Archiwum kategorii: Artyleria

Polski projekt modernizacji artyleryjskich wyrzutni rakietowych RM-70/85 z Huty Stalowa Wola

W 2012 r. Huta Stalowa Wola S.A. zaprezentowała projekt modernizacji artyleryjskiej wyrzutni rakietowej o nieoficjalnej nazwie Langusta II, nawiązującej do wersji WR-40 Langusta, opracowanej również w HSW S.A. i wprowadzonej do służby w polskich Wojskach Rakietowych i Artylerii. W latach 2007-2011 zmodernizowano 75 egzemplarzy wyrzutni.

WR-40 Langusta II_01

Wyrzutnia Langusta II.

Demonstrator Langusty II posiadał cyfrowy system kierowania ogniem z komputerem balistyczny DD9620T, pulpit sterowania częścią artyleryjską i układem ładowania, sprzężony z systemem kierowania ogniem, elektroniczną odpalarkę pocisków Palba, system nawigacji inercyjnej Talin 5000 oraz system łączności radiowej i moduł komunikacji zewnętrznej.

Jako nośnik wyrzutni zastosowano podwozie ciężarowo-terenowe Jelcz P882D.53 w układzie 8×8 z wydłużoną ramą, pozwalającą na zamontowanie, oprócz wyrzutni, także układu zmechanizowanego jej przeładowania. Napęd stanowił silnik wysokoprężny Iveco Cursor 10 o mocy 316 kW (430 KM). Kabina wydłużona wagonowa integralnie opancerzona czteroosobowa – odporność balistyczna na poziomie 1 według STANAG 4569/A. W kabinie zamontowano urządzenie filtrowentylacyjne. Masa Langusty II bez amunicji wynosi 23,5 tony.

W 2015 r. konsorcjum Huty Stalowa Wola, Wojskowych Zakładów Elektronicznych, WB Electronics i Hertz zaprezentowało projekt modernizacji polskich artyleryjskich wyrzutni rakietowych RM-70/85. Systemy tego typu zostały zakupione w ówczesnej Czechosłowacji w latach 1984-1985 w ilości 30 sztuk. Wszystkie pozostają na stanie WRiA do chwili obecnej. RM-70/85 posiadał analogiczną jak BM-21 wyrzutnię rakietową ze zmodyfikowanymi napędami oraz pneumatyczny układ przeładowania pocisków. Zastosowano podwozie Tatra T-815 w układzie 8×8 z silnikiem wysokoprężnym T3-930-51 o mocy 265 kW (360 KM) i nieopancerzoną kabiną załogi. Masa RM-70/85 wynosi 26,1 tony.

RM-70_01

Wyrzutnia RM-70.

W ramach projektu założono, że zmodernizowane RM-70/85 będą miały nowy system kierowania ogniem, stanowiący rozwinięcie układu zastosowanego w WR-40, z systemem nawigacyjnym Honeywell Talin 5000 wzbogaconym o wojskowy odbiornik GPS HGPST-T zintegrowany z urządzeniem SASM. Dodatkowo zostanie zastosowana nowa elektroniczna odpalarka pocisków rakietowych. Oryginalne napędy wyrzutni w podniesieniu i kierunku mają być wymienione na nowe. Ponadto planowana jest wymiana pneumatycznych napędów układu przeładowania pocisków na nowe systemy ze zdalnym sterowaniem z kabiny lub wynośnego pulpitu.

Wymiana podwozia Tatry T815 na nowe nie jest przewidywana, z uwagi na koszt modernizacji. Zmiana nośnika jest jednak możliwa – proponowany jest udoskonalony Jelcz P882D.53, przygotowany początkowo dla Langusty II.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Militarium

Polski moździerzowy system obserwacyjny OKO-60

Projekt oraz demonstrator technologii systemu obserwacyjnego opracowało w latach 2009-2011 konsorcjum Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia oraz WB Electronics S.A., w ramach pracy badawczo-rozwojowej o nr 0025/2/R/T00/2010/08 pod nazwą „System obserwacji z górnej półsfery wykorzystujący etatowe uzbrojenie żołnierza przeznaczony do natychmiastowego użycia w bezpośredniej strefie działań patrolu i grupy szturmowej”, finansowanej przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. System otrzymał nazwę OKO-60 i został przetestowany w warunkach poligonowych w 2011 r.

System OKO-60 bazował na pocisku kalibru 60 mm wystrzeliwanym z moździerza LM-60D, z którego po rozcaleniu w czasie lotu uwalniał się moduł obserwacyjny, spadający na spadochronie. W opadania drogą radiową moduł nadawał sygnał wideo odbierany przez urządzenie naziemne.

OKO-60 składał się z pocisku moździerzowego zawierającego moduł obserwacyjny (MO) i systemu spadochronowego, odbiornika radiowego wraz z zestawem antenowym oraz naziemnego urządzenia odbiorczego (NUO).

OKO-60 1

Zestaw OKO-60 – z lewej antena odbiorcza, z prawej NUO.

W prototypie zestawu OKO-60 wykorzystano skorupę moździerzowego pocisku odłamkowego S-LM60 kalibru 60 x 380 mm, z zapalnikiem czasowym, fabrykowanego seryjnie przez ZM Dezamet S.A., a w zestawie zobrazowania sygnału wideo użyto komputera wojskowego BFC produkowanego przez WB Electronics.

Pocisk obserwacyjny był wystrzeliwany z moździerza i leciał po zwykłej, tj. balistycznej trajektorii lotu. Na opadającym odcinku trajektorii zdetonowany był ładunek rozcalający skorupę i uwalniający moduł obserwacyjny ze spadochronem, który następnie swobodnie opadał nad monitorowanym obszarem. Moduł obserwacyjny zawierał cyfrową kamerę dzienną CCD, generującą obraz wideo, który był odbierany i zapisywany przez naziemne urządzenie odbiorcze, umieszczone w pobliżu stanowiska ogniowego moździerza, moduł magnetometru (kompasu elektronicznego) oraz nadajnik radiowy sygnału wideo. W celu poprawy jakości zobrazowania obrazu kompas elektroniczny generował sygnał orientujący kamery względem północy magnetycznej, dzięki temu oprogramowanie naziemnej stacji odbiorczej było w stanie skompensować ruch obrotowy MO w czasie opadania na spadochronie.

OKO-60 2

Moduł obserwacyjny systemu OKO-60 ze spadochronem.

NUO realizowało funkcje obserwacji wideo na żywo, zapisywania sygnału do pliku, archiwizacji nagrań, zapisywanie tzw. stopklatek w celu dalszej analizy. Pliki wideo były archiwizowane w pamięci NUO lub zewnętrznej pamięci masowej typu USB.

Specjalnie stworzone oprogramowanie NUO w sposób automatyczny łączyło kolejne klatki zapisu wideo w taki sposób, aby stworzyć jedno cyfrowe zdjęcie obserwowanego obszaru w wysokiej rozdzielczości. Wykorzystana została w tym celu specyficzna właściwość MO – podczas opadania na spadochronie moduł doznawał rotacji. Powodowało to utrudnienia w interpretacji obrazu wideo, w określonym czasie obserwowany był minimalnie inny obszar. Łączenie kolejnych klatek zapisu wideo w postaci tzw. mozaiki generowało zdjęcie obserwowanego obszaru.

Donośność pocisku obserwacyjnego wynosiła od 300 do 1800 m, prędkość opadania modułu 6 m/s, czas obserwacji od momentu rozcalenia pocisku – do 2 minut.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Militarium

Polski przenośny radar wykrywająco-ostrzegający RWO-1 Sowa

W 2004 r. w Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia podjęto prace zmierzające do opracowania lekkiego przenośnego radaru o parametrach dostosowanych do typowych polskich warunków terenowych i klimatycznych, prostego w obsłudze, wspomagającego obserwację określonego obszaru i nie wymagającego specjalnych środków transportu, możliwego do przenoszenia przez jednego żołnierza w każdych warunkach. Zainteresowanie takim urządzeniem wyrażała m.in. Straż Graniczna RP. Radar miał być urządzeniem prostszym, mniejszym i lżejszym niż modele zachodnie, transportowane przez dwóch-trzech ludzi. Wstępne prace analityczno-projektowe w WITU polegały na opracowaniu wymagań i koncepcji technicznej radaru wykrywająco-ostrzegawczego nazwanego RWO-1 Sowa, który miał być lekki, pracować w trudnych warunkach atmosferycznych, wykrywać małe i bardzo małe obiekty z odległości umożliwiającej reakcję żołnierzy obrony obiektu lub rubieży, zasilany z własnych ogniw umożliwiających kilkugodzinną pracę, a przy tym niskokosztowy. Założenia mówiły o zasięgu do 4 km, częstotliwości pracy w paśmie K, mocy nadajnika do 4 W, pracy sektorowej, prędkości obrotowej anteny do 20 obr./min. oraz pracy z zatrzymaną anteną, określenia położenia i syntetycznego zobrazowania wykrytych obiektów, ustawiania zasięgu wykrywania w przedziale od 600 do 2400 m, wprowadzenia modułu zdalnego sterowania urządzeniem z odległości do 50 m, zintegrowania wynośnego pulpitu z wszystkimi funkcjami (zakres odległości, sektor obserwacji, próg detekcji, historia ruchu obiektów), regulowanym sygnale dźwiękowym wykrycia, czasie pracy na jednym komplecie ogniw zasilających od 4 do 8 godzin, masie do 6 kg dla radaru oraz 2 kg dla akcesoriów w postaci torby i dodatkowego akumulatora, możliwości zasilania z sieci elektroenergetycznej lub z sieci pojazdowej itp. Zastosowane moduły miały być nowoczesne i o modułowej konstrukcji tak, aby możliwe było zbudowanie na bazie podstawowego modelu całej gamy urządzeń radiolokacyjnych.

W 2005 r. wykonano model urządzenia RWO-1 Sowa, które poddano badaniom laboratoryjnym i poligonowym. W wyniku tych badań uznano, że powinny zostać wprowadzone zmiany w konstrukcji radaru i jego oprogramowaniu. W lutym 2005 r. pomiędzy WITU a Centrum Naukowo-Produkcyjnym Elektroniki Profesjonalnej Radwar S.A. zawarto porozumienie o współpracy technicznej, którego celem miało być wyprodukowanie demonstratora RWO-1 Sowa. Do marca 2006 r. wykonano model funkcjonalny radaru, który zaprezentowano w tym roku kilku potencjalnym klientom.

RWO-1 Sowa 01

Prototyp radaru Sowa.

Jednocześnie, na tym etapie rozwoju konstrukcji, w wyniku postulatów i sugestii potencjalnych użytkowników polskich i zagranicznych, do konstrukcji i oprogramowania zaplanowano wprowadzono kolejne istotne zmiany w radarze. W listopadzie 2006 r. podpisano umowę pomiędzy WITU i Radwar na kontynuację prac konstrukcyjnych oraz wdrożenie RWO-1. W ramach rozwoju projektu w 2007 r. w WITU  opracowano i wymieniono większość oprogramowania oraz całkowicie przeprojektowano następujące moduły – głowicę mikrofalową, podzespoły nadawczo-odbiorcze, układ zasilania i napędu oraz wymieniono pakiet procesora. W Radwarze zaprojektowano i wykonano natomiast nową antenę nadawczo-odbiorczą, zmodyfikowano procesor oraz – na bazie dostarczonej dokumentacji – wykonano części mechaniczne i złącze obrotowe. Z radarem zintegrowano również odbiornik GPS. W okresie do października 2007 r. do maja 2008 r., na podstawie opracowanej dokumentacji techniczno-konstrukcyjnej, wykonano, uruchomiono i przetestowano trzy prototypy radarów RWO-1 Sowa, które przeszły, z wynikiem pozytywnym, badania poligonowe, w tym klimatyczne i testy w kilku jednostkach wojskowych. W wyniku sugestii zaimplementowano w radarze oprogramowanie mapowe. Poza tym, w przypadku dalszego finansowania projektu, planowano zwiększenie mocy nadajnika i rozmiarów anteny, co pozwoliłoby na uzyskanie większego zasięgu pracy.

Jeszcze w 2007 r. Straż Graniczna zrezygnowała z zamówienia radarów, również planowane wykorzystanie urządzenia w działaniach bojowych polskiego kontyngentu wojskowego w Afganistanie nie doszło do skutku i ostatecznie RWO-1 Sowa pozostał na etapie prototypowym.

Radar wykrywająco-ostrzegający RWO-1 Sowa był przeznaczony do wykrywania poruszających się obiektów w obserwowanej strefie, określenie ich położenia (azymut, odległość) i zobrazowania na monitorze operatora lub ewentualnego przekazania współrzędnych do współpracującego systemu, np. optycznego (noktowizyjnego). Radar miał być przeznaczony dla pododdziałów rozpoznawczych, wartowniczych i służb zajmujących się ochroną ugrupowań wojsk, kontrolą dostępu do ważnych obiektów, czy ochroną granic.

Pasmo częstotliwości pracy K
Moc szczytowa promieniowania 1,5 W
Szerokość wiązki z azymucie 3,7 stopnia
Szerokość wiązki w elewacji 6,7 stopnia
Zasięg wykrycia – człowiek 1,3 km
Zasięg wykrycia – obiekt o SPO 0,5 m2 1,8 km
Zasięg wykrycia – pojazd 2,4 km
Minimalna prędkość obiektu 0,14 m/s
Maksymalna prędkość obiektu 55 m/s
Ilość automatycznie wykrywanych celów 100
Prędkość obrotowa anteny 0-20 obr./min.
Czas pracy – zasilanie własne 7 godzin
Ciężar radaru 7,3 kg
Ciężar akumulatorów 2,4 kg
Ciężar podstawy – statyw 1,8 kg
Ciężar terminala komputerowego 2,2-2,4 kg

RWO-1 Sowa składał się z dwóch zasadniczych bloków: radaru oraz bloku zobrazowania i sterowania. W skład radaru wchodziły moduł nadawczy, moduł odbiorczy, moduł przetwarzania sygnału, zespół napędu i zasilania oraz modem radiowy. Obie anteny – nadawcza i odbiorcza – były umieszczone w jednym bloku antenowym. Moduł przetwarzania sygnału posiadał reprogramowalny procesor sygnałowy TMS, pozwalający na realizację cyfrowego przetwarzania sygnału oraz sterowania w czasie rzeczywistym. Przetwarzanie sygnału w radarze RWO-1 polegało na analizie częstotliwościowej sygnału odbiorcego z liniową modulacją częstotliwościową fali – FMCW (Frequency Modulated Continous Wave). Anteny posiadały polaryzację pionową. Moduły radaru znajdowały się w obudowach kroplosczelnych i pyłoszczelnych.

RWO-1 Sowa 02

Prototyp wdrożeniowy radaru.

Blok zobrazowania i sterowania umożliwiał sterowanie radarem drogą radiową z wynośnego terminala. W skład bloku wchodził terminal-komputer typu tablet PC, wyposażony dodatkowo w modem radiowy. Zaimplementowane oprogramowanie sterujące radarem przeznaczone było do pracy w systemach operacyjnych typu Windows. Oprogramowanie urządzenia miało charakter interaktywnego, graficznego środowiska, które pozwalało użytkownikowi na zobrazowanie sytuacji taktycznej w polu obserwacji radaru, sterowanie pracą urządzenia, wyświetlanie informacji o poprawności i gotowości do pracy modułów radaru, a także zapis informacji na nośniku danych. Zakresy zobrazowania obszaru skanowanego na monitorze terminala wynosiły 300 m, 600 m, 1200 m i 2400 m. RWO-1 miał możliwość ustawienia jednego lub dwóch sektorów promieniowania z wyłączaniem mocy poza sektorami.

Wymiana informacji pomiędzy terminalem użytkownika a radarem była oparta na asynchronicznej transmisji szeregowej realizowanej przez port RS-232. Zastosowano moduł Bluetooth, co pozwoliło na zastąpienie tradycyjnego przewodu torem radiowym o zasięgu 100 m. W związku z ograniczoną przepustowością kanału transmisyjnego wymiany informacji, przesyłane były głównie dane dotyczące zmian sytuacji taktycznej w polu obserwacji radaru, co pozwalało jednocześnie na eliminację nadmiernej ilości informacji wyświetlanej na terminalu użytkownika. Oprogramowanie pozwalało na wyświetlanie tylko takich informacji, które były w danej chwili przydatne użytkownikowi.

Radar był zasilany z własnej baterii, z sieci 230 V/50 Hz poprzez adapter lub z sieci prądu stałego 9 do 30 V, np. samochodowej, poprzez przetwornicę. W położeniu roboczym RWO-1 był ustawiany  na trójnogu lub wykorzystywano akumulatory jako podstawy głowicy radiolokacyjnej. Zestaw posiadał plecakowe opakowanie transportowe.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Militarium

Polski moździerz holowany M-120 z Huty Stalowa Wola

W 2003 roku wprowadzono do uzbrojenia Sił Zbrojnych RP moździerz M-98 kalibru 98 mm, oznaczany wz. 98 Rodon, skonstruowany w latach 1993-1997 w ówczesnym Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Maszyn Ziemnych i Transportowych Huty Stalowa Wola S.A. W tym samym czasie opracowano projekt koncepcyjny moździerza średniego kalibru 120 mm, ewentualnego następcy rosyjskich dział tego kalibru w Wojskach Lądowych.

Z uwagi na to, że obecnie używane w jednostkach zmechanizowanych były przestarzałe i mocno zużyte, Centrum Produkcji Wojskowej HSW S.A. w 2004 r. podjęło się opracowania moździerza średniego o kalibrze 120 mm. W konstrukcji broni wykorzystano doświadczenia zdobyte przy projektowaniu i badaniu moździerza M-98. Prace projektowo-badawcze były finansowane ze środków własnych, bez formalnego zapotrzebowania ze strony wojska. Założono, że nowy moździerz będzie mógł prowadzić ogień amunicją standardową dla dotychczas stosowanych w SZ RP modeli wz. 38/43 i 2S12 Sani oraz wszystkimi dotychczas używanymi i nowymi nabojami kalibru 120 mm.

Moździerz M-120 planowany był jako podstawowy środek ogniowy pododdziałów wsparcia wojsk zmechanizowanych i piechoty górskiej. Broń była przeznaczona do prowadzenia ognia stromotorowego ze stanowisk zakrytych i trudnodostępnych, zwalczania siły żywej i środków ogniowych przeciwnika, burzenia lekkich obiektów fortyfikacji polowych, niszczenia sprzętu bojowego, wykonywania przejść w inżynieryjnych zaporach drutowych, zadymiania lub oświetlania pola walki.

M-120

Prototyp moździerza M-120 kal. 120 mm.

Moździerz składał się z lufy z bezpiecznikiem przed podwójnym załadowaniem, trzonu zamkowego z mechanizmem odpalającym, płyty oporowej, dwójnogu z regulacją kierunku i podniesienia oraz celownika. Niewzmocnioną lufę gładkościenną zakończono zamkiem, nakręconym na jej tylną część. Zamek posiadał piętę kulistą  do przegubowego połączenia lufy z płytą oporową i gniaz­do, w którym zmontowano urządzenie spustowo-odpalające, składające się z mechanizmu spustowego uruchamiającego mechanizm kurkowy oraz mechanizmu iglicznego. Urządzenie spustowo-odpalające wyposażono w przełącznik dwupołożeniowy, umożliwiający odpalenie umieszczonego w lufie naboju dwoma sposobami – za pomocą mechanizmu kurkowego uruchamianego mechanizmem spustowym lub za pomocą mechanizmu iglicznego. Iglica może być schowana, uruchamiana linką lub wysunięta i nieruchoma – odpalenie następuje przez nakłucie spłonki ładunku zasadniczego naboju w końcowej fazie jego opadania na dno lufy. Na wylotowej części lufy nakręcono bezpiecznik przed  podwójnym załadowaniem, który uniemożliwia wprowadzenie do lufy następnego naboju, gdy poprzednio załadowany  nie został wystrzelony. Do podpory lufy zamocowano dwójnóg z mechanizmami podniesieniowym i poziomowania oraz kierunkowym – wszystkie typu śrubowego. Dwójnóg posiadał osłabiacz podrzutu typu sprężynowego. Celownik MPM-44/04 z podświetlaczem o po­większeniu 2,5 raza i polu widzenia 9 stopni.

Zestaw moździerza składał się z kołowego podwozia transportowego, zaadaptowanego i wzmocnionego modelu używanego do transportu moździerza M-98, wyposażenia dodatkowego, narzędzi i zestawu indywidualnego części zapasowych. Przejście z położenia marszowego w bojowe i odwrotnie wyszkolonej załodze zajmowało do 2 minut, pod warunkiem wcześniejszego przygotowania podłoża do umieszczenia płyty oporowej.

Działon moździerza przewożony był dwoma samochodami terenowymi (jeden holował M-120, drugi przyczepę z amunicją) lub jednym samochodem ciężarowo-terenowym średniej ładowności. Do moździerza stosowana miała była standardowa amunicja kalibru 120 mm oraz naboje nowych wzorów – kasetowe kumulacyjno-odłamkowe, z dodatkowym ładunkiem napędowym, kierowane lub samonaprowadzające się.

Do strzelania z moździerzy kalibru 120 mm obecnie stosuje się naboje z pociskiem odłamkowo-burzącym: zwykłym (o masie od 15,5 do 15,6 kg), z dodatkowym napędem (17,3 kg), odłamkowe wymuszoną fragmentacją (16,6 kg) oraz oświetlające (15 kg), dymne (16,1 kg) i zapalające (16,6 kg).

M-120 M-98
Kaliber 120 mm 98 mm
Długość lufy 1600 mm 1898 mm
Wysokość w położeniu bojowym 1300 mm 1700 mm
Masa w położeniu bojowym 257 kg 135 kg
Masa w położeniu marszowym 414 kg 300 kg
Donośność minimalna 480 m 400 m
Donośność maksymalna 7100 (9000) m 7000 m
Kąty ostrzału w poziomie -5/+5 stopni -7/+7 stopni
Kąty ostrzału w pionie +45/+80 stopni +45/+85 stopni
Dopuszczalny rozrzut w kierunku 0,001 odległości strzelania 0,001 odległości strzelania
Dopuszczalny rozrzut w odległości 0,0004 odległości strzelania 0,0025 odległości strzelania
Szybkostrzelność bez korekty wycelowania 15 strz./min. 15 strz./min.
Szybkostrzelność z korektą wycelowania 8-10 strz./min. 8-10 strz./min.
Maksymalny ciężar naboju 17,9 kg 10 kg

Prototyp M-120 ukończono w czerwcu 2005 r. i poddano próbom zakładowym połączonym ze strzelaniem amunicją bojową, zakończonych we wrześniu tego roku. Badania kwalifikacyjne, prowadzone w październiku i listopadzie 2005 r. wykazały prawidłowe funkcjonowanie broni. Szefostwo Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych nie wykazało zainteresowania moździerzem holowanym kalibru 120 mm uznając, że broń jest przestarzała koncepcyjnie, a podstawowym artyleryjskim systemem wsparcia na szczeblu batalionu zmechanizowanego będzie samobieżny moździerz na podwoziu kołowym lub gąsienicowym.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Militarium

Samobieżny zestaw przeciwlotniczy PZA i PZR Loara

W związku z nową sytuacją geopolityczną Polski po 1989 r. uznano, że w zasięgu krajowych możliwości techniczno-finansowych jest opracowanie kompleksowego systemu obrony przeciwlotniczej wojsk szczebla taktycznego. Projekt koncepcyjny oraz wstępne założenia taktyczno-techniczne dla przeciwlotniczego zestawu rakietowo-artyleryjskiego opracowano i zatwierdzono w Ministerstwie Obrony Narodowej 1991 r. W 1992 r. Szefostwo Badań i Rozwoju Techniki Wojskowej MON podpisało z Centrum Naukowo-Produkcyjnym Elektroniki Profesjonalnej Radwar S.A umowę na realizację prac badawczo-rozwojowych dotyczących koncepcji przeciwlotniczego zestawu rakietowo-artyleryjskiego.

W 1994 r. rząd przyjął uchwałę o ustanowieniu specjalnych ponadresortowych programów zbrojeniowych i w sierpniu tego roku ustanowiono Strategiczny Program Rządowy pod nazwą SPR-3 „Nowoczesne technologie dla potrzeb rozwoju systemu obrony przeciwlotniczej wojsk i obiektów”, który początkowo finansowany był ze środków CNPEP Radwar i MON, planowane współfinansowanie programu przez Komitetu Badań Naukowych nastąpiło dopiero od 1996 r. W ramach programu zakładano realizację siłami narodowego zaplecza badawczo-rozwojowego i produkcyjnego następujących projektów: przeciwlotniczego zestawu artyleryjskiego PZA Loara, przeciwlotniczego zestawu rakietowego PZR Loara oraz przeciwlotniczego przenośnego przeciwlotniczego zestawu rakietowego Grom. Realizację SPR-3 początkowo planowano na lata 1994-1999, wcześniejsze prace koncepcyjne stanowiły bazę do rozpoczęcia prac nad realizacją techniczną planowanych projektów: PZA, PZR i PPZR. W ramach prac badawczych dokonano m.in. obliczeń balistycznych dla pocisku artyleryjskiego przeciwlotniczego dowolnego kalibru oraz analizę porównawczą rakiet bliskiego zasięgu dla potrzeb zestawu.

W sierpniu 1995 r. Departament Rozwoju i Wdrożeń MON, po wcześniejszym uzgodnieniu z zainteresowanymi instytucjami, zaakceptował wymagania techniczne dla systemu Loara. Zgodnie z założeniami zakładano opracowanie zestawu w dwóch wersjach – artyleryjskiej i rakietowej – wzajemnie się uzupełniających i mających zapewnić osłonę przeciwlotniczą wojsk i obiektów na bliskich i krótkich odległościach oraz zdolnych do niszczenia wszystkich występujących w strefie taktycznej środków napadu powietrznego.

PZA i PZR miały charakteryzować się pełną autonomicznością oraz możliwością działania w zintegrowanym systemie obrony przeciwlotniczej, wysoką odpornością systemu obserwacji i kierowania ogniem na zakłócenia naturalne, zdolnością do niszczenia celów powietrznych, naziemnych i nawodnych, krótkim czasem reakcji, pełną automatyzacją funkcji dowodzenia i kierowania ogniem, możliwością działania w trybie pasywnym ze śledzeniem celów wskazanych z zewnątrz oraz w trybie zasilania akumulatorowego, możliwością działania w każdych warunkach pogodowych oraz w przypadku użycia broni masowego rażenia, wysoką mobilnością i zdolnością przetrwania na polu walki. Zestaw artyleryjski miał mieć możliwość zwalczania celów powietrznych ruszających się z prędkością do 500 m/s w odległości 4000-5000 m i na pułapie do 3500 m, również w czasie jazdy. Wersja rakietowa miała zwalczać cele operujące w odległości 15000 m i na wysokości do 6000 m. Osiem pocisków miało być umieszczonych w kontenerach transportowo-startowych. Rakiety miały być kierowane metodą radiokomendową z uwagi na wymóg zapewnienia wysokiej odporności na zakłócenia. Dla zestawu w obu wersjach przewidywano możliwość zastosowania dwóch kanałów śledzenia i celowania: radiolokacyjnego i optoelektronicznego. Wspólna dla obu wersji miała być wieża z umieszczonym po bokach węzłami do montażu łóż armat lub kontenerów z rakietami, radiolokator wstępnego wykrywana oraz system kierowania ogniem, składający się stacji radiolokacyjnej i systemu optoelektronicznego. Zakładano początkowo, że około 60-70 procent rozwiązań technicznych i komponentów z wersji artyleryjskiej zestawu zostanie przeniesionych do wersji rakietowej. W związku z tym, że za nieopłacalne uznano opracowanie środków ogniowych, tj. armat i rakiet w kraju, założono zakup licencji i produkcję seryjną w Polsce. Produkowane licencyjnie pociski miały być zintegrowane w Polsce z systemem kierowania ogniem.

Podwozie w obu wersjach miało być takie samo – zmodyfikowany nośnik gąsienicowy bazujący na elementach czołgu T-72M i jego polskiej modernizacji PT-91 Twardy. Zastosowanie podwozia gąsienicowego miało pozwolić na uzyskanie wysokich właściwości trakcyjnych przy współdziałaniu z wojskami pancernymi i zmechanizowanymi oraz zachowanie stabilności w trakcie pracy bojowej, tj. przede wszystkim wykrywania celów w czasie jazdy i strzelania. Początkowe zapotrzebowanie Wojsk OPL Wojsk Lądowych na obie wersje zestawu określono na 250 sztuk w obu odmianach – Loara-A i Loara-R.

PZA Loara 6

Przeciwlotniczy zestaw artyleryjski Loara.

W 1995 r. powstało konsorcjum produkcyjne, którego koordynatorem a zarazem głównym wykonawcą zestawu zostało CNPEP Radwar S.A. W skład konsorcjum weszły m.in. Zakłady Mechaniczne Bumar-Łabędy S.A., Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Maszyn Ziemnych i Transportowych Huty Stalowa Wola S.A., Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych, Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Sprzętu Mechanicznego, Zakłady Mechaniczne Tarnów, Przemysłowe Centrum Optyki S.A. Zespołem konstruktorskim Loary kierował inż. Adam Zegan. W tym samym i następnym roku dokonano wyboru podstawowych elementów zestawu, które nie były produkowane w Polsce – środkiem ogniowym wersji artyleryjskiej miały być armaty Oerlikon Contraves KDA kalibru 35 mm, a radarem śledzenia – Ericsson Microwave Systems Eagle. Licencję na armaty zakupiono w 1996 r., a produkcją seryjną KDA miały zajmować się ZM Tarnów, ostatecznie linie montażową ulokowano w HSW. Polskimi konstrukcjami miały być radar wstępnego wykrywania oraz optoelektroniczna głowica śledząca.

Z powodu niewystarczających środków finansowych na realizację SPR, przyznanych w latach 1992-1996, w sierpniu 1996 r. MON w porozumieniu z KBN przesunęło termin zakończenia prac nad zestawem na 2001 r., w tym roku pierwsze artyleryjskie Loary miały przejść badania kwalifikacyjne. Wersja rakietowa miała być gotowa dwa lata później, a cały koszt całego programu oszacowano na 450 mln PLN. Problemy finansowe spowodowały jednak znaczne spowolnienie prac w latach 1995-1997.

Do 1999 r. nie podjęto również decyzji o wyborze pocisków rakietowych oraz stacji kierowania rakietami dla wersji Loara-R. W tej odmianie zestaw miał posiadać osiem pocisków rakietowych po obu stronach zunifikowanej z PZA wieży, analogiczne podwozie bazujące na czołgu T-72M1/PT-91 oraz zbliżony system wyrywania celów i kierowania ogniem z radiolokatorami o większym zasięgu. W latach 1995-1996 prowadzono postępowanie dotyczące wyboru rakiet, które na podstawie licencji miały być produkowane w Zakładach Metalowych  Mesko S.A. – brano pod uwagę szwedzkie pociski RBS-23 Bamse, izraelskie Barak, francuskie Crotale NG lub południowoafrykańskie SAVH-3, choć żaden z modeli nie osiągał wymaganego przez stronę polską zasięgu 15000 m. Wobec tego wskazywano na zmniejszenie wymagań odnośnie zasięgu do 12000 m. PZR miał być przeznaczony do niszczenia środków napadu powietrznego, takich jak samoloty, śmigłowce, bezpilotowe aparaty latające, rakiety skrzydlate, poruszających się z prędkościami do 700 m/s i działających na bardzo małych, małych i średnich wysokościach. Oceniano w tym czasie, że do 2006 r. możliwe będzie stworzenie – przy pomocy partnera zagranicznego – pocisku spełniającego opracowane w ramach programu założenia taktyczno-techniczne dla rakiety. Wyboru rakiety miano dokonać do końca 2001 r., a ze względu na krótszy czas realizacji tej odmiany oceniano, że pierwsze wozy rakietowe powstaną najpóźniej do 2007 r. Jeszcze w 2000 r. w Wojskowej Akademii Technicznej opracowano projekt koncepcyjny dwustopniowego pocisku rakietowego o konstrukcji zbliżonej do rozwiązań rosyjskich, ale z uwagi na brak finansowania prace zakończono na wstępnym etapie.

Zasadnicze prace konstrukcyjne przy artyleryjskiej wersji Loary prowadzono w latach 1997-1998. W 1998 r. zbudowaną od podstaw wieżę systemu z importowanymi armatami oraz podzespoły elektroniczne zestawu testowano na stanowiskach badawczych. Wieżę WU-148 uzbrojono w dwie armaty KDA umieszczone po bokach konstrukcji, z wewnętrznym systemem podawania amunicji. System wykrywania i śledzenia celów składał się z kilku podsystemów. Na wspólnej platformie śledzącej zintegrowano radar Eagle oraz głowicę optoelektroniczną z kamerą termowizyjną Sagem, kamerą telewizyjną KTVD-1 i dalmierzem laserowym DL-1. Na podnoszonym hydraulicznie pylonie z tyłu wieży umieszczono antenę trójwspółrzędnej stacji radiolokacyjnej wstępnego wykrywania celów (powstałą na bazie radaru MMSR) zintegrowaną z układem identyfikacji swój-obcy Supraśl. Stacja radiolokacyjna wykrywania celów mogła pracować również w czasie ruchu pojazdu. Pojazd został wyposażony w system zobrazowania informacji, kierowania ogniem oraz automatycznego poziomowania i orientowania w przestrzeni. Układ kierowania ogniem pozwalał na pracę z wyłączonym radarem wstępnego wykrywania. W systemie dowodzenia i przekazywania danych zastosowano rozwiązania umożliwiające pojazdom ogniowym baterii otrzymywanie informacji o celach z systemów zewnętrznych np. ze stacji radiolokacyjnej szczebla nadrzędnego, poprzez system dowodzenia Rega, ewentualnie z innego wozu ogniowego baterii.

W 1999 r. ukończono wieżę w wersji wieży artyleryjskiej, która została umieszczona na nośniku P-148 nr 1, tj. przebudowanym podwoziu czołgowym T-72M/PT-91, opracowanym w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Urządzeń Mechanicznych. W tym samym roku przeprowadzono próby trakcyjne i strzelania fabryczne zestawu. Testy wykazały duże możliwości artyleryjskiej Loary, które miały być potwierdzone po wprowadzeniu poprawek i zastosowaniu nowego nośnika. W lutym 2000 r. zmodyfikowaną wieżę umieszczono na nowym podwoziu zbudowanym w latach 1999-2000 w OBRUM – najważniejszą zmianą w P-148 nr 2 był podwyższony kadłub wozu, zwiększający objętość wewnętrzną oraz układ stabilizacji podwozia, umożliwiający blokadę zawieszenia podczas prowadzenia akcji bojowej. Dzięki zmianie konfiguracji P-148 m.in. agregat prądotwórczy przeniesiono z wieży do podwozia.

We wrześniu 2000 r. rozpoczęto fabryczne próby ogniowe PZA Loara, które potwierdziły zakładane parametry pracy. Zgodnie z planem, seryjne zestawy artyleryjskie miały zasilić Wojska Lądowe w 2004 r. lub w 2005 r. Odmiana rakietowa powinna powstać do 2006 r., a pierwsze dostawy mogły być realizowane od 2008 lub 2009 r.

PZR Loara Denel

Wstępna koncepcja PZR Loara z pociskami SAVH-3 firmy Denel.

Szefostwo Wojsk OPL Wojsk Lądowych oceniało, że do osłony wojsk operacyjnych potrzebne będą 176 systemy artyleryjskie oraz od 48 do 96 wozów rakietowych, przy cenie jednostkowej polskiego zestawu niższej o 30-40 procent od konstrukcji zagranicznych. Pojawiła się również koncepcja holowanej wersji kontenerowej Loary dla obrony obiektów stacjonarnych.

W zatwierdzonym przez Radę Ministrów RP „Planie przebudowy i modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2001-2006” zarezerwowano początkowo środki na zakup dziewięciu wozów Loara – dla dwóch baterii i jednej sztuki do szkolenia – za 447 milionów zł. Z powodu planowanej niskiej skali produkcji koszt jednego egzemplarza miał wynieść około 12 milionów dolarów, z tego system wykrywania i śledzenia około 5 milionów dolarów. Wdrożenie wersji artyleryjskiej zestawu planowano na 2004 r., a pierwsze zakupy seryjnych wozów w 2005 r. Jako przyczynę rezygnacji z planów większych zakupów podano niewystarczające środki finansowe w budżecie MON, które mogły gwarantować zakup dwóch PZA – odpowiednio w 2005 r. i w 2006 r. Analizy ekonomiczne potwierdzały, że najbardziej racjonalne z punktu widzenia producenta i wojska jest zamawianie sześć do ośmiu sztuk Loar rocznie, przy założeniu, że koszt zakup sprzętu tej klasy za granicą, przeszkolenie obsług, wyposażenie bazy szkoleniowej, serwisowanie, kupno rakiet i amunicji będą prawie dwukrotnie wyższe.

W 2002 r. zapotrzebowanie na zestawy Loara szacowano nadal na 150 sztuk w obu odmianach do 2012-2014 r. Pierwsze PZA miały wejść do służby w 2005 r., a wersja rakietowa po 2008 r. Od listopada do lutego 2003 r. zrealizowano badania państwowe prototypu zestawu artyleryjskiego. Uzyskanie wymaganych wyników pozwoliło podjąć decyzję o rozpoczęciu procesu wdrożeniowego, który miał trwać około trzech lat. Jednocześnie wskazano, że program jest opóźniony i zostały znacznie przekroczone jego koszty (duży wpływ na opóźnienia w realizacji programu wieloletniego, miał wzrost kosztów w porównaniu do pierwotnie założonych i mniejsze niż zakładano nakłady z KBN i MON). Pomimo tego, efekty uzyskane w ramach programu Loara zostały ocenione pozytywnie i zamierzano kontynuować program – początkowo „bezkosztowo” – mając na uwadze stworzenie po 2008 r. wersji rakietowej.

Równolegle z tworzeniem PZA, w latach 1999-2001 opracowano pojazdy logistyczne i zabezpieczenia pododdziału przeciwlotniczego. W skład systemu miały wejść Samochody Transportowo-Załadowcze (STZ) z żurawiem, przeznaczone do transportu amunicji i zaopatrzenia z możliwością szybkiego załadunku i rozładunku oraz polowej obsługi technicznej wozów ogniowych (dwa STZ na baterię), a także Ruchomy Warsztat Remontowo-Treningowy, służący do obsługi logistycznej wozów bojowych i szkolenia załóg, przewożenia części zapasowych i narzędzi, aparatury kontrolno-pomiarowej i treningowej, materiałów do szkolenia i treningu (jeden RWR-T na baterię). Jako podwozia obu pojazdów wykorzystano ciężarówki Star 1466 w układzie napędowym 6 x 6, wozy zostały zakupione w ramach pracy badawczo-rozwojowej.

PZR Loara 1

Wizja przeciwlotniczego zestawu rakietowego Loara.

W 2002 r. w wyniku analizy danych kosztu zakupów, zagrożeń oraz możliwości budżetu zweryfikowano skalę potrzeb związanych z obroną przeciwlotniczą Wojsk Lądowych. W latach 2003-2008 planowano zakończenie etapu badawczo-rozwojowego wersji artyleryjskiej i rozpoczęcie wdrażania tych zestawów do pododdziałów przeciwlotniczych Wojsk Lądowych. W opracowanym w tym samym roku „Programie Rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2003-2008” przewidywano zakup 8 sztuk wozów PZA Loara, przy założeniu, że cena jednostkowa zestawu w serii minimum 8-9 wozów byłaby niższa o 40 procent w stosunku do ceny jednostkowo zamawianych egzemplarzy. Zgodnie z planem pierwszą baterię PZA Loara (cztery wozy) otrzymać miał dywizjon przeciwlotniczy 10. Brygady Kawalerii Pancernej. Wojska Lądowe miały posiadać nie więcej niż 48 „ciężkich” przeciwlotniczych zestawów artyleryjskich dla czterech brygad pancernych. Jednocześnie, zgodnie z wyliczeniami MON, za jedną Loarę można było zmodernizować od 8 do 12 sztuk zestawów przeciwlotniczych ZSU-23-4MP Biała. W związku z tym uznano, że w pierwszej kolejności zostaną zmodernizowane pojazdy ZSU-23-4, natomiast sugerowano odłożenie większych zakupów PZA Loara po 2009 r., co faktycznie oznaczało koniec finansowania programu.

W latach 2001-2003 pojawiała się także koncepcja Loary jako środka przeciwlotniczego ochrony obiektów infrastruktury krytycznej, takich jak bazy lotnicze, porty, stanowiska dowodzenia, magazyny, itp. W tym wypadku system miałby występować w wersji kontenerowej w odmianie podstawowej z autonomicznym radiolokatorem wstępnego wykrywania i zubożonej, otrzymującej wstępne dane o celach z zewnętrznego źródła. Maksymalna liczba zestawów Loara dla ochrony baz lotniczych miała wynosić nie więcej niż 28 sztuk PZA dla siedmiu najważniejszych polskich baz lotniczych. Zgodnie z analizami, przygotowanymi podczas prac nad „Programem Rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2003-2008”, zapotrzebowanie Sił Powietrznych RP na nowoczesne zestawy artyleryjskie w latach 2009-2014 wynosiło do 56 sztuk (14 baterii).

PZALoara 4

PZA Loara z tyłu – widoczna kolumna radaru wstępnego wykrywania.

Do końca 2001 r. wydano na program Loara około 240 milionów zł, z tego około 140 milionów zł ze środków KBN, 80 milionów zł z budżetu MON i 20 milionów zł ze środków własnych przedsiębiorstw zaangażowanych w projekt. W 2003 r. Strategiczny Program Rządowy „Nowoczesne technologie dla potrzeb rozwoju systemu obrony przeciwlotniczej wojsk i obiektów” został zakończony i w związku z tym zostały podjęte próby przekształcenia go w program wieloletni Komitetu Badań Naukowych i MON, jednak zakończone niepowodzeniem.

W lipcu 2003 r. ukończono jednak ostateczną wersję wozu ogniowego PZA Loara. Zmiany w podwoziu P-148 obejmowały zmniejszenie grubości opancerzenia bocznych-dolnych części kadłuba i kąta nachylenia pogrubionej płyty przedniej, przesunięcie łożyska oporowego i co za tym idzie wieży do przodu oraz wzmocnienie płyty stopowej, przeniesienie stanowiska kierowcy wozu na lewą stronę kadłuba, montaż agregatu prądotwórczego wewnątrz kadłuba, zwiększenie pojemności akumulatorów, wzmocnienie wałków skrętnych, przedłużenie wnęk nad gąsienicami i inne rozmieszczenie zbiorników paliwa. Wydłużono przednią część wieży zwiększając kąty obserwacji systemu śledzenia. Stacja radiolokacyjna wstępnego wykrywania celów RSWW-148 otrzymała nową antenę z 14 zamiast 10 wierszami, zastosowano również mechanizm pochylania anteny radaru w pionie, zaowocowało to zwiększeniem zasięgu wykrywania obiektów.

PZA Loara 5

Ruchomy Warsztat Remontowo-Treningowy dla PZA Loara.

Z kolei w grudniu 2004 r. MON oficjalnie ujawniło, iż w fazie badawczo-rozwojowej program Loara pochłonął łącznie 235 mln zł., zaś próby kwalifikacyjne i rozwój konstrukcji kosztowały łącznie 78 mln zł. Przybliżona cena jednego wozu wynosiła 35-40 milionów zł i mogła być zmniejszona w przypadku zamówień wielkoseryjnych. W „Programie Rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2005-2010” zaplanowanie łącznie 150 milionów złotych na zakup jednej baterii, składającej się z czterech PZA wraz pojazdami wsparcia – wozem dowodzenia WD-2001, Samochodem Transportowo-Załadowczym oraz Ruchomym Warsztatem Remontowo-Treningowym z przyczepą z agregatem prądotwórczym. Prowadzone w 2001 r. i 2005 r. kontrole Najwyższej Izby Kontroli wskazywały negatywne aspekty programu – niewykonanie zestawu rakietowego PZR Loara oraz długi czas realizacji PZA.

Nieudolne działania MON, brak porozumienia co do dalszych losów projektu oraz brak środków spowodowały, że pierwszy „seryjny” PZA Loara został przekazany do „eksploatacji próbnej” na stan 10. Brygady Kawalerii Powietrznej w grudniu 2005 r. W latach 2006-2008 pojazd uczestniczył w kilku ćwiczeniach, a obecnie znajduje się w stanie składowania. Prawdopodobnie zostanie spisany ze stanu w najbliższym czasie. PZA Loara był w końcowym okresie opracowywania koncepcyjnie przestarzały, na dodatek początkowy brak możliwości strzelania amunicją z zapalnikiem czasowym AHEAD negatywnie wpłynął na ocenę systemu przez wojsko.

Samobieżny zestaw przeciwlotniczy PZA Loara był przeznaczony do zwalczania środków napadu powietrznego, takich jak samoloty, śmigłowce, bezpilotowe aparaty latające, bomby i rakiety, operujących na bardzo małych, małych i średnich wysokościach z prędkościami do 500 m/s. Mógł również zwalczać cele lądowe, w tym lekko opancerzone oraz jednostki pływające. Załoga PZA i projektu PZR Loara składała się z trzech ludzi: dowódcy, działonowego-operatora i kierowcy-elektromechanika.

Podwozie P-148 to zmodyfikowany pojazd czołgowy w układzie klasycznym – przedział kierowania z przodu, bojowy z łożyskiem oporowym i koszem wieży w środku i napędowy z tyłu. Masa podwozia wynosiła około 32 tony. Kierowca zajmował miejsce z prawej przedniej części kadłuba i posiadał standardowe czołgowe przyrządy obserwacyjne – trzy peryskopy TNPO-160 i pasywny noktowizor PNK-72 Radomka. Napęd Loary stanowił dwunastocylindrowy wielopaliwowy silnik wysokoprężny z turbodoładowaniem S-12U o pojemności 38,8 litra i mocy 625 kW (850 KM) przy 2100 obr./min. Zapas paliwa wynosił 700 litrów. Pojazd posiadał mechaniczny układ przeniesienia napędu z przekładnią pośrednią (z wyprowadzeniem napędu na sprężarkę), dwie boczne planetarne skrzynie biegów ze sprzęgłami hydraulicznymi i przekładnie boczne przekazujące moc na koła napędowe. Każda ze skrzyń przekładniowych posiadała siedem biegów do przodu i jeden wsteczny. W seryjnej wersji PZA zamontowany miał być zblokowany układ napędowy typu power-pack z silnikiem S-1000R o mocy 736 kW (1000 KM) i zmodyfikowanymi przekładniami. Układ jezdny stanowiło sześć par podwójnych kół nośnych zawieszonych na wzmocnionych wałkach skrętnych i wahaczach, koła napinające z przodu, koła napędowe z tyłu. Gąsienice były prowadzone przez trzy pary podwójnych rolek napinających, a górną jej gałąź osłaniały fartuchy gumowo-metalowe. Gąsienice jednosworzniowe z nakładkami gumowymi.

Wieża WU-148 spawana ze stalowych walcowanych blach pancernych miała masę 13 ton. Napęd obrotu wieży, jak i mechanizmy podnoszenia armat elektryczne i ręczne (awaryjne). Prędkość obrotu wieży sięgała 180 stopni/s, a podniesienia armat – 90 stopni/s. Z przodu wieży znajdowała się obrotowa w obu płaszczyznach platforma z sensorami (radar śledzący i głowica optoelektroniczna), natomiast z boków wieży umieszczone były armaty wraz z osprzętem. Tylne części armat i ich mechanizmy były przykryte osłonami. Wewnątrz konstrukcji wieży znajdowały się przedział roboczy załogi oraz układ podawania amunicji do armat, a w koszu siedziska załogi, mechanizmy obrotu i magazyny nabojów. Z tyłu wieży zamontowano – na hydraulicznie podnoszonym maszcie – antenę stacji radiolokacyjnej wstępnego wykrywania. Wieża PZR miała mieć podobny układ konstrukcyjny, jedynie w miejscu armat zamontowane miały być mechanizmy podniesieniowe kontenerów z pociskami rakietowymi.

PZA Loara 3

Wieża przeciwlotniczego zestawu artyleryjskiego Loara.

System wykrywania, śledzenia i kierowania ogniem obejmował podsystemy wykrywania, śledzenia, obserwacji i ręcznego wskazywania celów oraz kierowania ogniem. Podsystem wykrywania zawierał trójwspółrzędny radiolokator wykrywania i wskazywania celów RSWW-148 z anteną z szykiem fazowym, pracujący w zakresie centymetrowym. Antena była stabilizowana w obu płaszczyznach. Radar miał zasięg wykrywania celów około 25-30 km w zależności od skutecznej powierzchni odbicia wykrytego obiektu – maksymalny zasięg wykrycia celu o powierzchni 0,1 m2 wynosił 14-17 km, dla celu o wielkości 1 m2 – 25-31 km, w zależności od wysokości lotu. Częstotliwość odświeżania informacji wynosiła 1 sekundę (antena obracała się z prędkością 60 obr./min.). Jednocześnie radar mógł śledzić do 64 wykrytych celów. Ze stacją zintegrowany był system IFF „swój-obcy” Supraśl, z anteną umieszczoną po przeciwnej stronie anteny podstawowej.  Podsystem śledzenia obejmował radar śledzący i głowicę optoelektroniczną, umieszczone na stabilizowanej, zamontowanej z przodu wieży platformie. Podstawowym sensorem był radiolokator Eagle Mk II, pracujący w zakresie milimetrowym o zasięgu od 300 m do 30 km. Maksymalny zasięg śledzenia obiektu o wielkości samolotu myśliwskiego wynosił około 18 km w dobrych warunkach atmosferycznych. Radar generował wiązkę o szerokości w elewacji 0,7 stopnia umożliwiającą śledzenie celu z dokładnością w azymucie 0,006 stopnia, a w odległości do 1 m. Głowica optoelektroniczna zawierała kamerę termowizyjną Sagem o zasięgu 12 km i kamerę telewizyjną KTVD-1 o zasięgu 10 km (obie z układem automatycznego śledzenia optycznego) oraz dalmierz laserowy DL-1 o zasięgu 20 km. Podsystem ręcznego wskazywania celów obejmował stabilizowany w obu płaszczyznach przyrząd obserwacyjny dowódcy PSPD-1 o ośmiokrotnym powiększeniu. Ostatni podsystem – kierowania ogniem – integrował przelicznik balistyczny wypracowujący na podstawie danych z czujników nastawy do strzelania i oprogramowanie systemowe. Obaj członkowie załogi wieży dysponowali kolorowymi wskaźnikami Barco MPRD 124 i 134, prezentującymi obraz sytuacji powietrznej, jak i z radaru śledzenia lub głowicy optoelektronicznej.

System łączności PZR składał się z dwóch radiostacji UKF RRC-9500 i systemu łączności wewnętrznej Fonet. Dowodzenie PZA zapewniał system Rega, którego moduł Rega-4 był połączony z systemem kierowania ogniem i oprogramowaniem Loary. Pojazd posiadał układ nawigacji Sagem z żyroskopami laserowymi, współpracujący z odbiornikiem GPS. Do diagnostyki służył system kontroli funkcjonowania i automatycznej lokalizacji uszkodzeń systemu kierowania ogniem i układu stabilizacji pojazdu i wieży. W wozie zamontowano także układ ochrony przed bronią masowego rażenia AAS-1 Tafios, moduł klimatyzacji, system przeciwpożarowy przedziału silnika i wieży Deugra oraz agregat prądotwórczy. Ochronę bierną zapewniał układ ostrzegania o opromieniowaniu laserem SSC-1 Obra i system przeciwdziałania – dwa bloki 902W po sześć wyrzutni granatów dymnych WGD-1 Tellur kalibru 81 mm umieszczone po obu stronach wieży.

Masa bojowa 45,3 tony
Długość całkowita 6670 mm
Szerokość 3470 mm
Wysokość 4100 mm
Prześwit 470 mm
Prędkość maksymalna po drodze utwardzonej 60 km/h
Prędkość maksymalna po drodze gruntowej 35 km/h
Prędkość maksymalna w terenie 15 km/h
Zasięg 500 km
Ścianki pionowe 800 mm
Brody – bez przygotowania 1200 mm
Rowy 2800 mm
Wzniesienia 30 stopni

Uzbrojenie PZA obejmowało dwie armaty samoczynne (tylko ogień ciągły) Oerlikon Contraves KDA kalibru 35 mm działające na zasadzie odprowadzenia części gazów prochowych przez boczny otwór w lufie, o szybkostrzelności 550 strz./min. Lufy wymienne, o zmiennym kącie pochylenia bruzd, chłodzone powietrzem, o długości 3150 mm (L/90), po obu stronach lufy gniazda tłoków gazowych, które napędzają suwadła. Górne występy suwadeł napędzają donośniki gwiazdkowe zamontowane w pokrywach armat. Na wylotach luf hamulce wylotowe i urządzenia do pomiaru prędkości początkowej pocisków. Armaty występowały w wersji lewej i prawej (niewymienne) różniącymi się donośnikiem, osprzętem elektrycznym i mechanizmem spustowym. Masa armaty wynosiła 670 kg, długość 4740 mm, szerokość 356 mm, wysokość 653 mm. Do strzelania wykorzystywana była amunicja 35 x 228 mm z pociskami fragmentującym podkalibrowym przeciwpancernym ze smugaczem (FAPDS-T), podkalibrowym przeciwpancernym z odrzucanym sabotem stabilizowanym brzechwowo ze smugaczem (APFSDS-T) lub szkolnym ze smugaczem (TP-T). Zasilanie armaty dwustronne za pomocą dwu taśm o pojemności każda 210 sztuk nabojów FAPDS-T na dnie kosza wieży i 20 naboi APFSDS-T w skrzynkach na wieży. Łączny zapas amunicji wynosił 460 sztuk. Skuteczny zasięg ognia w poziomie od 4000 m (FAPDS-T) do 6000 m (APFSDS-T), w pionie od 3000 m (FAPDS-T) do 4000 m (APFSDS-T).

Praca PZA z reguły realizowana była w dwóch trybach – praca autonomiczna oraz praca skryta. W pierwszym przypadku wykrycie i identyfikacja celu następowała w zależności od rodzaju celu i wysokości lotu przez radar wstępnego wykrywania lub głowicę optoelektroniczną. Do inicjacji śledzenia obiektu, ustalenia jego trasy, przyporządkowania go do grupy „swój” lub „obcy” oraz zobrazowania celu na wskaźniku dowódcy wystarczał czas 4 sekund. Analiza sytuacji i podjęcie decyzji o przechwyceniu celu następowało przez dowódcę na podstawie komputerowo wspomaganej analizy sytuacji i oceny zagrożenia. Współrzędne przestrzenne i dane o prędkości celu były przekazywane do systemu kierowania ogniem, operator wybierał sensor śledzący (kamera telewizyjna, kamera termowizyjna lub dalmierz radiolokacyjny). Faza ta możliwa była do realizacji w czasie ruchu wozu. W kolejnej fazie przechwycenia celu wymagane było zatrzymanie pojazdu, system automatycznie kierował wieżę  w stronę celu, głowica śledząca wykonywała przeszukiwane przestrzeni w wąskim zakresie kątowym. Po uchwyceniu celu następowało automatyczne śledzenie celu, wieża i armaty były kierowane na zwalczany obiekt, z uwzględnieniem parametrów ruchu i manewrów celu oraz obliczeń balistycznych. Otwarcie ognia następowało po wejściu śledzonego obiektu w strefę skutecznego rażenia. Praca autonomiczna mogła być wykonywana w rybie skrytym (bez włączania stacji radiolokacyjnych i przy użyciu sensorów pasywnych), jednakże w tym przypadku zmniejszał się zasięg wykrycia celów. W sytuacji awaryjnej do wykrywania celów służyć mógł przyrząd obserwacyjny dowódcy.

Drugim trybem była praca skryta – wykrycie i identyfikacja celu oraz analiza sytuacji powietrznej dokonywana była przez zewnętrzne środki, a dane o celu przyjmowane przez system dowodzenia Loary z modułu dowodzenia Rega-4. Przechwycenie i śledzenie celu oraz kierowanie ogniem następowało wyłącznie przy użyciu pasywnych sensorów optoelektronicznej głowicy śledzącej.

Copyright Redakcja Militarium/Rys. Denel; PIT-Radwar/Fot. PIT-Radwar; Militarium

Polskie projekty lekkich zestawów przeciwlotniczych w latach 1995-2000

W 1995 r. przyjęto do użytku w Siłach Zbrojnych RP przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Grom-I, będący zmodyfikowanym rosyjskim systemem 9K310 Igła-1. W 2001 r. rozpoczęto wdrażanie zmodernizowanej wersji PPZR Grom, która posiadała komponenty opracowane i produkowane w kraju. Dla kontenerów startowych Grom opracowano kilka typów wyrzutni dla platform lądowych, powietrznych i nawodnych.

W ramach projektu Grom-L w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Sprzętu Mechanicznego Zakładów Mechanicznych Tarnów sp. z o.o. opracowano dla śmigłowców, przede wszystkim W-3W Sokół i jego wersji rozwojowych, lotniczą wyrzutnię na dwa pociski Grom w wersji powietrze-powietrze nazwaną Gad-G, która stanowiła adaptację wyrzutni Gad dla pocisków 9M32ML, stosowanych na śmigłowcach Mi-2. Prototyp wyrzutni Gad-G ukończono w 2000 r., przeprowadzono również strzelania poligonowe ze śmigłowców Sokół. Z uwagi na negatywny wynik testów ogniowych programu wyposażenia W-3 w pociski powietrze-powietrze nie rozpoczęto.

Grom-L

Demonstrator wyrzutni Grom-L (GAD-G) dla śmigłowców.

W 2000 r. w OBR SM rozpoczęto prace nad uniwersalną wyrzutnią rakiet Grom przeznaczoną do montażu na dowolnych nośnikach kołowych, powietrznych i morskich. W stosunku do standardowej, podwójny kontener miał posiadać zmodyfikowany układ zasilania w czynnik chłodzący głowice z centralnym rozprowadzeniem cieczy. Dzięki temu zrealizowane miało być wymaganie dotyczące dłuższego dostarczania środka chłodzącego i sprężonego powietrza i zwiększenie liczby cykli śledzenia głowicy oraz czasu przechwycenia celu. Elementy tego rozwiązania zostały zastosowane w zmodernizowanym zestawie przeciwlotniczym ZSU-23-4MP Biała. W 2000 r. w OBR SM opracowano również koncepcję poczwórnej wyrzutni pocisków Grom dla okrętów, następcę ręcznie kierowanych modułów Fasta-4M dla pocisków Strzała-2M. Zdalnie sterowana kolumna z dwoma podwójnymi kontenerami miała współpracować z systemem dowodzenia i kierowania ogniem okrętu i miała być instalowana na pokładzie zamiast wyrzutni Fasta-4M. Przewidywano zastosowanie napędów elektrycznych w podniesieniu i kierunku, zasilanie akumulatorowe lub z okrętowej sieci elektrycznej oraz integralne zasilanie kontenera w środek do chłodzenia głowic pocisków. Ten projekt nie był realizowany z uwagi na negatywną opinię MON.

Grom okrętowy

Koncepcja zautomatyzowanej wyrzutni okrętowej z dwoma kontenerami z pociskami Grom.

W tym samym okresie OBR SM opracowano koncepcję lekkiej wyrzutni PPZR Grom na przyczepie dwukołowej holowanej przez samochód terenowy. W jej skład miałaby wchodzić sterowana elektrycznie kolumna z dwoma powyżej opisanymi podwójnymi wyrzutniami pocisków, układ zasilania i moduł zdalnego sterowania. Jako podwozie przyczepy wykorzystano dolne łoże zestawu artyleryjsko-rakietowego ZUR-23-2S Jod z kołami i mechanizmem pozycjonowania za pomocą ręcznie rozkładanych podpór. Kolumna z zespołami startowymi Gromów napędzana miała być silnikami elektrycznymi zasilanymi akumulatorami, wykorzystano prace nad „elektryfikacją” zestawów ZUR-23-2. Układy zasilania elektrycznego oraz zasilania w czynnik chłodzący głowic pocisków miały pozwolić na wielokrotnie dłuższe działanie niż w przypadku wyrzutni przenośnej. Ostrzał w poziomie miał obejmować pełny sektor 360 stopni, a w pionie – od -10 do +65 stopni. Wyrzutnia miała być kierowana zdalnie z wozu dowodzenia lub dołączana do systemu (plutonu) przeciwlotniczego w konfiguracji mieszanej, w postaci wyrzutni oraz zestawów artyleryjskich lub rakietowo-artyleryjskich. Możliwe było również sterowanie ręczne z wynośnego pulpitu. Przyczepa nie posiadała żadnych przyrządów celowniczych, czy wykrywania celów – tę rolę pełniły inne zestawy rakietowo-artyleryjskie lub wóz dowodzenia. Masa przyczepy miała wynieść około 860 kg, a obsługa miała liczyć dwóch ludzi. Maksymalna prędkość holowania powinna wynosić 70 km/h po drodze i 20 km/h w terenie. Projekt nie wzbudził zainteresowania potencjalnego użytkownika z uwagi na niewiele większe możliwości niż pojedynczego strzelca zestawu Grom (poza ilością pocisków gotowych do odpalenia).

Grom przyczepa

Propozycja holowanej wyrzutni pocisków Grom.

W OBR SM powstała także, jeszcze w 1999 r., koncepcja lekkiego kontenerowego systemu przeciwlotniczego, który mógłby być umieszczony na terenowym samochodzie ciężarowym. Zestaw składał się z wieży pochodzącej z samobieżnego zestawu przeciwlotniczego Stalagmit-Sopel i kontenera podwieżowego, w którym umieszczono kosz wieży, układy zestawu oraz amunicję. Zestaw miał być przeznaczony do obrony obiektów stacjonarnych, takich jak lotniska, porty, centra dowodzenia, magazyny, mosty, wiadukty i inne obiekty inżynieryjne w każdych warunkach atmosferycznych,  w dzień i w nocy. Adaptowany ze Stalagmita system wieżowy miał być lekko opancerzony, podobnie jak kontener podwieżowy.

Kontener Grom

Kontener przeciwlotniczy na podwoziu samochodu ciężarowo-terenowego Star 1466.

Uzbrojenie zestawu składało się z  dwóch armat 2A14 kalibru 23 mm z lufami chłodzonymi cieczą i czterech wyrzutni pocisków Grom w kontenerach. Podsystem wykrywania miał mieć trzy elementy – głowicę optoelektronicznego systemu wykrywania i śledzenia celów z kamerą telewizyjną, pasywnym noktowizorem i dalmierzem laserowym, optyczne przyrządy celownicze oraz układ identyfikacji swój-obcy IFF. Kontener podwieżowy zbudowany z blach stalowych zawierał podstawowe układy (elektryczne, chłodzenia), agregat prądotwórczy oraz zapas amunicji i rakiet. System czterech podpór hydraulicznych stabilizował kontener w trakcie strzelania, możliwe było zdjęcie kontenera i użycie zestawu jako stacjonarnego lub prowadzenie ognia z krótkich przystanków w sytuacji awaryjnej. Załoga miała liczyć trzy osoby – dowódca i celowniczy w wieży oraz kierowca samochodu-nośnika. Masa całkowitą kontenera z wieżą miała wynosić 6 ton.

Kontener przeciwlotniczy Grom 2

Kontener przeciwlotniczy na podwoziu samochodu ciężarowo-terenowego Star 1466.

Nośnikiem kontenera miał być samochód ciężarowy Star 1466 o masie własnej 8 ton, napędzany sześciocylindrowym silnikiem wysokoprężnym MAN D0826LFG15 o mocy 161 kW (220 KM) z czteroosobową długą kabiną wagonową bez opancerzenia. Prędkość maksymalna pojazdu miała wynosić 86 km/h, a zasięg 600 km. Z uwagi na zakończenie prac nad zestawem Stalagmit-Sopel propozycja kontenera, bazującego na elementach systemu gąsienicowego, nie była dalej rozwijana.

Zestaw przeciwlotniczy Defender - Żbik-P

Wizje wyrzutni rakiet przeciwlotniczych Grom na podwoziu samochodu terenowego Land Rover Defender i pojazdu opancerzonego BRDM-2.

Inną aplikacją podwójnej wyrzutni rakiet Grom miał być zautomatyzowany wóz przeciwlotniczy zbudowany na bazie zmodernizowanego samochodu opancerzonego BRDM-2 lub samochodu terenowego, np. Land Rover Defender. Koncepcja pojazdu, wchodzącego w skład Zautomatyzowanego Systemu Rakiet Przeciwlotniczych Krótkiego Zasięgu, została opracowana w 2000 r. w Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia i Wojskowych Zakładach Mechanicznych nr 1 S.A. i nawiązywała do systemu ATAS opracowanego przez niemieckie firmy STN-Atlas i DASA-LFK. Pojazd miał wykorzystywać podwozie samochodu rozpoznawczego Żbik, czyli zmodernizowanego BRDM-2, ewentualnie inny pojazd terenowy o odpowiedniej nośności. W skład baterii przeciwlotniczej miało wejść od czterech do sześciu wozów rakietowych Żbik-P i pojazd dowodzenia Żbik-R z trójwspółrzędną stacją radiolokacyjną małego zasięgu o charakterystykach zbliżonych do radaru stosowanego w niemieckim systemie, np. Ericcson Microwave Systems Hard oraz pasywnym systemem Sagem Sirene. Pojazd rakietowy posiadał natomiast kolumnę z czterema pociskami Grom i głowicę optoelektroniczną STN-Atlas z kamerą termowizyjną, kamerą telewizyjną, dalmierzem laserowym i modułem IFF. Wojska Lądowe w strukturze z 2001 r. miały mieć nawet do 30-40 baterii tego typu w dywizjonach przeciwlotniczych na szczeblu brygady i dywizji. Opracowanie koncepcji miało być współfinansowane przez Komitet Badań Naukowych w latach 2001-2002.

Żbik-P 1

Projekt systemu przeciwlotniczego na podwoziu samochodu opancerzonego Żbik.

Po zakończeniu projektu badawczo-rozwojowego w 2002 r. propozycja Żbik-P/R nie była rozwijana w proponowanej konfiguracji, rozpoczęto natomiast prace nad podobnym systemem, nazwanym PP-G (Platforma Przeciwlotnicza z pociskami Grom) w CNPEP Radwar oraz Mesko, WAT i Wojskowych Zakładach Mechanicznych nr 1.

Copyright © Redakcja Militarium/Rys. Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Sprzętu Mechanicznego; Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia

Lekki samobieżny zestaw przeciwlotniczy rakietowo-artyleryjski Stalagmit-Sopel

W 1987 r. przerwano prace nad polskim samobieżnym zestawem rakietowo-artyleryjskim Polon z rosyjskimi armatami kalibru 30 mm i zmodyfikowanymi rakietami 9M33 Osa, którego projekt został opracowany w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Sprzętu Ziemnego i Transportowego Huty Stalowa Wola we współpracy z Ośrodkiem Badawczo-Rozwojowym Sprzętu Mechanicznego Zakładów Mechanicznych Tarnów oraz Wojskową Akademią Techniczną i podjęto decyzję o zakupie rosyjskich systemów przeciwlotniczym 2K22 (2S6) Tunguska. W 1990 r. zawieszono rozmowy z ZSRR w sprawie zakupu tych zestawów, a w następnym roku je oficjalnie zakończono, planując zbudowanie systemu polskiej konstrukcji z wykorzystaniem komponentów pozyskanych z niedostępnych do tej pory rynków zachodnich, w sytuacji gdyby w kraju ich opracowanie byłoby niemożliwe lub niezasadne. Ostatecznie Ministerstwo Obrony Narodowej wydało w 1991 r. założenia taktyczno-techniczne dla ciężkiego samobieżnego przeciwlotniczego zestawu rakietowo-artyleryjskiego na podwoziu czołgowym, nazwanego następnie Loara.

W lutym 1992 r. Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia we współpracy z Wojskowymi Zakładami Mechanicznymi nr 1 rozpoczęto prace nad samobieżnym zestawem przeciwlotniczym na podwoziu czołgu T-55, kryptonim Stalagmit w ramach pracy badawczo-rozwojowej „Optymalizacja struktury napędów i stabilizacji wieży i armat zestawu STALAGMIT ze szczególnym uwzględnieniem efektywności”, która została zrealizowana w okresie od stycznia 1993 r. do stycznia 1994 r. Do zabudowy wież z armatami przeciwlotniczymi kalibru 23 mm lub 30 mm i pociskami rakietowymi bliskiego zasięgu planowano wykorzystać wycofywane z linii czołgi T-55. Stalagmit miał mieć automatyczny system kierowania ogniem z głowicą optoelektroniczną.

Jednocześnie w marcu 1993 r. rozpoczęto w OBR SM Zakładów Mechanicznych Tarnów oraz OBRMZiT prace nad samobieżnym zestawem przeciwlotniczym na lżejszym nośniku – odmianie produkowanego w Stalowej Woli transportera gąsienicowego MT-LB. Założeniem prac było bazowanie na dostępnych w kraju technologiach i realizacja w stosunkowo krótkim czasie, z tych powodów w pierwszej wersji planowano umieszczenie na pojeździe zaadaptowanego przeciwlotniczego zestawu okrętowego ZUR-23-2MR Wróbel II, następnie zdecydowano o zbudowaniu nowej wieży z uzbrojeniem rakietowo-artyleryjskim. W grudniu 1993 r. ukończono demonstrator wozu, który swoją koncepcją konstrukcyjną nawiązywał do zbudowanych w latach 1979-1981 prototypowych pojazdów Promet i Promet-2, zbudowanego w ilości czterech sztuk.

Stalagmit-Sopel 3

Demonstrator LSRAZP Sopel.

Zestaw składał się ze zbudowanego przez OBRMZiT podwozia gąsienicowego, będącego zmodyfikowaną wersją pojazdu SPG-2, na bazie którego opracowano serię wozów wsparcia dla Wojska Polskiego. Na podwoziu zabudowano skonstruowaną w OBR SM dwumiejscową spawaną z blach stalowych wieżę z dwoma armatami kalibru 23 mm oraz dwoma wyrzutniami pocisków systemu 9K32M Strzała-2M połączonymi pantografowo oraz stosunkowo prostym mechanicznym układem celowniczym. W demonstratorze zastosowano hydrauliczne napędy wieży i armat. Zmodyfikowane przez OBR SM działka posiadały elektrospust i system chłodzenia cieczą. Umieszczone zostały w łożu w środku wieży, po obu stronach znajdowały się miejsca dla załogi (dowódcy z prawej z włazem w stropie, celowniczego z lewej z drzwiczkami z boku), a z tyłu magazyny amunicyjne armat.

Wyposażenie demonstratora zestawu Sopel obejmowało celownik tachometryczny z planowanym do zabudowy dalmierzem laserowym, dzienno-nocny przyrząd obserwacyjny PO-10, awaryjny celownik mechaniczny 1PZ-3 i trzy bloki po cztery wyrzutnie granatów dymnych kalibru 81 mm. Pojazd napędzany był silnikiem JaMZ-238WN o mocy 176,5 kW (240 KM) przy 2100 obr./min. W przedziale roboczym wozu umieszczono agregat prądotwórczy, skrzynie z dodatkową amunicją artyleryjską i uchwyty na zapasowe rakiety Strzała-2M. W dalszych etapach prac planowano zastosowanie optoelektronicznego systemu obserwacyjno-celowniczego oraz nowych rakiet Grom, a także ewentualnie jednej armaty kalibru 35 mm w miejsce dotychczasowych dwóch 2A14. Załoga pojazdu składała się z trzech osób: dowódcy i celowniczego w wieży oraz kierowcy w przedniej lewej części kadłuba: drugie miejsce w przedziale pozostawało puste.

Sopel-Stalagmit 1

Zestaw przeciwlotniczy Sopel w widoku z przodu.

W związku ze dublowaniem prac, w 1994 r. decyzją MON połączono programy Stalagmit i Sopel w jeden, jednakże w marcu 1995 r. MON zdecydowało o zakończeniu opracowywania zestawu – dalsze prace, przy znacznym zaawansowaniu projektu, prowadzone były ze środków własnych OBR SM. We wrześniu 1995 r. ukończono docelowy demonstrator Sopla, który w następnych miesiącach przeszedł zakładowe próby ogniowe i trakcyjne. Pozytywny wynik testów pozwolił na sformułowanie przez Departament Rozwoju i Wdrożeń MON w październiku 1995 r. założeń taktyczno-technicznych na Lekki Samobieżny Zestaw Przeciwlotniczy Rakietowo-Artyleryjski Stalagmit/Sopel oraz podpisanie w listopadzie 1995 r. przez Komitet Badań Naukowych umowy z OBR SM i OBRMZiT na opracowanie prototypu lekkiego samobieżnego zestawu przeciwlotniczego rakietowo-artyleryjskiego, przeznaczonego do zwalczania niskolecących celów powietrznych typu samoloty, śmigłowce, bezzałogowe statki powietrzne oraz lekko opancerzonych celów naziemnych i nawodnych. Zespołem konstruktorskim kierowali inż. Kazimierz Broniewicz i inż. Zbigniew Rempała.

Sopel-Stalagmit 2

Zestaw Sopel-Stalagmit ze zmodyfikowaną wieżą.

Ostateczny prototyp Stalagmita-Sopla został ukończony w 1998 r. W porównaniu do pierwszego modelu zestawie wprowadzono zasadnicze zmiany. Zastosowano zmodyfikowane szybkobieżne podwozie gąsienicowe SPG-2A, charakteryzujące się większą wypornością, zmienionym położeniem środka masy, mocniejszym silnikiem i pędnikami hydraulicznymi do poruszania się w wodzie, opracowane pod kierunkiem inż. Antoniego Straczyńskiego, m.in. dla systemu dowodzenia Opal. Zmodyfikowana wieża otrzymała importowaną głowicę optoelektroniczną, nowe napędy oraz dwa bloki po dwa kontenery startowe pocisków Grom. Planowano wyposażenie zestawu w terminal systemu kierowania ogniem, opracowywany w ramach tematu Łowcza-Rega oraz urządzenie rozpoznawcze swój-obcy Supraśl.

W latach 1998-1999 zestaw przeszedł próby fabryczne, a następnie poligonowe z udziałem przedstawicieli Szefostwa Wojsk OPL. W dalszej perspektywie planowano  skonstruowanie układu automatycznego śledzenia celu i niezależnego systemu napędowego kontenerów rakiet, ewentualnie stabilizowanego panoramicznego  przyrządu obserwacyjnego Sagem VIGY-40. Opracowano również koncepcję wersji z jedną armatą KDA kalibru 35 mm, zastosowaną w przeciwlotniczym zestawie artyleryjskim Loara, z dwustronnym zasilaniem.

Stalagmit-Sopel 4

Koncepcje zestawu Stalagmit-Sopel na podwoziu SPG-2A – u góry z dwoma armatami 2A14 kalibru 23 mm, u dołu – z armatą KDA kalibru 35 mm.

W początkach 1999 r. przewidywano, że czas zbudowania i przetestowania spełniającego wymogi użytkownika prototypu produkcyjnego zestawu wynosić miał 28 miesięcy. Z uwagi na brak zainteresowania MON program w grudniu 1999 r. definitywnie zakończono. System był wówczas wyraźnie przestarzały i nie odpowiadał wymaganiom stawianym przez wojsko.

Lekki Samobieżny Zestaw Przeciwlotniczy Rakietowo-Artyleryjski Stalagmit-Sopel w ostatecznej wersji był przeznaczony do zwalczania niskolecących samolotów, śmigłowców, bezpilotowych aparatów latających poruszających się z prędkościami do 400 m/s, lekko opancerzonych celów naziemnych oraz jednostek pływających. Załoga LSPZRA Stalagmit-Sopel składała się z trzech ludzi: dowódcy, działonowego-operatora i kierowcy-elektromechanika.

Jako podwozie zestawu wykorzystano zmodyfikowany pojazd SPG-2A w układzie z przedziałem kierowania z przodu, napędowym w środku i bojowym z łożyskiem oporowym i koszem wieży z tyłu. Kadłub spawany ze stalowych blach pancernych o grubości od 9 do 14 mm. Kierowca zajmował miejsce w lewej przedniej części kadłuba i posiadał standardowe czołgowe przyrządy obserwacyjne – trzy peryskopy TNPO-160 i noktowizor PNK-72 Radomka. Napęd pojazdu stanowił ośmiocylindrowy silnik wysokoprężny SWT 11/307/2 o pojemności 16,2 litra i mocy 235 kW (320 KM) przy 2100 obr./min. Zapas paliwa wynosił 400 litrów. Układ przeniesienia napędu obejmował mechaniczną skrzynię przekładniową i mechanizmy skrętu ze sprzęgłami bocznymi i przekładniami bocznymi. Układ jezdny składał się z siedmiu par kół jezdnych zawieszonych na wałkach skrętnych i wahaczach. Koła napędowe z przodu, napinające z tyłu. Pierwsze i ostatnie pary kół nośnych miały amortyzatory hydrauliczne dwustronnego działania. Gąsienice metalowe jednosworzniowe dwugrzebieniowe bez rolek biegu powrotnego. Mechaniczny układ napinania gąsienic sterowany był z wewnątrz pojazdu.

Stalagmit-Sopel 5

Ostateczna konfiguracja prototypu zestawu Stalagmit-Sopel.

Wewnątrz wieży spawanej z blach stalowych o grubości 7 mm znajdowały się przedziały robocze załogi oraz układ podawania amunicji do armat z magazynami, a w koszu siedziska zatogi, mechanizm obrotu wieży i układ chłodzenia armat. Wieżę uzbrojono w dwie armaty 2A14 kalibru 23 x 152 mm chłodzone cieczą i uruchamiane za pomocą elektrospustu. Szybkostrzelność teoretyczna dwóch armat wynosiła 1600-2000 strz./min. Zostały one zamontowane centralnie w wieży i osłonięte od tyłu i z boków płytami pancernymi. Armaty 2A14 działały na zasadzie odprowadzenia części gazów prochowych przez boczny otwór w lufie. Szybkowymienne lufy gwintowane o zmiennym kącie pochylenia bruzd ryglowane są przez zamek klinowy o ruchu pionowym, współpracujący z występami suwadła. Po wystrzeleniu ostatniego naboju zamek broni pozostawał w tylnym położeniu. Do strzelania wykorzystywana była amunicja 23 x 152 mm z pociskami odłamkowo-burząco-zapalającymi (OZT/OFZT) i przeciwpancerno-zapalającymi (BZ/BZT). Skuteczny zasięg ognia w poziomie 2000 m, w pionie 1500 m. Amunicja armatnia mieściła się w dwóch magazynach, usytuowanych w tylnej części wieży, skąd była dostarczana do armat stałymi prowadnicami amunicyjnymi i mechanizmem zasilającym. Łączny zapas amunicji 600 sztuk w magazynach w wieży i 600 sztuk w podwoziu. Przeładowanie armat następowało hydraulicznie. Po bokach wieży zamontowano dwa zespoły startowe dla dwóch rakietowych zestawów przeciwlotniczych Grom. Zapas dodatkowych kontenerów startowych rakiet wynosił osiem sztuk w kadłubie pojazdu. Rakiety umożliwiały zwalczanie celów w odległości do 5200 m, na wysokościach od 10 do 3500 m. Napędy obrotu wieży, jak i mechanizm podnoszenia armat elektryczne, pozwalające na uzyskanie prędkości kątowej 80 stopni/s w azymucie i 50 stopni/s w elewacji, napędy awaryjne – ręczne. Armaty i kontenery startowe rakiet były sprzężone i przyjmowały ten sam kąt podniesienia (od 0 do +70 stopni w elewacji). Pojazd posiadał dwa bloki po cztery wyrzutnie 902W dla granatów dymnych Tucza/Tellur kalibru 81 mm umieszczone po obu stronach wieży. System kierowania ogniem zawierał głowicę celowniczą El-Op, wyposażoną w kamerę telewizyjną, kamerę termowizyjną i dalmierz laserowy. Zasięg wykrywania celów wynosił 10 km. Ponadto zestaw Stalagmit-Sopel miał dzienno-nocny przyrząd obserwacyjny dowódcy PO-10M oraz awaryjny dzienny celownik optyczny 1 PZ-3, który docelowo przewidywano wyposażyć w tor nocny. Kąt ostrzału w płaszczyźnie pionowej armat wynosił od -5 do +80 stopni, a kontenerów rakiet – od 0 do +70 stopni. W układzie kierowania ogniem zastosowano przelicznik balistyczny. Czas reakcji zestawu od momentu wykrycia i zidentyfikowania celu do otwarcia ognia dla armat miał wynosić od 2 do 5 sekund, a rakiet – os 2,5 sekundy do 8 sekund, a czas zmiany środka ogniowego (armaty-rakiety) – do 7 sekund.

Masa bojowa 16,5 tony
Długość 7600 mm
Szerokość 3150 mm
Wysokość 3400 mm
Prześwit 400 mm
Prędkość maksymalna 60 km/h
Prędkość pływania 7 km/h
Ścianki pionowe 700 mm
Rowy 2500 mm
Wzniesienia 30 stopni

Stalagmit-Sopel mógł pracować w trybie półautomatycznym (z wykorzystaniem systemu kierowania ogniem), awaryjnym (z pominięciem systemu kierowania ogniem, poprzez celownik awaryjny lub kamerę głowicy bez wprowadzania poprawek balistycznych) lub ręcznym (wieża była naprowadzana ręcznie, a do celowania wykorzystywano celownik awaryjny znak celowniczy generowany na monitorze). Tryb ręczny umożliwiał zwalczanie celów lądowych lub nawodnych. System łączności składał się z radiostacji UKF R-173 i telefonu wewnętrznego R-124. W wozie zamontowano także układ ochrony przed bronią masowego rażenia oraz agregat prądotwórczy.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Sprzętu Mechanicznego/Rys. Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Sprzętu Mechanicznego

Polski radar śledzący RSKu dla zestawów przeciwlotniczych bardzo krótkiego zasięgu

Nowoczesne radiolokatory śledzące dla artyleryjskich i rakietowo-artyleryjskich zestawów przeciwlotniczych nie były do tej pory produkowane w Polsce. W opracowanym w latach dziewięćdziesiątych samobieżnym zestawie rakietowo-artyleryjskim Stalagmit-Sopel nie przewidywano radiolokacyjnego kanału śledzenia celów, natomiast skonstruowany w latach 1995-2000 znacznie bardziej zaawansowany przeciwlotniczy zestaw artyleryjski Loara posiadał importowany radar śledzący Ericsson Microwave Systems Eagle.

W związku z programem rozwoju lufowych i rakietowych środków przeciwlotniczych w Polsce, w 2010 r. rozpoczęto w Bumar Elektronika S.A. we współpracy z Politechniką Warszawską projektowanie polskiego radaru śledzącego. Zgodnie z założeniami urządzenie miało mieć relatywnie niski koszt, ale jednocześnie dysponować zadowalającymi parametrami pracy. Możliwości nowego urządzenia miały pozwalać na skokowe zwiększanie dokładności kierowania przeciwlotniczych zestawów artyleryjskich po zastosowaniu rozwiązań zdalnego sterowania i automatyzacji napędów tych systemów.

Zdecydowano się pozostać przy tradycyjnej konstrukcji radiolokatora, dobrze opanowanej w Polsce, tj. zastosować antenę pasywną, nadajnik i cyfrowe przetwarzanie sygnałów. Wprawdzie radary tego typu nie są konstrukcjami najnowocześniejszymi, ale są znacznie tańsze od najbardziej zaawansowanych systemów, przy akceptowalnie niższych możliwościach. Projekt nr 0 R00 0151 12 o nazwie „Opracowanie demonstratora technologii radaru śledzącego do kierowania artylerią przeciwlotniczą”, prowadzony w latach 2010-2013, został sfinansowany przez Narodowe Centrum  Badań i Rozwoju. Wykonawcą zadania było konsorcjum Bumar Elektronika S.A., Instytut Systemów Elektronicznych i Instytut Radioelektroniki Politechniki Warszawskiej. Elementem importowanym jest w urządzeniu moduł nadajnika firmy Thales.

Radar RSKu 1 militarium.net

Antena radaru RSKu na pojeździe badawczym.

W 2012 r. ukończono demonstrator radaru o oznaczeniu roboczym RSKu-231, który przeszedł wstępne próby i po zmianach w konstrukcji przeszedł badania kwalifikacyjne potwierdzające poprawność przyjętych założeń konstrukcyjnych. Wynikiem projektu, zakończonego w 2013 r., jest demonstrator technologii radaru śledzącego, który stanowił podstawę do budowy docelowej wersji urządzenia.

Prototypowy radar RSKu pracuje w paśmie Ku, tj. od 17,0 do 17,5 GHz, co umożliwia uzyskanie odpowiedniej rozdzielczości, przy wymaganym zasięgu. Fazowana antena radaru o konstrukcji łatowej laminatowej posiada 64 wiersze promieniujące w 48 kolumnach. Moduł nadajnika to układ z miniaturową wysokostabilną lampą fali bieżącej i półprzewodnikowymi stopniami poprzedzającymi. Maksymalna moc nadajnika 100 W. Antena składa się funkcjonalnie z ośmiu segmentów odbiorczych – oddzielnych w azymucie (kierunku poziomym) i elewacji (kierunku pionowym) – z których każdy podaje sygnał do indywidualnego kanału odbiorczego.

Radar RSKu 2 militarium.net

Antena radaru RSKu na stanowisku badawczym.

Dzięki temu i przy użyciu cyfrowego przetwarzania sygnału pomiar kątów celu w elewacji odbywa się metodą monoimpulsową z wyeliminowaniem efektu tzw. wielodrogowości przy prowadzeniu celu na bardzo małych kątach w elewacji. Oznacza to, że algorytm przetwarzania oddzielnych sygnałów z segmentów anteny pozwala na jednoznaczne określenie kąta celu śledzonego na bardzo małych kątach elewacji i eliminowanie sygnałów odbitych od powierzchni ziemi lub wody. Zasięg wykrywania celu wynosi w trybie obserwacji do 20 km, a w trybie śledzenia (np. po podaniu wstępnych współrzędnych z radaru obserwacyjnego) do 30 km. Dokładność określenia położenia celu wynosi 0,02 stopnia w azymucie, 0,015 stopnia w elewacji i maksymalnie 2 m w odległości.

RSKu posiada automatyczny system pracy w trzech fazach – z fazy obserwacji, w której wiązka skierowana jest zgrubnie we wskazany sektor przestrzeni, z którego oczekiwane jest zagrożenie (przeszukiwania niewielkiej części przestrzeni w określony z góry sposób), poprzez fazę przechwycenia po znalezieniu celu, radar przechodzi do fazy śledzenia, kiedy wiązka podąża za ruchami celu.

Radar śledzący RSKu może być użyty w artyleryjskiej baterii przeciwlotniczej z armatami kalibru od 23 mm do 35 mm, np. w podsystemie dowodzenia na wozie dowodzenia WO-35. Radar może być zamontowany na głowicy śledzącej WG-35 wspomnianego pojazdu.

Copyright © Redakcja Militarium/Fot. Militarium