2w
Jelcz P642KBC 6×4
Jelcz P642K.38 1sż
Jelcz C642D.34/35 6×4 8cs 7cs 14cs 7cs 8cs 14cs 8cs 3cs
Jelcz C662D.43 6×6 1cs 2cs
Jelcz S662D.34/D.43 6×6 11s 18s 16s 2s 21s 21s 66s 35s
Jelcz P662D1/D.34 6×6 22c 3c 9c 29c 40c 4c 20c 5c 15c
Jelcz P662D.35 6×6 13sp 22sp  + 1sh
Jelcz P662D.43 6×6 1sh 2c 5sp 12sp
Jelcz P842K 8×4 2sż 4sż
Jelcz P842D.35 8×4 1sż 1sż 2sh 1sż
Jelcz P862D.43 8×6 4sh 8sh 7sh 29sh 3 sh + 2sż 10sh +7sż 5sh 7sh
Jelcz T081MB 4×2 1a
Jelcz T120/3 4×2 2a
Jelcz L100I 4×2 1a
Kapena 4×2 1a 4a 7a
MAN 12.227 4×2 2a
MAN 13.260 4×4 1s
MAN 18.280 4×4 1s
MAN 18.284LAC 4×4 3p
MAN 18.462FLS 4×2 2cs 2cs 1cs
MAN 19.364FAC 4×4 1p
MAN 19.414FAC 4×4 2p 3p 2p
MAN 41.464VFK 8×4 4w 5w 3w
MAN Lions Coach 4×2 1a
Mercedes Sprinter 4×2 4k
Mercedes Atego 1323AK 4×4 4s 3sż
Mercedes Atego 1528AF 4×4 1p
Mercedes Actros 2746AKE 6×6 1p
Mercedes Actros 3341A 6×4 2p 11p
Mercedes Actros 3553AS 6×6 6cs 3cs
Opel Vivaro 4×2 119o
Opel Astra 4×2 10o
Star 266 6×6 30
Star 744 4×4 50
Star 944 4×4 3sp 35s + 46sp 119s + 66sp 37s + 83sp 127s +70sp 116s + 55 sp 107s + 48 sp 55s
Star 1142 4×2 22
Star 1466 6×6 2 8sp 10sp 5sp 40sp 10sp
Star 10.157 4×2
Star 10.185 4×2
Star 12.157 4×2 3i
Star 12.185 4×2 2sh
Star 12.220 4×2 4s + 5i 21s
Star 12.155 4×2 62s 9i
Star 12.227 4×2/x4 10p 5p + 2f 5f + 5i 33i
Star 12.225 4×2 1s
Star 14.220 4×4 6p 3p
Star 14.225 4×4 5p 11p
Star 15.225 4×2 1ase
Star 15.227 4×2 3s
Solbus C10,5 4×2 33a
Scania R480CB 4×4 2p
Scania R480CB 6×6 2p
Tatra T815260 6×6 1sp
Tatra T815-26WR25 6×6 1sp 1sp
Tatra T815-280R84 8×8 1sp 1sp
Tarpan Honker 4×4 288? 58 279 + 30 (105?) 215?  . . . .
Lublin I-III 4×2 1sp 144o
Unimog U400 1ol
Volvo FM9 4×4 1c 1c
Volvo FM12 6×6 2sh 4sh 5sh 6sh 2sh
Volvo FM12 8×4 1sż 1sż 1sż
Volvo FL12 6×4 1cs
Volvo FH12 6×4 1cs
Volvo FM7 4×2 1odk
VW Passat 4×2 13o

Tabela przedstawia ilość nabywanych pojazdów samochodowych w latach 2010-2014.

2010 2011 2012 2013 2014
Autosan Eurolider 4×2 1a
Fiat Ducato 2.0/2.2 4×2 61o 5 120o 47o
Fiat Ducato 3.0 4×2 2o + 2sp + 5i 23o + 3i 3o
HMMWV 4×4 16
Honker 4×4 60
Iveco M40E15WM 4×4 21k 10k 48k 17k
Iveco ML150E32 4×2 10i 4i 7i 5i 10i
Iveco ML150E28WS 4×4 18p
Iveco ML160E25/32 4×2 55s 198s 351s
Iveco AT260S36Y/P 4×2 20s 40s .
Iveco MP720E50WT 6×6 9cs-b 16cs-b 16cs-b 37cs-b
Jelcz P442.32 4×4 65s + 10sp
Jelcz S662D.43 6×6 44s 7s 38s 8s 25s
Jelcz C642D.35 6×4 9cs 6cs 11cs 22cs 16cs
Jelcz P662D.34 6×6 10c 4c 19c 20c 5c
Jelcz P662D.35 6×6 34sp 68sp 1sp
Jelcz P662D.43 6×6 10sp 5sp 18sp 54sp 24sp
Jelcz P862D.43 8×6 8sż 32sż 54sż
Jelcz P862D.43 8×6 19sh 23sh 33sh
Jelcz P882D.43/53 8×8 2sp 1sp 2sp 5sp
MAN 26.340 6×4 30w 41w
MAN 26.290 6×4 8pz 7pz
MAN 33.540 6×6 4p
MAN Lions Coach/Regio 4×2 4a 3a 47a
Mercedes GW461 4×4
Mercedes Atego 1239AF 4×4 2p
Mercedes Tourismo 4×2 27a
Land Rover Defender 110 4×4
Land Rover Discovery 4 4×4  20
Scania G440CB 6×6 11p
Scania Izar 12.35 4×2 60a
Unimog U400/423 4×4 9ol 4ol
VW Transporter 4×2 6o

Łącznie Siły Zbrojne RP posiadały na początku 2015 r. ponad 30000 pojazdów samochodowych (bez pojazdów bojowych).

Copyright © Redakcja Militarium

Polskie wojska aeromobilne – potrzeby, możliwości, perspektywy

W skład Inspektoratu Wojsk Lądowych, komórki podlegającej sztabowi Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych (DG RSZ), oprócz Zarządu Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych (ZWPiZ), któremu podlegają brygady tzw. „ciężkie”, wyposażone w czołgi i bojowe wozy piechoty, a także Zarządu Wojsk Rakietowych i Artylerii (ZWRiA) skupiającego pododdziały artylerii, występuje trzeci zarząd „bojowy” – Zarząd Wojsk Aeromobilnych i Zmotoryzowanych (ZWAiZ). ZWAiZ podlegają polskie jednostki aeromobilne, tj. 25. Brygada Kawalerii Powietrznej, 6. Brygada Powietrzno Desantowa, 1. Brygada Lotnictwa Wojsk Lądowych oraz do niedawna podporządkowane szefowi WPiZ, 12. i 17. Brygady Zmechanizowane. Podległość tych dwóch ostatnich jednostek szefowi wojsk tzw. lekkich wydaje się nieporozumieniem, które miejmy nadzieje zostanie wkrótce naprawione, a jednostki wyposażone w kołowe transportery Rosomak znajdą się w odrębnej strukturze podporządkowanej DG RSZ.

W skład 6. Brygady Powietrznodesantowej im. gen. Stanisława F. Sosabowskiego wchodzą następujące zasadnicze pododdziały: 6. batalion dowodzenia im. gen. broni Józefa Kuropieski – Kraków, 6. batalion desantowo-szturmowy im. gen. dyw. Edwina Rozłubirskiego – Gliwice, 16. batalion powietrznodesantowy im. gen. bryg. Mariana Zdrzałki – Kraków, 18. bielski batalion desantowo-szturmowy im. kpt. Ignacego Gazurka – Bielsko-Biała, 6. batalion logistyczny im. gen. dyw. Ignacego Prądzyńskiego – Kraków, 6. grupa zabezpieczenia medycznego – Kraków.

Natomiast w skład 25. Brygady Kawalerii Powietrznej im. Księcia Józefa Poniatowskiego wchodzą następujące zasadnicze pododdziały: 25. batalion dowodzenia – Tomaszów Mazowiecki, 1. batalion kawalerii powietrznej – Leźnica Wielka, 7. batalion kawalerii powietrznej – Tomaszów Mazowiecki, 1. dywizjon lotniczy – Leźnica Wielka, 7. dywizjon lotniczy – Nowy Glinnik, 25. batalion logistyczny – Tomaszów Mazowiecki, 25. grupa zabezpieczenia medycznego, Powietrzna Jednostka Ewakuacji Medycznej – Nowy Glinnik, Ośrodek Szkolenia Aeromobilno-Spadochronowego – Leźnica Wielka.

25. Brygada Kawalerii Powietrznej 1

Polskie siły aeromobilne to pięć batalionów lekkiej piechoty wyposażonych w nowoczesne uzbrojenie i sprzęt wojskowy.

Z kolei w skład 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych wchodzą następujące zasadnicze pododdziały: 49. Baza Lotnicza – Pruszcz Gdański, 56. Baza Lotnicza – Inowrocław, Dywizjon Rozpoznania Powietrznego – Mirosławiec, Centralna Grupa Taktycznych Zespołów Kontroli Obszaru Powietrznego – Inowrocław.

Należy podkreślić, że możliwości wykonawcze wojsk aeromobilnych będą w zasadniczej mierze wynikać z możliwości środków transportu (śmigłowców i samolotów) oraz wsparcia udzielonego przez własne lotnictwo. Promień taktyczny działania 25. BKPow. i jednostek śmigłowców bojowych wynosi około 150-200 km i jest podyktowany możliwościami maszyn i ich promieniem działania, w przypadku 6. BPD, a w zasadzie jej części, możliwości te będą większe, ale w większym stopniu uzależnione od wsparcia lotnictwa bojowego i transportowego.

Bataliony aeromobilne

Bataliony liniowe obu brygad zaliczane są do tzw. pododdziałów lekkich, choć organizacja i wyposażenie poszczególnych jednostek różnią się. Przykładowo, 18. batalion powietrznodesantowy, jako jedyny w tym rodzaju wojsk, posiada kompanie szturmową i wsparcia z pojazdami HMMVW w charakterze pojazdów transportowych i nośników (ciągników) uzbrojenia.

Ogólnie jednak bataliony powietrznodesantowe i kawalerii powietrznej posiadają kompanię dowodzenia, trzy kompanie liniowe (szturmowe), kompanię wsparcia, taktyczny zespół koordynacji operacji powietrznych oraz kompanię logistyczną i zespół zabezpieczenia medycznego.

Kompania szturmowa składa się z trzech plutonów szturmowych, plutonu przeciwpancernego z sześcioma lub dziewięcioma obsługami przenośnych wyrzutni pocisków Spike-LR, a także z sekcji strzelców wyborowych i drużyny transportowej. Drużyny szturmowe są nieduże (siedmioosobowe), pluton to trzy drużyny oraz drużyna dowodzenia z moździerzem LM-60D kalibru 60 mm i środkami do rozwijania systemu łączności grupy bojowej.

Kompania wsparcia składa się z drużyny dowodzenia, trzech plutonów moździerzy i drużyny gospodarczej, a kompania dowodzenia z plutonu łączności, plutonu rozpoznawczego, plutonu regulacji ruchu i plutonu logistycznego.

W skład batalionów dowodzenia obu brygad wchodzą kompania łączności, kompania rozpoznawcza, kompania saperów, bateria przeciwlotnicza, kompania regulacji ruchu, pluton przeciwchemiczny i kompania logistyczna. Batalion dowodzenia 6. BPD posiada dodatkowo kompanię zabezpieczenia lądowania.

W czasie działań bojowych kompanie saperów stają się samodzielnymi pododdziałami, podporządkowanymi dowódcom obu brygad, ale w praktyce działają w składzie taktycznych grup bojowych. Kompania saperów brygady powietrznodesantowej składa się z dowództwa, dwóch plutonów saperów, plutonu płetwonurków, drużyny robót inżynieryjnych, drużyny minowania, drużyny wydobywania i oczyszczania wody, drużyny zabezpieczenia, drużyny zaopatrzenia i drużyny transportowej. Z kolei kompania saperów brygady kawalerii powietrznej składa się z dowództwa, trzech plutonów saperów, plutonu płetwonurków, drużyny robót inżynieryjnych, drużyny wydobywania i oczyszczania wody i drużyny zabezpieczenia.

Potencjał bojowy batalionów aeromobilnych ma ogólny wpływ na charakterystykę formacji kawalerii powietrznej i powietrznodesantowych. Wedle obecnie funkcjonujących uregulowań regulaminowych batalion powietrznodesantowy może utrzymywać obszar o szerokości 3-5 km i głębokości 3 km, przykładowo, w czasie ćwiczeń w 2012 r. głębokość rejonu obrony 6. BPD działającej całością sił ustalono na 17 km.

Środki transportowe i wsparcia – śmigłowce

Podstawowymi śmigłowcami użytkowanymi przez wojska aeromobilne są to śmigłowce rodziny W-3 Sokół, oraz Mi-8 i Mi 17. Śmigłowce te skupione są w dwóch dywizjonach – 1. Dywizjonie Lotniczym składającym się z eskadry śmigłowców Mi-8 i eskadry maszyn Mi-17, natomiast 7. Dywizjon Lotniczy ma dwie eskadry na śmigłowcach W-3WA Sokół oraz trzy Sokoły w wersji rozpoznawczej Porcjon-2/3 i jedną maszynę W-3 PSOT, czyli powietrzne stanowisko obserwacji terenu. Pierwszy dywizjon posiadać ma etatowo 28 śmigłowców ciężkich, drugi – 32 maszyny lekkie.

Dodatkowo do jednostek lotniczych zalicza się Powietrzną Jednostkę Ewakuacji Medycznej (Nowy Glinik) z dwoma śmigłowcami Mi-17AE i dwoma W-3AE.

49. Baza Lotnicza ma dwie eskadry śmigłowców bojowych Mi-24D, łącznie etatowo 24 maszyny, 56. Baza Lotnicza – jedną eskadrę śmigłowców bojowych Mi-24W – 12 maszyn, poza tym obie bazy lotnicze posiadają po jednej eskadrze śmigłowców wielozadaniowych Mi-2, łącznie etatowo 32 maszyny. Dywizjon rozpoznania powietrznego ma posiadać eskadrę bezzałogowych systemów rozpoznawczych klasy mini i eskadrę bezzałogowych systemów rozpoznawczych klasy taktycznej.

W kwietniu 2015 r. w MON, jako zwycięzcę postępowania w zakresie pozyskania nowych wielozadaniowych śmigłowców dla SZ RP, wskazało maszynę Airbus Helicopters H225M Caracal.

Caracal PL 1

Mimo, że ogólnymi zdolnościami transportowymi H225M najbardziej, spośród trzech branych pod uwagę konkurentów, odpowiada Mi-17, nie posiada jednak, tak jak konstrukcja rosyjska, rampy lub dużych tylnych wrót ładunkowych. Z punktu widzenia transportu samych żołnierzy różnica mało istotna, z uwagi na transport śmigłowcami również broni ciężkiej poważna, bowiem tylko poprzez szerokie drzwi tylne i rampę można szybko wyładować np. ważące 300 kg moździerze M-98, skrzynie z amunicją, wyposażeniem i zaopatrzeniem, małe pojazdy, np. motocykle, quady, które można transportować wewnątrz śmigłowca tej klasy.

Patrząc z tej perspektywy, decyzja o zmianie kształtu zamówienia, przypomnijmy, z planowanych 48 śmigłowców w wersji transportowej zakupione zostanie tylko 16 – w celu zastąpienia Mi-8 – a także o utrzymaniu w dalszej eksploatacji Mi-17 wydaje się zrozumiała i oparta na racjonalnych przesłankach. Jedynym obecnie racjonalnym ekonomicznie i funkcjonalnie rozwiązaniem problemu transportu sprzętu i ładunków byłby zakup maszyn ciężkich klasy CH-47 Chinook.

Zakup kilkunastu (od 12 do 24 sztuk) śmigłowców CH-47F mógłby rozwiązać problem utrzymania odpowiednich zdolności transportowych po wycofaniu maszyn rodziny Mi-17. Należy jednak mieć świadomość, że wyjątkowo wysokie koszty wprowadzenia, jak i użytkowania tych maszyn, zapewne wielokrotnie wyższe niż maszyn z zakładów im. Mila, powodują, że nie należy spodziewać się konkretnego planu pozyskania śmigłowców klasy 20-30 ton przed 2022 r.

Jednak problem zapewnienia brygadom lekkim odpowiednich możliwości transportowych jest kwestią zasadniczą dla dalszego funkcjonowania i możliwości rozwoju wojsk aeromoblinych.

Jeszcze niedawno MON zapowiadało wstępnie zakup dla SZ RP docelowo nawet 200 śmigłowców różnego typu – 90 maszyn wielozadaniowych, 32 szturmowe, 54 transportowe, 24 ciężkie transportowe. Wydaje się, że te ambitne plany w zderzeniu z rzeczywistością są nieaktualne. Należy wziąć bowiem pod uwagę, że szacowany koszt zakupu 50 maszyn Caracal może wynieść nawet 13 mld PLN, czyli prawie 10% środków przeznaczonych na modernizację techniczną armii w latach 2013-2022. Zapewne drugie tyle pochłonie eksploatacja maszyn.

Środki transportowe – samoloty

Samoloty transportowe SZ RP skupione są w 3. Skrzydle Lotnictwa Transportowego (3. SLTr) w Powidzu. W skład skrzydła wchodzi 1. Baza Lotnictwa Transportowego w Warszawie z eskadrą śmigłowców, 8. Baza Lotnictwa Transportowego w Krakowie-Balicach z 12. i 13. eskadrami lotniczymi, 33. Baza Lotnictwa Transportowego w Powidzu z 14. Eskadrą Lotniczą i 7. Eskadrą Działań Specjalnych oraz trzy lotnicze Grupy Poszukiwawczo-Ratownicze.

CASA C-295M 1

Posiadane obecnie 21 samoloty C-130E i C-295M zabezpieczają potrzeby transportowe SZ RP i nie wydaje się zasadne zwiększanie ich ilości w najbliższych latach.

Zasadnicze wyposażenie 3. SLTr stanowi 16 maszyn C-295M, zgrupowanych w 8. Bazie Lotnictwa Transportowego. Casy są prawdziwymi „końmi roboczymi” polskich sił zbrojnych – zapewniają nie tylko możliwość szkolenia skoczków, ale także (ze względu na szczupłość środków) transport zaopatrzenia także na potrzeby kontyngentów wojskowych (latały min do Afganistanu). Maszyny zabierają na pokład do 9700 kg ładunku, 5 palet 463L, bądź do 47 spadochroniarzy. Cięższe samoloty transportowe to pięć C-130E Hercules, znajdujących się na stanie 33. Bazy Lotnictwa Transportowego w Powidzu, samoloty otrzymane od Stanów Zjednoczonych w ramach programu FMF, dość stare, ponieważ wyprodukowane w latach siedemdziesiątych i wymagające w najbliższym czasie wymiany. Na pokład mogą zabrać do 19 ton ładunku, m.in. 2-3 pojazdy klasy HMMWV, 6 palet 463L lub 64 skoczków. Trudno się spodziewać, aby w najbliższym czasie MON zdecydowało się na poszerzenie floty maszyn tej klasy.

Zasobniki desantowe 1

Zasobnik ZT-100, ładowność do 100 kg. Stosowanie wyłącznie lekkich zasobników sprawiało, że realny potencjał 6. BPD był mniej niż iluzoryczny.

Siły Zbrojne RP posiadają także 37 samolotów An-28/M-28 w różnych wersjach, z tego 14 egzemplarzy w Marynarce Wojennej i 23 w Siłach Powietrznych, m.in. w 8. BLTr (8 sztuk) i 33. BLTr (7 sztuk). Są to lekkie maszyny o zdolnościach krótkiego startu i lądowania, mogące operować z lądowisk gruntowych. Służą przede wszystkim do zadań pomocniczych, w tym do szkolenia pilotów i transportu ludzi oraz niewielkich ładunków. Na pokład mogą zabrać do 17 skoczków lub 2000 kg ładunku.

Dodatkowo MON bierze udział w międzynarodowym projekcie Multi Role Transport Tanker. Wraz z Holandią, Norwegią negocjowany jest zakup czterech wielozadaniowych samolotów tankowania powietrznego A330M MRTT, które będą działały w ramach wspólnej jednostki z macierzystą bazą w Eindhoven. Maszyny te dysponują dość dużymi możliwościami transportowymi i z pewnością mogą odciążyć Casy i Herculesy w zadaniach związanych z zabezpieczeniem materiałowym ewentualnych kolejnych polskich kontyngentów wojskowych. Interesującym wątkiem jest jak zostanie uregulowana kwestia wykorzystania tych maszyn w przypadku działań w czasie kryzysu lub wojny.

Zasobniki desantowe 2

Zasobniki towarowe Container Delivery System A-22 o wymiarach podstawy 48 x 48 cali, wysokości 62 cali i masie do 650 kg. Zasobniki CDS służą do przerzutu żywności, paliwa i amunicji.

Warto wspomnieć, że od 2009 roku 6. Brygada Powietrznodesantowa ma możliwość zaopatrywania swych pododdziałów z powietrza. Po kilkunastu latach przerwy przeszkoleni m. in. przez Hiszpanów z Airbus Military, żołnierze kompanii zabezpieczenia desantowania, wchodzącej w skład 6. batalionu logistycznego, a mogli „zrzucić” pierwsze ciężkie ładunki. Wcześniej przez kilka lat zrzuty ograniczały się wyłącznie do lekkich zasobników towarowych.

W ogólnej ocenie środki transportowe jakimi dysponuje Wojsko Polskie umożliwiają jednorazowe przerzucenie (oraz zabezpieczenie materiałowe) przy pomocy wszystkich dostępnych śmigłowców i samolotów jednego słabego batalionu – w przybliżeniu takiego jaki obecnie funkcjonuje w ramach 6. czy 25. Brygady.

Z tego względu i z uwagi na słabość środków wspierających, a także ewentualne trudności z zabezpieczeniem działań pod względem materiałowym, bardziej prawdopodobne wydaje się jednak wykorzystanie w walce mniejszych grup desantowych, szczebla plutonu lub kompanii. Należy zatem postawić tezę, że o ile w siłach średnich i ciężkich podstawowym modułem bojowym jest batalion (batalionowa grupa bojowa), o tyle w wojskach aeromobilnych – z uwagi na stan sił i środków – będą to plutony, rzadziej kompanie. Teoretycznie 25. BKPow. jest w stanie wydzielić dwie taktyczne grupy bojowe w sile wzmocnionego batalionu lub 6-8 szwadronowych grup bojowych, dla 6. BPD będą to trzy TGB lub 9-12 SzGB.

Tara desantowa Casa C295M

Platform Delivery System – tara desantowa umożliwiająca transport większych ładunków, sprzętu, w tym mniejszych pojazdów, o masie do 12 ton – w zależności od wersji.

Zgodnie z analizami dotyczącymi sił aeromobilnych manewr pionowy sił „lekkich” z użyciem skupionych sił lotniczych jest opłacalny, po warunkiem jednak, że zostanie racjonalnie zaplanowany i przeprowadzony we współdziałaniu z innymi rodzajami wojsk i uderzeniami lotnictwa.

Wzmocnienie potencjału

Jednostki powietrznodesantowe ze względu na specyfikę wykonywanych zadań powinny diametralnie różnić się organizacją i wyposażeniem od jednostek ogólnowojskowych. Struktura pododdziałów przygotowanych „do desantu” powinna umożliwiać proste wydzielenie komponentu zadaniowego – rzutu szturmowego (plutony, kompanie szturmowe) oraz wzmocnienia (pododdziały wsparcia wyposażone w moździerze, zestawy przeciwpancerne, zestawy przeciwlotnicze).

Podstawowym „modułem” powinien być pluton szturmowy – składający się z trzech drużyn szturmowych i sekcji dowodzenia. Drużyny powinny być większe niż obecnie, tj. co najmniej dziewięciosobowe, wyposażone w broń strzelecką indywidualną i zespołową, a także lekką broń przeciwpancerną (przeciw umocnieniom polowym), zdolne do samodzielnego prowadzenia działań, np. szturmu budynków. Trzy takie plutony oraz pluton wsparcia z trzema moździerzami LM-60D, trzema zestawami Spike-LR i drużyną strzelców wyborowych z karabinami wyborowymi kalibru 7,62 mm i 12,7 mm, to kompania szturmowa, która może być wzmocniona kolejnymi plutonami szturmowymi bądź wsparcia.

Amunicja Carl Gustav 84 mm

Specyfika zadań wymusza na drużynie aeromobilnej posiadanie lekkiej broni wsparcia. Ze względu na ograniczenia powinna być to broń możliwie uniwersalna. W takie potrzeby dobrze wpisuje się działo bezodrzutowe Carl-Gustaf, który dysponuje szerokim wachlarzem amunicji przeznaczonej nie tylko do niszczenia pojazdów, ale i umocnień i siły żywej, widocznej na zdjęciu. Jest to popularne rozwiązanie, choć warto pamiętać, że nie jedyne.

Oprócz reorganizacji pododdziałów najniższego szczebla potrzebne jest zwiększenie mobilności pododdziałów po zrzucie. Aeromobilnej piechocie potrzeba lekkich pojazdów, których przerzut nie byłby problemem dla posiadanych przez SZ RP środków, a które zapewniłyby manewr środkami ogniowymi. Obecnie moździerze M-98 transportowane są bezpośrednio na stanowiska, z którego będą prowadzić ogień. W przypadku niebezpieczeństwa i potrzeby nagłego opuszczenia rejonu działań (z reguły oprócz zasadniczego stanowiska ogniowego przygotowuje się jedno – dwa stanowiska zapasowe, odległe od 400-600 m od siebie) dowódcy nie pozostaje nic innego jak porzucenie sprzętu – jak wspomniano M-98 z wózkiem transportowym ma masę około 300 kg. Dodatkowo pojazdy te stanowiłyby szczątkową formę zaplecza logistycznego i zapewniałyby transport amunicji lub zaopatrzenia z punktu zrzutu do jednostek walczących.

MON prowadzi kilka postępowań celem pozyskania pojazdów, które docelowo maja trafić także do pododdziałów aeromobilnych.

Pojazdy ogólnowojskowe – Mustang

MON w ramach obecnego PMT planuje zakup 1600 nowych pojazdów osobowo-ciężarowych wysokiej mobilności, które zastąpią eksploatowane obecnie samochody terenowe Honker. Wymagany jest napęd 4×4, możliwość przewozu w wersji nieopancerzonej 9 osób lub 2000 kg ładunku. Pojazd ma mieć dach w dwóch odmianach: miękkiej, demontowanej, wykonanej z materiału (soft top) oraz klasycznej metalowej (hard top). Prócz tego ma być także wersja opancerzona do poziomu 2 (w tym szyby) oraz 2b dla ochrony przeciwminowej według STANAG 4569A/B. Dopuszczalna masa całkowita Mustanga nie powinna przekraczać 3500 kg.

Tarpan Honker 2324 1

W ramach modernizacji technicznej SZ RP polski resort obrony planuje zakup 1,6 tys. nowych samochodów terenowych, które mają zastąpić Honkery. Część Mustangów zapewne trafi do jednostek aeromobilnych.

Pojazd musi mieć siedzenia absorbujące energię wybuchu (w wersji opancerzonej) i minimum trzypunktowe pasy bezpieczeństwa. Wymagana prędkość maksymalna nie może być mniejsza niż 90 km/h po szosie i 50 km/h w terenie, a minimalny zasięg to 650 km. Pojazdy mają być zdolne do ciągnięcia przyczepy o masie do 750 kg. Wymagana jest także możliwość transportu na pokładzie samolotów transportowych, m.in. C-130 Hercules.

Pojazdy wielozadaniowe – Pegaz

Ze względu na niejawny tryb postępowania, nie jest możliwe publikowanie wymagań taktyczno-technicznych stawianych pojazdom Pegaz. Wiadomo, że MON zakłada zakup około 500 pojazdów wielozadaniowych w dwóch odmianach: bojowej i dowodzenia. Mimo tytułu postępowania, wozy mają być zakupione nie tylko dla Wojsk Specjalnych, ale i Wojsk Lądowych.

Lekkie pojazdy rozpoznawczo-uderzeniowe – Żmija

MON ogłosiło także postępowanie przetarg na dostawę stu osiemnastu pojazdów dalekiego rozpoznania o kryptonimie Żmija. Według wstępnych wymogów mają to być pojazdy z niezależnym napędem 4×4, o masie własne do 1700 kg i możliwości przewozu minimum trzech osób i 900 kg ładunku. Zasięg po drogach utwardzonych to minimum 800 km (wartość pożądana to 1200 km), silnik o mocy co najmniej 90 kW (123 KM) ma zapewniać prędkość maksymalną 100 km/h (pożądana do 120 km/h). Na drogach gruntowych wartości wymagane maleją odpowiednio do 60 km/h (70 km/h). Minimalną głębokość brodzenia określono na 0,5 m, pokonywania rowów o szerokości do 0,6 m i przeszkód pionowych o wysokości do 0,3 m. Pojazd musi być wyposażony w czteropunktowe pasy bezpieczeństwa i siedzenia absorbujące energię wybuchu, podłoga Żmii ma zapewniać ochronę na poziomie 1 według STANAG 4569, a koła muszą mieć wkładki run-flat. Pojazd ma być uzbrojony w karabin maszynowy kalibru 7,62 lub kalibru 12,7 mm albo granatnik automatyczny kalibru 40 mm, dodatkowo wyposażony powinien być w uchwyt dla karabinu maszynowego kalibru 7,62 mm na stanowisku dowódcy. Gabaryty pojazdu powinny umożliwiać transport na pokładzie średniego samolotu transportowego C-130 lub na podwieszeniu zewnętrznym pod śmigłowcami, jak również zapewnić możliwość desantowania metodą spadochronową. Założono 7-dniową autonomiczność działania grupy

Pojazdy oraz przyczepy wysokiej mobilności

Najciekawszym, z punktu widzenia jednostek podległych ZWAiZ, jest jednak dialog techniczny w sprawie 80 pojazdów i 160 przyczep wysokiej mobilności specjalnie dla jednostek aeromobilnych. MON poszukuje małych, tj. o długości do 3,6 m, szerokości do 2,1 m i wysokości do 2,3 m, pojazdów w układzie 4×4 lub 6×6, które można „zrzucać”, przy pomocy 12-stopowej platformy PDS, z C-295M i C-130 lub transportować na zawiesiu pod śmigłowcem Mi-17 (H225M). Pojazdy o dopuszczalnej masie całkowitej 3500 kg mają mieć ładowność 1200 kg. Wóz ma mieć możliwość transportu 4 żołnierzy lub dwóch i rannego na noszach, albo dwóch i zasobnika CDS A-22. Pojazd ma mieć możliwość szybkiego montażu stanowiska strzeleckiego dla karabinu maszynowego, bądź zestawu Spike-LR. Oprócz tego pojazd ma mieć możliwość holowania dwóch przyczepek – każda o masie do 750 kg (i ładowności 450 kg) lub też przyczepki i zestawu przeciwlotniczego ZUR-23-2 lub moździerza M-98.

Alvis Supacat 6x6

Nie wiadomo, czy Inspektorat Uzbrojenia MON szuka pojazdu na kształt wszędołazu Alvis Supacat 6×6, czy może bardziej konwencjonalnej konstrukcji.

Generalnie dość niejednoznaczne, jeśli chodzi o kształt pojazdu, wymagania jasno mówią o docelowym przeznaczeniu tych pojazdów. Mają to być długo wyczekiwane i potrzebne środki holownicze dla „ciężkiego” oręża batalionów lekkich.

Środki rozpoznawcze

Oprócz naziemnych systemów zwiadowczych i wskazywania celów, kompanie i bataliony aeromobilne powinny posiadać bezzałogowe środki rozpoznawcze. Polskie przyszłe drony klasy taktycznej i MALE, czy też uderzeniowe, będą stacjonować w Mirosławcu i pozostawać do dyspozycji dowództwa szczebla operacyjnego i nie należy się spodziewać, aby w czasie wojny w takie środki zostały wyposażone jednostki aeromobline. Natomiast małe BŚR klasy mini i mikro – są zarówno potrzebne jak i przystępne cenowo. Kompanie operujące na terenie zajętym przez nieprzyjaciela muszą dysponować odpowiednim obrazem sytuacji. Ze względu na sposób przerzutu nie mogą liczyć na zaawansowane środki rozpoznawcze bazujące na platformach lądowych, a śmigłowce załogowe nie zawsze będą mogły podjąć ryzyko operowania w głębi ugrupowania przeciwnika.

Lekkie haubice dla desantu?

Często można się spotkać z pomysłem wyposażenia jednostek aeromobilnych w lekkie haubice holowane. Haubice kalibru 105, a nawet kalibru 155 mm, o masie od 1500 do 4000 kg, można bez większych problemów transportować na zawiesiach pod śmigłowcami, a w niektórych wypadkach nawet zrzucać z samolotów. Z pewnością taka broń zwiększyłaby możliwości formacji. Jednak należy pamiętać samo posiadanie haubic to nie wszystko. Praktyczne wykorzystanie tej broni oznacza zwielokrotnienie potrzeb z zakresu transportu (przerzut, dział, amunicji, środków ciągu itd.) co nie jest obecnie akceptowalne przy nader skromnych polskich możliwościach.

Środki przeciwlotnicze

Obecnie obie brygady dysponują standardowymi środkami przeciwlotniczymi Wojsk Lądowych – zestawami rakietowo-artyleryjskimi ZUR-23-2 oraz przenośnymi przeciwlotniczymi zestawami rakietowymi Grom. Środki te w brygadach mają ograniczone możliwości zwalczania samolotów i śmigłowców, nie tyle z uwagi na możliwości bojowe, ale ze względu m.in. na brak jednolitego systemu dowodzenia, luki w pokryciu ogniowym oraz działanie zwykle z zasadzek, jednak ciężko tutaj wprowadzić istotne zmiany w jakości tych pododdziałów. W analizie potrzeb należy pamiętać, że podstawą prowadzenia skutecznych aeromoblinych jest kontrola przestrzeni powietrznej nad obszarem operacji, a to może zapewnić jedynie własne (sojusznicze) lotnictwo bojowe, czyli polskie Siły Powietrzne.

Ograniczone możliwości

Niezależnie od tego w jaki sposób zostanie wzmocniony potencjał pododdziałów aeromobilnych, należy mieć świadomość, że zasadniczo możliwości wykorzystania tych formacji pozostaną niezmienione. Podczas obrony terytorium kraju – podstawowego zadania SZ RP – jednostki aeromobline będą wydzielały niewielkie pododdziały do realizowania szeregu zadań szczebla taktycznego. Istotna zmiana tego stanu byłaby długotrwałym i bardzo kosztowny procesem, który może prowadzić tylko do wydrenowania budżetu ze środków, nie dając przy tym gwarancji wymiernych korzyści.

Caracal + haubica 105 mm

Co prawda można transportować sprzęt na zawiesiu pod śmigłowcem, ale ten sposób generuje dodatkowe komplikacje i ograniczenia, których należy unikać. Na zdjęciu brazylijski H225M z haubicą kalibru 105 mm.

Nie należy jednak wpadać w skrajność i zupełnie marginalizować wojsk aeromobilnych. Wszelki wysiłek powinien być skupiony na doskonaleniu struktur oraz wypracowania najwłaściwszej koncepcji wykorzystania niewielkich pododdziałów aeromobilnych podczas kombinowanych operacji – zarówno o charakterze zaczepnym, jak i obronnym.

Dywizja Desantowo-Szturmowa

W istocie powyższa nazwa jest prowokacją. Nie proponujemy utworzenia kolejnej struktury dowodzącej w gruncie rzeczy nielicznymi poddziałami walczącymi. Nie proponujemy rozbudowy wojsk aeromobilnych, widzimy natomiast potrzebę połączenia 25. BKPow. i 6. BPD w jedną strukturę. W skład jej powinny wejść dwa pułki aeromobilne – pułk kawalerii powietrznej powstały w wyniku połączenia 1 i 7. bkpow oraz pułk powietrzno desantowy z 16 i 18. bpd. Pułki o identycznej strukturze (kompanijnej), z identycznym uzbrojeniem i wyposażeniem. Mimo odmiennej nazwy zachowanej z uwagi na tradycję, żołnierze obu pułków będą przechodzić identyczne szkolenie i będą gotowi do prowadzenia operacji desantowych zarówno z wykorzystaniem spadochronów, jaki i śmigłowców. Trzeci pułk powinien mieć charakter „cięższy”, tj. nieprzygotowany do skoków, lecz zachowujący możliwość transportu powietrznego. Jego wyposażeniem powinny być lekkie pojazdy patrolowe, pułk będzie dysponował nieco inną organizacją i zdecydowanie większą siłą ognia w stosunku do pułków „lekkich”. Pułk mógłby powstać na bazie 22. batalionu piechoty górskiej. „Dywizję” powinien uzupełniać „batalion” rozpoznawczy, powstały na bazie 6. bpd, co z kolei wprowadza zmianę w organizacji batalionu dowodzenia gdzie zlikwidowana zostałaby kompania rozpoznawcza. Szkolenie w batalionie powinno obejmować w dużym stopniu tematykę działań specjalnych.

Struktura – przykład

Jednostka posiadałaby następujące pododdziały bojowe. Batalion dowodzenia, w skład którego weszłyby dwie kompanie dowodzenia, bateria przeciwlotnicza, pluton chemiczny, pluton saperów, kompania logistyczna, grupa zabezpieczenia medycznego. Batalion rozpoznawczy (batalion dalekiego rozpoznania i działań specjalnych) w składzie trzech kompanii rozpoznawczych. Pułk kawalerii powietrznej w składzie kompania dowodzenia, pięć szwadronów (kompanii), kawalerii powietrznej, kompania moździerzy (5 plutonów po 3 sztuki M-98), szwadron (kompania) logistyczny. Pułk powietrznodesantowy, w składzie kompania dowodzenia, pięć kompanii powietrznodesantowych, kompania moździerzy (5 plutonów po 3 sztuki M-98), kompania logistyczna. Pułk piechoty, w składzie składzie kompania dowodzenia, pięć kompanii powietrznodesantowych, kompania moździerzy (5 plutonów po 3 sztuki M-98), kompania logistyczna.

Razem czy osobno?

Interesującą kwestią jest temat podległości dywizjonów śmigłowców. Obecnie oba dywizjony, tj. 1. i 7. Dywizjony Lotnicze z Nowego Glinika i Leźnicy Wielkiej podlegają bezpośrednio dowódcy 25. BKPow. Niemniej w MON pojawiła się niedawno koncepcja połączenia potencjału wszystkich dywizjonów w „skrzydło” śmigłowcowe – gdzie obecne dywizjony zostaną zamienione na bazy lotnictwa. Wedle dość wstępnych założeń w Leźnicy Wielkiej miałby stacjonować dotychczas podległe 25. BKPow. eskadry, dodatkowo 7. Eskadra Działań Specjalnych, która dziś jest w Powidzu i podlega 33. BLTr. Podobnie w Nowym Gliniku, oraz Latkowie koło Inowrocławia, gdzie stacjonują śmigłowce 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych. Wedle zamysłów docelowo skrzydło wchłonęłoby także śmigłowce należące do Marynarki Wojennej.

Mi-24

Mimo, że śmigłowce szturmowe nie znajdują się bezpośrednio na wyposażeniu 25. Brygady Kawalerii Powietrznej, to odgrywają niezmiernie istotne rolę dla jej funkcjonowania. Piechota bez wozów bojowych i artylerii skazana jest na wsparcie z powietrza – a to mogą zapewnić wyspecjalizowane śmigłowce.

Z jednej strony może to wzbudzać pewnego rodzaju emocje – wszak oczywistym wydaje się aby jednostka tak ściśle związana ze śmigłowcami jak kawaleria powietrzna posiadała własne środki transportowe. Z drugiej strony należy pamiętać ze 25. BKPow. jest jednostką bezpośrednio podległą ZWAiZ podobnie jak 1. BLWL. Polskie możliwości zmuszają do możliwie efektownego wykorzystania całej floty śmigłowców. A to można uzyskać koordynując ich działalność przez jeden podmiot. Zwłaszcza że śmigłowce „działają na rzecz” nie tylko formacji aeromobilnych, ale także wojsk specjalnych, jednostek rozpoznawczych oraz pododdziałów ogólnowojskowych, realizując cały szereg zadań i przedsięwzięć.

Zakończenie

Pomimo defensywnej doktryny naszych Sił Zbrojnych, potrzeba utrzymania komponentu wojsk aeromobilnych wydaje się konieczna. Dwa czynniki determinują takie działania – po pierwsze obecność SZ RP w strukturach NATO, która obliguje nas do wystawienia własnych sił w ramach międzynarodowych sił szybkiego reagowania, po drugie, potrzeby operacyjne wynikające z ogniskowo-przestrzennego charakteru współczesnego pola walki. Wojska aeromobilne wpisują się w koncepcje sił, które mogą oddziaływać na dużym obszarze realizując szerokie spektrum zadań począwszy od zadań opóźniających, poprzez działania przeciwdesantowe, na rajdach i innych formach działań zaczepnych kończąc.

Jednak, aby wojska aeromobilne były efektywnym narzędziem potrzeba gruntowna zmiana podejścia do problematyki kształtu i zasad funkcjonowania. Siły zbrojne nie potrzebują dwóch formacji aeromobilnych wyspecjalizowanych w wykonywaniu operacji powietrzno-manewrowych. Przy skromnym zapleczu i potencjale należy dążyć do kumulacji całych zasobów w jednym związku taktycznym, którego zadaniem będzie zabezpieczenie potrzeb SZ RP w tego typu operacjach. Przekształcenie dwóch istniejących już brygad w jedną strukturę ma służyć przede wszystkim redukcji nadmiernych struktur sztabowo-dowódczych, a przy tym może przynieść dodatkowy efekt synergii wynikający z efektywniejszej koordynacji między różnymi podmiotami podlegającymi dziś dwóm różnym bytom.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Ministerstwo Obrony Narodowej; Air-Pol; Alvis Group; Militarium

Analiza: Pływalność polskich pododdziałów lądowych

Pływalność jednostek wojsk lądowych to stopień samodzielnego pokonywania – w wymiarze lądowym – przeszkód wodnych, w sytuacji zniszczenia lub uszkodzenia, albo braku przepraw stałych. Stopień pływalności jest określany ułamkiem dziesiętnym lub wartością procentową. Pływalność nie dotyczy, z zasady, pododdziałów czołgów, których podstawowe wozy bojowe, tj. czołgi pokonują przeszkody wodne po ich dnie.

Poniżej zaprezentowano wskaźnik pływalności dla elementów bojowych batalionów ogólnowojskowych, tj. batalionu zmechanizowanego, batalionu zmotoryzowanego, tzw. „53-wozowych”, tj. składających się z kompanii dowodzenia (kdow), czterech kompanii zmechanizowanych (kz) lub piechoty zmotoryzowanej (kpzmot), kompanii wsparcia (kwsp), kompanii logistycznej (klog) i grupy zabezpieczenia medycznego (GZMed). Struktura ta została wprowadzona we wszystkich batalionach „ciężkich” i „średnich” Wojsk Lądowych, od kilku lat stopniowo zwiększany jest etat batalionów tego typu do 58 wozów bojowych, proces ten ma zakończyć się w 2016 r. Dodatkowo zaprezentowano wskaźnik pływalności dla batalionu piechoty, transportowanego samochodami ciężarowymi. Do wyliczenia wskaźnika wzięto pod uwagę wszystkie pojazdy kołowe i gąsienicowe batalionów oraz przyczepy.

Batalion zmechanizowany:

Łącznie pojazdów – 147

Łącznie pojazdów pływających – 64

Łącznie pojazdów niepływających – 93

Współczynnik pływalności – 0,435

kdow kz (x 4) kwsp klog GZMed
Pojazdy – razem 24 17 14 37 4
Pojazdy pływające 7 14 0 1 0
Pojazdy niepływające 17 3 14 36 4

Batalion piechoty zmotoryzowanej:

Łącznie pojazdów – 174

Łącznie pojazdów pływających – 59

Łącznie pojazdów niepływających – 115

Współczynnik pływalności – 0,339

kdow kpzmot (x 4) kwsp klog GZMed
Pojazdy – razem 24 18 21 54 3
Pojazdy pływające 4 13 3 0 0
Pojazdy niepływające 20 5 18 54 3

Batalion piechoty:

Łącznie pojazdów – 137

Łącznie pojazdów pływających – 3

Łącznie pojazdów niepływających – 134

Współczynnik pływalności – 0,021

kdow kp (x 4) kwsp klog GZMed
Pojazdy – razem 24 15 17 33 3
Pojazdy pływające 3 0 0 0 0
Pojazdy niepływające 21 15 17 33 3

Z przeprowadzonych powyżej wyliczeń wynika, że im wyższy szczebel dowodzenia (kompania – batalion – brygada) tym wskaźnik pływalności jest coraz niższy. Istotne jest, że jeśli chodzi o podstawowy szczebel taktyczny, tj. batalionu (batalionowej/taktycznej grupy bojowej), rzut bojowy pododdziału piechoty zmechanizowanej lub piechoty zmotoryzowanej, tj. wozy bojowe oraz pojazdy wsparcia bojowego nie posiada jednolicie cechy pływalności.

Copyright © Redakcja Militarium

Polski batalion zmotoryzowany – (r)ewolucja

Druga część analizy na temat kierunku rozwoju brygad zmotoryzowanych, dotyczy głównie batalionu zmotoryzowanego i jego pododdziałów, bowiem docelowa struktura organizacyjna zawsze powinna być spójna na każdym poziomie i uwzględniać rozwiązania zastosowane na innych szczeblach organizacji.

Organizacja batalionu wynika z obecnych struktur i możliwości ich zmiany, poczyniono także kilka założeń, opisanych w artykule o strukturze brygady „średniej”. Są nimi, po pierwsze, zmniejszenie liczby BWP Rosomak z wieżą Hitfist-30P w batalionie do 44 – na korzyść wzmocnienia elementu rozpoznawczego brygady – oraz ograniczenie ilości BWP z przeciwpancernymi pociskami kierowanymi do wozów z planowanymi zdalnie sterowanymi modułami wieżowymi ZSSW-30.

Drużyna i pluton zmotoryzowany

 

Schemat przedstawia aktualną strukturę plutonu piechoty zmotoryzowanej. Jak widać drużyny, jak i w zasadzie cały pluton, rozczłonkowane są na 2-3 osobowe sekcje – załogi wozów bojowych oraz obsługi broni zespołowych – karabinów maszynowych, granatników przeciwpancernych, moździerza i granatnika automatycznego.

W gruncie rzeczy obecny pluton piechoty zmotoryzowanej niewiele się różni od plutonu zmechanizowanego na BWP-1 z końca lat 80. Jedyne zmiany to trzyosobowa stała załoga Rosomaka zamiast dwuosobowej oraz czwarty wóz, który został zagospodarowany jako pojazd dla obsługi moździerza kalibru 60 mm i granatnika automatycznego kalibru 40 mm, oba wzory broni nie były wówczas używane.

Wydaje się, że równie dobrze można było pozostawić stare 3-wozowe plutony, a z „czwartych” Rosomaków, przewożących sekcje wsparcia, utworzyć pluton wsparcia. Uniknięto by szeregu niedogodności.

Pierwsza z nich to fakt, że obecnie owa drużyna wsparcia jest bardziej „kulą u nogi”, niż faktycznym wzmocnieniem plutonu. Uzbrojona w ciężką broń zespołową, transportowaną przez żołnierzy własnymi siłami (LM-60D o masie 20 kg, granatnik Mk 19 o masie 33 kg – z amunicją jest to odpowiednio ponad 30 kg i ponad 40 kg), jest niezdolna do prowadzenia ognia w ruchu, a więc wsparcia plutonu w działaniach manewrowych. W praktyce może być wykorzystana tylko w obronie, ale to też nie jest najszczęśliwsze wyjście. Przykładem jest cięższy i mniej poręczny od moździerza granatnik automatyczny – drugi moździerz LM-60D w obronie spisałby się lepiej (większy zasięg, 60-mm pocisk o większej sile rażenia, możliwość prowadzenia ognia pośredniego).

Nie wiadomo jaka myśl przyświecała pomysłodawcy wyposażenia plutonu w granatnik automatyczny. Chęć wzmocnienia potencjału ofensywnego? Wydaje się, że wojskowi stworzyli sobie problem, który oficjalnie teraz dopiero ma zostać załatwiony. Kilka lat temu, w 2009 roku, prowadzony był eksperyment mający na celu rozwiązanie problemów strukturalno-organizacyjnych w plutonach motoryzowanych. Co z tego, skoro wyniki doświadczeń nie zostały wykorzystane w praktyce.

Rosomak-M3 Afganistan

Na zdjęciu Rosomak-M3 z obrotnicą OSS-D. Podczas misji w Afganistanie, problem nieporęcznego granatnika rozwiązano, wymieniając BWP na transporter z opancerzoną obrotnicą, która umożliwia montaż wielu wzorów uzbrojenia – karabinów maszynowych UKM/PKM, WKM-B/NSW lub właśnie granatnika Mk 19.

Podobne rozwiązanie proponowano przyjąć na stałe – jeden wóz w plutonie miał być transporterem, a dodatkowa przestrzeń miała być wykorzystana jako przestrzeń ładunkowa. Jeżeli przeciwnik nie dysponuje pododdziałami pancerno-zmechanizowanymi, taki układ ma sens. Ale czy warto naciągać podatnika na wydatek rzędu kilku mln zł, tylko po to by mieć wóz z którego można strzelać z granatnika automatycznego i wozić lekki moździerz?

Czemu służy wywód na temat niefortunnego granatnika? Bo to przykład na jedną z przywar wojska i MON – niemoc decyzyjną. Ktoś wpadł na kuriozalny pomysł, potem wiele sił i czasu poświęca się, by ten problem rozwiązać. Rodzą się dziwne pomysły, podczas gdy można prościej i taniej. Wydaje się, że czasem trzeba się z czegoś wycofać – tak jak z „unikalnego” pomysłu wprowadzenia granatnika Mk19 do plutonu.

Inne rozwiązania organizacyjne są logiczną konsekwencją sprzętu jaki jest używany. Karabin maszynowy UKM-2000P (wz. 2000P) potrzebuje dwuosobowej obsługi, podobnie jak granatnik przeciwpancerny RPG-7. Tutaj bez wymiany sprzętu nie ma co myśleć o jakiś zmianach. A owe zmiany nadchodzą. Jeszcze w tym roku do wytypowanych jednostek trafi partia 5,56-mm karabinków automatycznych MSBS z Fabryki Broni Radom. Docelowo w skład rodziny polskiej broni strzeleckiej tego kalibru wchodzić mają karabinek, karabinek-granatnik, samopowtarzalny karabinek wyborowy, oraz lekki karabinek maszynowy, zasilany z magazynków.

Poza tym Inspektorat Uzbrojenia MON prowadzi dialog techniczny dotyczący jednorazowych granatników przeciwpancernych. W 2015 roku wszczęto analogiczną procedurą dotyczącą samopowtarzalnych karabinów wyborowych kalibru 7,62 mm. Postępowania są na wstępnych etapach, ale jednak takie działania stanowią preludium do zakupów. Wszak polskiemu „tytanowemu” żołnierzowi najbardziej potrzebna jest broń na miarę XXI wieku.

HMMWV z M-98 Afganistan

Na obrotnicy HMMWV można zamontować granatnik automatyczny. A LM-60D nie trzeba ciągnąć za sobą – zmieści się w bagażniku. Na zdjęciu moździerz średni M-98 holowany przez HMMWV.

Nieoficjalnie wiadomo też, że FB Łucznik-Radom może opracować karabinek maszynowym zasilanym z taśmy. Byłoby to kolejne podejście do tematu polskiej lekkiej broni maszynowej drużyny – ponad dekadę temu opracowano kbkm wz. 2003S/D, jednak broń nie wzbudziła zainteresowania. W 2007 roku, na mocy porozumienia z izraelską firmą IWI w ofercie FB pojawił się karabinek maszynowy Negev. Wydaje się jednak pożądane, aby w rękach polskich żołnierzy było jak najwięcej broni krajowej konstrukcji.

Między innymi takie, opisane powyżej, działania mogą doprowadzić do sytuacji, iż niedługo wojsko będzie dysponowało całkiem pokaźnymi możliwościami doboru odpowiedniej broni strzeleckiej, często krajowej produkcji. Pytanie czy decydenci będą potrafili wykorzystać dobrodziejstwo różnorodności – odrywając się od utartych schematów i cudzych założeń? Wszelkie rozwiązania winny być opracowane w ścisłej współpracy zarówno gremiów decyzyjnych, których spojrzenie powinno być szerokie, uwzględniające np. koszty, jak i żołnierzy – praktyków, którzy na poligonach powinni przetestować każdy możliwy wariant. Koncepcje tworzone ”zza biurka” kończą się właśnie jak wspominana drużyny wsparcia, w teorii wszystko działa, w polu – niekoniecznie.

Propozycja zmian

Zastrzegamy, że podstawą wypracowania decyzji odnośnie zmian w strukturze i uzbrojeniu pododdziałów najniższych szczebli w ramach brygady na Rosomakach powinny być wszechstronne testy. Należy jednak pamiętać, że drużyna piechoty to nie tylko żołnierze desantu. To także wozy bojowe, których możliwości można poszerzyć lub nie. Najbardziej oczywistą możliwością jest integracja wozów z ppk, wydatnie zwiększająca możliwości przeciwpancerne.

W pierwszej części artykułu została poczyniona dygresja, na temat możliwości niskonakładowego, wyposażenia każdego z planowanych ośmiu batalionów zmotoryzowanych, w 26 wozów z wieżami bezzałogowymi zintegrowanymi z ppk. Liczba ta umożliwia wyposażenie każdego plutonu w dwa Rosomaki z ZSSW-30, co pozytywnie wpłynie na ogólne możliwości ogniowe plutonu i nie jest bez znaczenia dla ostatecznej struktury piechoty.

6 czy 8 foteli?

Odpowiedź na to pytanie wydaje się prosta – jak najwięcej. Bowiem im więcej foteli, tym liczniejsza jest drużyna. A truizmem będzie stwierdzenie „większy może więcej”. Jednak podczas działań na misjach, żołnierze narzekali na ciasnotę w Rosomakach. Nowy model foteli antyudarowych oraz dodatkowe, nieprzewidziane wyposażenie sprawiały, że w wozach mieściło się 6, nierzadko 5 żołnierzy desantu. Przyczyną takiego stanu było jednoczesne wykorzystanie pojazdu jako środka transportu, jak i namiastki pojazdu logistycznego. Specyfika zadań „okupacyjnych” na rozległych terenach, o słabo rozwiniętej infrastrukturze, wymagała samodzielnego zabezpieczenia przez patrol nieraz podstawowych środków, jak np. woda. Takimi zadaniami standardowo zajmuje się logistyka, której struktury należy wzmocnić. Z drugiej strony, niezaprzeczalnym faktem jest, że żołnierze mają na sobie coraz więcej wyposażenia, toteż skłaniamy się ku propozycji zmniejszenia liczby foteli do 7. Miejsce po ósmym fotelu zostałoby wykorzystane na wyposażenie drużyny.

Z tych siedmiu foteli korzystałaby 6-osobowa sekcja desantu. Jej skład uzależniony byłby od tego, którym wozem się poruszają.

Drużyna z wozu z wieżą załogową Hitfist-30P dysponowałby lekką wyrzutnią ppk, obsługiwaną przez dwóch żołnierzy. I to by była jedyna broń zespołowa w drużynie. W miejsce obsługi karabinu maszynowego UKM-2000P lub PKM pojawiłoby się dwóch strzelców z kbkm zasilanymi z taśm. Drużynę uzupełniałby dowódca, oraz strzelec wyborowy, wyposażony w samopowtarzalny karabin wyborowy kalibru 7,62 mm.

W przypadku wozu z wieżą bezzałogową drużyna składałaby się z dowódcy, dwóch strzelców, mogących pobierać z wozu jednorazowe granatniki przeciwpancerne, grenadiera, czyli żołnierza wyposażonego w granatnik rewolwerowy (np. polski RGP-40) oraz subkarabinek i dwóch strzelców wyposażonych w karabinki maszynowe. Prócz tego w pojeździe mogłaby znajdować się ponadetatowa broń, np. karabin maszynowy UKM-2000, dysponowana w zależności od potrzeby.

Pozostałe dwa z czterech miejsc zajmowaliby dowódca plutonu i radiooperator, dwa ostatnie fotele byłyby puste – przewidziane na np. przydzielonego ratownika medycznego, obserwatora artyleryjskiego, albo oficera naprowadzania lotnictwa JTAC.

Pluton zmotoryzowany 2

Schemat plutonu dzielącego się na dwa identyczne „półplutony”. Rosomak z ppk i bez pocisków Spike-LR tworzą wzajemnie ubezpieczającą się parę. Dwie sekcie desantu formują dużą, 12-osobową „drużynę”, która byłaby zdolna do wykonywania samodzielnie zadań – nawet w oderwaniu od wozów.

Pozostaje jeszcze kwestia zwierzchności. Część praktyków postuluje aby to dowódca wozu był dowódcą całej drużyny, jako, że posiada lepszą orientacje w sytuacji, gdy desant jest w wozie. Jest to prawda, ale tylko częściowa. Podstawową formą walki jest walka ze spieszoną drużyną, a wówczas, ciężko dowódcy wozu jednocześnie kontrolować poczynania załogi jak i śledzić działania desantu, stąd coraz częściej nie praktykuje się takiego rozwiązania.

Kompania zmotoryzowana – przykład

W skład kompanii wchodziłby, oprócz trzech plutonów piechoty zmotoryzowanej, o omówionej organizacji, czwarty pluton wsparcia oraz drużyna dowodzenia i pluton logistyczny.

Pluton ten składałby się z moździerzy, wszak plutony są ich pozbawione. Jednak zamiast wyposażyć pluton w lekkie moździerze – o ograniczonej sile ognia i relatywnie krótkim zasięgu, można wykorzystać moździerze M-98. W wielu armiach, np. południowokoreańskiej, na szczeblu kompanii występują moździerze kalibru 81 lub 82 mm. Wojsko Polskie obecnie takich moździerzy nie posiada, choć w pierwszej połowie lat 90. Huta Stalowa Wola prezentowała moździerz M-81 tego pierwszego kalibru. Wydaje się jednak nieuzasadniona inwestycja w nowe środki, skoro niedługo do batalionów zawitają Raki, które wyprą tradycyjne holowane moździerze z batalionowych kompanii wsparcia. W przypadku moździerzy M-98 kalibru 98 mm mowa o broni relatywnie młodej, do której wciąż jest kupowana i doskonalona amunicja. Nierozsądnym byłoby porzucenie efektu pracy. Dwa lub trzy takie moździerze mogłyby stanowić wsparcie dla całej kompanii. By móc je efektywnie wykorzystać, a także, by poprawić współpracę między pododdziałami, a brygadowym dywizjonem artylerii samobieżnej, w plutonie znajdowałaby się sekcja wysuniętych obserwatorów artyleryjskich, z wozem rozpoznania artyleryjskiego (WRA) oraz sekcja strzelców wyborowych.

Wspomniany pluton logistyczny powinien posiadać wzmocnioną drużynę logistyczną oraz drużynę ewakuacji z kołowym wozem zabezpieczenia technicznego (KWZT).

Batalion zmotoryzowany – przykład

Batalion zmotoryzowany, po postulowanych zmianach, miałby następującą strukturę:

1. Kompania dowodzenia, w składzie: pluton dowodzenia, pluton rozpoznawczy,  drużyna strzelców, wyborowych, pluton ochrony i regulacji ruchu.

2. Trzy kompanie piechoty zmotoryzowanej.

3. Kompania wsparcia, w składzie: pluton moździerzy samobieżnych (8 SMK-120 RAK), pluton przeciwpancerny (3 x BWP z ZSSW-30, w każdym 2 obsługi przenośnych ppk Spike-LR).

4. Pluton saperów, w składzie: dwie drużyny przeprawowe (1 x most MS-20 Daglezja-S), drużyna minowania (2 x pojazd minowania narzutowego PMN Baobab-K), drużyna maszyn ziemnych (2 x maszyna do robót ziemnych).

5. Kompania logistyczna, w składzie: pluton remontowy, pluton ewakuacyjny, pluton zaopatrzenia,

6. Grupa zabezpieczenia medycznego (4 x Rosomak-WEM).

Wóz wsparcia bezpośredniego?

Dyskusja na temat wyposażenia KTO w system wieżowy z armatą dużego kalibru trwa od dobrych kilku lat. Na polskim rynku szczególnie mocno rozreklamowany jest jeden produkt. O możliwościach proponowanego wozu można dowiedzieć się w artykule dotyczącym możliwości WWO Wilk.

Szwedzkie AMV 8x8 - wersje

Szwedzkie transportery opancerzone AMV – widoczne aranżacje wnętrz pojazdów. Mimo sporych rozmiarów wozów, nawet większych niż Rosomaki, bowiem pojazdy mają kadłuby w wersji wydłużonej AMV 8x8L, widać, że zwiększona ilość wyposażenia ogranicza zasoby wolnego miejsca w transporterach.

Sama idea uzupełnienia potencjału wozami uzbrojonymi w armaty nie jest zła. Należy mieć jednak świadomość, że głównym zadaniem tego pojazdu jest wsparcie Rosomaków w zwalczaniu pojazdów opancerzonych i punktów oporu. W obu tych przypadkach WWO potrzebuje skutecznego oręża. Stąd postuluje się wyposażenie takiego pojazdu w wysokociśnieniowe armaty kalibru 120 mm, z amunicją podkalibrową o wysokiej przebijalności oraz wielozadaniową o relatywnie dużym ładunku wybuchowym. Instalacja takiego uzbrojenia wymagałoby głębokiej przebudowy Rosomaka, a być może nawet budowy dedykowanego nośnika. Czy potencjalna potrzeba określana na kilkadziesiąt wozów jest wystarczającą przesłanką do zakupu takich pojazdów, zapewne znacznie droższych od „klasycznych” Rosomaków?

Zakończenie

Powyższe propozycje wymagają przetestowania. W przypadku drużyn, plutonów i kompanii sytuacja jest dość prosta, gdyż zawczasu można (a nawet trzeba) przećwiczyć różne warianty organizacyjne na pasach taktycznych. Sprawa komplikuje jeśli chodzi o struktury batalionu i wyższe, tutaj trudno o radykalne zmiany. W każdym wypadku wszelkie rozwiązania powinny być wypracowane na drodze współpracy między praktykami, a resortowymi decydentami. Bazą powinny być wyniki eksperymentów, a nie symulacje oparte o sztucznie założone wskaźniki.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Ministerstwo Obrony Narodowej/Rys. Militarium

Polska brygada piechoty zmotoryzowanej – (r)ewolucja

Pomimo, że od rozstrzygnięcia przetargu na kołowe transportery opancerzone (KTO), w którym zwyciężył pojazd AMV, minęło już ponad 10 lat, Wojsko Polskie cały czas stoi przed wyzwaniem odpowiedzi na zasadnicze pytania na temat docelowego kształtu przezbrajanych w Rosomaki jednostek oraz ich zadań w ramach wojsk lądowych.

Zmarnowana dekada

Ubiegła dekada była dla wojska czasem wzmożonej aktywności na międzynarodowych misjach, m.in. w Iraku i Afganistanie. W związku z tym, uwaga wojskowych decydentów zwrócona była na bieżących problemach związanych z organizacją i funkcjonowaniem dużych kontyngentów wystawianych przez Wojsko Polskie. Skupiając się na dostarczeniu i dostosowaniu do potrzeb kontyngentów wojskowych jak największej liczby pojazdów, wojskowi postawili często na doraźne rozwiązania, żeby nie powiedzieć improwizacje – czego przykładem są chociażby pojazdy wyposażone w obrotnice OSS, wykorzystywane przez PKW w Afganistanie i Czadzie. Trudności w realizacji bieżących zadań niejako wymusiły przełożenie w czasie wykorzystanie wniosków z prac analitycznych i zdecydowane działania w zakresie rozwoju koncepcji wykorzystania pododdziałów zmotoryzowanych i ich wyposażenia.

Rosomak Hitfist-30P

Rosomak – podstawowy wóz bojowy polskich batalionów zmotoryzowanych. Program wyposażenia jednostek „średnich” w kołowe transportery opancerzone w różnych wersjach trwa już ponad 10 lat.

W ten sposób dziś wojsko dysponuje wyłącznie częścią z planowanych od początku programu wozów, których warianty ograniczają się do bojowego wozu piechoty (BWP) z wieżą Hitfist-30P i wozów ewakuacji medycznej Rosomak-WEM. Do tej grupy można także zaliczyć wozy nauki jazdy Rosomak-NJ. Pozostałe warianty, tj. nieuzbrojone transportery obsług przenośnych wyrzutni ppk Spike-LR, oznaczone Rosomak-S, tzw. „Spajkobusy”, transportery opancerzone (TO) z obrotnicami (w dwóch wariantach) Rosomak-M2 i Rosomak-M3 oraz pojazdy Wielosensorowego Systemu Rozpoznania i Dozorowania Rosomak-WSRiD, są pokłosiem decyzji doraźnych. Powstał również prototyp wozu rozpoznania technicznego Rosomak-WRT i wozu dowodzenia kompanii wsparcia, wyposażonej w samobieżne moździerze SMK-120 Rak, również na podwoziu Rosomaka. Pozostałe transportery specjalistyczne, w tym rozpoznawcze, inżynieryjne, techniczne, dowodzenia szczebla taktycznego, dowodzenia środkami obrony przeciwlotniczej, rozpoznania skażeń, są na różnych etapach prac analityczno-koncepcyjnych i projektowych, co powoduje, że nie powstaną szybko.

Doprowadza to do smutnej konkluzji, że obie przezbrajane w pierwszej kolejności brygady zmechanizowane mają znacznie mniejsze możliwości bo­jowe niż klasyczne wojska zme­chanizowane. Ta zmniejszona siła bojowa wyraża się w słabości systemu rozpoznania i słabości systemu raże­nia. Jest to efekt nieukończonych reform i połowicznych rozwiązań strukturalnych oraz wciąż panującego w polskich siłach lądowych du­żego przywiązania do struktur szczebla dywizyjnego, kosztem samodzielności brygad.

Jednak by oddać sprawiedliwość warto zaznaczyć, że ubiegła dekada pozwoliła też dokładnie sprawdzić zakupione wozy, ich ocenę przedstawiono m.in. na naszym portalu oraz – co może wydać się zaskakujące – pozytywnie wpłynęła na sposób patrzenia na technikę przez wojskowych. Całkiem możliwe, że pewnego rodzaju opieszałość pozwoliła nam na uniknięcie błędów.

Ewolucja koncepcji

Inaczej niż powolna ewolucja nie można ocenić ewolucji kształtu programu Rosomak. Z pierwotnego kontraktu, w którym 690 wozów prawie 2/3 miały stanowić uzbrojone transportery piechoty – BWP i TO zostało niewiele założeń. Obecny kontrakt zakłada, że z połowa z 997 ostatecznie planowanych wozów zakontraktowanych będzie w różnych odmianach specjalistycznych. Zrezygnowano z zakupu TO wyposażonych zdalnie sterowane stanowisko strzeleckie z wkm kalibru 12,7 mm lub granatnikiem automatycznym kalibru 40 mm, zrezygnowano z niektórych wersji specjalistycznych, powstały też pomysły na nowe pojazdy specjalistyczne, a w przypadku innych ewolucja dotknęła wymagań taktyczno-technicznych.

Rosomak Hitfist-30P

Możliwości ogniowe Rosomaka wobec celów nieopancerzonych i lekko opancerzonych są wystarczające, niedostateczne są jednak możliwości zwalczania cięższych pojazdów przeciwnika.

Nieustanne zmiany w kształcie zamówienia i w wymaganiach z jednej strony mogą źle świadczyć o przygotowaniu merytorycznym do tego przedsięwzięcia, z drugiej stanowią dowód na aktywność w gremiach decyzyjnych,oraz chęć wykorzystania nowych doświadczeń.

Wynika to prawdopodobnie z faktu, że współczesne modułowe i wielozadaniowe platformy kołowe to novum dla wojskowych, którzy dotąd mieli do czynienia prawie wyłącznie z wyspecjalizowanymi platformami. Warto mieć też na uwadze fakt, że od samego początku postawiono sobie ambitne zadanie, nie tyle przezbrojenia wytypowanych pododdziałów w nowy sprzęt, co stworzenie nowego typu oddziału, a właściwie – w związku z poszerzeniem możliwości działania polskich brygad – związku taktycznego.

Szukając „pomocy” wojskowi „podglądali” innych, a dokładniej Amerykanów, którzy w podobnym czasie formowali swoje Stryker Brigade Combat Team, bazujące na rodzinie kołowych wozów opancerzonych Stryker. Skutkowało to u nas kontrowersyjnymi wymaganiami. Niemniej, by nie paść ofiarą zbytniego uproszczenia warto zaznaczyć, że już na początku programu wojsko chciało mieć pojazdy bardziej uniwersalnie uzbrojone, z możliwością ich wykorzystania w konwencjonalnym konflikcie z przeciwnikiem dysponującym nowoczesnym sprzętem pancernym.

Doktryna

Na początek dwa pytania. Po pierwsze, czym jest brygada ogólnowojskowa bez czołgów? Po drugie, jak wykorzystać dwudziestokilkutonowy transporter, o sile ognia bojowego wozy piechoty, lecz nie przeznaczony do bezpośredniej współpracy z czołgami?

Rosomak z ZSSW-30

Rosomak z makietą bezzałogowego stanowiska wieżowego ZSSW-30, opracowywanego przez konsorcjum Huty Stalowa Wola SA, prezentowany w 2014 r.

W zasadzie nadal trwają ożywione dyskusje inicjowane powyższymi pytaniami. Wojskowi oswajają się z pojęciem sił średnich, jako formacji, której pododdziały dysponują siłą ognia batalionów zmechanizowanych, manewrowością sił lekkich, a przy tym, ze względu na brak czołgów, nie mają przebojowości potrzebnej do wykonania jednej z form natarcia – przełamania. Na polskich poligonach równie często można obejrzeć samodzielne działania pododdziałów wyposażonych w Rosomaki, jak i ich współdziałanie z czołgami – najczęściej Leopardami 2. Jest to właściwa praktyka, bowiem ćwiczenia poligonowe z pewnością mogą pomóc odpowiedzieć na powyższe kluczowe pytania, jednak wiadomo, że wojskowi nie są zainteresowani wzmacnianiem brygad zmotoryzowanych czołgami, ani też zastąpieniem wszystkich gąsienicowych wozów – kołowymi odpowiednikami.

W związku z zmieniającym się potencjałem sił lądowych Wojska Polskiego, należy rozstrzygnąć o wiele więcej wątpliwości, niż te wynikające z tych dwóch pytań. W zasadzie gruntownej rewizji wymaga cała doktryna walki, której zasadniczym elementem jest instrukcja walki brygad zmotoryzowanych: „Wykorzystanie kołowego transportera opancerzonego ROSOMAK w podstawowych rodzajach działań bojowych w zróżnicowanym środowisku pola walki” z 2009 roku. Wymownym odzwierciedleniem obecnej sytuacji jest nazewnictwo brygad wszak częściowo już przezbrojone w Rosomaki jednostki to 12. i 17. Brygady Zmechanizowane, podczas gdy bataliony i kompanie nazywa się zmotoryzowanymi. Przyglądając się realizacji niektórych ćwiczeń taktycznych, nie można odnieść wrażenia, że nadal żywa jest chęć wykorzystania Rosomaków analogicznie jak BWP-1.

Wzmocnienie potencjału

Najczęściej omawianą „palącą potrzebą” pododdziałów zmotoryzowanych jest niedostateczna ilość środków przeciwpancernych. Mimo, że już w pierwszym kontrakcie zakładano wozy z przeciwpancernymi pociskami kierowanymi (96 pojazdów z 313 zamówionych BWP miało mieć ppk Spike-LR), do dziś Wojska Lądowe nie mają ani jednego Hitfista-30P zintegrowanego z ppk. Obecnie potencjał przeciwpancerny batalionu zmotoryzowanego opiera się na batalionowym plutonie przeciwpancernym i środkach przeciwczołgowych piechoty (dokładniej mocno archaicznych granatnikach RPG-7). Powoduje to, że możliwości zwalczania czołgów przez batalion zmotoryzowany są niższe niż polskich „lekkich” batalionów – np. z 6. Brygady Powietrznodesantowej, w których wyrzutni Spike-LR jest etatowo po 18 sztuk. Amunicja do armaty kalibru 30 mm, w którą są wyposażone Rosomaki ma zdolność przebijania około 100 mm stali RHA z odległości 1000 m, a system kierowania ogniem zapewnia prawdopodobieństwo trafienia celu typu pojazd opancerzony z odległości 1500 m na poziomie co najmniej 0,8 przy prędkości 20 km/h. Pozwala to jedynie na niszczenie BWP i transporterów opancerzonych przeciwnika, nie czołgów.

RK-3 Korsar

Na zdjęciu lekki pocisk rakietowy z wyrzutnią RK-3 Korsar, produkt kijowskiej firmy Łucz – hipotetyczny pierwowzór dla polskiego ppk Pirat.

Mimo wielokrotnych zapowiedzi MON, nic nie zapowiada, aby prędko do integracji tych rakiet z załogowymi wieżami Rosomaka doszło. Być może pomimo zapowiedzi MON nie jest zainteresowany inwestowaniem w wzmocnienie – istnieją ku temu racjonalne przesłanki. Integracja wieży z ppk Spike-LR pociąga za sobą pewne problemy techniczne, wynikające nie tylko z dodatkowego obciążenia napędów (masa Hitfist-30P wzrasta w tym wypadku o około 500 kg), ale też wymagań Inspektoratu Uzbrojenia MON, który chciał m.in. aby wieża z wyrzutnią nie wystawała poza obrys kadłuba Rosomaka, a przy tym nie jest antidotum na inne niedomagania tego systemu wieżowego, z których najpoważniejszym jest brak niezależnego panoramicznego przyrządu obserwacyjnego dowódcy wozu.  Koszt modernizacji wież może być dla napiętego budżetu MON obecnie nieakceptowany, szczególnie, że horyzoncie jest przecież ZSSW-30 – wieża, która ma posiadać wyrzutnie ppk zgodne z wymaganiami IU MON, jak i system kierowania ogniem zbudowany zgodnie z zasadą hunter-killer.

Co więcej z ust przedstawicieli MON i wojska nigdy nie padła jednoznaczna deklaracja, że docelowo wszystkie wozy mają posiadać wyrzutnie z przeciwpancernymi pociskami kierowanymi.

Oczywiście taka sytuacja, w której wszystkie Rosomaki z armatami Mk44 miałyby rakietowe pociski przeciwpancerne, byłaby najbardziej pożądana. Ale należy mieć świadomość, że jest też bardzo kosztowna. Dla samych wozów z Hitfist-30P potrzeba nabyć ponad 2100 pocisków i to wyłącznie na potrzeby zabezpieczenia jednej jednostki ognia. Na wszystkie planowane BWP potrzeba więcej pocisków niż zakupiono w pierwszym kontrakcie za – bagatela – 1,5 mld zł.

Wyrafinowany technicznie, drogi ppk Spike-LR ma być bronią na „grubego zwierza” – a więc czołgi, które dziś nie są już tak licznym sprzętem nawet w związkach taktycznych Sił Zbrojnych FR. Niemniej powinny być uzupełnione dodatkowymi środkami przeciwpancernymi, które pozwolą na bardziej elastyczne i ekonomiczne budowanie potencjału ogniowego pododdziałów zmotoryzowanych.

I w tym kontekście warto przyjrzeć się omawianemu ostatnio projektowi przeciwpancernych pocisków kierowanych kryptonim „Pirat”. Broń, która w docelowym kształcie i tak nie posiadałaby wielkich możliwości zwalczania czołgów nowej generacji, byłaby jednak doskonałym uzupełnieniem wyrafinowanego i w zasadzie wąsko wyspecjalizowanego Spike-LR. Wszak na polu walki na żołnierzy nie czeka wyłącznie „błoto i czołgi”. Są także inne, bardziej podatne na lżejsze głowice kumulacyjne, cele.

Rosomak 6x6

Prototyp Rosomaka 6×6, wóz ten miał być bazą dla pojazdu rozpoznawczego. Powstał ponad 10 lat temu i mimo, że koncepcja sześciokołowego wozu zwiadowczego została w Polsce zarzucona na korzyść wersji 8×8, jednostki rozpoznawcze nadal nie posiadają nowoczesnych pojazdów rozpoznawczych.

Jeśli założymy, że MON nie chce inwestować dużych środków w licencyjne wieże, wówczas logiczne staje się „przyhamowanie” prac nad dostarczeniem kolejnych pojazdów. MON może czekać na efekty prac konsorcjum Huty Stalowa Wola, opracowujące zdalnie sterowaną wieżę, oznaczoną ZSSW-30. Jeśli bowiem do produkcji wejdzie ZSSW-30, to można liczyć na poszerzenie zamówienia, bowiem obecnie zapowiadana ilość, 122 sztuki, zabezpiecza potrzeby dwóch batalionów zmotoryzowanych. W ogólniej liczbie zamówionych i dostarczonych wież (załogowe Hitfist-30P i bezzałogowe ZSSW-30) nie uwzględniono modułów dla 88 wozów rozpoznawczych Rosomak R-1 i Rosomak R-2, a te jak wiadomo mają dostać duże wieże uzbrojone w armaty kalibru 30 mm. Gdy zsumujemy obie wartości otrzymujemy zamówienie na co najmniej 210 wież. Liczba ta pozwala na przydzielenie każdemu z planowanych ośmiu batalionów zmotoryzowanych – średnio – po 26 wozów z przeciwpancernymi pociskami kierowanymi. I w taki sposób, minimalizując dodatkowe koszty, w zasadzie do przebudowy 88 już dostarczonych BWP z Hitfist-30P na wersje R-1 i R-2, można wymiernie zwiększyć nasycenie środkami przeciwpancernymi.

Lepsze rozpoznanie – szybsza i skuteczniejsza reakcja mniejszymi siłami

Obecnie w strukturach brygad na Rosomakach funkcjonuje kompania rozpoznawcza. Pododdział ten ma zbyt mały potencjał jak na potrzeby brygady, która musi być gotowa do działania rozproszonymi siłami na dużej przestrzeni, liczonej w setkach kilometrów kwadratowych. W jej strukturze znajdują się trzy plutony rozpoznawcze na transporterach opancerzonych BRDM-2 oraz pluton rozpoznawczy na pojazdach motocyklowych – quadach. Obecnie kompania rozpoznawcza ma możliwość zorganizowania 3-4 patroli rozpoznawczych i 12-15 posterunków rozpoznawczych lub odpowiednią ilość motocyklowych grup rozpoznawczych, albo zespołów motocyklowych. Jest to ilość za mała dla rozpoznania całego obszaru odpowiedzialności brygady, w związku z jego zwiększeniem do nawet kilku tysięcy kilometrów kwadratowych i ogniskowo-przestrzennym charakterem współczesnej walki lądowej.

Rosomak-WSRD

Choć zarówno 12. jak i 17. BZ otrzymały po jednym wozie Rosomak-WSRiD, wyposażonym między innymi w zestaw BŚR FlyEye, to ciężko sobie wyobrazić wykorzystanie systemu w inny sposób niż osłona stanowiska dowodzenia brygady.

Batalion rozpoznawczy na szczeblu brygady dziś staje się standardem – występuje zarówno w strukturze amerykańskich Brygadowych Zespołów Bojowych Stryker (SBCT), jak i brygad brytyjskich, francuskich czy niemieckich. Nawet konserwatywni Rosjanie wzmocnili potencjał rozpoznania brygad strzelców zmotoryzowanych. W związku z tym wydaje się, że należy wzmocnić element rozpoznawczy brygady nawet jeśli obyłoby się to kosztem batalionów manewrowych, np. zmniejszenie batalionów o jedną kompanie manewrową.

W ten sposób można zrealizować dwa cele – zapewnić odpowiednie nasycenie środkami przeciwpancernymi batalionu zmotoryzowanego (więcej modułów ZSSW-30) przy równoczesnym zagospodarowaniu już dostarczonych wież (Hitfist-30P na bojowych wozach rozpoznawczych).

Docelowa struktura brygady zmotoryzowanej – przykład

Batalion dowodzenia – powinien być poddany nieznacznym zmianom. Obecnie pododdziały te czekają na nowe wozy dowodzenia, które zastąpią ZWD-1 i ZWD-3, a te pojawią się dopiero gdy zostanie wdrożony system zarządzania walką (BMS).

Rosomak-R rozpoznawczy MSPO 2012

Demonstrator rozpoznawczego Rosomaka prezentowany w 2012 r. Widoczny radar pola walki na wieży oraz głowica optoelektroniczna na wysuwanym maszcie.

Batalion rozpoznawczy – ten pododdział powinien składać się z: kompanii dowodzenia z plutonem rozpoznania skażeń (4 x Rosomak-RSK); dwóch kompanii rozpoznawczych, w składzie: cztery plutony rozpoznawcze po 4 wozy (1 Rosomak-R1, 3 x Rosomak-R2); kompanii rozpoznawczej, w składzie: dwa plutony rozpoznawcze na pojazdach motocyklowych – quadach, pluton strzelców wyborowych; pododdziału SIGINT (celowo nie precyzujemy wielkość pododdziału jako, że w przypadku takich zadań kluczowe są możliwości techniczne systemów); plutonu bezzałogowych środków rozpoznawczych (BŚR) – tymczasowo zestawy BŚR Fly Eye, docelowo zestawy o większych możliwościach (pluton działałby na rzecz całej brygady, włącznie z dywizjonem artylerii samobieżnej) oraz kompanii wsparcia.

Trzy bataliony zmotoryzowane – zasadnicza siła brygady, dlatego też szczegółowe rozważania na temat batalionu to temat na oddzielny artykuł. Na potrzeby tego materiału przedstawimy jedynie w skrócie strukturę batalionu, w którego składzie znajdować się powinny: kompania dowodzenia, trzy kompanie zmotoryzowane, kompania wsparcia, kompania logistyczna, grupa zabezpieczenia medycznego.

Dywizjon artylerii – obecnie wyposażony w 24 armatohaubice wz. 77 DANA. W przyszłości czechosłowackie działa zastąpić ma opracowywana w Polsce, na bazie rozwiązań izraelskich, haubica samochodowa Kryl, dysponująca większym zasięgiem, oraz możliwością wykorzystania amunicji „inteligentnej”. Należy rozważyć wyposażenie dywizjonu w radar rozpoznania artyleryjskiego RZRA Liwec, który pozwoliłby na lepsze zobrazowanie sytuacji oraz na efektywniejsze zwalczanie artylerii nieprzyjaciela.

Batalion saperów – struktura tego pododdziału wynika ze słabości trakcji kołowej, która wymusza większą aktywność służb inżynieryjnych. Głównym problemem wojsk inżynieryjnych jest jednak przestały sprzęt – bez wymiany generacyjnej ciężko wyobrazić sobie jakiekolwiek reformy tych struktur. Przykładowo, środki przeprawowe będące w dyspozycji batalionu saperów to 9 mostów gąsienicowych BLG-67M, 9 transporterów gąsienicowych PTS-M i 18 łodzi desantowych. Teoretycznie sprzęt ten pozwala na urządzenie 3 przepraw „desantowych” lub 9 przepraw „tymczasowych”. Jest to niewiele jeśli ma się na uwadze przestrzeń na jakiej może przyjść działać brygadzie. Poza tym wspomniane dość przestarzałe pojazdy mają trakcję gąsienicową, co powoduje, że trudno je uznać za wyjątkowo mobilne. Wprawdzie trwa wdrażanie do wojsk inżynieryjnych mostów samochodowych MS-20 Daglezja-S, ale biorąc pod uwagę ilość planowanych do nabycia systemów, można w nie w pełni wyposażyć jedynie dwa z planowanych ośmiu batalionów na Rosomakach.

Park pontonowy PP-64 Wstęga

Patrząc z tej perspektywy wydaje się, że wymóg pływalności Rosomaka jest racjonalny. Zmodyfikowany pułkowy park pontonowy PP-64 Wstęga.

Warto również dodać, że obecnie batalion saperów nie ma możliwości budowy mostów ani przepraw promowych, w tym zakresie musi bazować na wsparciu ze strony pułków inżynieryjnych które dysponują przestarzałym parkami samochodowymi PP-64 Wstęga i pochodnymi.

Wydaje się, że decydentom wojskowym silniej przemawia amfibijność wozów bojowych, niż położenie większego nacisku na modernizację wojsk inżynieryjnych, czego przykładem są wymagania dla bojowego wozu piechoty nowej generacji kryptonim Borsuk, który ma mieć możliwość pływania. Należy zwrócić jednak uwagę na jeden, najczęściej pomijany aspekt pływalności Rosomaka – wymagania bezpiecznego pokonywania przeszkód wodnych pływaniem dla tego wozu bojowego są bardzo wysokie, tj. np. prędkość wiatru musi być mniejsza niż 4 m/s, a fale nie mogą przekraczać 0,1 m. Ponadto nie jest możliwe pływanie Rosomakiem przy temperaturze otoczenia poniżej +1o C. Zatem w wielu przypadkach pokonywanie rzek, czy innych zbiorników wodnych przez pododdział zmotoryzowany będzie niemożliwe, a to niweczy wszelkie zalety Rosomaka jako pojazdu amfibijnego. Warto podkreślić, że pojazdy AMV sił zbrojnych Szwecji, czy Finlandii, państw o surowszym niż Polska klimacie, nie pływają, dysponując przy tym zwiększoną ochroną balistyczną i przeciwminową, np. pojazdy szwedzkie mają wydłużony kadłub (wersja AMV 8x8L) i maksymalną masę 27000 kg.

Most pontonowy M3

A można inaczej. Na zdjęciu wielozadaniowy system przeprawowy M3. 8 takich samobieżnych, kołowych amfibii pozwala na zbudowanie, siłami mniej niż 40 ludzi, w 10 minut, 100-metrowej przeprawy, po której mogą poruszać się nawet czołgi.

Zawirowania wokół wygórowanych wymogów, a dokładniej niemożności ich wypełnienia przez jakikolwiek nośnik, sprawiają, że perspektywa pozyskania Kołowych Transporterów Rozpoznania Inżynieryjnego (KTRI) jest więcej niż mglista. IU MON chce, aby wóz taki był wyjątkowo uniwersalny. Zgodnie z wymogami MON załoga KTRI ma nie tylko wykrywać miny i inne ładunki wybuchowe, ale także określać nośność gruntu i możliwości przepraw wodnych – z uwagi na wspomniane wysokie wymagania dla bezpiecznego pływania wymagane przez Rosomaki – oraz rozpoznawać użycie broni jądrowej i innych środków masowego rażenia, a także prowadzić obserwacje z użyciem umieszczonych na maszcie teleskopowym środków optoelektronicznych.

Warto zauważyć, że nic prócz ambicji resortu obrony, nie stało na przeszkodzie, aby wymagania podzielić między dwa wozy, tak jak ma to miejsce w przypadku wozów spełniających inne funkcje tego samego segmentu pomocy technicznej, czyli wóz pomocy technicznej Rosomak-WPT i wóz rozpoznania technicznego Rosomak-WRT (pojazdy te w założeniu mają się wzajemnie uzupełniać w ramach jednego zadania – zapewnienia wsparcia technicznego), choć przecież można było wymagać wozu równie uniwersalnego – jak wozy gąsienicowe.

Nie należy bagatelizować niedoinwestowania wojsk inżynieryjnych. Niejednokrotnie okazało się, że skuteczność realizacji zadań uzależniona jest od kondycji tego rodzaju wojsk. Sprawne przygotowanie przeprawy, zagrody inżynieryjnej, czy chociażby umocnionych stanowisk ogniowych, jest nie do przecenienia nie tylko przez lekko opancerzone formacje zmotoryzowane. A przy tym jest tutaj duży zasób cennych etatów, które można by „zaoszczędzić”.

Star 266 koparka K-407

Podobnie sytuacja jest ze sprzętem plutonów maszyn ziemnych, który – o ile będzie sprawny – zapewne wykona zadanie, jednak, który powinien zostać wymieniony na bardziej uniwersalne maszyny.

Dywizjon przeciwlotniczy – sytuacja sprzętowa tego pododdziału jest zła. Batalion posiada wprawdzie spełniające wymogi pola walki systemy dowodzenia Łowcza i Rega (docelowo mają być to systemy na Rosomakach, ale w ilości jedynie jeden wóz dowodzenia systemu Łowcza na dywizjon i jeden pojazd dowodzenia systemu Rega na pluton), nie mamy jednak obecnie wymaganych efektorów. Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy PPZR Grom, czy wdrażany obecnie mobilny system Poprad, czyli mobilny Grom, mogą być wyłącznie uzupełnieniem, nie mogą stanowić głównych środków ogniowych pododdziału przeciwlotniczego brygady. Podobnie jest z systemami bazującymi na armatach kalibru 23 mm, czyli zestawach ZUR-23-2 i pojazdach Hibneryt z tymi systemami przeciwlotniczymi.

Wobec zwiększającego się zasięgu ognia środków napadu powietrznego zarysowuje się potrzeba wprowadzenia do brygad przeciwlotniczego zestawu rakietowego o efektywnym zasięgu co najmniej 8-10 km. Ogólna słabość naszych Sił Powietrznych, w połączeniu ze znacznym potencjałem sił potencjalnego przeciwnika, jeśli chodzi o śmigłowce i samoloty szturmowe skłania ku rozbudowie potencjału brygadowego pododdziału przeciwlotniczego.

Jesteśmy natomiast przeciwni przydzieleniu stałego komponentu przeciwlotniczego do poszczególnych batalionów. Specyfika działań obrony przeciwlotniczej wymaga aby możliwie jak najwięcej komponentów było koordynowane przez jeden podmiot – co pozwoli na bardziej efektywne działanie w ramach „parasola” obrony przeciwlotniczej.

Zatem docelowo dywizjon przeciwlotniczy powinien składać się – przykładowo – z jednej (dwóch) baterii przeciwlotniczych zestawów rakietowych krótkiego zasięgu, dwóch baterii zestawów rakietowych bardzo krótkiego zasięgu oraz baterii artyleryjsko-rakietowej z zestawami artyleryjskimi i przenośnymi zestawami rakietowymi. Oczywiście uzależnione jest to od możliwości pozyskanych systemów oraz dokładnych możliwości baterii i plutonów.

Zakończenie

Przed nami jeszcze wdrożenie do brygad na Rosomakach wielu kluczowych elementów. W zasadzie trudno nawet powiedzieć, by proces przezbrajania 12. i 17. Brygad Zmechanizowanych był półmetku. Warto więc wykorzystać ostatni moment by jeszcze raz poważne przemyśleć założenia programu Rosomak, oraz koncepcje brygad „średnich”, które muszą w przyszłości stanowić jednolity i co ważne dysponujący odpowiednim potencjałem komponent polskich wojsk lądowych.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Ministerstwo Obrony Narodowej; GosKB Łucz; Militarium

Wóz wsparcia ogniowego Wilk, czyli o symulacjach i szacowaniu potencjału bojowego

Impulsem do napisana poniższego tekstu była lektura dwóch artykułów: „Wilk wzmocnieniem Rosomaków?” oraz „Wilk w natarciu”. Oba teksty, autorstwa Czesława Dąbrowskiego i Marcina Bielewicza, zostały opublikowanie w czasopiśmie RAPORT-WTO Wojsko, Technika, Obronność – odpowiednio w numerach 5/2014 i 10/2014. Autorzy podjęli w nich próbę zaprezentowania wyników symulacji, których celem była analiza potencjału jednostek zmotoryzowanych wzmocnionych kołowymi wozami wsparcia bezpośredniego.

Wóz Wsparcia Bojowego Wilk to opracowana przez Wojskowe Zakłady Mechaniczne S.A. oraz belgijski koncern CMI Defence odmiana Rosomaka wyposażoną w wieżę CT-CV z wysokociśnieniową armatą Cockerill kalibru 105 mm z samowzmocnioną gwintowaną lufą o długości 51 kalibrów. Działo posiada balistykę zgodną z armatą L7/M68 i strzela amunicją zgodną z NATO STANAG 4458, a także przeciwpancernymi pociskami kierowanymi Falarick-105. Armata może być montowana na relatywnie lekkich platformach, a system kompensacji odrzutu pozwala na prowadzenie ognia w każdej pozycji wieży względem kadłuba, także w ruchu. Amunicja artyleryjska do armaty jest produkowana m.in. przez belgijską firmę Mecar.

Wilk w obronie

W pierwszym artykule „Wilk wzmocnieniem Rosomaków?” zaprezentowano sytuację hipotetycznej obrony batalionu przed zgrupowaniem bojowym przeciwnika, w sile około brygady pancernej, składającym się łącznie z 120 czołgów T-80 i 48 bojowych wozów piechoty BMP-2.

WWO Wilk 105

Rosomak z makietą nowej wieży CMI Defence XC-8 armatą wysokociśnieniową kalibru 105 mm.

W symulacji, dla celów porównawczych wykorzystano cztery hipotetyczne polskie bataliony: batalion zmechanizowany, wyposażony w gąsienicowe bojowe wozy piechoty BWP-1 (BMP-1), batalion zmotoryzowany wyposażony w kołowe bojowe wozy piechoty (KTO) Rosomak oraz dwa hipotetyczne bataliony zmotoryzowane, wzmocnione wozami wsparcia bezpośredniego (WWB) Wilk, w dwóch wariantach – „wariant I”, w którym każda z czterech organicznych kompanii zmotoryzowanych została wzmocniona plutonem (4 wozy) WWB Wilk, liczącym cztery wozy i „wariant II”, w którym zamiast czwartej kompanii piechoty zmotoryzowanej występuje kompania WWB z 16 Wilkami.

Na początek należy przyjrzeć się zestawieniu potencjału bojowego poszczególnych batalionów prezentowanych w analizowanym tekście z RAPORT-WTO. Pomimo zapewnień autorów, że analiza ma na celu ocenę wyłącznie wpływu obecności WWB w jednostkach zmotoryzowanych, nie obyło się bez głębszych zmian w wyposażeniu pododdziałów.

Potencjał bojowy batalionu zmechanizowanego wyposażonego w BWP-1 – według RAPORT-WTO.

Sprzęt

Ilość

Potencjał jednostkowy

Potencjał razem

BWP-1

58

0,8

46,4

Moździerz M-120

6

0,59247031

3,55482185

Moździerz LM-60

16

0,56344401

9,01510411

Ppk Spike

4

0,72085712

2,88342846

Granatnik Mk19

16

0,27892142

4,46274278

Granatnik RPG-7

48

0,51531756

24,7352428

km PKM

48

0,12944571

6,21339422

Łącznie

97,26

Potencjał bojowy batalionu zmechanizowanego wyposażonego w KTO Rosomak – według RAPORT-WTO.

Sprzęt

Ilość

Potencjał jednostkowy

Potencjał razem

KTO Rosomak

58

0,9265596

53,74045889

Moździerz M-120

6

0,59247031

3,55482185

Moździerz LM-60

16

0,56344401

9,01510411

Ppk Spike

4

0,72085712

2,88342846

Granatnik Mk19

16

0,27892142

4,46274278

Granatnik RPG-7

48

0,51531756

24,7352428

km PKM

48

0,12944571

6,21339422

Łącznie

104,25

Potencjał bojowy batalionu zmechanizowanego wyposażonego w WWO WILK (wariant I) – według RAPORT-WTO.

Sprzęt

Ilość

Potencjał jednostkowy

Potencjał razem

KTO Rosomak

58

0,9265596

53,74045889

WWO Wilk

16

1,247894

19,966304

WD KTO

6

0,805396196

4,832377176

Moździerz na KTO

6

0,9727152

5,8362912

Moździerz LM-60

12

0,56344401

6,761328084

Ppk Spike (na pojeździe)

4

1,035396196

4,141584784

Granatnik Mk19

12

0,27892142

3,347057088

Granatnik RPG-7

52

0,51531756

26,79651307

km PKM

52

0,12944571

6,731177076

Łącznie

132,15

Potencjał bojowy batalionu zmechanizowanego wyposażonego w WWO WILK (wariant II) – według RAPORT-WTO.

Sprzęt

Ilość

Potencjał jednostkowy

Potencjał razem

KTO Rosomak

44

0,9265596

40,7686224

WWO Wilk

16

1,247894

19,966304

WD KTO

6

0,805396196

4,832377176

Moździerz na KTO

6

0,9727152

5,8362912

Moździerz LM-60

9

0,56344401

5,070996063

Ppk Spike (na pojeździe)

4

1,035396196

4,141584784

Granatnik Mk19

9

0,27892142

2,510292816

Granatnik RPG-7

40

0,51531756

20,61270236

km PKM

52

0,12944571

6,731177076

Łącznie

108,92

Z powyższych tabel wynika, że bataliony z WWB Wilk posiadały także samobieżne moździerze oraz samobieżne wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych, co poważne wzmocniło ich potencjał bojowy – dokładniej o 3,54 pkt oraz wozy dowodzenia, które dały „ekstra” 4,83 pkt.

Gdyby założono, że bataliony z Wilkami wspierają moździerze holowane i przenośne wyrzutnie ppk Spike-LR, to okazuje się, że batalion w wariancie z trzema kompaniami zmotoryzowanymi i kompanią WWB ma niższy potencjał bojowy niż „zwykły” batalion zmotoryzowany na Rosomakach. Niewyjaśniony jest też wzrost ilości jednostek uzbrojenia piechoty, w tym granatników przeciwpancernych, w przypadku „wariantu I”, w którym przecież kompania miała otrzymać jedynie dodatkowe cztery WWB.

W omawianym artykule, po przedstawieniu potencjału obrońcy, autorzy od razu zaprezentowali wynik starć. Nie przedstawiono uprzednio potencjału nacierającego, zatem nie wiadomo, w jaki sposób obliczono wartości bojowe czołgów T-80 oraz wozów BMP-2 i dokonano zsumowania wartości tego sprzętu.

Nie opisano także samego przebiegu walk obronnych. Oprócz lakonicznego stwierdzenia, że teren starcia i warunki były dla wszystkich scenariuszy jednakowe, nie ujawniono o jakiej porze doby, w jakich warunkach atmosferycznych i terenowych były prowadzone symulacje. Czynniki te jednak, jak wynika m.in. ze wstępnych analiz rzeczywistych starć pojazdów pancernych, np. w ostatnim okresie na Ukrainie, mają znaczący wpływ na efektywność sprzętu.

Niewiele miejsca poświęcono również opisowi przebiegu symulacji – wiadomo tylko, że żadna ze stron nie mogła liczyć na wsparcie artyleryjskie, ani lotnicze. Z opisu symulacji wynika, że obrońca miał za zadanie bronić się do końca, tj. do chwili całkowitej utraty własnych możliwości bojowych. Nie opisano przebiegu natarcia przeciwnika i sposobu jego wyprowadzenia, tj. np. szyku, rozwinięcia, wariantów działań po nawiązaniu kontaktu ogniowego z obrońcą. Należy zauważyć, że w symulacji przeciwnik dysponuje znaczną ilością sprzętu pancernego, która umożliwia mu realizacje wielu opcji działań.

Wyniki symulacji dla wszystkich czterech wariantów autorzy przedstawili w formie tabelarycznej – według RAPORT-WTO.

Zadanie

Siły obrońcy

Straty nacierającego

Symulacja nr 1

58 BWP-1

33 T-80 + 4 BMP-2

Symulacja nr 2

58 KTO Rosomak

20 T-80 + 11 BMP-2

Symulacja nr 3

58 KTO Rosomak + 16 WWO Wilk

66 T-80 + 16 BMP-2

Symulacja nr 4

44 KTO Rosomak + 16 WWO Wilk

58 T-80 + 7 BMP-2

Po przedstawieniu takich wyników nie można mieć wątpliwości – WWB Wilk jest bardzo skuteczną bronią przeciwpancerną. Batalion zmotoryzowany wyposażony w te pojazdy zniszczył dwukrotnie więcej czołgów T-80 niż pododdział wyekwipowany w BWP-1 oraz ponad trzykrotnie więcej niż batalion Rosomaków.

Czołgi T-80

W symulacji założono, że przeciwnik posiada czołgi T-80. Pomimo tego samego oznaczenia możliwości wozów tego typu, są bardzo różne – w szczególności dotyczy to systemu kierowania ogniem i poziomu opancerzenia. Należy postawić tezę, że bazowy T-80 i rozwojowy T-80UD to dwa różne czołgi pod względem celności ognia i poziomu ochrony. Na zdjęciu od lewej: T-80B, T-80UD i T-80B1, widoczne choćby różne typy pancerza reaktywnego.

Oficjalne materiały CMI Defence i Mecar zawierają informacje na temat amunicji dostępnej dla armaty WWO Wilk, z których wynika m.in. 105-mm przeciwpancerny pocisk podkalibrowy APFSDS-T M1060CV osiąga przebijalność do 560 mm stali jednorodnej RHA w odległości 2000 m. Są to jednak osiągi uzyskiwane dla płyty ustawionej pod kątem 60 stopni. Jeśli sprowadzimy tę wartość dla kąta 0 stopni wynik nie będzie tak dobry – nieco ponad 500 mm, jednak nadal można go uznać za dobry, jak na „sto-piątkę”. Faktycznie osiągi te są nieco wyższe niż możliwości niemieckiego pocisku APFSDS-T DM33A1 kalibru 120 mm, stosowanego m.in. w polskich czołgach Leopard 2. Warto jednak pamiętać, że używane w Wojsku Polskim DM33A1 to amunicja, która powstała ponad 30 lat temu. Czas płynie, a z nim następuje rozwój nowych pocisków – obecnie w użyciu znajdują się nowe typy pocisków podkalibrowych (w samym tylko RFN od czasu DM33 opracowano trzy nowe pociski DM43, DM53 i najnowsze DM63) – oraz, co najistotniejsze, nowych typów pancerzy. Z badań przeprowadzonych przez niemieckich specjalistów wynika, że obecna amunicja podkalibrowa kalibru 105 mm nie jest w stanie unieszkodliwić w każdym przypadku czołgu T-72A, czyli eksportowego T-72M1, nie mówiąc o nowszych pojazdach rosyjskich.

W związku z powyższym należy obecnie uznać, że osiągi przestarzałej amunicji kalibru 120 mm, jak i nowoczesnej kalibru 105 mm, nie pozwalają na przebicie pancerzy podstawowych typów czołgów używanych przez naszych potencjalnych przeciwników. Te można skutecznie zwalczać tylko przy pomocy najnowszych modeli APFSDS-T wystrzeliwanych z armat kalibru 120 mm.

Sytuacji nie poprawia proponowany wraz z Wilkiem przeciwpancerny pocisk kierowany Falarick-105. Ta wystrzeliwana z armaty rakieta, opracowana przez ukraiński firmę Łucz na bazie GLATGM R-111 opracowanego z myślą o wozach uzbrojonych w armatę D-10T kalibru 100 mm, w kwestii możliwości zwalczania czołgów prezentuje się nie lepiej niż wspomniana amunicja podkalibrowa. Deklarowana dla Falaricka przebijalność jego głowicy kumulacyjnej, wynosząca 550 mm RHA za osłoną reaktywną, nie daje pełnych możliwości w zwalczaniu najlepiej osłoniętych wozów szczególnie, że pocisk nie ma możliwości ataku od góry (tzw. top-attack) słabiej osłoniętych stref czołgu.

Rakieta osiąga prędkość około 290 m/s i zasięg 5000 m, a naprowadzana półaktywnie (SACLOS) jest w wiązce laserowej. Po pierwsze wymaga to, aby cel był widoczny jeszcze przed jego odpaleniem – nie ma możliwości ataku zza zasłony terenowej, jak choćby w przypadku pocisku Spike-LR – co oczywiście ogranicza praktyczny zasięg Falaricka do typowych odległości determinowanych ukształtowaniem terenu w Polsce. Po drugie nieodzowne jest utrzymanie ciągłego kontaktu z celem przez kilka-kilkanaście sekund, bowiem działonowy musi cały czas utrzymać cel w celowniku systemu kierowania ogniem, a sama wiązka laserowa może być wykryta przez detektory opromieniania laserowego systemów samoosłony pojazdu, jak choćby TSzU-1-1/11 systemu Sztora-1, które są stosowane np. w rosyjskich czołgach podstawowych.

T-80 pancerz wieża

Przekroje wieży czołgów T-80 różnych odmian, widoczne zasadnicze różnice w konstrukcji wewnętrznej pancerza.

Warto także zauważyć, że czołgowe przeciwpancerne pociski rakietowe są rozwijane od ponad 35 lat, szczególnie w Rosji i krajach byłego ZSRR. Mimo kilku okazji i konfliktów, w których walczące strony posiadały wozy z takimi systemami, nie odnotowano wykorzystania bojowego takich rakiet.

Warto także odnieść się do posiadanego przez przeciwnika w symulacjach sprzętu pancernego – wbrew pozorom kwestią o kluczowym znaczeniu jest doprecyzowanie, jakimi czołgami T-80 dysponował nacierający, bowiem amplituda wartości bojowej poszczególnych odmian T-80 produkowanych w różnych okresach, jest znaczna. Gdyby w symulacji siły nacierającego wyposażone były w 120 pojazdów w wersjach T-80B/B1, to wyniki starcia przy uwzględnieniu korzystnych dla obrońcy warunków atmosferycznych lub pory doby, mogłyby wydawać się prawdopodobne. Czołgi tych odmian z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych posiadają, wprowadzony na tym typie w 1978 roku, system kierowania ogniem 1A33 z dalmierzem laserowym 1G21 i nocnym przyrządem celowniczego TPN-3-49-23, którego zasięg obserwacji w trybie aktywnym wynosi około 1300 m, a pasywnym około 850 m oraz pancerz, który w pierwszych wozach był niemalże tożsamy z tym z stosowanych w późnych wariantach T-64 (nota bene SKO z TPN-3-49-23 był także montowane w T-64B/B1, które walczą obecnie na Ukrainie). Natomiast jeśliby nacierały wozy T-80U/UD, to ani zaawansowany system kierowania ogniem Wilka, ani dogodne warunki nie pomogłyby obrońcy. Wozy te wprowadzono w drugiej połowie lat osiemdziesiątych i oprócz zmian w zakresie kierowania ogniem, w postaci systemu 1A45, dysponują zupełnie nowymi rozwiązaniami w zakresie pancerza, który stał się odporny nie tylko na amunicję kalibru 105 mm, ale też i ówczesną amunicje Leopardów 2. Zgodnie z szacunkami oporność rosyjskich wozów przeciwko pociskom APFSDS wynosi około 550 mm stali RHA dla kadłuba i 550-580 mm stali RHA – dla wieży T-80U. Dość powiedzieć, że to właśnie wprowadzenie wozów T-80U wymusiło na NATO intensyfikację prac nad nowymi środkami przeciwpancernymi.

Zgodnie z badaniami poligonowymi amunicja APFSDS M1060 nie ma wystarczającej przebijalności, by móc w każdych warunkach skutecznie porazić dysponującego takimi pojazdami przeciwnika. Z tych względów w najnowszych zachodnich wozach bojowych przeznaczonych do walki z czołgami podstawowymi stosowane są armaty kalibru 120 mm, a rozwój amunicji podkalibrowej dla tych dział trwa z niezmniejszoną intensywnością.

Wilk naciera

Z kolei w tekście „Wilk w natarciu” opisano i przeanalizowano natarcie z marszu batalionowej grupy bojowej oraz opanowanie obiektu terenowego bronionego przez kompanię zmechanizowaną przeciwnika, wyposażoną w 12 gąsienicowych BMP-2.

Dla celów porównawczych wykonano trzy symulacje. W pierwszej brał udział batalion zmotoryzowany wyposażony w KTO Rosomak, w drugiej także batalion zmotoryzowany, w którym dodatkowo każda kompania zmotoryzowana otrzymała pluton Wilków (cztery WWB), w trzeciej symulowano natarcie batalionu zmechanizowanego wyposażonego w gąsienicowe BWP-1.

Tym razem natarcie było wspierane ogniem baterii artylerii samobieżnej, która już na samym początku, w ramach ogniowego przygotowania ataku, skutecznie obezwładniła główne siły oporu, oraz artylerię przeciwnika. Oddziaływanie własnej baterii artylerii było na tyle skuteczne, że w dalszej części opisu nie słowa o użyciu przez przeciwnika artylerii. Po porażeniu sił w głębi ugrupowania, integralna kompania wsparcia wykonała ogień na wysunięte pozycje obrońcy.

Piechota ludowego Wojska Polskiego

W symulacji założono spieszenie piechoty w określonym miejscu i rozwój sytuacji zgodny z założonym z góry scenariuszem – jak w czasach pokazowych ćwiczeń Wojska Polskiego z lat osiemdziesiątych. Dzięki wzorowemu przygotowaniu artyleryjskiemu siły nacierające były w dogodnej sytuacji. Bez zagrożenia ze strony artylerii przeciwnika, nacierający mógł zawczasu spieszyć piechotę, która poruszając się przed wozami wykrywała i niszczyła punkty oporu oraz ubezpieczała wozy przed zagrożeniem ze strony ręcznej broni przeciwpancernej.

Dodatkowo, oprócz klasycznych systemów artyleryjskich w symulacji nr 2 do przygotowania ataku wykorzystano WWB Wilk, których duży kąt podniesienia armaty umożliwia prowadzenie ognia pośredniego. Dowodzenie przygotowaniem artyleryjskim było scentralizowane, a jego przebieg koordynowany przez obserwatorów artyleryjskich – należy zatem założyć, iż wyniki prezentują maksymalny potencjał ogniowy.

We wszystkich trzech symulacjach, dzięki silnemu przygotowaniu artyleryjskiemu siły nacierające były w dogodnej sytuacji. Założono prawdopodobnie, że bez zagrożenia ze strony artylerii przeciwnika, nacierający mógł zawczasu spieszyć piechotę, która poruszając się przed wozami wykrywała punkty oporu, oraz ubezpieczała wozy przed zagrożeniem ze strony ręcznych granatników przeciwpancernych. Straty przeciwnika w wyniku OPA wyniosły w symulacjach nr 1 i 3 – 2 BWP-2 i 4 drużyny, a w symulacji nr 2 – 3 BWP-2 i 6 drużyn.

W tekście zawarto opis samego natarcia, w którym brały za każdym razem trzy kompanie (czwarta pozostawała w odwodzie). Wykonały one spieszenie piechoty na linii ataku, żołnierze w czasie szturmu poruszali się w szyku około 300 m przed pojazdami, natomiast WWB jechały w drugiej linii, za KTO Rosomak.

Zestawienie wyników symulacji zostało opublikowane w formie tabelarycznej, w oparciu o opis wyników symulacji – według RAPORT-WTO.

Siły biorące bezpośredni udział w natarciu

Straty przeciwnika w wyniku OPA

Straty przeciwnika w wyniku ataku

Straty własne

Symulacja Nr 1*

36 KTO Rosomak +36 drużyn

2 BWP-2 + 4 drużyny

6 BWP-2 + 7 drużyn

25 KTO Rosomak + 16 drużyn

Symulacja Nr 2*

36 KTO Rosomak + 36 drużyn + 12 WWB Wilk (+ 4 jako wsparcie pośrednie)

3 BWP-2 + 6 drużyn

9 BWP-2 + 6 drużyn

9 KTO Rosomak + 2 WWB Wilk + 12 drużyn

Symulacja Nr 3*

36 BWP-1 + 36 drużyn

2 BWP-2 + 4 drużyny

10 BWP-2 + 8 drużyn

15 BWP-1 +16 drużyn

*Warto zwrócić uwagę, że straty podane w formie tabel nie zgadzają się ze stratami zamieszczonymi w opisie.

Łączne straty przeciwnika w wyniku natarcia KTO Rosomak wyniosły 8 BWP-2 + 11 drużyn, w przypadku wsparcia WWO Wilk – 12 BWP-2 + 12 drużyn, a w symulacji natarcia BWP-1 – aż 12 BWP-2 + 12 drużyn.

Wnioski wyprowadzone z symulacji są jednoznaczne i dla autorów sprawa jest klarowna – wprowadzenie pododdziału WWB Wilk do struktury batalionu zmotoryzowanego to zasadnicza droga do jego wzmocnienia. Autorzy pokusili się nawet o dość zaskakujące twierdzenie, że inwestycja w WWO Wilk uzbrojone w armatę kalibru 105 mm jest bardziej uzasadniona, niż zakup moździerzy samobieżnych kalibru 120 mm.

Amunicja MECAR 105 mm

Nabój z pociskiem podkalibrowym M1061A3 oraz nabój z pociskiem odłamkowo-burzącym M1010 kalibru 105 mm. Amunicją M1010 WWO Wilk mógłby prowadzić ogień pośredni. Zasadnym pytaniem nie jest, czym Wilk miałby prowadzić ogień pośredni, lecz jak. Wóz musiałby posiadać m.in. system wsparcia dowodzenia artylerii. Ponadto ilość niewielka ilość amunicji w magazynie amunicji – 16 sztuk, a de facto najwyżej połowa tej liczby, ponieważ pozostałe naboje jednostki ognia to bardziej potrzebne kumulacyjne i podkalibrowe – czyni karkołomną tezę o możliwości skutecznego wsparcia artyleryjskiego przez, przykładowo, pluton Wilków. Implementacja odpowiednich systemów i urządzeń jest zapewne technicznie wykonalna. Ale czy opłacalna – czy będzie sens wysyłać do zadań wsparcia bezpośredniego wóz nafaszerowany dodatkowym kosztownym wyposażeniem elektronicznym?

Bardzo interesującym faktem jest faworyzowanie w tekstach struktury z dodatkowym plutonem WWB. W praktyce taka struktura występuje w kompani amerykańskiej piechoty zmotoryzowanej wyposażonej w rodzinę kołowych wozów Stryker – trzy wozy wsparcia ogniowego M1128 uzbrojone w armatę kalibru 105 mm. Amerykańskie wnioski, poparte doświadczeniem bojowym, wykazują jednak potrzebę skupienia rozproszonych wozów w jednym liczniejszym pododdziale.

Silnego podkreślenia wymaga fakt, że siły nacierające w symulacji nr 2 były zdecydowanie liczniejsze niż w pozostałych scenariuszach, a szyki obrońców zostały bardziej przerzedzone. Wskazane w tabeli straty nie są natomiast takie małe – utracono 23% wozów bojowych i 33% sił piechoty. Dla porównania niewzmocniony batalion BWP-1 stracił 42% wozów i 44% piechoty – mając przed sobą jeden BMP-2 i dwie drużyny strzelców zmotoryzowanych więcej.

Jest to jeden z najsłabszych elementów prezentacji, który podważa wiarygodność całej symulacji – zupełnie przestarzałe BWP-1, posiadające niestabilizowane uzbrojenie o relatywnie niewielkim zasięgu, wykonały postawione w analizie zadanie i to ze zdecydowanie mniejszymi stratami niż grupa bojowa wyposażona w nowoczesne KTO Rosomak.

Rosomak i BWP-1

BMP-1 i Rosomak to pojazdy, które dzieli czterdzieści lat rozwoju wozów bojowych.

Przeciwnik, będący co prawda na przygotowanych i dogodnych pozycjach obronnych, nie był jednak wymagający. Pojazd BMP-2 to także przestarzała konstrukcja (produkowany od początku lat osiemdziesiątych, lecz konstrukcyjnie oparty na o dekadę starszym BMP-1), która nie dysponuje silną ochroną pancerną. Amunicja kalibru 30 x 173 mm do armaty ATK Mk 44 Rosomaka przebija kadłub i wieżę BMP-2 na dystansie powyżej 1000 m, a stabilizacja i system kierowania ogniem wieży Hitfist-30P polskiego pojazdu umożliwia prowadzenie ognia w ruchu. Niezrozumiały jest więc wynik starcia tym bardziej, że zarówno BWP-1, jak i Rosomak, mogą zostać unieszkodliwione przez zasadnicze środki ogniowe BMP-2.

Podsumowując, wygląda na to, że cały program pozyskania kołowych transporterów opancerzonych Rosomak okazał się błędem – wedle symulacji przeprowadzonych przez wykładowców WSO WL, jednostki zmotoryzowane wyposażone w Rosomaki mają mniejsze możliwości niż bataliony wyposażone BWP-1. Według danych zawartych w tekstach, „zwycięzcą” okazał się pojazd zaprojektowany ponad 50 lat temu, wedle zimnowojennych sowieckich standardów i z wykorzystaniem ówcześnie dostępnych technologii.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Ministerstwo Obrony Narodowej; Militarium