Archiwum kategorii: Polskie projekty

Następcy jednostek projektu 664 – polskie kutry torpedowe projektu 665

W dniu 6 listopada 1965 r. przyjęto do służby w Marynarce Wojennej PRL pierwszy prototypowy kuter torpedowy całkowicie polskiej konstrukcji – ORP Błyskawiczny, oznaczony numerem projektu 664D. Była to jednostka doświadczalna, która miała posłużyć do weryfikacji założeń technicznych i konstrukcyjnych oraz wypracowaniu zasad eksploatacji niewielkiego okrętu uderzeniowego, o wyporności pełnej 115 ton, osiągająca prędkość maksymalną 50-55 węzłów i wyposażona w opracowaną po raz pierwszy w Polsce siłownię kombinowaną w układzie CODAG z czterema rosyjskimi silnikami wysokoprężnymi M50F5 i z turbiną gazową TM-1 polskiej produkcji. Nie planowano użycia Błyskawicznego do doskonalenia wykorzystania bojowego – zakładano, że po serii intensywnych prób okręt nie będzie używany w służbie operacyjnej. Zadaniem jednostki było wypróbowanie i zweryfikowanie prawidłowości rozwiązań konstrukcyjnych, które miały być następnie użyte na seryjnych kutrach torpedowych oznaczonych wstępnie jako projekt 664M.

Bogate doświadczenia z eksploatacji ORP Błyskawiczny oraz seryjnych kutrów projektu 664, które weszły do służby w latach 1964-1967, pokazujące zarówno ich zalety, jak i wady, były podstawą do opracowania przez Ośrodek Badawczy Marynarki Wojennej wstępnych wymagań taktyczno-technicznych na kuter torpedowy i artyleryjski, które zostały przesłane w kwietniu 1968 r. do zaopiniowania Dowództwu MW. W tym czasie trwały juz przygotowania do budowy seryjnej jednostek torpedowych projektu 664 (stępkę pod pierwszy kuter – ORP Bitny – położono 15 sierpnia 1968 r.), zebrano także bogate doświadczenia ze służby pierwszych kutrów rakietowych projektu 205 Cunami (NATO: Osa-I). Uznano początkowo, że pojawienie się kierowanych rakiet przeciwokrętowych nie stanowi zagrożenia dla rozwoju kolejnej generacji jednostek torpedowych, które miały działać na południowym Bałtyku. Uzbrojone w nowoczesne torpedy i dysponujące nowymi systemami kierowania ogniem bardzo szybkie kutry torpedowe mogły dokonywać zaskakujących ataków, również we współdziałaniu z nowymi jednostkami rakietowymi, jak wynikało bowiem z doświadczeń Marynarki Wojennej współpraca jednostek projektu 664 i 205 nie była udana, głównie z uwagi na różnice osiągów obu typów kutrów.

Kuter torpedowy 664D

Kuter torpedowy typu 664D – następcami tych jednostek miały być kutry projektu 665.

Opracowując wymagania uznano jednak, że nowe kutry będą jednostkami w większym stopniu uniwersalnymi. Miały to być okręty większe niż kutry projektu 664 i dzięki temu powinny zapewniać lepszy komfort pracy załodze, co wpływało na poziom gotowości bojowej w czasie dłuższych rejsów, dłuższy kadłub miał być stabilniejszą platformą dla artylerii pokładowej, jednym z przewidywanych projektowanych jednostek zadań miała być osłona własnych grup okrętów, np. desantowych. W wymaganiach zgłoszono potrzebę budowy dwóch typów kutrów – torpedowego, uzbrojonego w cztery wyrzutnie torped kalibru 533 mm i dwa stanowiska AK-230 z armatami kalibru 30 mm lub jedno AK-725 z dwoma armatami kalibru 57 mm oraz artyleryjskiego wyposażonego w dwa stanowiska AK-725. Siłownia miała być zmodyfikowana w stosunku do projektu 663D, zachowano układ CODAG, tj. system czterech marszowych silników wysokoprężnych i turbiny gazowej dla prędkości bojowych. Projektowaniem okrętów w Centralnym Biurze Konstrukcji Okrętowych nr 2 (CBKO-2) zajął się zespół inż. Sylwestra Malinowskiego. Proponowane jednostki miały służyć do niszczenia okrętów nadwodnych przeciwnika, prowadzenia rozpoznania, pełnienia dozorów oraz stawiania min. W wymaganiach zawarto również – słuszne – założenie, że kadłuby jednostek będą mogły być w przyszłości wzorcem do budowy kutrów rakietowych własnej konstrukcji.

Po przebadaniu kilku wariantów kształtu kadłuba oraz rozwiązań siłowni, mechanizmów i urządzeń, w lipcu 1973 r. CKBO-2 przedstawiło do oceny Marynarce Wojennej trzy warianty koncepcyjne okrętów, które otrzymały numer projektu 665.

665.1 665.2 665.3
Wyporność pełna 203,5 tony 191 ton 390 ton
Długość 29,7 m 35,67 m 66,4 m
Szerokość 6,75 m 5,67 m 8,25 m
Zanurzenie 1,74 m 1,52 m 1,63 m
Uzbrojenie

2 x AK-230

4 x wt

2 x AK-230

4 x wt

2 x AK-725

4 x wt

Wyposażenie

1 x MR-102

1 x MR-104

1 x MR-102

1 x MR-104

1 x MR-302

1 x MR-102

1 x MR-103

Napęd 4 x M50F5

1 x TM-1

3 x M503

4 x M503
Prędkość 31 węzłów 41 węzłów 36 węzłów
Zasięg 1000 Mm
Autonom. 3 dni
Załoga 20 osób

Projekt 665.1 przedstawiał jednostkę prawie dwukrotnie większą niż budowane kutry torpedowe. Identyczna z projektem 663D siłownia składać się miała z trzech silników wysokoprężnych M50F5 o mocy 881 kW (1200 KM) każdy oraz turbiny gazowej TM-1 o mocy 5300 kW (7200 KM), co jednakże dawałoby okrętowi prędkość maksymalną jedynie 31 węzłów. Planowano także identyczne z poprzednikami uzbrojenie artyleryjskie – dwa zestawy AK-230 z radarem kierowania ogniem MR-104 Ryś – oraz torpedowe (cztery wyrzutnie OTAM-206B kalibru 533 mm) z radiolokacyjnym zestawem kierowania strzelaniem MR-102 Bałkan. Okręt projektu 665.2 miał mieć trzy silniki wysokoprężne M503 o mocy po 2942 kW (4000 KM) pracujące na trzy wały z trzema śrubami. Zwiększeniu prędkości miał służyć węższy niż u poprzednika kadłub, wymuszało to jednak umieszczenie wyrzutni torped parami jedna za drugą – miały być odchylane do strzelania na burtę. Ostatnia z propozycji przedstawiała kuter torpedowo-artyleryjski z czterema wyrzutniami torped i silnym uzbrojeniem artyleryjskim, tj. dwoma stanowiskami AK-725 kierowanymi przez radar MR-103 Bars. Planowano także montaż radaru obserwacji ogólnej MR-302. Planowane okręty powinny charakteryzować się możliwością użycia uzbrojenia do stanu morza 5. Projekty 665.2 i 665.3 przewidywały, zgodnie z założeniami z 1968 r., że na bazie kadłubów jednostek torpedowych, będą mogły być zbudowane także kutry rakietowe.

Dowództwo Marynarki Wojennej, oceniając projekt wskazało, że dalsze kontynuowanie prac i przygotowywanie dokumentacji projektowej do budowy kutrów jest niecelowe. Znane już były doświadczenia wojny izraelsko-egipsko-syryjskiej Jom Kippur z 1967 r. i indyjsko-pakistańskiej z 1971 r., tj. zatopienia jednostek artyleryjskich przez pociski rakietowe odpalane z małych okrętów rakietowych.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Militarium

Polskie projekty modernizacji bojowego wozu piechoty BWP-1 (BMP-1)

W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych powstały w Polsce pojazdy BWP-40 i BWO-40, które były studium możliwości montażu zachodniego systemu uzbrojenia, w postaci szwedzkiej wieży Bofors z armatą L/70 kalibru 40 mm, na pojazdach konstrukcji rosyjskiej. Ich opracowanie i przebadanie pokazało, że możliwa jest modernizacja gąsienicowych bojowych wozów piechoty BWP-1, czyli rosyjskich BMP-1, które były najliczniejszymi pojazdami Wojsk Lądowych. W połowie lat dziewięćdziesiątych Siły Zbrojne RP posiadały 1378 egzemplarzy BWP-1 i 38 pojazdów rozpoznawczych BWR-1S/D, bazujących na tych pierwszych. Uznane za nietypowe nowsze wozy BWP-2, czyli rosyjskie BMP-2, zakupione w ówczesnej Czechosłowacji w 1989 r., zostały wycofane i sprzedane za granicę w 1995 r.

W 1992 r. zainicjowano w Sztabie Generalnym WP prace koncepcyjne nad możliwością przemysłowej modernizacji BWP-1, pozwalającej na wykorzystywanie tych wozów w latach 2000-2030. Planowano zwiększyć ich możliwości bojowe oraz zachować potencjał powalający na rozpoczęcie wymiany generacyjnej sprzętu w latach 2005-2020. Pojazdy niezmodernizowane w tym okresie miały być wycofywane z eksploatacji. W tym czasie w ocenie Sztabu Generalnego WP pojazd BWP-1 spełniał nadal wymagania w zakresie manewrowości oraz pokonywania przeszkód wodnych. Wstępne wymagania wojska mówiły o zmianie uzbrojenia głównego na armatę szybkostrzelną pozwalającą na zwalczanie również celów powietrznych i nowe pociski przeciwpancerne oraz zastosowanie pasywnych przyrządów celowniczych i obserwacyjnych, wzmocnienie opancerzenia i instalację nowych środków łączności.

BWP-1 1

BWP-1, podstawowy środek transportu piechoty zmechanizowanej, został już w 1992 r. oceniony jako częściowo przestarzały i wymagający modernizacji.

Przygotowano trzy warianty modernizacji BWP-1 uwzględniające zakres ingerencji w konstrukcję pojazdu i koszt zadania. Program minimalny zakładał wyposażenie wozu w nowe pociski przeciwpancerne i zestaw przeciwlotniczy Grom oraz pasywne przyrządy obserwacyjno-celownicze. W drugim, bardziej zaawansowanym, planowano wprowadzenie dodatkowego pancerza kadłuba i wieży oraz nowych środków łączności. Natomiast wariant najbogatszy zakładał montaż nowego systemu wieżowego. Z uwagi na brak środków oraz niski priorytet programu, po zakończeniu analiz nie prowadzono żadnych prac badawczo-rozwojowych.

W tym czasie ośrodkami, które samodzielnie rozpoczęły prace nad unowocześnieniem BWP-1 były Huta Stalowa Wola S.A. (HSW) wraz z Ośrodkiem Badawczo-Rozwojowym Maszyn Ziemnych i Transportowych sp. z o.o. (OBR MZiT) oraz Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Sprzętu Mechanicznego (OBR SM) sp. z o.o. Prototyp zbudowanego we współpracy tych podmiotów pojazdu oznaczono BWP-95. Modyfikacje wozu miały być zgodne z różnymi wymaganiami potencjalnych klientów – w ramach modernizacji oferowano pakiet rozwiązań, które w założeniu miały stosunkowo szybko być wprowadzone w używanych wozach. Obejmowały one poprawę poziomu ochrony balistycznej oraz zwiększenie siły ognia, w tym polepszenie możliwości wykrywania celów w nocy i trudnych warunkach atmosferycznych.

BWP-95 1

Prototyp BWP-95 – widoczne panele dodatkowego opancerzenia i nowa wieża.

Poprawę poziomu ochrony wozu miało zapewnić zastosowanie dodatkowych paneli opancerzenia kompozytowo-reaktywnego CERAWA-1, obejmującego przednią górną i częściowo przednią dolną płyty kadłuba oraz boki kadłuba do wysokości wieży (łącznie 72 demontowalne panele o różnej wielkości i masie około 900 kg, z tego 23 na wieży i 49 na kadłubie), chroniącego przed pociskami lekkich granatników przeciwpancernych, pociskami kalibru do 23 mm i środkami zapalającymi oraz systemu przeciwpożarowego i ochrony przeciwwybuchowej Deugra. Dowódca pojazdu otrzymał przyrząd obserwacyjny POD-72 Liswarta, a kierowca – przyrząd obserwacyjny PNK-72 Radomka – oba urządzenia pasywne, ze wzmacniaczami światła szczątkowego. Gąsienice otrzymały nowe osłony górnego biegu zwiększające wyporność pojazdu w wodzie. Inne urządzenia i podzespoły BWP-1, takie jak pozostałe przyrządy obserwacyjne załogi i desantu, urządzenia łączności wewnętrznej i zewnętrznej, pozostały bez zmian.

BWP-95 3

Widok ogólny BWP-95.

Projekt BWP-95 zakładał alternatywnie zachowanie dotychczasowej wieży i unowocześnienie jedynie niektórych elementów systemu uzbrojenia BWP-1 (m.in. zastosowanie nowoczesnej amunicji do armaty 2A28) lub zastosowanie nowej wieży konstrukcji polskiej lub zagranicznej.

W zaprezentowanej publicznie wersji BWP-95 w miejscu standardowego modułu BWP-1 uzbrojonego w armatę niskocisnieniową 2A28 kalibru 73 mm, karabin maszynowy PKT kalibru 7,62 mm i jednoprowadnicową wyrzutnię przeciwpancernych pocisków kierowanych 9M14 Malutka, zamontowano opracowaną w HSW wieżę z armatą 2A14 kalibru 23 mm, działem bezodrzutowym SPG-9 kalibru 73 mm bez mechanizmu załadowania i karabinem maszynowym PKT. Wieża powstała poprzez modyfikację standardowej wieży i zamontowanie nowego zewnętrznego łoża dla uzbrojenia, napędów, podajników i magazynów amunicyjnych armaty i karabinu maszynowego. Przyrządy obserwacyjne obejmowały pasywny przyrząd obserwacyjno-celowniczy. Dodatkowym uzbrojeniem desantu miał być moździerz kalibru 60 mm przewozony w przedziale desantowym, z którego ogień prowadzony mógł być przez właz w stropie przedziału.

BWP-95 został zaprezentowany w 1995 r. – prototypowy pojazd miał masę o 1000 kg większą niż standardowy BWP-1, z tego około 900 kg przypadało na pancerz CERAWA. W tej fazie prac nie ingerowano w układ jezdny i napędowy standardowego pojazdu i w prototypie nie dokonano zmian w podzespołach silnika, skrzyni biegów, układu przeniesienia mocy, jezdnego i zawieszenia. Przewidziano jedynie zamontowanie śrub napędowych nad tylną częścią osłon gąsienic.

Wieża BWP-95

Prototyp BWP-95 – widoczna konstrukcja wieży, tj. elementy standardowej wieży BWP-1 i nowego łoża uzbrojenia oraz podsystemów ich napędu oraz panele pancerza dodatkowego CERAWA-1. Na dolnym zdjęciu stalowowolski prototypowy moździerz LM-60D kalibru 60 mm mocowany w pozycji do prowadzenia ognia.

HSW S.A. zaproponowała alternatywnie zastosowanie gotowych zachodnich systemów wieżowych: GM Defence Delco AV-25, Oto Melara Hitfis HC-25 i Rafael OWS-25, wszystkie wyposażone standardowo w armatę automatyczną kalibru 25 mm, karabin maszynowy kalibru 7,62 mm, wyrzutnie granatów dymnych oraz – opcjonalnie – dwie wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych. Dwa pierwsze modele wież zamontowano na BWP-1 w latach 1996-1997. Proponowano również zastosowanie “małej” wieży z karabinami maszynowymi kalibru 12,7 mm i 7,62 mm, podobnie jak w czeskim transporterze OT-90. Zgodnie z danymi HSW S.A. teoretycznie w ofercie modernizacyjnej znajdowała się również wspomniana wieża Bofors z armatą kalibru 40 mm. To rozwiązanie było jednak traktowane jedynie jako propozycja eksportowa z uwagi na mankamenty połączenia dużej i ciężkiej – ważącej 3500 kg – wieży z podwoziem BWP-1.

Prototyp BWP-95 nie został zaakceptowany przez MON jako podstawa do opracowania koncepcji modernizacji pojazdów Wojsk Lądowych i traktowany był jako rozwiązanie testowe oraz demonstracyjne. Nie uruchomiono pracy badawczo-rozwojowej i nie przeprowadzono prób kwalifikacyjnych pojazdu. Według dostępnych informacji MON nie było zainteresowane propozycją, z uwagi na brak zasadniczych modyfikacji w układzie napędowym i jezdnym BWP-1 oraz nieefektywne uzbrojenie w prowizorycznie zbudowanej wieży.

Poza tym, w 1997 r. Wojskowe Zakłady Mechaniczne S.A. (WZM) we współpracy z Zakładami Mechanicznymi Bumar-Łabędy S.A. (ZMBŁ) i Ośrodkiem Badawczo-Rozwojowym Urządzeń Mechanicznych sp. z o.o. (OBRUM) przygotowały projekt modernizacji BWP-1, w której m.in. planowano zamontować wieżę United Defence Sharpshooter z armatą kalibru 25 mm.BWP-1 Delco

BWP-1 z zamontowaną wieżą GM Defence Delco z armatą M242 Bushmaster kalibru 25 mm.

W marcu 1998 r. MON rozpoczęło postępowanie w sprawie zainicjowania pracy badawczo-rozwojowej dotyczącej kompleksowej i wielostopniowej modernizacji BWP-1. Zamiar uczestniczenia w postępowaniu wyraziło sześć polskich podmiotów: Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne nr 5, ZM Bumar-Łabędy S.A., HSW S.A., WZM S.A., OBR SM i OBRUM sp. z o.o. Zakończenie postępowania w sprawie wyboru firmy, która miała realizować program modernizacji pojazdów planowano w październiku 1999 r.

Propozycja Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych nr 5, realizujących remonty BWP-1, obejmowała zastosowane przede wszystkim polskich rozwiązań w zakresie modyfikacji elementów układu napędowego i zawieszenia, systemów łączności i przyrządów obserwacyjnych. Zamawiający miał określić poziom zmian w bazowym wozie, w zależności od potrzeb i możliwości finansowych. Modernizacja początkowo ograniczała się do samego pojazdu, dopiero w przypadku ewentualnego wyboru systemu wieżowego, spośród propozycji krajowych lub zagranicznych, miał on być zamontowany i przetestowany na zmodyfikowanym pojeździe. Podstawowy pakiet zmian w BWP-1, zaimplementowany przez WZM nr 5, obejmował 22 modyfikacje. Wprowadzono konstrukcję szybkowymiennego modułu napędowego, z połączonymi w power-pack silnikiem UTD-20 ze skrzynią biegów oraz gniazdem diagnostycznym, zastosowano gąsienice Diehl z nakładkami gumowymi. W układzie zawieszenia zastosowano zderzaki elastomerowe i nowe amortyzatory przy pierwszej i szóstej parze kół nośnych. Instalacja elektryczna została przystosowana do montażu laserowego symulatora strzelań Czantoria i do podłączenia oświetlenia zewnętrznego umożliwiającego jazdę po drogach publicznych. Poprawie możliwości działania w nocy i trudnych warunkach atmosferycznych miało służyć zastosowanie zmodyfikowanych przyrządów obserwacyjnych dowódcy (przyrząd TKN-3Z) i obserwacyjno-celowniczych działonowego (celownik 1PN22M2), w których zastosowano moduły wzmacniania światła szczątkowego. Kierowca otrzymał pasywny przyrząd obserwacyjny PNK-72. Pojazd w wersji bazowej otrzymał system ochrony przed opromieniowaniem SSC-1B Obra-3 z wyrzutniami granatów dymnych WGD-1 Tellur kalibru 81 mm oraz układ przeciwpożarowy i przeciwwybuchowy Deugra. Zamontowano noże zabezpieczające członków załogi podczas jazdy z otwartymi włazami, górne powierzchnie kadłuba otrzymały wykładziny antypoślizgowe zapobiegające poślizgowi załogi w czasie poruszania się po pancerzu, a wystające krawędzie peryskopów, drzwi i włazów osłony poprawiające komfort jazdy załogi i desantu. BWP-1 otrzymał także niezależny układ ogrzewania przedziału załogi, silnika trakcyjnego i paliwa. Zrealizowano także montaż zintegrowanego systemu ochrony wozu przed skażeniami chemicznymi i promieniotwórczymi ASS-1 Tafios. Zmodernizowany BWP-1M otrzymał komputerowy terminal pokładowy BFC-201 i zintegrowany system łączności wewnętrznej Fonet. W miejsce analogowej radiostacji UKF R-123M zamontowano nowe urządzenie UKF RRC-9500.

BWP-1M Puma 2

Zmodernizowany przez WZM nr 5 bojowy wóz piechoty BWP-1M Puma-1.

W OBR SM, na potrzeby postępowania, w 1999 r. opracowano projekt wstępny zmodernizowanego BWP-1M z nową wieżą o masie poniżej 1500 kg z armatą 2A14 kalibru 23 mm, 7,62-mm karabinem maszynowym, dwoma kontenerami z ppk, układem ostrzegania przed opromieniowaniem  i wyrzutniami granatów dymnych. Pojazd miał otrzymać także nowe fartuchy osłaniające gąsienice, oświetlenie, agregat prądotwórczy, systemy łączności i transmisji danych. Pozostałe firmy przedstawiły propozycje opisane powyżej – WZM S.A. z ZM Bumar Łabędy S.A. koncepcję pojazdu z wieżą United Defense, a HSW S.A. – wóz z wieżą Delco.

BWP-1M 2007

BWP-1M zmodernizowany przez WZM nr 5 w widoku z przodu.

Po przeanalizowaniu propozycji, wybrano ofertę WZM nr 5. Prototyp zmodernizowanego BWP-1 został zaprezentowany polskiemu resortowi obrony w listopadzie 1999 r., który rozpoczął negocjacje z WZM nr 5 w sprawie realizacji projektu. Po uzgodnieniach zainteresowanych podmiotów, w grudniu 1999 r. rozpoczęto pracę badawczo-rozwojową pod nazwą “Modernizacja BWP-1 kryptonim Puma-1”. Zmodernizowany pojazd posiadał dodatkowo błotniki-pływaki nadgąsienicowe, zwiększające wyporność, system ochrony wzroku i twarzy przed impulsem świetlnym bliskich wybuchów jądrowych Pandora, nowe radiostacje pokładowe UKF RRC-9500 i HF TRC-3600 i system nawigacji inercyjnej UNZ-70 wraz z odbiornikiem GPS. Wobec nie wybrania docelowego systemu wieżowego program zakończono w listopadzie 2001 r. na etapie prototypowych badań fabrycznych.

BWP-1M z wieżą OBR SM 1

Koncepcja BWP-1M opracowana przez OBR SM sp. z o.o. w 1999 r.

W sierpniu 2003 r. na zmodernizowanym BWP-1M planowano, w ramach własnej inicjatywy WZM nr 5, montaż jednoosobowej wieży Rheinmetall Landsysteme E8 z armatą MK30-1 kalibru 30 mm i karabinem maszynowym kalibru 7,62 mm w wersji o zmniejszonym poziomie opancerzenia umożliwiającym zachowanie masy na poziomie 1800 kg i w konsekwencji pływalności wozu. Projekt nie był dalej rozwijany, na zmodyfikowanym wozie zamontowano jedynie makietę wieży E8. Opracowano również projekt zwiększenia poziomu ochrony balistycznej poprzez zamocowanie paneli dodatkowego pancerza stalowego oraz opancerzonych pływaków zwiększających wyporność pojazdu w czasie pływania oraz odporność kadłuba na odłamki i pociski małego kalibru do poziomu 3 według STANAG 4569 z jego przodu i boków, a także nowego systemu torującego. Natomiast w 2004 r. w WZM nr 5 zrealizowano montaż bezzałogowej wieży Rafael RC OWS 30AT z armatą ATK Mk44 kalibru 30 mm, karabinem maszynowym kalibru 7,62 mm i dwoma wyrzutniami pocisków przeciwpancernych Spike-LR oraz sześcioma wyrzutniami granatów dymnych Tellur.

BWP-1M Puma E8

Bojowy wóz piechoty Puma E8, czyli BWP-1M z wieżą E8 z armatą kalibru 30 mm.

Niezależną propozycję modernizacji opracowano jeszcze w 2001 r. w Wojskowych Zakładach Mechanicznych S.A. Zasadniczym elementem koncepcji była nowa wieża GIAT Dragar z armatą M811 kalibru 25 mm i karabinem maszynowym kalibru 7,62 mm (opcjonalnie z wyrzutnią ppk, jednak wieży Dragar nie zintegrowano ostatecznie z żadnym systemem przeciwpancernym) o masie ponad 2000 kg. Montaż wieży wymusił zabudowanie dodatkowego pierścienia pośredniego pomiędzy oryginalnym łożyskiem oporowym a nowym modułem wieżowym. Pozostałe elementy, które przewidziano w ramach pakietu modernizacyjnego obejmowały poprawę ergonomii pracy załogi, zastosowanie nowego silnika i wzmocnienie opancerzenia, montaż przyrządów obserwacyjnego dowódcy PSPD-4T i kierowcy SNOK-2TP, radiostacji RRC-9500, systemu łączności wewnętrznej Fonet, inercyjnego układu nawigacji UNZ-90 i odbiornika GPS, układu ochrony przed oślepieniem Pandora i ostrzegawczego SSC-1 Obra-3 z wyrzutniami 902G dla granatów dymnych kalibru 81 mm. Masa pojazdu w tej wersji wynosiła ponad 14000 kg.

BWP-1M wieża Dragar

Projekt BWP-1 z wieżą GIAT Dragar z armatą kalibru 25 mm, zaproponowany przez Wojskowe Zakłady Mechaniczne S.A.

Dopiero w czerwcu 2004 r. MON rozpoczęło negocjacje z WZM nr 5 w sprawie przeprowadzenia badań kwalifikacyjnych zmodernizowanego podwozia Puma-1, zakończone wydaniem zaktualizowanych wymagań taktyczno-technicznych oraz podpisaniem w sierpniu tego roku umowy z WZM nr 5 na przeprowadzenie testów podwozia BWP-1M ze standardową wieżą. Zostały one zakończone w listopadzie 2005 r. – MON zatwierdziło orzeczenie o zakończeniu pracy badawczo-rozwojowej “Modernizacja BWP-1 kryptonim Puma-1”, ale program ponownie zawieszono, z założeniem jego późniejszej kontynuacji.

Opierając się na tej deklaracji i mając na uwadze fakt, że zadanie Puma-1 dotyczyło, na tym etapie, jedynie podwozia BWP-1, w 2007 r. w OBR SM, we współpracy z Przemysłowym Centrum Optyki S.A. (PCO) wykonano projekt wstępny bezzałogowego stanowiska wieżowego ZSW-30 z armatą ATK Mk44 kalibru 30 mm, karabinem maszynowym kalibru 7,62 mm i dwoma wyrzutniami przeciwpancernych pocisków kierowanych, który – w przypadku dalszego finansowania projektu – mógłby doprowadzić do budowy prototypu wieży w 2009 r. ZSW-30 miał posiadać system kierowania ogniem MZS-30 z kamerą termowizyjną celownika działonowego. Projekt został jednak zakończony w grudniu 2007 r. z uwagi na decyzję MON o pozyskaniu licencji na wieżę bezzałogową, spośród gotowych rozwiązań dostępnych na rynku.

Opancerzenie BWP-1M Puma

Koncepcja dodatkowego opancerzenia BWP-1M (panele i wzmocnione pływaki) z nową wieżą bezzałogową prezentowana przez WZMot.

W grudniu 2007 r., po przeprowadzeniu w tym roku Studium Wykonalności modernizacji BWP-1, MON rozpoczęło po raz kolejny prace analityczno-koncepcyjne dotyczące modernizacji pojazdu. Założeniem programu było m.in. wydłużenie okresu eksploatacji posiadanych przez SZ RP bojowych wozów piechoty i bojowych wozów rozpoznawczych, pozyskanie nowoczesnego systemu wieżowego dla zmodernizowanego bwp dla wojsk lądowych, bowiem oryginalne uzbrojenie artyleryjskie BWP-1 nie zapewnia skutecznego zwalczania analogicznych bwp na odległościach powyżej 1500 m – w praktyce na odległościach dwukrotnie mniejszych – a stosowane przeciwpancerne pociski kierowane nie pozwalały na przebicie pancerza czołowego współczesnych czołgów. Ostatecznie projekt, przy zminimalizowanych kosztach, miał doprowadzić do pozyskania bwp o parametrach taktyczno-technicznych zbliżonych do nowoczesnych gąsienicowych transporterów opancerzonych – do czasu pozyskania przez SZ RP nowoczesnych bwp – oraz zapewnić niezbędną kompatybilność zmodernizowanych BWP-1 z KTO Rosomak. Na projekt badawczo-rozwojowy przeznaczono wstępnie, w latach 2008-2009, około 24 mln zł. Podawana wówczas liczba planowanych do zmodernizowania BWP-1 wynosiła nawet 668 sztuk, tj. ekwiwalent 12 batalionów zmechanizowanych po 53 wozy bojowe.

BWP-1M z wieżą OBR SM 2

Rysunek koncepcyjny projektu polskiej bezzałogowej wieży ZSW-30 dla BWP-1M opracowanej przez OBR SM sp. z o.o., PCO S.A., CNPEP Radwar i WAT w 2007 r.

Wymagania dotyczące BWP-1M Puma mówiły o załodze złożonej z trzech ludzi (dowódca, działonowy, kierowca) i możliwości przewożenia siedmioosobowego desantu, który miałby mieć nadal możliwość prowadzenia ognia z etatowej broni strzeleckiej z wnętrza przedziału, choć w mniejszym niż w oryginalnym pojeździe zakresie, z uwagi na dodatkowe panele opancerzenia boków kadłuba. Członkowie załogi i desantu mieli posiadać siedziska przeciwudarowe. W ramach pracy rozwojowej zaplanowano także wyposażenie BWP-1M w radiostacje szerokopasmowe i urządzenia transmisji danych oraz stworzenie systemu informatycznego pola walki Battle Management System (BMS), który – rozwijany początkowo dla projektu Puma-1 – byłby implementowany w kolejnych platformach bojowych Wojsk Lądowych. Wozy liniowe miały posiadać jedną radiostację szerokopasmową (pojazdy dowódcze kompanii i wozy rozpoznawcze – po trzy tego typu urządzenia), moduły wymiany danych oraz radiostacje łączności indywidualnej dla żołnierzy desantu z możliwością transmisji pakietowej. Nowe systemy łączności powinny także współpracować z typowymi urządzeniami łączności stosowanymi w SZ RP. Wozy rozpoznawczo-dowódcze miały posiadać także terminale transmisji satelitarnej. W ramach prac badawczo-rozwojowych powstał m.in. prototyp modułu BMS Jaśmin-Fonet, integrujący dwa dotychczas użytkowane systemy – wspomagania dowodzenia i informatyczny Teldat Jaśmin i łączności wewnętrznej WB Electronics Teldat.

BWP-1M Puma 1

Prototypowy BWP-1M ze standardową wieżą.

Kadłub wozu powinien zapewnić ochronę balistyczną na poziomie 3 według STANAG 4569. Zasadnicze uzbrojenie miało obejmować armatę automatyczną kalibru 30 mm ATK Mk44 sprzężoną z karabinem maszynowym kalibru 7,62 mm oraz wyrzutnię pocisków przeciwpancernych Spike-LR z nowoczesnym systemem obserwacji i kierowania ogniem, zabudowane w bezzałogowej wieży ZSSW (Zdalnie Sterowanym Stanowisku Wieżowym), posiadającej poziom opancerzenia 3 według STANAG 4569 przy masie nie przekraczającej 1500 kg. ZSSW powinien posiadać system ostrzegania przed opromieniowaniem oraz sześć wyrzutni granatów dymnych Tellur kalibru 81 mm.

Wykonawca projektu Puma miał, początkowo jeszcze w 2009 r., dokonać wyboru gotowego zdalnie sterowanego systemu wieżowego, spośród dwóch propozycji izraelskich – Elbit UT-30 oraz Rafael RCWS-30 oraz włoskiej – Oto Melara Hitfist-OWS. Wskazane ZSSW miały być produkowane w Polsce w ZM Tarnów S.A. lub ZM Bumar-Łabędy S.A.

BWP-1 Elbit

BWP-1 z makietą wieży Elbit UT-30.

Zmodernizowane BWP-1 miały służyć przez kolejne 30 lat, to jest do około 2040 r. Planowano wówczas unowocześnić około jedną trzecią posiadanych przez Wojska Lądowe pojazdów, tj. 468 sztuk, w tym 462 pojazdy liniowe BWP-1 i rozpoznawcze BWR-1 oraz sześć wozów do szkolenia. Taka liczba miała wystarczyć do wyekwipowania 8 batalionów zmechanizowanych i pododdziałów rozpoznawczych brygad ogólnowojskowych (pancernych i zmechanizowanych) w latach 2011-2018 r., w tempie jeden batalion rocznie. Po tym czasie Wojska Lądowe planowały utrzymać łącznie 22 bataliony zmechanizowane – z pozostałych czternastu osiem batalionów powinno poruszać się na Rosomakach, a sześć – bojowymi wozami piechoty nowej generacji.

Program “Modernizacja BWP-1 kryptonim Puma-1”, formalnie kolejna praca badawczo-rozwojowa, został uruchomiony w październiku 2008 r., w listopadzie 2008 r. zgłoszono dwie propozycje modernizacji, przedstawione przez Hutę Stalowa Wola S.A. i Metalexport-S sp. z o.o. oraz Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne S.A. (przekształcone w 2008 r. z WZM nr 5) i Grupę Bumar sp. z o.o., z których do dalszej realizacji wybrano tę drugą. W marcu 2009 r. Departament Polityki Zbrojeniowej MON podpisał umowę z konsorcjum WZM S.A. i Grupy Bumar na wykonanie dwóch prototypów BWP-1M i przeprowadzenie ich prób do lipca 2010 r. W ramach projektu założono remont i zmiany modernizacyjne wozu, obejmujące wspominane 22 modyfikacje, zwiększenie odporności balistycznej kadłuba, wybór i montaż na zmodyfikowanym pojeździe zdalnie sterowanego stanowiska wieżowego, opracowanie oraz implementację systemu łączności, przesyłania danych i zarządzania polem walki BMS.

BWP-1M Puma RCWS Elbit

Prototypowy BWP-1M Puma-1 ze zdalnie sterowanym stanowiskiem wieżowym RCWS-30.

Jednocześnie zmniejszono liczbę wstępnie planowanych do modernizacji pojazdów do 216 sztuk – dla czterech batalionów zmechanizowanych. Według harmonogramu prototyp wdrożeniowy BWP-1M powinien być gotowy do końca marca 2011 r., a w następnym roku – po przeprowadzeniu prób poligonowych i podpisaniu kolejnej umowy – miały rozpocząć się seryjne modernizacje pierwszej partii wozów dla jednego batalionu zmechanizowanego.

W okresie od maja do czerwca 2009 r. przeprowadzono próby poligonowe i techniczne dwóch pojazdów BWP-1M Puma-1 z dwoma wieżami izraelskimi – UT-30 i RCWS-30, natomiast ZSSW produkcji OTO Melara nie został dopuszczony do badań z powodów formalnych. W lipcu 2009 r. po raz kolejny zmieniono liczbę egzemplarzy BWP-1 przeznaczonych do modernizacji w ramach programu Puma – do 192 sztuk.

W październiku 2009 r. projekt modernizacji został ostatecznie zakończony na etapie prototypowym, a oficjalnym powodem rezygnacji z modernizacji były niekorzystne wyniki wspomnianych prób poligonowych i technicznych. Zgodnie z ujawnionymi informacjami, obie badane wieże przekroczyły zakładaną górną granicę masy (co prawda były to egzemplarze z z bieżącej produkcji i z dodatkowym opancerzeniem) oraz nie spełniły Założeń Taktyczno-Technicznych, w tym wymogu pracy w niskich temperaturach. Obie konstrukcje okazały się niedopracowane, co implikowało decyzję o rezygnacji z zakupu licencji na ZSSW.

W listopadzie 2009 r. zapis dotyczący modernizacji BWP-1 do standardu Puma-1 z nowym ZSSW został usunięty z listy programów operacyjnych zawartych w “Planie Modernizacji Technicznej SZ RP w latach 2009-2018”.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne; Militarium/Rys. Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Sprzętu Mechanicznego; Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne

Polski ładunek zdalnego rażenia ŁZR Kasia z Wojskowej Akademii Technicznej

Prace nad nowym typem kierowanych uniwersalnych ładunków wybuchowych rozpoczęto w Wojskowej Akademii Technicznej w 1995 r. Założeniami projektowymi pracy badawczo-rozwojowej “?” było stworzenie rodziny min kierunkowych, przeznaczonych do użycia m.in. przez siły specjalne, pododdziały rozpoznawcze, wojska obrony terytorialnej i pododdziały ochrony obiektów. Projekt był realizowany pod kierownictwem inż. Jerzego Żuka. Projekty min nazywanych Ładunki Zdalnego Rażenia (ŁZR), w dwóch wersjach – nazwanych nieoficjalnie ŁZR Kasia I i ŁZR Kasia II – powstały do 2000 r. Pierwsza odmiana miała posiadać jeden ładunek o średnicy 170 mm, druga – dwa ładunki o średnicy po 100 mm. Zgodnie z danymi obliczeniowymi masa ŁZR Kasia miała wynosić około 23 kg w położeniu bojowym, zasięg skutecznego rażenia do 150 m, a przebijalność – 80 mm jednorodnej płyty stalowej RHA. Kasia II miała mieć masę około 35 kg, zasięg działania do 100 m i przebijaność – do 50 mm płyty stalowej RHA. ŁZR miały być również łączone w sieci sterowane elektronicznie, w celu zwiększenia pola rażenia oraz prawdopodobieństwa zniszczenia celu. Ładunki miały być przenoszone w pojemniku transportowym z tworzyw sztucznych.

Ładunek zdalnego rażenia Kasia 100 1

Modele ŁZR Kasia 100 z jednym ładunkiem – z lewej odłamkowym, z prawej kumulacyjnym.

W 2006 r. ujawniono zmodyfikowane docelowe wersje ŁZR Kasia 100, tj. z jednym lub dwoma ładunkami o średnicy 100 mm. W pracach nad zestawem ŁZR uczestniczyły także inne polskie podmioty przemysłu obronnego, tj. Przedsiębiorstwo Innowacyjno-Wdrożeniowe Wifama-Prexer Sp. z o.o. oraz Zakłady Metalowe Mesko S.A.

ŁZR Kasia to prototypowe ładunki do minowania dróg i skrzyżowań, mostów, wiaduktów i przepustów, lotnisk i lądowisk, baz itp., przeznaczone do rażenia pojazdów, w tym opancerzonych, a także nisko lecących śmigłowców. ŁZR Kasia 100 miał składać się z trójnożnej podstawy z uchwytem do mocowania ładunku, ładunku zasadniczego (w kilku wersjach różniących się konstrukcją i sposobem działania) z zapalnikiem z uniwersalnym złączem elektronicznym umożliwiającym montaż czujników układu wykrywająco-celowniczego, w tym akustycznego lub pracującego w podczerwieni. Zapalnik miał mieć możliwość zdalnego sterowania przewodowego pozwalającego na odległościowe programowanie, w tym uzbrajanie ŁZR.

Ładunek zdalnego rażenia Kasia 100 2

Ładunek Zdalnego Rażenia ŁZR Kasia 100 na pierwszym planie – w głębi moduł z dwoma efektorami.

Efektorem ŁZR w jednej z wersji, tj. przeciwpancernej, była wkładka kumulacyjna znajdująca się przed przednią ścianką ładunku, z której za pomocą wysokoenergetycznego materiału wybuchowego tworzony był pocisk – Explosively Formed Projectile (EFP). Z kolei w wersji odłamkowej ładunek miał razić metalowymi kulkami wyrzucanymi siłą wysokoenergetycznego materiału wybuchowego. Zgodnie z podanymi informacjami, w trakcie pracy badawczo-rozwojowej początkowo zastosowano ładunki produkcji rosyjskiej, natomiast w docelowej wersji ŁZR polskie elementy ładunku wybuchowego, w tym wkładka kumulacyjna wykonana z tantalu. Projekt zakończono oficjalnie po etapie pracy badawczo-rozwojowej.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Maciej Janosz

Polska niejednorodna modułowa osłona balistyczna pojazdów

W Wojskowej Akademii Technicznej od wielu lat prowadzone są prace nad nowoczesnymi osłonami balistycznymi pojazdów spełniającymi wymogi sojuszniczej normy STANAG 4569, przy zachowaniu jak najniższej masy paneli dodatkowego pancerza. W latach 2010-2012 na ??? opracowano kilka typów paneli opancerzenia, które po dopracowaniu mogłyby być montowane na różnych pojazdach lądowych, w tym kołowych i gąsienicowych oraz statkach latających.

Niejednorodna osona balistyczna

Koncepcja niejednorodnej osłony balistycznej pojazdów.

Jedną z opracowanych koncepcji jest modułowa niejednorodna osłona balistyczna pojazdów, złożona z zewnętrznej warstwy wykonanej z twardej ceramiki inżynierskiej, niemetalicznej warstwy pośredniej oraz wewnętrznej warstwy blachy pancernej stosowanej np. w kołowych transporterach opancerzonych Rosomak. Warstwy są połączone ze sobą żywicą elastyczną, która umożliwia odpowiednie odkształcenia warstw paneli pancerza w czasie uderzenia pocisku lub odłamku albo pod działaniem fali uderzeniowej.

Polskie pancerze moduowe z WAT

Elementy niejednorodnej osłony balistycznej pojazdów i panel badawczy.

Rozwiązanie to pozwala zachować wysoką skuteczność ochronną przed pociskami przeciwpancernymi typu AP przy niskiej gęstości po­wierzchniowej niejednorodnej osłony balistycznej. Testy odporności osłony prowadzone były na laboratoryjnym stanowisku balistycznym, wyposażonym w odpowiednie przyrządy, które pozwalały na pomiar wszystkich istotnych parametrów próby (ugięcie i odkształcenie w funkcji czasu itp.) oraz w warunkach poligonowych. Próby zakończyły się one potwierdzeniem odporności opracowanej osłony niejednorodnej na poziomie 4 według normy NATO STANAG 4569, tj. uniemożliwienia przebicia panelu pociskiem przeciwpancernym (AP) typu B32 kalibru 14,5 x 114 mm, wystrzelonym z odległości ponad 200 m z prędkością 911 m/s, przy zachowaniu gęstości powierzchniowej osłony na poziomie poniżej 120 kg/m2, czyli zbliżonej do najnowszych rozwiązań pancerzy wielowarstwowych. Poza tym, zgodnie z danymi jej twórców, opracowana osłona jest całkowicie polskiej konstrukcji i cechuje się niskim kosztem wytwarzania, co jest skutkiem minimalizacji kosztów związa­nych z prowadzonym procesem technologicznym tego typu osłony balistycznej.

Copyright >© Redakcja Militarium/Fot. Wojskowa Akademia Techniczna

Polski przenośny radar wykrywająco-ostrzegający RWO-1 Sowa

W 2004 r. w Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia(WITU) rozpoczęto pracę badawczo-rozwojową “?” zmierzająca do opracowania lekkiego przenośnego radaru o parametrach dostosowanych do typowych polskich warunków terenowych i klimatycznych, prostego w obsłudze, wspomagającego obserwację określonego obszaru i nie wymagającego specjalnych środków transportu, możliwego do przenoszenia przez jednego żołnierza w każdych warunkach. Zainteresowanie takim urządzeniem wyrażała m.in. Straż Graniczna RP. Radar miał być urządzeniem prostszym, mniejszym i lżejszym niż modele zachodnie, transportowane przez dwóch-trzech ludzi. Wstępne prace analityczno-projektowe w WITU polegały na opracowaniu wymagań i koncepcji technicznej radaru wykrywająco-ostrzegawczego nazwanego RWO-1 Sowa, który miał być lekki, pracować w trudnych warunkach atmosferycznych, wykrywać małe i bardzo małe obiekty z odległości umożliwiającej reakcję żołnierzy obrony obiektu lub rubieży, zasilany z własnych ogniw umożliwiających kilkugodzinną pracę, a przy tym niskokosztowy. Założenia mówiły o zasięgu do 4 km, częstotliwości pracy w paśmie K, mocy nadajnika do 4 W, pracy sektorowej, prędkości obrotowej anteny do 20 obr./min. oraz pracy z zatrzymaną anteną, określenia położenia i syntetycznego zobrazowania wykrytych obiektów, ustawiania zasięgu wykrywania w przedziale od 600 do 2400 m, wprowadzenia modułu zdalnego sterowania urządzeniem z odległości do 50 m, zintegrowania wynośnego pulpitu z wszystkimi funkcjami (zakres odległości, sektor obserwacji, próg detekcji, historia ruchu obiektów), regulowanym sygnale dźwiękowym wykrycia, czasie pracy na jednym komplecie ogniw zasilających od 4 do 8 godzin, masie do 6 kg dla radaru oraz 2 kg dla akcesoriów w postaci torby i dodatkowego akumulatora, możliwości zasilania z sieci elektroenergetycznej lub z sieci pojazdowej itp. Zastosowane moduły miały być nowoczesne i o modułowej konstrukcji tak, aby możliwe było zbudowanie na bazie podstawowego modelu całej gamy urządzeń radiolokacyjnych.

W 2005 r. wykonano model urządzenia RWO-1 Sowa, które poddano badaniom laboratoryjnym i poligonowym. W wyniku tych badań uznano, że powinny zostać wprowadzone zmiany w konstrukcji radaru i jego oprogramowaniu. W lutym 2005 r. pomiędzy WITU a Centrum Naukowo-Produkcyjnym Elektroniki Profesjonalnej Radwar S.A. zawarto porozumienie o współpracy technicznej, którego celem miało być wyprodukowanie demonstratora RWO-1 Sowa. Do marca 2006 r. wykonano model funkcjonalny radaru, który zaprezentowano w tym roku kilku potencjalnym klientom.

RWO-1 Sowa 01

Prototyp radaru Sowa.

Jednocześnie, na tym etapie rozwoju konstrukcji, w wyniku postulatów i sugestii potencjalnych użytkowników polskich i zagranicznych, do konstrukcji i oprogramowania zaplanowano wprowadzono kolejne istotne zmiany w radarze. W listopadzie 2006 r. podpisano umowę pomiędzy WITU i Radwar na kontynuację prac konstrukcyjnych oraz wdrożenie RWO-1. W ramach rozwoju projektu w 2007 r. w WITU  opracowano i wymieniono większość oprogramowania oraz całkowicie przeprojektowano następujące moduły – głowicę mikrofalową, podzespoły nadawczo-odbiorcze, układ zasilania i napędu oraz wymieniono pakiet procesora. W Radwarze zaprojektowano i wykonano natomiast nową antenę nadawczo-odbiorczą, zmodyfikowano procesor oraz – na bazie dostarczonej dokumentacji – wykonano części mechaniczne i złącze obrotowe. Z radarem zintegrowano również odbiornik GPS. W okresie do października 2007 r. do maja 2008 r., na podstawie opracowanej dokumentacji techniczno-konstrukcyjnej, wykonano, uruchomiono i przetestowano trzy prototypy radarów RWO-1 Sowa, które przeszły, z wynikiem pozytywnym, badania poligonowe, w tym klimatyczne i testy w kilku jednostkach wojskowych. W wyniku sugestii zaimplementowano w radarze oprogramowanie mapowe. Poza tym, w przypadku dalszego finansowania projektu, planowano zwiększenie mocy nadajnika i rozmiarów anteny, co pozwoliłoby na uzyskanie większego zasięgu pracy.

Jeszcze w 2007 r. Straż Graniczna zrezygnowała z zamówienia radarów, również planowane wykorzystanie urządzenia w działaniach bojowych polskiego kontyngentu wojskowego w Afganistanie nie doszło do skutku i ostatecznie RWO-1 Sowa pozostał na etapie prototypowym.

Radar wykrywająco-ostrzegający RWO-1 Sowa był przeznaczony do wykrywania poruszających się obiektów w obserwowanej strefie, określenie ich położenia (azymut, odległość) i zobrazowania na monitorze operatora lub ewentualnego przekazania współrzędnych do współpracującego systemu, np. optycznego (noktowizyjnego). Radar miał być przeznaczony dla pododdziałów rozpoznawczych, wartowniczych i służb zajmujących się ochroną ugrupowań wojsk, kontrolą dostępu do ważnych obiektów, czy ochroną granic.

Pasmo częstotliwości pracy K
Moc szczytowa promieniowania 1,5 W
Szerokość wiązki z azymucie 3,7 stopnia
Szerokość wiązki w elewacji 6,7 stopnia
Zasięg wykrycia – człowiek 1,3 km
Zasięg wykrycia – obiekt o SPO 0,5 m2 1,8 km
Zasięg wykrycia – pojazd 2,4 km
Minimalna prędkość obiektu 0,14 m/s
Maksymalna prędkość obiektu 55 m/s
Ilość automatycznie wykrywanych celów 100
Prędkość obrotowa anteny 0-20 obr./min.
Czas pracy – zasilanie własne 7 godzin
Ciężar radaru 7,3 kg
Ciężar akumulatorów 2,4 kg
Ciężar podstawy – statyw 1,8 kg
Ciężar terminala komputerowego 2,2-2,4 kg

RWO-1 Sowa składał się z dwóch zasadniczych bloków: radaru oraz bloku zobrazowania i sterowania. W skład radaru wchodziły moduł nadawczy, moduł odbiorczy, moduł przetwarzania sygnału, zespół napędu i zasilania oraz modem radiowy. Obie anteny – nadawcza i odbiorcza – były umieszczone w jednym bloku antenowym. Moduł przetwarzania sygnału posiadał reprogramowalny procesor sygnałowy TMS, pozwalający na realizację cyfrowego przetwarzania sygnału oraz sterowania w czasie rzeczywistym. Przetwarzanie sygnału w radarze RWO-1 polegało na analizie częstotliwościowej sygnału odbiorcego z liniową modulacją częstotliwościową fali – FMCW (Frequency Modulated Continous Wave). Anteny posiadały polaryzację pionową. Moduły radaru znajdowały się w obudowach kroplosczelnych i pyłoszczelnych.

RWO-1 Sowa 02

Prototyp wdrożeniowy radaru.

Blok zobrazowania i sterowania umożliwiał sterowanie radarem drogą radiową z wynośnego terminala. W skład bloku wchodził terminal-komputer typu tablet PC, wyposażony dodatkowo w modem radiowy. Zaimplementowane oprogramowanie sterujące radarem przeznaczone było do pracy w systemach operacyjnych typu Windows. Oprogramowanie urządzenia miało charakter interaktywnego, graficznego środowiska, które pozwalało użytkownikowi na zobrazowanie sytuacji taktycznej w polu obserwacji radaru, sterowanie pracą urządzenia, wyświetlanie informacji o poprawności i gotowości do pracy modułów radaru, a także zapis informacji na nośniku danych. Zakresy zobrazowania obszaru skanowanego na monitorze terminala wynosiły 300 m, 600 m, 1200 m i 2400 m. RWO-1 miał możliwość ustawienia jednego lub dwóch sektorów promieniowania z wyłączaniem mocy poza sektorami.

Wymiana informacji pomiędzy terminalem użytkownika a radarem była oparta na asynchronicznej transmisji szeregowej realizowanej przez port RS-232. Zastosowano moduł Bluetooth, co pozwoliło na zastąpienie tradycyjnego przewodu torem radiowym o zasięgu 100 m. W związku z ograniczoną przepustowością kanału transmisyjnego wymiany informacji, przesyłane były głównie dane dotyczące zmian sytuacji taktycznej w polu obserwacji radaru, co pozwalało jednocześnie na eliminację nadmiernej ilości informacji wyświetlanej na terminalu użytkownika. Oprogramowanie pozwalało na wyświetlanie tylko takich informacji, które były w danej chwili przydatne użytkownikowi.

Radar był zasilany z własnej baterii, z sieci 230 V/50 Hz poprzez adapter lub z sieci prądu stałego 9 do 30 V, np. samochodowej, poprzez przetwornicę. W położeniu roboczym RWO-1 był ustawiany  na trójnogu lub wykorzystywano akumulatory jako podstawy głowicy radiolokacyjnej. Zestaw posiadał plecakowe opakowanie transportowe.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Militarium

Polski moździerz holowany M-120 z Huty Stalowa Wola

W 2003 roku wprowadzono do uzbrojenia Sił Zbrojnych RP moździerz M-98 kalibru 98 mm, oznaczany wz. 98 Rodon, skonstruowany w latach 1993-1997 w ówczesnym Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Maszyn Ziemnych i Transportowych (OBR MZiT) Huty Stalowa Wola S.A. W tym samym czasie w OBR MZiT opracowano również projekt koncepcyjny moździerza średniego kalibru 120 mm, ewentualnego następcy rosyjskich moździerzy tego kalibru w Wojskach Lądowych.

Z uwagi na to, że moździerze używane w jednostkach zmechanizowanych były przestarzałe i mocno zużyte, w Centrum Produkcji Wojskowej HSW S.A. w 2004 r. opracowano prototyp moździerza średniego o kalibrze 120 mm. W konstrukcji broni wykorzystano doświadczenia zdobyte przy projektowaniu i badaniu moździerza M-98. Prace projektowo-badawcze były finansowane ze środków własnych, bez formalnego zapotrzebowania ze strony MON. Założono, że nowy moździerz będzie mógł prowadzić ogień amunicją standardową dla dotychczas stosowanych w SZ RP modeli wz. 38/43 i 2S12 Sani oraz wszystkimi dotychczas używanymi i nowymi nabojami kalibru 120 mm.

Moździerz M-120 planowany był jako podstawowy środek ogniowy pododdziałów wsparcia wojsk zmechanizowanych i piechoty górskiej. Broń była przeznaczona do prowadzenia ognia stromotorowego ze stanowisk zakrytych i trudnodostępnych, zwalczania siły żywej i środków ogniowych przeciwnika, burzenia lekkich obiektów fortyfikacji polowych, niszczenia sprzętu bojowego, wykonywania przejść w inżynieryjnych zaporach drutowych, zadymiania lub oświetlania pola walki.

M-120

Prototyp moździerza M-120 kal. 120 mm.

Moździerz składał się z lufy z bezpiecznikiem przed podwójnym załadowaniem, trzonu zamkowego z mechanizmem odpalającym, płyty oporowej, dwójnogu z regulacją kierunku i podniesienia oraz celownika. Niewzmocnioną lufę gładkościenną zakończono zamkiem, nakręconym na jej tylną część. Zamek posiadał piętę kulistą  do przegubowego połączenia lufy z płytą oporową i gniaz­do, w którym zmontowano urządzenie spustowo-odpalające, składające się z mechanizmu spustowego uruchamiającego mechanizm kurkowy oraz mechanizmu iglicznego. Urządzenie spustowo-odpalające wyposażono w przełącznik dwupołożeniowy, umożliwiający odpalenie umieszczonego w lufie naboju dwoma sposobami – za pomocą mechanizmu kurkowego uruchamianego mechanizmem spustowym lub za pomocą mechanizmu iglicznego. Iglica może być schowana, uruchamiana linką lub wysunięta i nieruchoma – odpalenie następuje przez nakłucie spłonki ładunku zasadniczego naboju w końcowej fazie jego opadania na dno lufy. Na wylotowej części lufy nakręcono bezpiecznik przed  podwójnym załadowaniem, który uniemożliwia wprowadzenie do lufy następnego naboju, gdy poprzednio załadowany  nie został wystrzelony. Do podpory lufy zamocowano dwójnóg z mechanizmami podniesieniowym i poziomowania oraz kierunkowym – wszystkie typu śrubowego. Dwójnóg posiadał osłabiacz podrzutu typu sprężynowego. Celownik MPM-44/04 z podświetlaczem o po­większeniu 2,5 raza i polu widzenia 9 stopni.

Zestaw moździerza składał się z kołowego podwozia transportowego, zaadaptowanego i wzmocnionego modelu używanego do transportu moździerza M-98, wyposażenia dodatkowego, narzędzi i zestawu indywidualnego części zapasowych. Przejście z położenia marszowego w bojowe i odwrotnie wyszkolonej załodze zajmowało do 2 minut, pod warunkiem wcześniejszego przygotowania podłoża do umieszczenia płyty oporowej.

Działon moździerza przewożony był dwoma samochodami terenowymi (jeden holował M-120, drugi przyczepę z amunicją) lub jednym samochodem ciężarowo-terenowym średniej ładowności. Do moździerza stosowana miała była standardowa amunicja kalibru 120 mm oraz naboje nowych wzorów – kasetowe kumulacyjno-odłamkowe, z dodatkowym ładunkiem napędowym, kierowane lub samonaprowadzające się.

Do strzelania z moździerzy kalibru 120 mm obecnie stosuje się naboje z pociskiem odłamkowo-burzącym: zwykłym (o masie od 15,5 do 15,6 kg), z dodatkowym napędem (17,3 kg), odłamkowe wymuszoną fragmentacją (16,6 kg) oraz oświetlające (15 kg), dymne (16,1 kg) i zapalające (16,6 kg).

M-120 M-98
Kaliber 120 mm 98 mm
Długość lufy 1600 mm 1898 mm
Wysokość w położeniu bojowym 1300 mm 1700 mm
Masa w położeniu bojowym 257 kg 135 kg
Masa w położeniu marszowym 414 kg 300 kg
Donośność minimalna 480 m 400 m
Donośność maksymalna 7100 (9000) m 7000 m
Kąty ostrzału w poziomie -5/+5 stopni -7/+7 stopni
Kąty ostrzału w pionie +45/+80 stopni +45/+85 stopni
Dopuszczalny rozrzut w kierunku 0,001 odległości strzelania 0,001 odległości strzelania
Dopuszczalny rozrzut w odległości 0,0004 odległości strzelania 0,0025 odległości strzelania
Szybkostrzelność bez korekty wycelowania 15 strz./min. 15 strz./min.
Szybkostrzelność z korektą wycelowania 8-10 strz./min. 8-10 strz./min.
Maksymalny ciężar naboju 17,9 kg 10 kg

Prototyp M-120 ukończono w czerwcu 2005 r. i poddano próbom zakładowym połączonym ze strzelaniem amunicją bojową, zakończonych we wrześniu tego roku. Badania fabryczne, prowadzone w październiku i listopadzie 2005 r. wykazały prawidłowe funkcjonowanie broni. Szefostwo Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych nie wykazało zainteresowania moździerzem holowanym kalibru 120 mm uznając, że broń jest przestarzała koncepcyjnie, a podstawowym artyleryjskim systemem wsparcia na szczeblu batalionu zmechanizowanego będzie samobieżny moździerz na podwoziu kołowym lub gąsienicowym.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Militarium

Polsko-szwedzkie bojowe wozy opancerzone – BWP-40 i BWO-40

W 1992 r. Huta Stalowa Wola S.A. (HSW) rozpoczęła współpracę ze szwedzkim koncernem Bofors Weapon Systems. Po zerwaniu kontaktów dotyczących eksportu sprzętu wojskowego do ZSRR i wobec braku zamówień ze strony polskiego resortu obrony, rozpoczęto działania mające na celu opracowanie sprzętu wojskowego, w tym pojazdów bojowych, z użyciem komponentów zachodnich.

Na początku 1993 r. dostarczono do Polski wieżę prototypowego bojowego wozu piechoty CV 90 z armatą Bofors L/70 kalibru 40 mm. Koncepcja obejmowała posadowienie wieży na dwóch typach pojazdów gąsienicowych – BWP-1 oraz SPG-2A.

Powstałe w ten sposób wozy bojowe miały być pojazdami studyjnymi, służącymi do badania głównego uzbrojenia wieży w postaci armaty kalibru 40 mm i porównania do standardowych zachodnich wzorów uzbrojenia średniokalibrowego kalibru 30-40 mm. Założeniem było także udowodnienie możliwości nieskomplikowanej integracji zachodniego systemu uzbrojenia ze wschodnimi rozwiązaniami technicznymi i wskazanie możliwości modernizacji uzbrojenia poradzieckiego bez konieczności całkowitej wymiany infrastruktury wojskowej, np. remontowej. Dla potrzeb projektu wykorzystano BWP-1, czyli rosyjski BMP-1, pojazdy tego typu nie były w Polsce produkowane – importowano je z ZSRR i ówczesnej Czechosłowacji w latach 1969-1988. Natomiast podwozie SPG-2A powstało w HSW w latach 1987-1990 na bazie transportera opancerzonego MT-LB (S-70) produkowanego na licencji w HSW do 1991 r.

BWP-40

W pierwszym przypadku kadłub BWP-1 poddano stosowanej modyfikacji – dostosowano otwór w stropie kadłuba pod nową wieżę, zaślepiono dwa z czterech włazów stropowych przedziału desantowego i właz kierowcy. W układzie jezdnym, napędowym i wyposażeniu pojazdu nie dokonano żadnych zmian, poza zmniejszeniem pojemności zasadniczego zbiornika paliwa. Liczba miejsc w przedziale desantowym spadła z ośmiu do czterech.

BWP-40 1

BWP-40 w widoku z boku.

BWP-40 miał klasyczny układ konstrukcyjny BWP-1, tj. przedział silnikowy z przodu, bojowy w środku i desantowy z tyłu – zamykany drzwiami otwieranymi na zewnątrz. Załoga pojazdu składała się z dowódcy i działonowego zajmujących miejsce w wieży i kierowcy w kadłubie. BWP-40 mógł zabrać do czterech żołnierzy desantu. Z uwagi na przeniesienie dowódcy do wieży zlikwidowano jego miejsce w kadłubie i zaślepiono właz w stropie kadłuba. Kadłub BWP-40 pozostał nie zmieniony – spawany z blach stalowych o grubości od 7 do 19 mm, zapewniających odporność na pociski przeciwpancerne kalibru 12,7 mm (przód kadłuba) lub kalibru 7,62 mm i odłamki artyleryjskie (pozostałe powierzchnie). BWP-40 zachował po trzy pary otworów strzelniczych desantu w burtach kadłuba, zamykanych odchylanymi pokrywami.

Napęd stanowił sześciocylindrowy silnik wysokoprężny bez doładowania UTD-20 o pojemności 15,8 litra o mocy 221 kW (300 KM) przy 2600 obr/min. z podgrzewaczem rozruchowym, chłodzony cieczą z eżektorowym wymuszeniem obiegu powietrza przez chłodnice. Zblokowany z silnikiem układ przeniesienia napędu składał się z sześciobiegowej skrzyni biegów oraz dwóch planetarnych mechanizmów skrętu i był sterowany mechanicznie i hydraulicznie. Układ jezdny tworzyło sześć par kół jezdnych z bandażami gumowymi, zawieszonych na wahaczach i wałkach skrętnych. Wahacze pierwszej, drugiej i ostatniej pary kół nośnych były dodatkowo wyposażone w teleskopowe amortyzatory hydrauliczne dwustronnego działania. Koła napędowe z przodu, napinające z tyłu.  Gąsienice jednogrzebieniowe jednosworzniowe stalowe z przegubami gumowo-metalowymi, chronione od góry osłonami metalowymi, pełniącymi jednocześnie rolę tuneli hydrodynamicznych w czasie pływania. Mechaniczny układ napinania gąsienic był sterowany z wewnątrz wozu. Pojazd posiadał także trzy rolki biegu powrotnego gąsienic. Na czas pływania miał być podnoszone pneumatycznie falochron i kominek poboru powietrza do silnika oraz uruchamiany mechanizm dociskający drzwi tylne do otworu kadłuba. BWP-40 zachował również układ przeciwpożarowy komory silnika, system ochrony przed bronią masowego rażenia i układ ogrzewania wnętrza oraz pompę zęzową.

Podstawowe uzbrojenie BWP-40 stanowiła armata samoczynna Bofors m/36B kalibru 40 mm z elektrospustem, o szybkostrzelności teoretycznej 300 strz./min. Armata działała na zasadzie długiego odrzutu lufy. Działo było połączone sztywno, komorą nabojową od spodu, z trzykomorowym magazynem amunicyjnym o pojemności 24 naboje. Każda komora magazynu zawierała zwykle jeden typ amunicji i po dokonaniu wyboru naboju silnik hydrauliczny przesuwał magazyn względem armaty. Puste łuski wyrzucane były przez właz w dachu wieży. Całkowity zapas amunicji wynosił 240 nabojów, z tego 24 w magazynach, 48 w karuzelowym podajniku szybkiego załadowania, a pozostałe w koszu wieży. Przeładowanie wszystkich komór trwało nie dłużej niż 60 sekund. Napędy wieży były elektryczne, kąty wychylenia w elewacji od -8 do +35 stopni. Masa broni z pełnym 24-nabojowym magazynem wynosiła 665 kg. Do armaty stosowano amunicję odłamkowo-burzącą z zapalnikiem programowalnym lub zbliżeniowo-uderzeniowym, podkalibrową z odrzucanym sabotem oraz szkolną.

Wieża miała szerokość 2160 mm i długość 1850 mm, łożysko o średnicy 1970 mm i masę 3,6 tony. Posiadała konstrukcję spawaną z blach pancernych o grubości od 10 do 18 mm zapewniających odporność na pociski przeciwpancerne kalibru 14,5 x 114 mm. Kąty ostrzału w płaszczyźnie pionowej wynosiły od -8 do +35 stopni, w płaszczyźnie poziomej – 360 stopni. Prędkość obrotu wieży wynosiła 57 stopni/s, uzbrojenia w pionie 28,5 stopnia/s. Prototyp BWP-40 nie był wyposażony w żaden inny typ uzbrojenia poza armatą, z uwagi na doświadczalny charakter pojazdu. W docelowej postaci przewidywano zastosowanie karabinu maszynowego kalibru 7,62 mm i wyrzutni pocisków przeciwpancernych. Dodatkowo na wieży zamontowano stelaże dla wyrzutni granatów dymnych.

BWP-40 2

BWP-40 – widok z tyłu.

System kierowania ogniem obejmował przyrządy obserwacyjne dowódcy (sześć peryskopów optycznych Sopelem M371) oraz celowniczego (moduł UTTAS z celownikiem dzienno-nocnym z noktowizorem i dalmierzem laserowym Simrad LV-401) oraz przelicznik balistyczny MYBOF. Dane z przyrządu celowniczego i z dalmierza laserowego, parametry środowiska wraz z danymi o ruchu pojazdu były przekazywane do przelicznika balistycznego.

Kierowca dysponował trzema peryskopami optycznymi TNPO-170A umieszczonymi wokół włazu. Środkowy peryskop mógł być wymieniony na optyczny peryskop podnoszony TNPO-350B służący do obserwacji przy podniesionym falochronie lub peryskopy nocne TWNE-4PA albo TWN-2B, wymagające oświetlenia terenu reflektorem podczerwieni PG-125. Żołnierze desantu mogli obserwować teren przy pomocy czterech peryskopów TNPO-160 w stropie pojazdu.

BWO-40

Wieżę Boforsa zmontowano również na podwoziu gąsienicowym SPG-2A, prototyp wozu oznaczono BWO-40. Pojazd był dłuższy od BWP-1 i miał większą nośność. SPG-2A był zmodyfikowanym gąsienicowym transporterem opancerzonym MT-LB. Układ konstrukcyjny był następujący – przedział napędowy i kierowania z przodu, silnikowy (z przejściem do przedziału kierowania) i bojowy z łożyskiem oporowym i koszem wieży w środku oraz desantowy, zamykany drzwiami otwieranymi na zewnątrz, z tyłu. Załoga składała się z trzech osób, a desant – maksymalnie ośmiu osób.

Kadłub spawany ze stalowych blach pancernych o grubości od 9 do 14 mm, w stropie tylnej części dwa otwory ewakuacyjne zamykane pokrywami. Kierowca zajmował miejsce w lewej przedniej części kadłuba i posiadał oknem z szybą pancerną, zamykaną stalową pokrywą oraz standardowe przyrządy obserwacyjne – trzy peryskopy optyczne TNPO-170A i noktowizor pasywny TWN-2B lub TWNE-4PA. Miejsce z prawej strony w przedziale kierowania dysponowało oknem z szybą pancerną, zamykaną stalową pokrywą, wieżyczką obrotową z  dwoma peryskopami optycznymi TNPO-170A i przyrządem TKN-3B w wieżyczce oraz dwoma nieruchomymi peryskopami TNPO-170A (miejsce pozostawało puste – dowódca i działonowy BWO-40 zajmowali miejsce w wieży.

Napęd pojazdu stanowił ośmiocylindrowy silnik wysokoprężny SWT 11/307/2 o pojemności 16,2 litra i mocy 235 kW (320 KM) przy 2100 obr./min. z podgrzewaczem rozruchowym, chłodzony cieczą. Układ przeniesienia napędu obejmował sprzęgło z reduktorem sterowane mechaniczne przekazujące moc na sześciobiegową skrzynię biegów i mechanizmy skrętu ze sprzęgłami bocznymi i przekładniami bocznymi. Układ jezdny składał się z siedmiu par kół jezdnych z bandażami gumowymi, zawieszonych na wałkach skrętnych i wahaczach. Pierwsze i ostatnie pary kół nośnych miały amortyzatory hydrauliczne dwustronnego działania ze zderzakami sprężynowymi. Gąsienice metalowe jednosworzniowe dwugrzebieniowe, bez rolek biegu powrotnego, koła napędowe z przodu, napinające z tyłu. Gąsienice były napinane mechanicznie z zewnątrz pojazdu.

BWO-40

BWO-40.

Transporter posiadał napęd w wodzie w postaci pędników napędzanych mechanicznie. BWP-40 posiadał również system ochrony przed bronią masowego rażenia i układ ogrzewania wnętrza oraz pompę zęzową.

BWP-40 BWO-40
Masa bojowa 15,4 tony 16 ton
Długość 6730 mm 7610 mm
Szerokość 2940 mm 3080 mm
Wysokość 2570 mm 3000 mm
Prześwit 370 mm 380 mm
Prędkość maksymalna 65 km/h 60 km/h
Prędkość pływania 8 km/h*
Zasięg 350 km 500 km
Wzniesienia 30 stopni 20 stopni
Przechył boczny 20 stopni 20 stopni
Rowy 2500 mm 2400 mm
Ścianki pionowe 700 mm 600 mm

*Teoretycznie.

W okresie od stycznia 1993 r. do stycznia 1994 r. pojazdy poddano próbom – trakcyjnym i ogniowym w Wojskowym Instytucie Techniki Uzbrojenia na zlecenie Departamentu Rozwoju i Wdrożeń MON, w ramach pracy badawczo-rozwojowej “Testy BWP-40 i BWO-40 – przygotowanie i przeprowadzenie pokazu”. Pojazd BWP-40 posiadał gorsze możliwości jezdne niż BMP-1. Znacznie cięższa wieża spowodowała zwiększenie masy pojazdu o 2,5 tony, co implikowało znaczne zwiększenie nacisku jednostkowego na grunt, przemieszczenie środka ciężkości, zmniejszenie dynamiki wozu i zasięgu. Pojazd nie pływał z uwagi na zbyt niski zapas pływalności. Testy ogniowe polegały natomiast na sprawdzeniu skuteczności różnych dostępnych rodzajów amunicji, celność armaty przy strzelaniu ogniem seryjnym i rozkład sił w momencie prowadzenia ognia, w szczególności charakterystyki pracy zawieszenia oraz odkształcenia korpusu. Podobne wnioski wyciągnięto z badań BWO-40. Wobec zakończenia pracy badawczo-rozwojowej, projektów obu pojazdów nie kontynuowano.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Huta Stalowa Wola

.

Samobieżny zestaw przeciwlotniczy PZA i PZR Loara

W związku z nową sytuacją geopolityczną Polski po 1989 r. uznano, że w zasięgu krajowych możliwości techniczno-finansowych jest opracowanie kompleksowego systemu obrony przeciwlotniczej wojsk szczebla taktycznego. Projekt koncepcyjny oraz wstępne założenia taktyczno-techniczne dla przeciwlotniczego zestawu rakietowo-artyleryjskiego opracowano i zatwierdzono w Ministerstwie Obrony Narodowej 1991 r. W 1992 r. Szefostwo Badań i Rozwoju Techniki Wojskowej MON podpisało z Centrum Naukowo-Produkcyjnym Elektroniki Profesjonalnej Radwar S.A umowę na realizację prac badawczo-rozwojowych dotyczących koncepcji przeciwlotniczego zestawu rakietowo-artyleryjskiego.

W 1994 r. rząd przyjął uchwałę o ustanowieniu specjalnych ponadresortowych programów zbrojeniowych i w sierpniu tego roku ustanowiono Strategiczny Program Rządowy pod nazwą SPR-3 “Nowoczesne technologie dla potrzeb rozwoju systemu obrony przeciwlotniczej wojsk i obiektów”, który początkowo finansowany był ze środków CNPEP Radwar i MON, planowane współfinansowanie programu przez Komitetu Badań Naukowych nastąpiło dopiero od 1996 r. W ramach programu zakładano realizację siłami narodowego zaplecza badawczo-rozwojowego i produkcyjnego następujących projektów: przeciwlotniczego zestawu artyleryjskiego PZA Loara, przeciwlotniczego zestawu rakietowego PZR Loara oraz przeciwlotniczego przenośnego przeciwlotniczego zestawu rakietowego Grom. Realizację SPR-3 początkowo planowano na lata 1994-1999, wcześniejsze prace koncepcyjne stanowiły bazę do rozpoczęcia prac nad realizacją techniczną planowanych projektów: PZA, PZR i PPZR. W ramach prac badawczych dokonano m.in. obliczeń balistycznych dla pocisku artyleryjskiego przeciwlotniczego dowolnego kalibru oraz analizę porównawczą rakiet bliskiego zasięgu dla potrzeb zestawu.

W sierpniu 1995 r. Departament Rozwoju i Wdrożeń MON, po wcześniejszym uzgodnieniu z zainteresowanymi instytucjami, zaakceptował wymagania dla systemu Loara. Zgodnie z założeniami zakładano opracowanie zestawu w dwóch wersjach – artyleryjskiej i rakietowej – wzajemnie się uzupełniających i mających zapewnić osłonę przeciwlotniczą wojsk i obiektów na bliskich i krótkich odległościach oraz zdolnych do niszczenia wszystkich występujących w strefie taktycznej środków napadu powietrznego.

PZA i PZR miały charakteryzować się pełną autonomicznością oraz możliwością działania w zintegrowanym systemie obrony przeciwlotniczej, wysoką odpornością systemu obserwacji i kierowania ogniem na zakłócenia naturalne, zdolnością do niszczenia celów powietrznych, naziemnych i nawodnych, krótkim czasem reakcji, pełną automatyzacją funkcji dowodzenia i kierowania ogniem, możliwością działania w trybie pasywnym ze śledzeniem celów wskazanych z zewnątrz oraz w trybie zasilania akumulatorowego, możliwością działania w każdych warunkach pogodowych oraz w przypadku użycia broni masowego rażenia, wysoką mobilnością i zdolnością przetrwania na polu walki. Zestaw artyleryjski miał mieć możliwość zwalczania celów powietrznych ruszających się z prędkością do 500 m/s w odległości 4000-5000 m i na pułapie do 3500 m, również w czasie jazdy. Wersja rakietowa miała zwalczać cele operujące w odległości 15000 m i na wysokości do 6000 m. Osiem pocisków miało być umieszczonych w kontenerach transportowo-startowych. Rakiety miały być kierowane metodą radiokomendową z uwagi na wymóg zapewnienia wysokiej odporności na zakłócenia. Dla zestawu w obu wersjach przewidywano możliwość zastosowania dwóch kanałów śledzenia i celowania: radiolokacyjnego i optoelektronicznego. Wspólna dla obu wersji miała być wieża z umieszczonym po bokach węzłami do montażu łóż armat lub kontenerów z rakietami, radiolokator wstępnego wykrywana oraz system kierowania ogniem, składający się stacji radiolokacyjnej i systemu optoelektronicznego. Zakładano początkowo, że około 60-70 procent rozwiązań technicznych i komponentów z wersji artyleryjskiej zestawu zostanie przeniesionych do wersji rakietowej. W związku z tym, że za nieopłacalne uznano opracowanie środków ogniowych, tj. armat i rakiet w kraju, założono zakup licencji i produkcję seryjną w Polsce. Produkowane licencyjnie pociski miały być zintegrowane w Polsce z systemem kierowania ogniem.

Podwozie w obu wersjach miało być takie samo – zmodyfikowany nośnik gąsienicowy bazujący na elementach czołgu T-72M i jego polskiej modernizacji PT-91 Twardy. Zastosowanie podwozia gąsienicowego miało pozwolić na uzyskanie wysokich właściwości trakcyjnych przy współdziałaniu z wojskami pancernymi i zmechanizowanymi oraz zachowanie stabilności w trakcie pracy bojowej, tj. przede wszystkim wykrywania celów w czasie jazdy i strzelania. Początkowe zapotrzebowanie Wojsk OPL Wojsk Lądowych na obie wersje zestawu określono na 250 sztuk w obu odmianach – Loara-A i Loara-R.

PZA Loara 6

Przeciwlotniczy zestaw artyleryjski Loara.

W 1995 r. powstało konsorcjum produkcyjne, którego koordynatorem a zarazem głównym wykonawcą zestawu zostało CNPEP Radwar S.A. W skład konsorcjum weszły m.in. Zakłady Mechaniczne Bumar-Łabędy S.A., Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Maszyn Ziemnych i Transportowych Huty Stalowa Wola S.A., Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych, Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Sprzętu Mechanicznego, Zakłady Mechaniczne Tarnów, Przemysłowe Centrum Optyki S.A. Zespołem konstruktorskim Loary kierował inż. Adam Zegan. W tym samym i następnym roku dokonano wyboru podstawowych elementów zestawu, które nie były produkowane w Polsce – środkiem ogniowym wersji artyleryjskiej miały być armaty Oerlikon Contraves KDA kalibru 35 mm, a radarem śledzenia – Ericsson Microwave Systems Eagle. Licencję na armaty zakupiono w 1996 r., a produkcją seryjną KDA miały zajmować się ZM Tarnów, ostatecznie linie montażową ulokowano w HSW. Polskimi konstrukcjami miały być radar wstępnego wykrywania oraz optoelektroniczna głowica śledząca.

Z powodu niewystarczających środków finansowych na realizację SPR, przyznanych w latach 1992-1996, w sierpniu 1996 r. MON w porozumieniu z KBN przesunęło termin zakończenia prac nad zestawem na 2001 r., w tym roku pierwsze artyleryjskie Loary miały przejść badania kwalifikacyjne. Wersja rakietowa miała być gotowa dwa lata później, a cały koszt całego programu oszacowano na 450 mln PLN. Problemy finansowe spowodowały jednak znaczne spowolnienie prac w latach 1995-1997.

Do 1999 r. nie podjęto również decyzji o wyborze pocisków rakietowych oraz stacji kierowania rakietami dla wersji Loara-R. W tej odmianie zestaw miał posiadać osiem pocisków rakietowych po obu stronach zunifikowanej z PZA wieży, analogiczne podwozie bazujące na czołgu T-72M1/PT-91 oraz zbliżony system wyrywania celów i kierowania ogniem z radiolokatorami o większym zasięgu. W latach 1995-1996 prowadzono postępowanie dotyczące wyboru rakiet, które na podstawie licencji miały być produkowane w Zakładach Metalowych  Mesko S.A. – brano pod uwagę szwedzkie pociski RBS-23 Bamse, izraelskie Barak, francuskie Crotale NG lub południowoafrykańskie SAVH-3, choć żaden z modeli nie osiągał wymaganego przez stronę polską zasięgu 15000 m. Wobec tego wskazywano na zmniejszenie wymagań odnośnie zasięgu do 12000 m. PZR miał być przeznaczony do niszczenia środków napadu powietrznego, takich jak samoloty, śmigłowce, bezpilotowe aparaty latające, rakiety skrzydlate, poruszających się z prędkościami do 700 m/s i działających na bardzo małych, małych i średnich wysokościach. Oceniano w tym czasie, że do 2006 r. możliwe będzie stworzenie – przy pomocy partnera zagranicznego – pocisku spełniającego opracowane w ramach programu założenia taktyczno-techniczne dla rakiety. Wyboru rakiety miano dokonać do końca 2001 r., a ze względu na krótszy czas realizacji tej odmiany oceniano, że pierwsze wozy rakietowe powstaną najpóźniej do 2007 r. Jeszcze w 2000 r. w Wojskowej Akademii Technicznej opracowano projekt koncepcyjny dwustopniowego pocisku rakietowego o konstrukcji zbliżonej do rozwiązań rosyjskich, ale z uwagi na brak finansowania prace zakończono na wstępnym etapie.

Zasadnicze prace konstrukcyjne przy artyleryjskiej wersji Loary prowadzono w latach 1997-1998. W 1998 r. zbudowaną od podstaw wieżę systemu z importowanymi armatami oraz podzespoły elektroniczne zestawu testowano na stanowiskach badawczych. Wieżę WU-148 uzbrojono w dwie armaty KDA umieszczone po bokach konstrukcji, z wewnętrznym systemem podawania amunicji. System wykrywania i śledzenia celów składał się z kilku podsystemów. Na wspólnej platformie śledzącej zintegrowano radar Eagle oraz głowicę optoelektroniczną z kamerą termowizyjną Sagem, kamerą telewizyjną KTVD-1 i dalmierzem laserowym DL-1. Na podnoszonym hydraulicznie pylonie z tyłu wieży umieszczono antenę trójwspółrzędnej stacji radiolokacyjnej wstępnego wykrywania celów (powstałą na bazie radaru MMSR) zintegrowaną z układem identyfikacji swój-obcy Supraśl. Stacja radiolokacyjna wykrywania celów mogła pracować również w czasie ruchu pojazdu. Pojazd został wyposażony w system zobrazowania informacji, kierowania ogniem oraz automatycznego poziomowania i orientowania w przestrzeni. Układ kierowania ogniem pozwalał na pracę z wyłączonym radarem wstępnego wykrywania. W systemie dowodzenia i przekazywania danych zastosowano rozwiązania umożliwiające pojazdom ogniowym baterii otrzymywanie informacji o celach z systemów zewnętrznych np. ze stacji radiolokacyjnej szczebla nadrzędnego, poprzez system dowodzenia Rega, ewentualnie z innego wozu ogniowego baterii.

W 1999 r. ukończono wieżę w wersji wieży artyleryjskiej, która została umieszczona na nośniku P-148 nr 1, tj. przebudowanym podwoziu czołgowym T-72M/PT-91, opracowanym w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Urządzeń Mechanicznych. W tym samym roku przeprowadzono próby trakcyjne i strzelania fabryczne zestawu. Testy wykazały duże możliwości artyleryjskiej Loary, które miały być potwierdzone po wprowadzeniu poprawek i zastosowaniu nowego nośnika. W lutym 2000 r. zmodyfikowaną wieżę umieszczono na nowym podwoziu zbudowanym w latach 1999-2000 w OBRUM – najważniejszą zmianą w P-148 nr 2 był podwyższony kadłub wozu, zwiększający objętość wewnętrzną oraz układ stabilizacji podwozia, umożliwiający blokadę zawieszenia podczas prowadzenia akcji bojowej. Dzięki zmianie konfiguracji P-148 m.in. agregat prądotwórczy przeniesiono z wieży do podwozia.

We wrześniu 2000 r. rozpoczęto fabryczne próby ogniowe PZA Loara, które potwierdziły zakładane parametry pracy. Zgodnie z planem, seryjne zestawy artyleryjskie miały zasilić Wojska Lądowe w 2004 r. lub w 2005 r. Odmiana rakietowa powinna powstać do 2006 r., a pierwsze dostawy mogły być realizowane od 2008 lub 2009 r.

PZR Loara Denel

Wstępna koncepcja PZR Loara z pociskami SAVH-3 firmy Denel.

Szefostwo Wojsk OPL Wojsk Lądowych oceniało, że do osłony wojsk operacyjnych potrzebne będą 176 systemy artyleryjskie oraz od 48 do 96 wozów rakietowych, przy cenie jednostkowej polskiego zestawu niższej o 30-40 procent od konstrukcji zagranicznych. Pojawiła się również koncepcja holowanej wersji kontenerowej Loary dla obrony obiektów stacjonarnych.

W zatwierdzonym przez Radę Ministrów RP “Planie przebudowy i modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2001-2006” zarezerwowano początkowo środki na zakup dziewięciu wozów Loara – dla dwóch baterii i jednej sztuki do szkolenia – za 447 milionów zł. Z powodu planowanej niskiej skali produkcji koszt jednego egzemplarza miał wynieść około 12 milionów dolarów, z tego system wykrywania i śledzenia około 5 milionów dolarów. Wdrożenie wersji artyleryjskiej zestawu planowano na 2004 r., a pierwsze zakupy seryjnych wozów w 2005 r. Jako przyczynę rezygnacji z planów większych zakupów podano niewystarczające środki finansowe w budżecie MON, które mogły gwarantować zakup dwóch PZA – odpowiednio w 2005 r. i w 2006 r. Analizy ekonomiczne potwierdzały, że najbardziej racjonalne z punktu widzenia producenta i wojska jest zamawianie sześć do ośmiu sztuk Loar rocznie, przy założeniu, że koszt zakup sprzętu tej klasy za granicą, przeszkolenie obsług, wyposażenie bazy szkoleniowej, serwisowanie, kupno rakiet i amunicji będą prawie dwukrotnie wyższe.

W 2002 r. zapotrzebowanie na zestawy Loara szacowano nadal na 150 sztuk w obu odmianach do 2012-2014 r. Pierwsze PZA miały wejść do służby w 2005 r., a wersja rakietowa po 2008 r. Od listopada do lutego 2003 r. zrealizowano badania państwowe prototypu zestawu artyleryjskiego. Uzyskanie wymaganych wyników pozwoliło podjąć decyzję o rozpoczęciu procesu wdrożeniowego, który miał trwać około trzech lat. Jednocześnie wskazano, że program jest opóźniony i zostały znacznie przekroczone jego koszty (duży wpływ na opóźnienia w realizacji programu wieloletniego, miał wzrost kosztów w porównaniu do pierwotnie założonych i mniejsze niż zakładano nakłady z KBN i MON). Pomimo tego, efekty uzyskane w ramach programu Loara zostały ocenione pozytywnie i zamierzano kontynuować program – początkowo “bezkosztowo” – mając na uwadze stworzenie po 2008 r. wersji rakietowej.

Równolegle z tworzeniem PZA, w latach 1999-2001 opracowano pojazdy logistyczne i zabezpieczenia pododdziału przeciwlotniczego. W skład systemu miały wejść Samochody Transportowo-Załadowcze (STZ) z żurawiem, przeznaczone do transportu amunicji i zaopatrzenia z możliwością szybkiego załadunku i rozładunku oraz polowej obsługi technicznej wozów ogniowych (dwa STZ na baterię), a także Ruchomy Warsztat Remontowo-Treningowy, służący do obsługi logistycznej wozów bojowych i szkolenia załóg, przewożenia części zapasowych i narzędzi, aparatury kontrolno-pomiarowej i treningowej, materiałów do szkolenia i treningu (jeden RWR-T na baterię). Jako podwozia obu pojazdów wykorzystano ciężarówki Star 1466 w układzie napędowym 6 x 6, wozy zostały zakupione w ramach pracy badawczo-rozwojowej.

PZR Loara 1

Wizja przeciwlotniczego zestawu rakietowego Loara.

W 2002 r. w wyniku analizy danych kosztu zakupów, zagrożeń oraz możliwości budżetu zweryfikowano skalę potrzeb związanych z obroną przeciwlotniczą Wojsk Lądowych. W latach 2003-2008 planowano zakończenie etapu badawczo-rozwojowego wersji artyleryjskiej i rozpoczęcie wdrażania tych zestawów do pododdziałów przeciwlotniczych Wojsk Lądowych. W opracowanym w tym samym roku “Programie Rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2003-2008” przewidywano zakup 8 sztuk wozów PZA Loara, przy założeniu, że cena jednostkowa zestawu w serii minimum 8-9 wozów byłaby niższa o 40 procent w stosunku do ceny jednostkowo zamawianych egzemplarzy. Zgodnie z planem pierwszą baterię PZA Loara (cztery wozy) otrzymać miał dywizjon przeciwlotniczy 10. Brygady Kawalerii Pancernej. Wojska Lądowe miały posiadać nie więcej niż 48 „ciężkich” przeciwlotniczych zestawów artyleryjskich dla czterech brygad pancernych. Jednocześnie, zgodnie z wyliczeniami MON, za jedną Loarę można było zmodernizować od 8 do 12 sztuk zestawów przeciwlotniczych ZSU-23-4MP Biała. W związku z tym uznano, że w pierwszej kolejności zostaną zmodernizowane pojazdy ZSU-23-4, natomiast sugerowano odłożenie większych zakupów PZA Loara po 2009 r., co faktycznie oznaczało koniec finansowania programu.

W latach 2001-2003 pojawiała się także koncepcja Loary jako środka przeciwlotniczego ochrony obiektów infrastruktury krytycznej, takich jak bazy lotnicze, porty, stanowiska dowodzenia, magazyny, itp. W tym wypadku system miałby występować w wersji kontenerowej w odmianie podstawowej z autonomicznym radiolokatorem wstępnego wykrywania i zubożonej, otrzymującej wstępne dane o celach z zewnętrznego źródła. Maksymalna liczba zestawów Loara dla ochrony baz lotniczych miała wynosić nie więcej niż 28 sztuk PZA dla siedmiu najważniejszych polskich baz lotniczych. Zgodnie z analizami, przygotowanymi podczas prac nad “Programem Rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2003-2008”, zapotrzebowanie Sił Powietrznych RP na nowoczesne zestawy artyleryjskie w latach 2009-2014 wynosiło do 56 sztuk (14 baterii).

PZALoara 4

PZA Loara z tyłu – widoczna kolumna radaru wstępnego wykrywania.

Do końca 2001 r. wydano na program Loara około 240 milionów zł, z tego około 140 milionów zł ze środków KBN, 80 milionów zł z budżetu MON i 20 milionów zł ze środków własnych przedsiębiorstw zaangażowanych w projekt. W 2003 r. Strategiczny Program Rządowy “Nowoczesne technologie dla potrzeb rozwoju systemu obrony przeciwlotniczej wojsk i obiektów” został zakończony i w związku z tym zostały podjęte próby przekształcenia go w program wieloletni Komitetu Badań Naukowych i MON, jednak zakończone niepowodzeniem.

W lipcu 2003 r. ukończono ostateczną wersję wozu ogniowego PZA Loara. Zmiany w podwoziu P-148 obejmowały zmniejszenie grubości opancerzenia bocznych-dolnych części kadłuba i kąta nachylenia pogrubionej płyty przedniej, przesunięcie łożyska oporowego i co za tym idzie wieży do przodu oraz wzmocnienie płyty stopowej, przeniesienie stanowiska kierowcy wozu na lewą stronę kadłuba, montaż agregatu prądotwórczego wewnątrz kadłuba, zwiększenie pojemności akumulatorów, wzmocnienie wałków skrętnych, przedłużenie wnęk nad gąsienicami i inne rozmieszczenie zbiorników paliwa. Wydłużono przednią część wieży zwiększając kąty obserwacji systemu śledzenia. Stacja radiolokacyjna wstępnego wykrywania celów RSWW-148 otrzymała nową antenę z 14 zamiast 10 wierszami, zastosowano również mechanizm pochylania anteny radaru w pionie, zaowocowało to zwiększeniem zasięgu wykrywania obiektów.

PZA Loara 5

Ruchomy Warsztat Remontowo-Treningowy dla PZA Loara.

Z kolei w grudniu 2004 r. MON oficjalnie ujawniło, iż w fazie badawczo-rozwojowej program Loara pochłonął łącznie 235 mln zł., zaś próby kwalifikacyjne i rozwój konstrukcji kosztowały łącznie 78 mln zł. Przybliżona cena jednego wozu wynosiła 35-40 milionów zł i mogła być zmniejszona w przypadku zamówień wielkoseryjnych. W “Programie Rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2005-2010” zaplanowanie łącznie 150 milionów złotych na zakup jednej baterii, składającej się z czterech PZA wraz pojazdami wsparcia – wozem dowodzenia WD-2001, Samochodem Transportowo-Załadowczym oraz Ruchomym Warsztatem Remontowo-Treningowym z przyczepą z agregatem prądotwórczym. Prowadzone w 2001 r. i 2005 r. kontrole Najwyższej Izby Kontroli wskazywały negatywne aspekty programu – niewykonanie zestawu rakietowego PZR Loara oraz długi czas realizacji PZA.

Brak decyzji w MON i brak porozumienia co do dalszych losów projektu oraz brak środków spowodowały, że pierwszy “seryjny” PZA Loara został przekazany do “eksploatacji próbnej” na stan 10. Brygady Kawalerii Powietrznej w grudniu 2005 r. W latach 2006-2008 pojazd uczestniczył w kilku ćwiczeniach, a obecnie znajduje się w stanie składowania. Prawdopodobnie zostanie spisany ze stanu w najbliższym czasie. PZA Loara był w końcowym okresie opracowywania koncepcyjnie przestarzały, na dodatek początkowy brak możliwości strzelania amunicją z zapalnikiem czasowym AHEAD negatywnie wpłynął na ocenę systemu przez wojsko.

Samobieżny zestaw przeciwlotniczy PZA Loara był przeznaczony do zwalczania środków napadu powietrznego, takich jak samoloty, śmigłowce, bezpilotowe aparaty latające, bomby i rakiety, operujących na bardzo małych, małych i średnich wysokościach z prędkościami do 500 m/s. Mógł również zwalczać cele lądowe, w tym lekko opancerzone oraz jednostki pływające. Załoga PZA i projektu PZR Loara składała się z trzech ludzi: dowódcy, działonowego-operatora i kierowcy-elektromechanika.

Podwozie P-148 to zmodyfikowany pojazd czołgowy w układzie klasycznym – przedział kierowania z przodu, bojowy z łożyskiem oporowym i koszem wieży w środku i napędowy z tyłu. Masa podwozia wynosiła około 32 tony. Kierowca zajmował miejsce z prawej przedniej części kadłuba i posiadał standardowe czołgowe przyrządy obserwacyjne – trzy peryskopy TNPO-160 i pasywny noktowizor PNK-72 Radomka. Napęd Loary stanowił dwunastocylindrowy wielopaliwowy silnik wysokoprężny z turbodoładowaniem S-12U o pojemności 38,8 litra i mocy 625 kW (850 KM) przy 2100 obr./min. Zapas paliwa wynosił 700 litrów. Pojazd posiadał mechaniczny układ przeniesienia napędu z przekładnią pośrednią (z wyprowadzeniem napędu na sprężarkę), dwie boczne planetarne skrzynie biegów ze sprzęgłami hydraulicznymi i przekładnie boczne przekazujące moc na koła napędowe. Każda ze skrzyń przekładniowych posiadała siedem biegów do przodu i jeden wsteczny. W seryjnej wersji PZA zamontowany miał być zblokowany układ napędowy typu power-pack z silnikiem S-1000R o mocy 736 kW (1000 KM) i zmodyfikowanymi przekładniami. Układ jezdny stanowiło sześć par podwójnych kół nośnych zawieszonych na wzmocnionych wałkach skrętnych i wahaczach, koła napinające z przodu, koła napędowe z tyłu. Gąsienice były prowadzone przez trzy pary podwójnych rolek napinających, a górną jej gałąź osłaniały fartuchy gumowo-metalowe. Gąsienice jednosworzniowe z nakładkami gumowymi.

Wieża WU-148 spawana ze stalowych walcowanych blach pancernych miała masę 13 ton. Napęd obrotu wieży, jak i mechanizmy podnoszenia armat elektryczne i ręczne (awaryjne). Prędkość obrotu wieży sięgała 180 stopni/s, a podniesienia armat – 90 stopni/s. Z przodu wieży znajdowała się obrotowa w obu płaszczyznach platforma z sensorami (radar śledzący i głowica optoelektroniczna), natomiast z boków wieży umieszczone były armaty wraz z osprzętem. Tylne części armat i ich mechanizmy były przykryte osłonami. Wewnątrz konstrukcji wieży znajdowały się przedział roboczy załogi oraz układ podawania amunicji do armat, a w koszu siedziska załogi, mechanizmy obrotu i magazyny nabojów. Z tyłu wieży zamontowano – na hydraulicznie podnoszonym maszcie – antenę stacji radiolokacyjnej wstępnego wykrywania. Wieża PZR miała mieć podobny układ konstrukcyjny, jedynie w miejscu armat zamontowane miały być mechanizmy podniesieniowe kontenerów z pociskami rakietowymi.

PZA Loara 3

Wieża przeciwlotniczego zestawu artyleryjskiego Loara.

System wykrywania, śledzenia i kierowania ogniem obejmował podsystemy wykrywania, śledzenia, obserwacji i ręcznego wskazywania celów oraz kierowania ogniem. Podsystem wykrywania zawierał trójwspółrzędny radiolokator wykrywania i wskazywania celów RSWW-148 z anteną z szykiem fazowym, pracujący w zakresie centymetrowym. Antena była stabilizowana w obu płaszczyznach. Radar miał zasięg wykrywania celów około 25-30 km w zależności od skutecznej powierzchni odbicia wykrytego obiektu – maksymalny zasięg wykrycia celu o powierzchni 0,1 m2 wynosił 14-17 km, dla celu o wielkości 1 m2 – 25-31 km, w zależności od wysokości lotu. Częstotliwość odświeżania informacji wynosiła 1 sekundę (antena obracała się z prędkością 60 obr./min.). Jednocześnie radar mógł śledzić do 64 wykrytych celów. Ze stacją zintegrowany był system IFF „swój-obcy” Supraśl, z anteną umieszczoną po przeciwnej stronie anteny podstawowej.  Podsystem śledzenia obejmował radar śledzący i głowicę optoelektroniczną, umieszczone na stabilizowanej, zamontowanej z przodu wieży platformie. Podstawowym sensorem był radiolokator Eagle Mk II, pracujący w zakresie milimetrowym o zasięgu od 300 m do 30 km. Maksymalny zasięg śledzenia obiektu o wielkości samolotu myśliwskiego wynosił około 18 km w dobrych warunkach atmosferycznych. Radar generował wiązkę o szerokości w elewacji 0,7 stopnia umożliwiającą śledzenie celu z dokładnością w azymucie 0,006 stopnia, a w odległości do 1 m. Głowica optoelektroniczna zawierała kamerę termowizyjną Sagem o zasięgu 12 km i kamerę telewizyjną KTVD-1 o zasięgu 10 km (obie z układem automatycznego śledzenia optycznego) oraz dalmierz laserowy DL-1 o zasięgu 20 km. Podsystem ręcznego wskazywania celów obejmował stabilizowany w obu płaszczyznach przyrząd obserwacyjny dowódcy PSPD-1 o ośmiokrotnym powiększeniu. Ostatni podsystem – kierowania ogniem – integrował przelicznik balistyczny wypracowujący na podstawie danych z czujników nastawy do strzelania i oprogramowanie systemowe. Obaj członkowie załogi wieży dysponowali kolorowymi wskaźnikami Barco MPRD 124 i 134, prezentującymi obraz sytuacji powietrznej, jak i z radaru śledzenia lub głowicy optoelektronicznej.

System łączności PZR składał się z dwóch radiostacji UKF RRC-9500 i systemu łączności wewnętrznej Fonet. Dowodzenie PZA zapewniał system Rega, którego moduł Rega-4 był połączony z systemem kierowania ogniem i oprogramowaniem Loary. Pojazd posiadał układ nawigacji Sagem z żyroskopami laserowymi, współpracujący z odbiornikiem GPS. Do diagnostyki służył system kontroli funkcjonowania i automatycznej lokalizacji uszkodzeń systemu kierowania ogniem i układu stabilizacji pojazdu i wieży. W wozie zamontowano także układ ochrony przed bronią masowego rażenia AAS-1 Tafios, moduł klimatyzacji, system przeciwpożarowy przedziału silnika i wieży Deugra oraz agregat prądotwórczy. Ochronę bierną zapewniał układ ostrzegania o opromieniowaniu laserem SSC-1 Obra i system przeciwdziałania – dwa bloki 902W po sześć wyrzutni granatów dymnych WGD-1 Tellur kalibru 81 mm umieszczone po obu stronach wieży.

Masa bojowa 45,3 tony
Długość całkowita 6670 mm
Szerokość 3470 mm
Wysokość 4100 mm
Prześwit 470 mm
Prędkość maksymalna po drodze utwardzonej 60 km/h
Prędkość maksymalna po drodze gruntowej 35 km/h
Prędkość maksymalna w terenie 15 km/h
Zasięg 500 km
Ścianki pionowe 800 mm
Brody – bez przygotowania 1200 mm
Rowy 2800 mm
Wzniesienia 30 stopni

Uzbrojenie PZA obejmowało dwie armaty samoczynne (tylko ogień ciągły) Oerlikon Contraves KDA kalibru 35 mm działające na zasadzie odprowadzenia części gazów prochowych przez boczny otwór w lufie, o szybkostrzelności 550 strz./min. Lufy wymienne, o zmiennym kącie pochylenia bruzd, chłodzone powietrzem, o długości 3150 mm (L/90), po obu stronach lufy gniazda tłoków gazowych, które napędzają suwadła. Górne występy suwadeł napędzają donośniki gwiazdkowe zamontowane w pokrywach armat. Na wylotach luf hamulce wylotowe i urządzenia do pomiaru prędkości początkowej pocisków. Armaty występowały w wersji lewej i prawej (niewymienne) różniącymi się donośnikiem, osprzętem elektrycznym i mechanizmem spustowym. Masa armaty wynosiła 670 kg, długość 4740 mm, szerokość 356 mm, wysokość 653 mm. Do strzelania wykorzystywana była amunicja 35 x 228 mm z pociskami fragmentującym podkalibrowym przeciwpancernym ze smugaczem (FAPDS-T), podkalibrowym przeciwpancernym z odrzucanym sabotem stabilizowanym brzechwowo ze smugaczem (APFSDS-T) lub szkolnym ze smugaczem (TP-T). Zasilanie armaty dwustronne za pomocą dwu taśm o pojemności każda 210 sztuk nabojów FAPDS-T na dnie kosza wieży i 20 naboi APFSDS-T w skrzynkach na wieży. Łączny zapas amunicji wynosił 460 sztuk. Skuteczny zasięg ognia w poziomie od 4000 m (FAPDS-T) do 6000 m (APFSDS-T), w pionie od 3000 m (FAPDS-T) do 4000 m (APFSDS-T).

Praca PZA z reguły realizowana była w dwóch trybach – praca autonomiczna oraz praca skryta. W pierwszym przypadku wykrycie i identyfikacja celu następowała w zależności od rodzaju celu i wysokości lotu przez radar wstępnego wykrywania lub głowicę optoelektroniczną. Do inicjacji śledzenia obiektu, ustalenia jego trasy, przyporządkowania go do grupy „swój” lub „obcy” oraz zobrazowania celu na wskaźniku dowódcy wystarczał czas 4 sekund. Analiza sytuacji i podjęcie decyzji o przechwyceniu celu następowało przez dowódcę na podstawie komputerowo wspomaganej analizy sytuacji i oceny zagrożenia. Współrzędne przestrzenne i dane o prędkości celu były przekazywane do systemu kierowania ogniem, operator wybierał sensor śledzący (kamera telewizyjna, kamera termowizyjna lub dalmierz radiolokacyjny). Faza ta możliwa była do realizacji w czasie ruchu wozu. W kolejnej fazie przechwycenia celu wymagane było zatrzymanie pojazdu, system automatycznie kierował wieżę  w stronę celu, głowica śledząca wykonywała przeszukiwane przestrzeni w wąskim zakresie kątowym. Po uchwyceniu celu następowało automatyczne śledzenie celu, wieża i armaty były kierowane na zwalczany obiekt, z uwzględnieniem parametrów ruchu i manewrów celu oraz obliczeń balistycznych. Otwarcie ognia następowało po wejściu śledzonego obiektu w strefę skutecznego rażenia. Praca autonomiczna mogła być wykonywana w rybie skrytym (bez włączania stacji radiolokacyjnych i przy użyciu sensorów pasywnych), jednakże w tym przypadku zmniejszał się zasięg wykrycia celów. W sytuacji awaryjnej do wykrywania celów służyć mógł przyrząd obserwacyjny dowódcy.

Drugim trybem była praca skryta – wykrycie i identyfikacja celu oraz analiza sytuacji powietrznej dokonywana była przez zewnętrzne środki, a dane o celu przyjmowane przez system dowodzenia Loary z modułu dowodzenia Rega-4. Przechwycenie i śledzenie celu oraz kierowanie ogniem następowało wyłącznie przy użyciu pasywnych sensorów optoelektronicznej głowicy śledzącej.

Copyright Redakcja Militarium/Rys. Denel; PIT-Radwar/Fot. PIT-Radwar; Militarium

Polskie projekty lekkich zestawów przeciwlotniczych w latach 1995-2000

W 1995 r. przyjęto do uzbrojenia w Siłach Zbrojnych RP przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Grom-I, będący zmodyfikowanym rosyjskim systemem 9K310 Igła-1. W 2001 r. rozpoczęto wdrażanie zmodernizowanej wersji PPZR Grom, która posiadała komponenty opracowane i produkowane w kraju. Dla kontenerów startowych Grom opracowano kilka typów wyrzutni dla platform lądowych, powietrznych i nawodnych.

W ramach pracy badawczo-rozwojowej pod kryptonimem Grom-L w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Sprzętu Mechanicznego (OBR SM) Zakładów Mechanicznych Tarnów sp. z o.o. opracowano dla śmigłowców, przede wszystkim W-3W Sokół i jego wersji rozwojowych, lotniczą wyrzutnię na dwa pociski Grom w wersji powietrze-powietrze nazwaną Gad-G, która stanowiła adaptację wyrzutni Gad dla pocisków 9M32ML, stosowanych na śmigłowcach Mi-2. Prototyp wyrzutni Gad-G ukończono w 2000 r., przeprowadzono również strzelania poligonowe ze śmigłowców Sokół. Z uwagi na negatywny wynik testów ogniowych programu wyposażenia W-3 w pociski powietrze-powietrze nie rozpoczęto.

Grom-L

Demonstrator wyrzutni Grom-L (GAD-G) dla śmigłowców.

W 2000 r. w OBR SM, w ramach ?, rozpoczęto prace nad uniwersalną wyrzutnią rakiet Grom przeznaczoną do montażu na dowolnych nośnikach kołowych, powietrznych i morskich. W stosunku do standardowej, podwójny kontener miał posiadać zmodyfikowany układ zasilania w czynnik chłodzący głowice z centralnym rozprowadzeniem cieczy. Dzięki temu zrealizowane miało być wymaganie dotyczące dłuższego dostarczania środka chłodzącego i sprężonego powietrza i zwiększenie liczby cykli śledzenia głowicy oraz czasu przechwycenia celu. Elementy tego rozwiązania zostały zastosowane w zmodernizowanym zestawie przeciwlotniczym ZSU-23-4MP Biała. W 2000 r. w OBR SM opracowano również koncepcję poczwórnej wyrzutni pocisków Grom dla okrętów, następcę ręcznie kierowanych modułów Fasta-4M dla pocisków Strzała-2M. Zdalnie sterowana kolumna z dwoma podwójnymi kontenerami miała współpracować z systemem dowodzenia i kierowania ogniem okrętu i miała być instalowana na pokładzie zamiast wyrzutni Fasta-4M. Przewidywano zastosowanie napędów elektrycznych w podniesieniu i kierunku, zasilanie akumulatorowe lub z okrętowej sieci elektrycznej oraz integralne zasilanie kontenera w środek do chłodzenia głowic pocisków. Ten projekt nie był realizowany z uwagi na negatywną opinię MON.

Grom okrętowy

Koncepcja zautomatyzowanej wyrzutni okrętowej z dwoma kontenerami z pociskami Grom.

W tym samym okresie OBR SM opracowano koncepcję lekkiej wyrzutni PPZR Grom na przyczepie dwukołowej holowanej przez samochód terenowy. W jej skład miałaby wchodzić sterowana elektrycznie kolumna z dwoma powyżej opisanymi podwójnymi wyrzutniami pocisków, układ zasilania i moduł zdalnego sterowania. Jako podwozie przyczepy wykorzystano dolne łoże zestawu artyleryjsko-rakietowego ZUR-23-2S Jod z kołami i mechanizmem pozycjonowania za pomocą ręcznie rozkładanych podpór. Kolumna z zespołami startowymi Gromów napędzana miała być silnikami elektrycznymi zasilanymi akumulatorami, wykorzystano prace nad “elektryfikacją” zestawów ZUR-23-2. Układy zasilania elektrycznego oraz zasilania w czynnik chłodzący głowic pocisków miały pozwolić na wielokrotnie dłuższe działanie niż w przypadku wyrzutni przenośnej. Ostrzał w poziomie miał obejmować pełny sektor 360 stopni, a w pionie – od -10 do +65 stopni. Wyrzutnia miała być kierowana zdalnie z wozu dowodzenia lub dołączana do systemu (plutonu) przeciwlotniczego w konfiguracji mieszanej, w postaci wyrzutni oraz zestawów artyleryjskich lub rakietowo-artyleryjskich. Możliwe było również sterowanie ręczne z wynośnego pulpitu. Przyczepa nie posiadała żadnych przyrządów celowniczych, czy wykrywania celów – tę rolę pełniły inne zestawy rakietowo-artyleryjskie lub wóz dowodzenia. Masa przyczepy miała wynieść około 860 kg, a obsługa miała liczyć dwóch ludzi. Maksymalna prędkość holowania powinna wynosić 70 km/h po drodze i 20 km/h w terenie. Projekt nie wzbudził zainteresowania potencjalnego użytkownika z uwagi na niewiele większe możliwości niż pojedynczego strzelca zestawu Grom (poza ilością pocisków gotowych do odpalenia).

Grom przyczepa

Propozycja holowanej wyrzutni pocisków Grom.

W OBR SM powstała także, jeszcze w 1999 r., koncepcja lekkiego kontenerowego systemu przeciwlotniczego, który mógłby być umieszczony na terenowym samochodzie ciężarowym. Zestaw składał się z wieży pochodzącej z samobieżnego zestawu przeciwlotniczego Stalagmit-Sopel i kontenera podwieżowego, w którym umieszczono kosz wieży, układy zestawu oraz amunicję. Zestaw miał być przeznaczony do obrony obiektów stacjonarnych, takich jak lotniska, porty, centra dowodzenia, magazyny, mosty, wiadukty i inne obiekty inżynieryjne w każdych warunkach atmosferycznych,  w dzień i w nocy. Adaptowany ze Stalagmita system wieżowy miał być lekko opancerzony, podobnie jak kontener podwieżowy.

Kontener Grom

Kontener przeciwlotniczy na podwoziu samochodu ciężarowo-terenowego Star 1466.

Uzbrojenie zestawu składało się z  dwóch armat 2A14 kalibru 23 mm z lufami chłodzonymi cieczą i czterech wyrzutni pocisków Grom w kontenerach. Podsystem wykrywania miał mieć trzy elementy – głowicę optoelektronicznego systemu wykrywania i śledzenia celów z kamerą telewizyjną, pasywnym noktowizorem i dalmierzem laserowym, optyczne przyrządy celownicze oraz układ identyfikacji swój-obcy IFF. Kontener podwieżowy zbudowany z blach stalowych zawierał podstawowe układy (elektryczne, chłodzenia), agregat prądotwórczy oraz zapas amunicji i rakiet. System czterech podpór hydraulicznych stabilizował kontener w trakcie strzelania, możliwe było zdjęcie kontenera i użycie zestawu jako stacjonarnego lub prowadzenie ognia z krótkich przystanków w sytuacji awaryjnej. Załoga miała liczyć trzy osoby – dowódca i celowniczy w wieży oraz kierowca samochodu-nośnika. Masa całkowitą kontenera z wieżą miała wynosić 6 ton.

Kontener przeciwlotniczy Grom 2

Kontener przeciwlotniczy na podwoziu samochodu ciężarowo-terenowego Star 1466.

Nośnikiem kontenera miał być samochód ciężarowy Star 1466 o masie własnej 8 ton, napędzany sześciocylindrowym silnikiem wysokoprężnym MAN D0826LFG15 o mocy 161 kW (220 KM) z czteroosobową długą kabiną wagonową bez opancerzenia. Prędkość maksymalna pojazdu miała wynosić 86 km/h, a zasięg 600 km. Z uwagi na zakończenie prac nad zestawem Stalagmit-Sopel propozycja kontenera, bazującego na elementach systemu gąsienicowego, nie była dalej rozwijana.

Zestaw przeciwlotniczy Defender - Żbik-P

Wizje wyrzutni rakiet przeciwlotniczych Grom na podwoziu samochodu terenowego Land Rover Defender i pojazdu opancerzonego BRDM-2.

Inną aplikacją podwójnej wyrzutni rakiet Grom miał być zautomatyzowany wóz przeciwlotniczy zbudowany na bazie zmodernizowanego samochodu opancerzonego BRDM-2 lub samochodu terenowego, np. Land Rover Defender.  Praca badawczo-rozwojowa dotycząca Zautomatyzowanego Systemu Rakiet Przeciwlotniczych Krótkiego Zasięgu, została zainicjowana w 2000 r. w Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia i Wojskowych Zakładach Mechanicznych nr 1 S.A. Koncepcja systemu nawiązywała do systemu ATAS opracowanego przez niemieckie firmy STN-Atlas i DASA-LFK. Pojazd miał wykorzystywać podwozie samochodu rozpoznawczego Żbik, czyli zmodernizowanego BRDM-2, ewentualnie inny pojazd terenowy o odpowiedniej nośności. W skład baterii przeciwlotniczej miało wejść od czterech do sześciu wozów rakietowych Żbik-P i pojazd dowodzenia Żbik-R z trójwspółrzędną stacją radiolokacyjną małego zasięgu o charakterystykach zbliżonych do radaru stosowanego w niemieckim systemie, np. Ericcson Microwave Systems Hard oraz pasywnym systemem Sagem Sirene. Pojazd rakietowy posiadał natomiast kolumnę z czterema pociskami Grom i głowicę optoelektroniczną STN-Atlas z kamerą termowizyjną, kamerą telewizyjną, dalmierzem laserowym i modułem IFF. Wojska Lądowe w strukturze z 2001 r. miały mieć nawet do 30-40 baterii tego typu w dywizjonach przeciwlotniczych na szczeblu brygady i dywizji. Praca miała być współfinansowana przez Komitet Badań Naukowych w latach 2001-2002.

Żbik-P 1

Projekt systemu przeciwlotniczego na podwoziu samochodu opancerzonego Żbik.

Po zakończeniu pracy badawczo-rozwojowej w 2002 r. propozycja Żbik-P/R nie była rozwijana w proponowanej konfiguracji, rozpoczęto natomiast prace nad podobnym systemem, nazwanym PP-G (Platforma Przeciwlotnicza z pociskami Grom) w CNPEP Radwar oraz Mesko, WAT i Wojskowych Zakładach Mechanicznych nr 1.

Copyright © Redakcja Militarium/Rys. Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Sprzętu Mechanicznego; Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia

Lekki samobieżny zestaw przeciwlotniczy rakietowo-artyleryjski Stalagmit-Sopel

W 1987 r. przerwano prace nad polskim samobieżnym zestawem rakietowo-artyleryjskim Polon z rosyjskimi armatami kalibru 30 mm i zmodyfikowanymi rakietami 9M33 Osa, którego projekt został opracowany w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Sprzętu Ziemnego i Transportowego (OBR MZiT) Huty Stalowa Wola we współpracy z Ośrodkiem Badawczo-Rozwojowym Sprzętu Mechanicznego (OBR SM) Zakładów Mechanicznych Tarnów oraz Wojskową Akademią Techniczną i podjęto decyzję o zakupie rosyjskich systemów przeciwlotniczym 2K22 (2S6) Tunguska. W 1990 r. zawieszono rozmowy z ZSRR w sprawie zakupu tych zestawów, a w następnym roku je oficjalnie zakończono, planując zbudowanie systemu polskiej konstrukcji z wykorzystaniem komponentów pozyskanych z niedostępnych do tej pory rynków zachodnich, w sytuacji gdyby w kraju ich opracowanie byłoby niemożliwe lub niezasadne. Ostatecznie Ministerstwo Obrony Narodowej wydało w 1991 r. założenia taktyczno-techniczne dla ciężkiego samobieżnego przeciwlotniczego zestawu rakietowo-artyleryjskiego na podwoziu czołgowym, nazwanego następnie Loara.

W lutym 1992 r. Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia we współpracy z Wojskowymi Zakładami Mechanicznymi nr 1 rozpoczęto prace nad samobieżnym zestawem przeciwlotniczym na podwoziu czołgu T-55, kryptonim Stalagmit w ramach pracy badawczo-rozwojowej “Optymalizacja struktury napędów i stabilizacji wieży i armat zestawu STALAGMIT ze szczególnym uwzględnieniem efektywności”, która została zrealizowana w okresie od stycznia 1993 r. do stycznia 1994 r. Do zabudowy wież z armatami przeciwlotniczymi kalibru 23 mm lub 30 mm i pociskami rakietowymi bliskiego zasięgu planowano wykorzystać wycofywane z linii czołgi T-55. Stalagmit miał mieć automatyczny system kierowania ogniem z głowicą optoelektroniczną.

Z kolei w marcu 1993 r. rozpoczęto w OBR SM oraz OBRMZiT prace nad samobieżnym zestawem przeciwlotniczym na lżejszym nośniku – odmianie produkowanego w Stalowej Woli transportera gąsienicowego MT-LB (S-70). Praca badawczo-rozwojowa ?. Założeniem pracy było bazowanie na dostępnych w kraju technologiach i realizacja w stosunkowo krótkim czasie, z tych powodów w pierwszej wersji planowano umieszczenie na pojeździe zaadaptowanego przeciwlotniczego zestawu okrętowego ZUR-23-2MR Wróbel II, następnie zdecydowano o zbudowaniu nowej wieży z uzbrojeniem rakietowo-artyleryjskim. W grudniu 1993 r. ukończono demonstrator wozu, który swoją koncepcją konstrukcyjną nawiązywał do zbudowanych w latach 1979-1981 prototypowych pojazdów Promet i Promet-2, zbudowanego w ilości czterech sztuk.

Stalagmit-Sopel 3

Demonstrator LSRAZP Sopel.

Zestaw składał się ze zbudowanego przez OBRMZiT podwozia gąsienicowego, będącego zmodyfikowaną wersją pojazdu SPG-2, na bazie którego opracowano serię wozów wsparcia dla Wojska Polskiego. Na podwoziu zabudowano skonstruowaną w OBR SM dwumiejscową spawaną z blach stalowych wieżę z dwoma armatami kalibru 23 mm oraz dwoma wyrzutniami pocisków systemu 9K32M Strzała-2M połączonymi pantografowo oraz stosunkowo prostym mechanicznym układem celowniczym. W demonstratorze zastosowano hydrauliczne napędy wieży i armat. Zmodyfikowane przez OBR SM działka posiadały elektrospust i system chłodzenia cieczą. Umieszczone zostały w łożu w środku wieży, po obu stronach znajdowały się miejsca dla załogi (dowódcy z prawej z włazem w stropie, celowniczego z lewej z drzwiczkami z boku), a z tyłu magazyny amunicyjne armat.

Wyposażenie demonstratora zestawu Sopel obejmowało celownik tachometryczny z planowanym do zabudowy dalmierzem laserowym, dzienno-nocny przyrząd obserwacyjny PO-10, awaryjny celownik mechaniczny 1PZ-3 i trzy bloki po cztery wyrzutnie granatów dymnych kalibru 81 mm. Pojazd napędzany był silnikiem JaMZ-238WN o mocy 176,5 kW (240 KM) przy 2100 obr./min. W przedziale roboczym wozu umieszczono agregat prądotwórczy, skrzynie z dodatkową amunicją artyleryjską i uchwyty na zapasowe rakiety Strzała-2M. W dalszych etapach prac planowano zastosowanie optoelektronicznego systemu obserwacyjno-celowniczego oraz nowych rakiet Grom, a także ewentualnie jednej armaty kalibru 35 mm w miejsce dotychczasowych dwóch 2A14. Załoga pojazdu składała się z trzech osób: dowódcy i celowniczego w wieży oraz kierowcy w przedniej lewej części kadłuba: drugie miejsce w przedziale pozostawało puste.

Sopel-Stalagmit 1

Zestaw przeciwlotniczy Sopel w widoku z przodu.

W związku ze dublowaniem prac, w 1994 r. decyzją MON połączono programy Stalagmit i Sopel w jeden, jednakże w marcu 1995 r. MON zdecydowało o zakończeniu opracowywania zestawu – dalsze prace, przy znacznym zaawansowaniu projektu, prowadzone były ze środków własnych OBR SM. We wrześniu 1995 r. ukończono docelowy demonstrator Sopla, który w następnych miesiącach przeszedł zakładowe próby ogniowe i trakcyjne. Pozytywny wynik testów pozwolił na sformułowanie przez Departament Rozwoju i Wdrożeń MON w październiku 1995 r. założeń taktyczno-technicznych na Lekki Samobieżny Zestaw Przeciwlotniczy Rakietowo-Artyleryjski Stalagmit/Sopel oraz podpisanie w listopadzie 1995 r. przez Komitet Badań Naukowych umowy z OBR SM i OBRMZiT na opracowanie prototypu lekkiego samobieżnego zestawu przeciwlotniczego rakietowo-artyleryjskiego, przeznaczonego do zwalczania niskolecących celów powietrznych typu samoloty, śmigłowce, bezzałogowe statki powietrzne oraz lekko opancerzonych celów naziemnych i nawodnych. Zespołem konstruktorskim kierowali inż. Kazimierz Broniewicz i inż. Zbigniew Rempała.

Sopel-Stalagmit 2

Zestaw Sopel-Stalagmit ze zmodyfikowaną wieżą.

Ostateczny prototyp Stalagmita-Sopla został ukończony w 1998 r. W porównaniu do pierwszego modelu zestawie wprowadzono zasadnicze zmiany. Zastosowano zmodyfikowane szybkobieżne podwozie gąsienicowe SPG-2A, charakteryzujące się większą wypornością, zmienionym położeniem środka masy, mocniejszym silnikiem i pędnikami hydraulicznymi do poruszania się w wodzie, opracowane pod kierunkiem inż. Antoniego Straczyńskiego, m.in. dla systemu dowodzenia Opal. Zmodyfikowana wieża otrzymała importowaną głowicę optoelektroniczną, nowe napędy oraz dwa bloki po dwa kontenery startowe pocisków Grom. Planowano wyposażenie zestawu w terminal systemu kierowania ogniem, opracowywany w ramach tematu Łowcza-Rega oraz urządzenie rozpoznawcze swój-obcy Supraśl.

W latach 1998-1999 zestaw przeszedł próby fabryczne, a następnie kwalifikacyjne z udziałem przedstawicieli Szefostwa Wojsk OPL. W dalszej perspektywie planowano  skonstruowanie układu automatycznego śledzenia celu i niezależnego systemu napędowego kontenerów rakiet, ewentualnie stabilizowanego panoramicznego  przyrządu obserwacyjnego Sagem VIGY-40. Opracowano również koncepcję wersji z jedną armatą KDA kalibru 35 mm, zastosowaną w przeciwlotniczym zestawie artyleryjskim Loara, z dwustronnym zasilaniem.

Stalagmit-Sopel 4

Koncepcje zestawu Stalagmit-Sopel na podwoziu SPG-2A – u góry z dwoma armatami 2A14 kalibru 23 mm, u dołu – z armatą KDA kalibru 35 mm.

W początkach 1999 r. przewidywano, że czas zbudowania i przetestowania spełniającego wymogi użytkownika prototypu produkcyjnego zestawu wynosić miał 28 miesięcy. Z uwagi na brak finansowania program w grudniu 1999 r. definitywnie zakończono. System był wówczas wyraźnie przestarzały i nie odpowiadał wymaganiom stawianym przez MON.

Lekki Samobieżny Zestaw Przeciwlotniczy Rakietowo-Artyleryjski Stalagmit-Sopel w ostatecznej wersji był przeznaczony do zwalczania niskolecących samolotów, śmigłowców, bezpilotowych aparatów latających poruszających się z prędkościami do 400 m/s, lekko opancerzonych celów naziemnych oraz jednostek pływających. Załoga LSPZRA Stalagmit-Sopel składała się z trzech ludzi: dowódcy, działonowego-operatora i kierowcy-elektromechanika.

Jako podwozie zestawu wykorzystano zmodyfikowany pojazd SPG-2A w układzie z przedziałem kierowania z przodu, napędowym w środku i bojowym z łożyskiem oporowym i koszem wieży z tyłu. Kadłub spawany ze stalowych blach pancernych o grubości od 9 do 14 mm. Kierowca zajmował miejsce w lewej przedniej części kadłuba i posiadał standardowe czołgowe przyrządy obserwacyjne – trzy peryskopy TNPO-160 i noktowizor PNK-72 Radomka. Napęd pojazdu stanowił ośmiocylindrowy silnik wysokoprężny SWT 11/307/2 o pojemności 16,2 litra i mocy 235 kW (320 KM) przy 2100 obr./min. Zapas paliwa wynosił 400 litrów. Układ przeniesienia napędu obejmował mechaniczną skrzynię przekładniową i mechanizmy skrętu ze sprzęgłami bocznymi i przekładniami bocznymi. Układ jezdny składał się z siedmiu par kół jezdnych zawieszonych na wałkach skrętnych i wahaczach. Koła napędowe z przodu, napinające z tyłu. Pierwsze i ostatnie pary kół nośnych miały amortyzatory hydrauliczne dwustronnego działania. Gąsienice metalowe jednosworzniowe dwugrzebieniowe bez rolek biegu powrotnego. Mechaniczny układ napinania gąsienic sterowany był z wewnątrz pojazdu.

Stalagmit-Sopel 5

Ostateczna konfiguracja prototypu zestawu Stalagmit-Sopel.

Wewnątrz wieży spawanej z blach stalowych o grubości 7 mm znajdowały się przedziały robocze załogi oraz układ podawania amunicji do armat z magazynami, a w koszu siedziska zatogi, mechanizm obrotu wieży i układ chłodzenia armat. Wieżę uzbrojono w dwie armaty 2A14 kalibru 23 x 152 mm chłodzone cieczą i uruchamiane za pomocą elektrospustu. Szybkostrzelność teoretyczna dwóch armat wynosiła 1600-2000 strz./min. Zostały one zamontowane centralnie w wieży i osłonięte od tyłu i z boków płytami pancernymi. Armaty 2A14 działały na zasadzie odprowadzenia części gazów prochowych przez boczny otwór w lufie. Szybkowymienne lufy gwintowane o zmiennym kącie pochylenia bruzd ryglowane są przez zamek klinowy o ruchu pionowym, współpracujący z występami suwadła. Po wystrzeleniu ostatniego naboju zamek broni pozostawał w tylnym położeniu. Do strzelania wykorzystywana była amunicja 23 x 152 mm z pociskami odłamkowo-burząco-zapalającymi (OZT/OFZT) i przeciwpancerno-zapalającymi (BZ/BZT). Skuteczny zasięg ognia w poziomie 2000 m, w pionie 1500 m. Amunicja armatnia mieściła się w dwóch magazynach, usytuowanych w tylnej części wieży, skąd była dostarczana do armat stałymi prowadnicami amunicyjnymi i mechanizmem zasilającym. Łączny zapas amunicji 600 sztuk w magazynach w wieży i 600 sztuk w podwoziu. Przeładowanie armat następowało hydraulicznie. Po bokach wieży zamontowano dwa zespoły startowe dla dwóch rakietowych zestawów przeciwlotniczych Grom. Zapas dodatkowych kontenerów startowych rakiet wynosił osiem sztuk w kadłubie pojazdu. Rakiety umożliwiały zwalczanie celów w odległości do 5200 m, na wysokościach od 10 do 3500 m. Napędy obrotu wieży, jak i mechanizm podnoszenia armat elektryczne, pozwalające na uzyskanie prędkości kątowej 80 stopni/s w azymucie i 50 stopni/s w elewacji, napędy awaryjne – ręczne. Armaty i kontenery startowe rakiet były sprzężone i przyjmowały ten sam kąt podniesienia (od 0 do +70 stopni w elewacji). Pojazd posiadał dwa bloki po cztery wyrzutnie 902W dla granatów dymnych Tucza/Tellur kalibru 81 mm umieszczone po obu stronach wieży. System kierowania ogniem zawierał głowicę celowniczą El-Op, wyposażoną w kamerę telewizyjną, kamerę termowizyjną i dalmierz laserowy. Zasięg wykrywania celów wynosił 10 km. Ponadto zestaw Stalagmit-Sopel miał dzienno-nocny przyrząd obserwacyjny dowódcy PO-10M oraz awaryjny dzienny celownik optyczny 1 PZ-3, który docelowo przewidywano wyposażyć w tor nocny. Kąt ostrzału w płaszczyźnie pionowej armat wynosił od -5 do +80 stopni, a kontenerów rakiet – od 0 do +70 stopni. W układzie kierowania ogniem zastosowano przelicznik balistyczny. Czas reakcji zestawu od momentu wykrycia i zidentyfikowania celu do otwarcia ognia dla armat miał wynosić od 2 do 5 sekund, a rakiet – os 2,5 sekundy do 8 sekund, a czas zmiany środka ogniowego (armaty-rakiety) – do 7 sekund.

Masa bojowa 16,5 tony
Długość 7600 mm
Szerokość 3150 mm
Wysokość 3400 mm
Prześwit 400 mm
Prędkość maksymalna 60 km/h
Prędkość pływania 7 km/h
Ścianki pionowe 700 mm
Rowy 2500 mm
Wzniesienia 30 stopni

Stalagmit-Sopel mógł pracować w trybie półautomatycznym (z wykorzystaniem systemu kierowania ogniem), awaryjnym (z pominięciem systemu kierowania ogniem, poprzez celownik awaryjny lub kamerę głowicy bez wprowadzania poprawek balistycznych) lub ręcznym (wieża była naprowadzana ręcznie, a do celowania wykorzystywano celownik awaryjny znak celowniczy generowany na monitorze). Tryb ręczny umożliwiał zwalczanie celów lądowych lub nawodnych. System łączności składał się z radiostacji UKF R-173 i telefonu wewnętrznego R-124. W wozie zamontowano także układ ochrony przed bronią masowego rażenia oraz agregat prądotwórczy.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Sprzętu Mechanicznego/Rys. Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Sprzętu Mechanicznego

Polski czołgowy most towarzyszący BLP-72 Laur

Mosty towarzyszące na podwoziu czołgowym dla pododdziałów pancernych i zmechanizowanych opracowywano w Polsce w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Sprzętu Mechanicznego (OBRUM). W latach 1972-1974 opracowano w OBRUM, wspólnie Wojskowym Instytutem Techniki Inżynieryjnej i podmiotami z NRD, most towarzyszący B-75 (BLG-67P), bazujący na niemieckim projekcie BLG-67, z nośnikiem w postaci zmodyfikowanego w kraju podwozia licencyjnego czołgu T-55A.

Mosty BLG-67 były produkowane w wersjach BLG-67P, BLG-67M i BLG-67M2, egzemplarze drugiej odmiany zostały zmodernizowane do wersji BLG-67MP, w związku z wprowadzeniem do służby czołgów rodziny T-72. BLG-67MP jest mostem z przęsłem dwusekcyjnym sterowanym hydraulicznie. Przęsło mostu ma długość po rozłożeniu 20 m, w stanie złożonym – 10,4 m, szerokość 3,25 m i nośność do 50 ton. Koleiny przęsła mają szerokość 1,14 m, a odstęp pomiędzy nimi wynosi 0,9 m. Czas rozkładania przęsła wynosi 2-3 minuty, składania 5 minut. Przęsło z hydraulicznym systemem jego składania i rozkładania opracowali specjaliści niemieccy. Żywotność mostu wynosi na 1000 przejazdów przy maksymalnym obciążeniu.

W 1986 r. rozpoczęto prace nad czołgowym mostem towarzyszącym nowej generacji kryptonim Laur, zabudowanym na podwoziu czołgu rodziny T-72, który miał stać się podstawowym wozem bojowym Wojska Polskiego w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.

Zgodnie z założeniami taktyczno-technicznymi podstawowe parametry przęsła mostu, tj. długość i szerokość miały być znacznie wyższe od przęsła mostu BLG-67. W związku z tym planowano zastosowanie przęsła trzyczęściowego, z którego każda część miała być lżejsza od analogicznej sekcji mostu BLG, aby zachować masę całego przęsła umożliwiającą jego zabudowanie na zmodyfikowanym podwoziu czołgu T-72M1. Analizy wykazały, że nośność podwozia T-72M1 jest wystarczająca i nie wymaga podwyższenia – zachowano zatem oryginalny układ jezdny z sześcioma parami kół nośnych.

BLP-72 Laur

Jedna z ostatnich koncepcji czołgowego mostu towarzyszącego BLP-72 Laur.

W skład mostu czołgowego Laur miały wchodzić: pojazd bazowy wykonany w oparciu o konstrukcję podwozia czołgu T-72M1, trzyczęściowe przęsło mostowe typu koleinowego, rozkładane w systemie teleskopowym lub nożycowym, mechanizmy do rozkładania, układania i zdejmowania przęsła, sterowanie hydrauliczne oraz awaryjny układ hydrauliczny. Podobnie jak w przypadku mostu BLG-67 za przęsło i układ sterowania mieli początkowo odpowiadać specjaliści z NRD.

Z podwozia czołgu T-72M1 zachowano wannę kadłuba z układem zawieszenia, układem jezdnym, układem napędowym z silnikiem W-46-6 o mocy 574 kW (780 KM) i mechanizmami przeniesienia mocy oraz układami sterowania pojazdem. Na podwoziu planowano zabudowanie mechanizmu rozkładania i składania przęsła mostu wraz z systemem sterowania.

Masa bojowa z przęsłem

40 ton

Masa przęsła

10 ton

Długość całkowita

10050 mm

Szerokość

3800 mm

Wysokość

3200 mm

Prześwit

400 mm

Prędkość maksymalna

60 km/h

Zasięg

500 km

Przęsło mostu miało mieć długość o długości po rozłożeniu 25 m, a w stanie złożonym – 10 m. Nośność mostu miała sięgać 50 ton. Maksymalna szerokość przeszkody wodnej, nad którą można ułożyć most miała wynosić 24 m, a wysokość stopnia – 5,3 m. Szerokość mostu miała wynosić 3,8 m, szerokość kolein 1,4 m, a odległość pomiędzy pasami kolein 1 m. Żywotność mostu określono na 1000 przejazdów przy maksymalnym obciążeniu lub 500 rozłożeń. Czas rozwijania lub zwijania miał być niższy niż 9 minut.

Z uwagi na kryzys bloku wschodniego i zakończenie finansowania projektu, prace przerwano w 1989 r. na etapie opracowywania projektu wstępnego i wykonania modelu funkcjonalnego czołgowego mostu towarzyszącego Laur, który ostatecznie otrzymał oznaczenie BLP-72.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych

Polskie kołowe transportery opancerzone TK-20 i TK-30

Zakupione dla polskich wojsk lądowych w latach pięćdziesiątych w ZSRR kołowe transportery opancerzone BTR-40 i BTR-152 nie zostały ocenione jako perspektywiczne w związku z tym, że nie posiadały kilku wymaganych przez wojsko rozwiązań, z których najważniejsze dotyczyło zakrytego od góry przedziału załogi, uniemożliwiającego między innymi działanie w warunkach użycia broni jądrowej. Wobec braku możliwości nabycia licencji na nowsze pojazdy, w 1957 r. podjęto decyzję o rozpoczęciu wstępnych prac nad pojazdami tego typu w kraju. W konstrukcji transportera planowano wykorzytsać podzespoły opracowanego w latach 1952-1956 w Biurze Konstrukcyjnym Przemysłu Motoryzacyjnego samochodu terenowego Star 66 w układzie napędowym 6 x 6.

W 1958 r. prace nad Transporterem Kołowym (TK-20) zainicjowano w Biurze Konstrukcyjnym Zakładów Mechanicznych Bumar-Łabędy we współpracy z Biurem Konstrukcyjnym Przemysłu Motoryzacyjnego. TK-20 według tego projektu miał mieć kadłub samonośny. W tym samym roku w Biurze Konstrukcyjnym nr 2 Fabryki Samochodów Ciężarowych opracowano alternatywną koncepcję TK-20 w układzie nośnym z ramą, do której miał być mocowany kadłub pojazdu.

W grudniu 1958 r. do dalszych prac zdecydowano skierować projekt BK ZM Bumar-Łabędy. Prototyp transportera TK-20A1 zbudowano w 1960 r. Pojazd był trzyosiowy, a jego konstrukcję wzorowano na transporterze BTR-152. Kadłub spawany z blach pancernych o grubości do 14 mm, a uzbrojenie stanowił wielkokalibrowy karabin maszynowy DSzK kalibru 12,7 mm z zapasem 1500 sztuk amunicji. Do napędu zastosowano sześciocylindrowy silnk o zapłonie iskrowym S47 o pojemności 4,68 litra i mocy 77 kW (105 KM) przy 3000 obr./min. Załoga liczyła dwóch a desant do 14 żołnierzy.

Testy poligonowe wykazały, że pojazd jest niedopracowany, a elementy zawieszenia, silnika i układu przeniesienia napędu adaptowane z prototypowego Stara 66 – niedopracowane. Wobec niespełnienia wymagań wojska uznano, że TK-20A1 będzie pojazdem przejściowym, służącym do szkolenia. Dalsze prace zostały jednak wstrzymane z uwagi na awarie podzespołów pojazdu i zakończenie finansowania projektu. Drugi niezbudowany prototyp – TK-20A2 – miał mieć zmodyfikowane zawieszenie i nowy układ napędowy.

Jeszcze w 1958 r. podjęto prace nad kolejnym projektem. Konstrukcja transportera kołowego TK-30 miała wykorzystywać podzespoły dopracowanego ciężarowego samochodu terenowego Star-660, którego produkcję rozpoczęła FSC. Wymagania taktyczno-techniczne TK-30 przygotowano w Ośrodku Badawczym Sprzętu Pancernego i Motoryzacji. Transporter miał przewozić drużynę piechoty zmotoryzowanej i po spieszeniu wspierać ją w walce. Kadłub samonośny spawany z blach stalowych o grubości do 14 mm powinien chronić przed pociskami kalibru do 14,5 mm z przodu, kalibru 12,7 mm z boków i 7,62 mm z tyłu pojazdu oraz odłamkami granatów artyleryjskich. Przedział desantowy powinien mieć sześć otworów strzelniczych dla broni ręcznej i maszynowej żołnierzy. Załoga TK-30 miała liczyć dwóch żołnierzy (dowódca, celowniczy broni pokładowej), a w przedziale desantowym miało zajmować miejsce 10 żołnierzy z pełnym oporządzeniem. Jako uzbrojenie przewidywano wielkokalibrowy karabin maszynowy kalibru 14,5 mm na obrotnicy z zapasem 1200 sztuk amunicji oraz kursowy karabin maszynowy kalibru 7,62 mm w jarzmie przedniej górnej płyty pancerza z zapasem 760 sztuk amunicji.

Kołowy transporter opancerzony TK-30

Koncepcja transportera opancerzonego TK-30.

Jako napęd transportera przewidziano silnik wysokoprężny o mocy 147 kW (200 KM), współpracujący z mechaniczną skrzynią biegów i skrzynią rozdzielczą przekazującą moc na sztywne mosty napędowe. Pływanie miały zapewniać pędniki śrubowe. Wyposażenie TK-30 miało obejmować radiostację, noktowizyjny przyrząd obserwacyjny kierowcy, instalację przeciwpożarową, układ ogrzewania przedziału załogi, system filtrowentylacyjny i ochrony przed bronią masowego rażenia oraz wciągarkę.

TK-20

TK-30

Masa własna

9,8 tony

8,5 tony

Prędkość maksymalna

70 km/h

80 km/h

Prędkość pływania

10 km/h

10 km/h

Zasięg

500 km

450 km

Pokonywane wzniesienia

30 stopni

Przechyły boczne

10 stopni

Ścianki pionowe

300 mm

Rowy

1800 mm

Opracowania TK-30 podjęły się trzy ośrodki – BKPMot, Biuro Konstrukcyjne FSC oraz Zakład Pojazdów Mechanicznych Politechniki Gdańskiej. Biura w Warszawie i Starachowicach przygotowały dwa projekty pojazdów w układzie napędowym 6 x 6, natomiast gdańska uczelnia – w układzie 8 x 8. Ten ostatni projekt, opracowany pod kierownictwem inż. Mieczysława Dębickiego, został przekazany do dalszej realizacji. W kwietniu 1959 r. MON podpisało umowę na opracowanie projektu wstępnego, który wykonano do czerwca 1960 r. Zgodnie z koncepcją zespołu konstrukcyjnego Politechniki Gdańskiej TK-30 miał mieć nowe rozwiązania techniczne, takie jak planetarna skrzynia przekładniowa ze sprzęgłem hydraulicznym, zawieszenie hydropneumatyczne z regulacją prześwitu, czy układ regulacji ciśnienia w oponach. Zgodnie z wymaganiami MON planowano zbudowanie kilku wersji specjalistycznych transportera – bojowy wóz rozpoznawczy, artyleryjski zestaw przeciwlotniczy, wóz dowodzenia, transporter ewakuacji medycznej i pojazd logistyczny.

W 1961 r. przeprowadzono szczegółowe analizy i oceny techniczno-ekonomiczne wykazały jednak, że opracowanie prototypu transportera i wdrożenie w wersji produkcyjnej będzie zbyt kosztowne, co spowodowało zaniechanie prac nad TK-30 i rozpoczęcie negocjacji w sprawie praw do produkcji transportera OT-64 z Czechosłowacji, jako SKOT.

Copyright © Redakcja Militarium/Rys. Biuro Konstrukcyjne nr 2 Fabryki Samochodów Ciężarowych